a

Zaginiony Mustang z „Bullitta” wrócił po niemal dekadzie odbudowy

klasykami.pl
1 sierpnia, 2026

Kiedy w 2018 roku pisałem o Mustangu rodziny Kiernanów, czyli egzemplarzu 559 używanym podczas zdjęć do „Bullitta”, historia drugiego filmowego samochodu zaczynała wychodzić na światło dzienne jeszcze w 2017 roku. Właśnie wtedy w Meksyku odnaleziono bowiem kaskaderskiego Mustanga o numerze VIN kończącym się na 558, auto, które przez dziesięciolecia uznawano za zniszczone. Już samo odkrycie było sensacją, ale dziś, po niemal dekadzie, znamy dalszy ciąg tej historii. Samochód przeszedł głęboką odbudowę i w czerwcu 2026 roku został zaprezentowany w Petersen Automotive Museum w Los Angeles. Zanim jednak przejdziemy do finału, warto uporządkować losy obu Mustangów, bo w tej historii naprawdę łatwo się pogubić.

Dwa Mustangi, dwie zupełnie różne historie

Do zdjęć w „Bullitt” studio Warner Bros. kupiło dwa egzemplarze Forda Mustanga GT Fastback z silnikiem 390, oba z rocznika 1968 i o kolejnych numerach VIN: 8R02S125558 oraz 8R02S125559. Numer 559 to auto, o którym pisałem wcześniej w tekście w linku w nagłówku powyżej, wykorzystywane głównie do ujęć zbliżeniowych i mniej obciążających scen jazdy po mieście. To właśnie ten egzemplarz w 1974 roku trafił do rodziny Kiernanów w New Jersey, która przez kilka lat używała go jako zwykłego samochodu rodzinnego. Około 1980 roku Mustang został jednak odstawiony i przez kolejne dekady stał, praktycznie nieużywany, zanim w 2020 roku trafił na aukcję. Ostateczna cena wyniosła 3,4 miliona dolarów, a z prowizją niecałe 3,74 miliona. Tym samym pozostaje najdroższym Mustangiem sprzedanym na publicznej aukcji.

Numer 558 przygotowano natomiast do ciężkiej pracy kaskaderskiej. To on przyjął na siebie najtrudniejsze ujęcia słynnego pościgu: skoki, gwałtowne lądowania i jazdę ulicami San Francisco z prędkościami dalekimi od standardowej pracy na planie. Miał wzmocnione mocowania amortyzatorów, otwory wywiercone w bagażniku pod przewody zasilające sprzęt filmowy oraz charakterystyczne lusterko po stronie kierowcy, którego brakowało w drugim aucie. Kierownicę Shelby zamontowano zresztą w obu filmowych Mustangach, na życzenie samego McQueena. Po zakończeniu zdjęć samochód uznano za nienadający się do naprawy. Przez kolejne dekady powszechnie sądzono, że trafił pod prasę.

Jak trafił do Meksyku

Nikt do dziś nie ma pewności, jaką dokładnie drogą 558 przetrwał, zamiast trafić na złom. Wiadomo, że zmieniał właścicieli, dostawał kolejne warstwy lakieru, w tym charakterystyczny kremowobiały, i w końcu wylądował w rejonie Los Cabos w Meksyku. Tam, około 2016 roku, natknął się na niego lokalny kolekcjoner Hugo Sanchez. Zawiózł auto do warsztatu Ralpha Garcii Jr., specjalisty od replik „Eleanor” z „Gone in 60 Seconds”, licząc, że powstanie z niego kolejna taka budowa.

Zanim jednak Garcia zabrał się za cięcie blachy, zwrócił uwagę na kod S w numerze VIN, oznaczający fabrycznego Mustanga z silnikiem 390. Samochód nie miał już wtedy oryginalnego napędu, ale sama specyfikacja i zachowane nietypowe modyfikacje wzbudziły podejrzenia. Garcia skontaktował się z Kevinem Martim, jednym z najbardziej cenionych na świecie historyków marki Ford, twórcą Marti Reports opartych na fabrycznej dokumentacji. Marti pojechał osobiście do Meksyku, spędził tam dwa dni, sprawdzając numer nadwozia, datowanie poszczególnych paneli blacharskich oraz zachowane modyfikacje kaskaderskie. Potwierdził, że to 8R02S125558, czyli oryginalny kaskaderski Bullitt.

Oryginalny silnik 390, zgodny numerami z samochodem, udało się odzyskać dopiero rok później, od jednego z wcześniejszych właścicieli.

Dekada odbudowy

Od potwierdzenia tożsamości do publicznej prezentacji minęło prawie dziesięć lat. Garcia i jego wspólnik Jim Warriner, którzy prowadzą warsztat World Class Performance & Restorations, postawili sobie za cel odbudowę na poziomie konkursowym, opartą w jak największym stopniu na oryginalnych częściach oraz podzespołach NOS, czyli fabrycznie nowych, ale nigdy niezamontowanych elementach z epoki. To tłumaczy, dlaczego proces trwał tak długo. Część poszycia była zbyt zniszczona, by ją ponownie wykorzystać, więc trzeba było szukać zamienników zgodnych z oryginałem.

Jeden fragment tej historii szczególnie mi się spodobał. Podczas prac okazało się, że kawałek oryginalnego panelu pod tylnymi lampami jest zbyt zniszczony, by go ponownie zamontować. Firma REC Watches wykorzystała później tę blachę do wykonania wewnętrznych pierścieni limitowanej serii 1486 zegarków Bullitt 558 DNA Edition. Marketingowy pomysł, ale tym razem oparty na materiale rzeczywiście pochodzącym z filmowego samochodu.

Pokaz medialny i publiczna premiera

Pierwszy, zamknięty pokaz dla mediów odbył się 3 czerwca 2026 roku w Petersen Automotive Museum w Los Angeles. Na publiczną premierę trzeba było poczekać do 20 czerwca, kiedy niemal ukończony Mustang został zaprezentowany podczas Autogeek Detail Fest. Ralph Garcia podczas prezentacji nie krył emocji, wspominał, że kiedy zaczynał ten projekt dziesięć lat temu, jego rodzice jeszcze żyli. To nie był tylko projekt renowacyjny, tylko coś, co towarzyszyło mu przez kawał życia.

Warto dodać, że na początku czerwca odbudowę określano jako ukończoną w około 95 procentach, ponieważ wciąż oczekiwano na kilka oryginalnych i NOS-owych elementów. Dziś samochód ma kolor Highland Green i filmową specyfikację, w tym usunięte emblematy i wyposażenie z okresu realizacji zdjęć, ale nie jest to zachowany w nienaruszonym stanie oryginał, tylko pieczołowicie zrekonstruowany, autentyczny samochód kaskaderski. W przeciwieństwie do egzemplarza 559, który zachował sporo swojej patyny i filmowych śladów, 558 przeszedł pełną odbudowę.

Zobacz także na Klasykami

Więcej o filmie i kulisach słynnego pościgu przeczytacie w naszym wcześniejszym artykule o „Bullitt”, a historię drugiego filmowego Mustanga opisaliśmy w materiale o egzemplarzu 559, który Steve McQueen bezskutecznie próbował odkupić.

W sklepie Klasykami znajdziecie również koszulkę inspirowaną Mustangiem GT390 Fastback z „Bullitt” oraz wzór z Mustangiem MACH 1.

Historię odbudowy można zobaczyć również w materiale przygotowanym przez Petersen Automotive Museum. Ralph Garcia Jr. opowiada w nim o odnalezieniu samochodu, potwierdzeniu jego tożsamości oraz niemal dziesięciu latach pracy. Największą wartością filmu są jednak zbliżenia zachowanych modyfikacji i uszkodzeń z planu „Bullitta”. Nie jest to szczegółowe dochodzenie historyczne, lecz raczej spokojna prezentacja samochodu i ludzi, którzy przywrócili mu filmową postać — jako uzupełnienie całej historii sprawdza się jednak bardzo dobrze.

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0 0 votes
Article Rating