Artykuły
Instagram: zdjęcia warte obejrzenia.
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”6″]
Klasykami.pl można znaleźć na Instagramie od wczoraj. W związku z tym zachęcam i przedstawiam kilka miejsc, gdzie można zobaczyć naprawdę ciekawe oraz ładne zdjęcia.
W Polsce, Instagram nie jest jeszcze tak mocno rozwinięty jak chociażby Facebook. Wielu osobom kojarzy się zapewne z blogerkami, ciuchami i młodymi co to sami sobie zdjęcia robią w każdym możliwym momencie. To trochę błędne myślenie i warto odwiedzać ten serwis regularnie. Oczywiście, jeśli lubicie ładną fotografię i klasyczne samochody bo do tego za chwilę przejdziemy. Początkowo instagram był skierowany wyłącznie do posiadaczy telefonów, jako aplikacja. Dzisiaj serwis możemy przeglądać również na komputerze.
Jeśli wiemy gdzie, co oglądać, możemy trafić na naprawdę świetne, motoryzacyjne zdjęcia. Jako „instagramowy laik” nie powinienem błądzić, jeśli napiszę, że jedne z najciekawszych zdjęć, można obejrzeć pod hastagiem #drivetastefully, a jeśli nie ogarniacie tych hashtagów i innych fllowersów, tutaj odnośnik: https://instagram.com/explore/tags/drivetastefully/
Większość zdjęć, które pojawiają się pod tym tag’iem, są naprawdę warte uwagi. Osoba interesująca się starą motoryzacją oraz lubiąca ładną fotografię, powinna regularnie odwiedzać to miejsce.
Również należałoby się pochylić się nad tym miejscem: https://instagram.com/explore/tags/vintagecar/.
To o czym na razie piszę to hashtagi – słowa poprzedzone znaczkiem #, w pewnym sensie kategoria – dział. Przynajmniej ja to tak rozumuje. Warto również wspomnieć o konkretnych użytkownikach, którzy jak ja oraz Ty, mają bzika na punkcie starej motoryzacji i potrafią tworzyć ciekawą fotografię. Czasami patrząc na nią z innej strony.
https://instagram.com/amyshorephotography/, tutaj zachęcam również do odwiedzenia strony, gdzie można znaleźć znacznie więcej zdjęć: http://amyshorephotography.com/
https://instagram.com/motion_captured/
https://instagram.com/steven_tyler_pjs/
https://instagram.com/fotopatologia/
.
https://instagram.com/welove_classics/
https://instagram.com/capturingthemachine/
Objects in front of you are tinier than they appear. Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kevin McCauley (@capturingthemachine)
.
Oczywiście to jedynie kropla w morzu i warto samemu poszukać ciekawych profili na których możemy znaleźć zdjęcia, klasycznej motoryzacji. Te powyżej znalazłem w kilku miejscach ale jeśli będzie coś nowego, na pewno udostępnię.
Zachęcam również do śledzenia profilu klasykami :): https://instagram.com/klasykami/
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @klasykami
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Morgan 3 Wheeler: pojazd niezwykły!
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”6″]
Na stronie możecie znaleźć słowa „…poświęcone wszystkiemu, co stare i ma 4 kółka”. Za dwoma kółkami nie przepadam – motory nigdy nie były mi bliskie. A co jeśli mamy 3 kółka? Dobre pytanie…
Pełna galeria: Morgan 3 Wheeler
W sumie do teraz nie wiem jak to nazywać. Samochód? Motocykl? Pojazd? Najlepiej jeśli powiemy Trójkołowiec. Jedno jest pewne – drugiego takiego nie ma! Morgan rozpoczynając produkcję w 2011r. „3 Wheeler’a”, potwierdza, że jest marką z tradycjami, których trzyma się już ponad 100 lat. Skąd się wzięło coś takiego? Trzy koła w roku 2015? W nowym aucie? Morgan to jedyna taka marka na świecie.
W roku 1910r Henry Frederick Stanley Morgan, zakłada firmę zajmującą się produkcją pojazdów trójkołowych. Warto jednak cofnąć się o dwa lata. Wtedy też Henry kupuje silnik V-Twin produkcji Peugeot’a z zamiarem budowy motoru. Na szczęście plan się zmienił i w 1909r. przy dużej pomocy mechanika William’a Stephenson-Peach’a, zbudował prototypowy pojazd, mający trzy koła. Dwa z przodu, jedno z tyłu. Produkcja seryjna rozpoczyna się w 1910r. Czemu pojazdy trójkołowe? Po pierwsze sportowe prowadzenie. Wysokie osiągi przy małej pojemności, choć to się tyczy nieco późniejszych Morganów. Ważniejszą kwestią był fakt, że przepisy podatkowe w Anglii, klasyfikowały trójkołowe pojazdy jako motocykl. Dzięki temu, na taki pojazd, mogło sobie pozwolić również mniej zamożne społeczeństwo. 3 wheeler okazał się dużym sukcesem i jego największa popularność przypada na lata 20. Wtedy też firma zatrudniała około 160 osób i produkowała 50 pojazdów tygodniowo. Całkiem nieźle! Tani oraz ekonomiczny pojazd okazał się strzałem w dziesiątek. Pojawiały się również samochody dostawcze oraz wersje czteroosobowe. Trójkołowce były produkowane aż do 1952 roku. Nie przeszkodziły w tym nawet zmiany w II połowie lat 30 w przepisach podatkowych, przez które sprzedaż znacząco spadła. Wtedy też, w tempie ekspresowym pojawił się Morgan z 4 kółkami ale o tym innym razem.
Morgan 3 Wheeler powrócił do produkcji, po 60 latach. Można powiedzieć, że jego dziadkiem jest model Super Sports, którego produkcja zaczęła się w 1928r i był wytwarzany przez 10 lat. Silnik konstrukcji J.A. Prestwich – V-Twin o pojemności 1,1 litra, rozpędzał się do około 120km/h. Dzisiejszy „3 Wheeler” nie różni się zbyt mocno od swojego poprzednika z 1928 roku. Każdy laik powie, że ten samochód został wyprodukowany jakieś 80 lat temu. Ten wóz jest tradycjonalistom! Z każdej strony nawiązuje do Super Sports. Projektanci się nie napracowali ale w Morganach nie o to chodzi. Kiedy inni prześcigają się w coraz to nowszych, bardziej opływowych lub dzisiaj kanciastych projektach, Morgan ma to wszystko w głębokim poważaniu. 3 Wheeler jest tego najlepszym dowodem. Projekt sprzed prawie 100 lat jest niemal identyczny. Ale nie myślcie, że wszystko jest takie same jak 100 lat temu. Kiedy stoję przy nim, czuję, że to produkt współczesny, solidnie wykonany w perfekcyjny sposób udający pradziadka. Po pierwsze silnik! Zamontowany identycznie jak w 1928 roku, przed chłodnicą ale tutaj mamy do czynienia z silnikiem, amerykańskiej firmy S&S Cycle połączony ze skrzynią biegów z Mazdy MX5, który normalnie montowany jest do nowych motocykli Harley&Davidson. Pojemność 1,9l generuje 120KM. Niby niewiele, ale wszystko się zmienia kiedy dowiemy się, że waga tego trójkołowca to 490kg. Dzięki temu 3 Wheeeler potrafi się rozpędzić do setki w ciągu ok 5 sekund. Znakomity wynik! A jeszcze znakomitszy jest jego rasowy dźwięk. V2 brzmi kapitalnie, ten dźwięk jest nie do podrobienia. Muzyka, która płynie z wydechu nie przypomina samochodu ani Harleya. Wszelkie prawa zastrzeżone dla 3 Wheelera! Środek mamy wyłożony skórą, a wszelkie przełączniki nawiązują do lotnictwa. Żeby wsiąść za kierownicę, musimy ją zdjąć. Inaczej możemy mieć problem.
Tak samo jak Aero Plus, nowy 3 Wheeler jest nieco… powiedzmy, że spartański. Dachu nie ma, radia nie ma, wspomagania nie ma. Promień skrętu jest generalnie słaby i osobiście przy skręcaniu leciałbym ciągle poślizgiem co przy jednym kole z tyłu i takiej mocy nie stanowi problemu. Ale o tych wszystkich wadach zapominamy kiedy wsiądziemy do niego i się nim przejedziemy. Jest to zabawka dla dużych chłopców i jest kapitalnym oderwaniem od szarej rzeczywistości. Jazda czymś takim powyżej 100km/h to niesłychana frajda, a dźwięk, który nam towarzyszy powoduje jedynie myśl: po co by mi było radio?
A już niedługo na stronie powrócimy do marki Morgan ale tym razem przesiądziemy się do 4 kółek. Także nie odchodźcie za daleko.
Parasolka przyda się przy ulewie. Niestety na wyposażeniu brak dachu.

A to jest bagażnik…

[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Jaguar XJ-S
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Zastąpienie modelu E-type, nie było prostym zadaniem. Podobnie było w przypadku W198 oraz W113. Ogromny sukces poprzednika, którego zastępujemy, zawsze jest pewnym problemem. Poprzeczka wisi wysoko.
Galeria XJ-S Convertible: Zdjęcia.
E-type w pierwszej połowie lat 70 zaczął być nieco przestarzały i firma wiedziała, że spadek sprzedaży to tylko kwestia czasu. Na zasłużoną emeryturę, ten legendarny i najsłynniejszy Jaguar wszech czasów, przeszedł w 1975 roku. Można się domyślać, że oczekiwania, wobec następcy były wygórowane. E type, był sportowym Brytyjczykiem z krwi i kości – ludzie kochali ten samochód. W 1974 roku, powstały pierwsze projekty następcy i już po roku światło dzienne ujrzał pierwszy XJ-S. Czy nowy DŻAG, sprostał zadaniu i był godnym następcą? Ależ oczywiście, że… hmm, no właśnie.
Dzisiaj na XJ-S patrzymy nieco inaczej ale kiedy auto pojawiło się na rynku, nie spotkał się z zachwytem jaki towarzyszył E-type’owi. Może gdyby nie jego „wielki” poprzednik? Problem z modelem XJ-S był taki, że z wyglądu z żadnej strony nie przypominał samochodu sportowego, a taki właśnie był e-type. To było luksusowe coupe! Był bardziej dla ludzi z kasą, którzy wieczorem chcieli jechać do restauracji w garniturze. Nie miał nic wspólnego z człowiekiem z kasą, który chciał wybrać się na przejażdżkę, a po drodze zahaczyć o tor, gdzie wygrałby rajd. Kolejny problem leżał w charakterystycznych łukach w wersji z twardym dachem, które znajdowały się z tyłu. Jak dla mnie wygląda to super, ale wtedy „łuki” spotkały się z krytyką, źle wyglądały ale również ograniczały widoczność patrząc w lusterko. W sumie do dzisiaj budzą kontrowersje i nie wszystkim się podobają.

Początkowo samochód był wyposażony w jeden silnik V12. Przeniesiony z E-type’a, lekko zmodyfikowany. Taka postać rzeczy nie zmieniała się do roku 83. Wtedy pojawił się… silnik rzędowy. Pojemność 3,5 ale rozpędzał się w niecałe 7,5s do setki. W tamtym czasie taki wynik był imponujący i konkurencja mogła się bać. W 92 roku pojawiły się zmiany pod maską. Oba silnik V12 oraz sześciocylindrowa rzędówka, zostały zastąpione przez silniki o pojemności 6 oraz 4 litrów. Warto jeszcze się cofnąć do roku 81, ponieważ wtedy powstaje wersja HE, czyli High Efficient. Innymi słowy, Jag od tego czasu zużywał mniej paliwa.
Konstrukcja XJ-S’a była oparta o modele XJ12 oraz XJ6, stąd również jego nazwa. S oznacza S-type – w tamtym czasie nowa linia Jaguarów. Od 91 roku z nazwy usunięto myślnik i był to XJS.
Ten silnik wygląda mocno skomplikowanie. Gdyby stał w kącie warsztatu, pomyślałbym, że to część statku kosmicznego Apollo.

Auto ze zdjęć, to wersja Convertible z miękkim dachem. Silnik V12 brzmi niesamowicie, choć nie jest to amerykańska V’ka. Lekkie wciśnięcie pedału gazu powoduje brak przyczepności tylnych kół. Przy jakichkolwiek manewrach, trzeba pamiętać o dłuuuuuugiej masce z przodu. W środku, czuć luksus co również w momencie debiutu spotkało się z pozytywnym odbiorem. Pozostaje jedynie zaparzyć herbatkę i wyjąć filiżanki z piknikowego koszyczka.
Czy ja bym go kupił? Chyba nie. Czy kupiłbym XJ-S z twardym dachem? Zdecydowanie tak. Jako cabrio, samochód wydaje mi się duży i wybierając auto bez dachu, wolałbym jeździć czymś mniejszym. Z twardym dachem są nieco inne odczucia i te gabaryty już nie przeszkadzają. Po prostu kabriolet powinien być mały i zwinny. Coś jak wspomniana w nagłówku Pagoda. Nawet E-type wydaje się być zgrabniejszym roadsterem.
Wersja bez da… Gdzie Pan patrzy? Na auto patrzymy, a nie na drugi plan! A więc, wersja bez dachu nie wygląda źle, choć wolę XJS z hardtopem. Za to światła z tyłu, które występują w tym aucie są przepiękne. Później kiedy pojawiły poziome lampy, było to jedynie oszpecenie.

[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
2. Pomerania Classic 2015
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Mały rajd w którym wzięły udział „wielkie” klasyki! Krótka relacja z dużą liczbą zdjęć.
Pełną galerię znajdziecie tutaj: Pomerania Classic 2015
Pomerania Classic swój debiut miała dokładnie rok temu. Wtedy również, chętnie przyglądałem się jednej z prób sprawnościowych, zorganizowanej w Mielnie. Impreza odbywa się w okolicach Koszalina, natomiast swoją bazę ma w hotelu Verde (o tym miejscu pisałem na blogu tutaj). Niestety w tym roku, w imprezie wzięło udział jedynie 15 załóg. Nie jest to duża liczba ale jeśli spojrzymy na auta, które wystartowały… oczy się otwierają. Mercedes Adenauer, W112 Coupe, Dodge Charger, W107, W113. Generalnie szczęka opada. Z drugiej strony może to dobrze, że załóg było niewiele ponieważ gdyby pojawiło się kolejne 15 takich aut – zawał na miejscu z zachwytu murowany.
Dokładnego programu niestety nie znałem i jeśli ktoś chciał uczestniczyć w imprezie jako widz, musiał trochę się naszukać – co, gdzie i kiedy. Myślę, że w przyszłości, na stronie Pomeranii mógłby pojawić się program z najważniejszymi wydarzeniami podczas rajdu. Pamiętajmy jednak, że to rajd i w 90% jest skierowany do uczestników. A jeśli już o tym mowa – rajdy samochodowe w takiej formie, są najlepszą formą jakiejkolwiek imprezy związanej z zabytkową motoryzacją. Koniec, KROPKA. Próby sprawnościowe, różnego rodzaju zadania na trasie. Kogo się nie spytałem, mówił, że jest bardzo zadowolony – z rajdu ale również organizacji.
Morgan 3 Wheeler był jedynym wyjątkiem w rajdzie ponieważ ten samochód ma na karku jedynie 4 lata. Jakieś 5 sekund do setki, jedno koło z tyłu. O dziwo! Słaba zwrotność. Ale zrozumiałem o co tu chodzi – Gdybym ja nim jeździł zawsze bym skręcał poślizgiem. Inaczej się po prostu nie da! Znaczy da się ale promień skrętu nie powala. Kapitalna zabawka – niedługo pojawi się kilka słów na stronie ponieważ zdjęcia zaczynają się kurzyć.
Pomerania rozpoczęła się w Piątek w godzinach wieczornych. W Mielnie miał miejsce odcinek, gdzie na placu trzeba było uzyskać jak najlepszy czas z przejazdu, pomiędzy pachołkami. Zdjęć niestety brak ponieważ auta pojawiły się kiedy było już ciemno. Szczerze powiedziawszy to sam za wiele nie widziałem. Odcinek był skomplikowany i szacunek dla tych, którzy bez problemu zakończyli go bezbłędnie lub bez większej pauzy, nie wiedząc gdzie jechać w danym momencie. W ciemnościach wszyscy pomagali sobie smartfonami oraz różnorakim sprzętem, którym oprócz dzwonienia możemy wyleczyć raka, a i przy okazji na wyposażeniu ma latarkę. Powinien być surowy zakaz , +100 punktów karnych za użycie współczesnego sprzętu do odczytu mapy. Jedynie górnicza latarka na głowie. Żartuje… Po przejechaniu odcinka, samochody były prezentowane na głównym deptaku w Mielnie, gdzie auta były wręcz oblegane. Uznałem, że jest za ciasno, za ciemno i za zimno aby tam iść. Moje myślenie nie zmieniło się nawet wtedy kiedy widziałem w oddali stojącego Adenaura.
Chevrolet Fleetwood z ciekawą historią. Kiedyś auto należało do gangstera z Nowego Jorku. Ale o tym cicho… Mafia jedzie! W próbach sprawnościowych, radził sobie całkiem nieźle.
Sobota była pełna atrakcji i wtedy też uczestnicy nabili najwięcej kilometrów. Najpierw próba na dużym placu (podożynki) gdzie na prostej można było wcisnąć gaz do deski. Najbardziej podobał mi się przejazd Porsche, który tańcował między pachołkami i kierowca chyba chciał jechać bez dotykania hamulca lub z dotykaniem hamulca ale ręcznego. Może ktoś jeszcze w taki sposób próbował to zrobić ale niestety nie wszystkich udało mi się zobaczyć.
Darłówko Zachodnie to kolejne miejsce, gdzie w Sobotę zajechała Pomerania. Dużo kręcenia kółkiem – wszystkiego najlepszego dla aut bez wspomagania. Tutaj też łatwo można było się pomylić lub nawet wjechać do morza. Po drodze kiedy wracałem już do domu mijałem w różnych wsiach miejsca kontroli związane z rajdem. Niestety brak mi fachowego, rajdowego słownictwa. Chodziło o to, aby uczestnik widząc takie miejsce zatrzymał się. Ładnie wytłumaczyłem, prawda? Po powrocie do Koszalina, auta były prezentowane przed ratuszem.
Oczywiście tego wozu przedstawiać nie muszę. CHARGER! Bulgot jaki wydaje z siebie powoduje płacz u dzieci, u kobiet zatykanie uszu, a u facetów śmiech, oklaski i chęci, wkręcania go na jeszcze większe obroty. Tym się nie da jeździć spokojnie. Raz miałem okazję siedzieć w tym aucie… było ciasno. Na nogi miałem miejsce, ale dach jest tak nisko, że musiałem się garbić. Może dlatego w niektórych scenach w Bullicie (parę słów ode mnie tutaj), Bill Hickman też jest zgarbiony. W końcu był w miarę wysokim gościem. Rewelacyjny, czarny charakter! Dla mnie zawsze będzie tym „złym gościem”, którego ścigał Frank Bullitt.
Niedziela to odcinek w Koszalinie, co zostało nazwane „Różą Wiatrów”. O 12 odbył się konkurs elegancji. Właściciele opowiadali o swoich autach, można było dowiedzieć się kilku ciekawostek związanych z danym modelem. Deszcz na szczęście nie popsuł konkursu – koszaliński amfiteatr znajduje się pod dachem.
Reasumując… a co tu dużo pisać! Jeśli macie możliwość uczestniczenia, stary samochód kurzy się w garażu – bierzcie udział w kolejnej Pomeranii. Piękne okolice, malownicze krajobrazy, co ważne ładne drogi. Do tego ciekawe zadania oraz próby sprawnościowe. Nudzić się nie będziecie, a i ja będę mógł zrobić więcej zdjęć 😉
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Ardor – czyli aukcja klasyków w Polsce
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”6″]
Pierwsza polska aukcja klasycznych samochodów za nami. Myślę, że można ją zaliczyć do udanych.
Ardor to pierwszy dom aukcyjny w Polsce, zajmujący się sprzedażą samochodów zabytkowych. Powstały na początku bieżącego roku, pierwszą licytacje przeprowadził na imprezie Moto Sfera Classic. Tam wystawiono i sprzedano jeden samochód. Kolejna aukcja odbyła się na Auto Nostalgii, gdzie zlicytowano motocykl. Aukcja do której polski dom aukcyjny, przygotowywał się od początku, miała miejsce 17 września. Do licytacji wystawiono 58 aut. Osobiście aukcje obejrzałem przez internet, ponieważ była możliwość jej śledzenia na żywo. Ciekawa forma, dzięki której każdy mógł, w pewnym sensie, być uczestnikiem tego wydarzenia.
Ze wszystkich aut, teoretycznie sprzedano 30 samochodów. Teoretycznie, ponieważ przy kilku licytacjach była mowa o cenie warunkowej (a może licytacji warunkowej). Nieważne, sprawa wygląda tak, że nie osiągnięto ceny minimalnej. Innymi słowy sprzedający nie musi sprzedawać samochodu po cenie uzyskanej podczas licytacji.
Tempo całego wydarzenia było ekspresowe i całość (w internecie) trwała jakieś 40 minut. Samochody stały na sali, gdzie odbywała się licytacja. Kamera krążyła wokół nich. Małe faux pas, zaliczono kiedy sprzedawano ferrari mondial, a pokazywano inny model, ale szczegółów się czepiać nie będę. Każdemu może się zdarzyć. A, że oba auta podobne tylko, że jeden o milion droższy to machnąć tylko ręką. Największymi gwiazdami było właśnie Ferrari 512, sprzedane za 1 180 000 zł oraz Jaguar E-type, którego cena wyniosła milion złotych. Moimi osobistymi gwiazdami na które czekałem to: Porsche 911 930 – bałem się, że nie będzie zainteresowania tym autem jednak licytacja zakończyła się na sumie 280 tys. zł. Także BMW serii 5, model E34 w nienagannym stanie, kupione w Polskim salonie. Tutaj cena wyniosła około 20 tysięcy zł. Z tych ciekawszych warto również wymienić Chevroleta DeLuxe Sedan z 52r, który przestał w garażu jakieś 30 lat, przy ambasadzie USA w Warszawie. Ciekawostką jest fakt, że auto było zamówieniem rządowym w czasach PRL-u. Kolejne ciekawe auto związane z Polską, to Jaguar Mark 10 z 1963r. Jeździł nim Józef Cyrankiewicz – pięciokrotny premier Polski. Jeśli chodzi o sumy za jakie auta były licytowane, wydawały się, może nie okazjonalne, ale również nie były to kwoty wygórowane. W niektórych przypadkach myślę, że osiągnięte ceny za które auta sprzedano, były niskie.
Moim zdaniem aukcje zaliczyć trzeba do udanych. Od strony organizacyjnej, przygotowania do głównego wydarzenia oraz zapowiedzi, które w różnych formach (aukcje, wywiad w prasie, publikacje) miały miejsce w ostatnich miesiącach. Mam nadzieję, że dom aukcyjny Ardor, nie zakończy działalności za szybko i aukcje starych samochodów będą odbywać się cyklicznie. Tego typu wydarzenie to chyba ostatnie czego mi brakowało w polskim świecie klasycznej motoryzacji. Jedyne nad czym się zastanawiam to czy w naszym kraju jest tyle klasyków albo właścicieli, którzy będą chcieli wystawiać swoje auta na sprzedaż w takiej formie.
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
BMW E30 M3
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Nigdy w życiu nie widziałem na oczy BMW M3 modelu E30. Do momentu kiedy pojawił się w umówionym miejscu nie wiedziałem czy to naprawdę prawdziwa M-ka. Jednak zajechał i samochód stanął przed obiektywem. Zrobił na mnie piorunujące wrażenie!

Stara trójka może kojarzyć się z tuningami o marnym budżecie. Młodzi gniewni lądowali gdzieś w rowie co w pewnym okresie było standardowym miejscem postoju tego auta. Ale dzisiaj nie o E30. Znaczy o E30 ale ten wóz, który miałem okazję „dotknąć” to zupełnie inna półka. Kompletne oderwanie od tych wszystkich trójek jakie widzimy na ulicach lub gdzieś pod liceum. Już na pierwszy rzut oka samochód różni się dosyć mocno od seryjnej trójki. Poszerzone błotniki, które są mistrzostwem świata! Tył, który kompletnie nie ma nic wspólnego ze zwykłą trzydziestką. Główny rywal, czyli 190 Cosworth, także różni się od zwykłego W201, ale M3 jest totalnym szaleństwem. Tutaj mamy dzikie zwierzę – cholernego x-mena, który zmiecie wszystko z powierzchni. W środku również mamy lekkie różnice ale projektanci nieco wytrzeźwieli po zaprojektowaniu bryły auta. Jak w niedawno opisywanej M6, gdzieniegdzie mamy bardzo małe lecz widoczne charakterystyczne trzy paski, lub logo M. Informują, że mamy do czynienia z niezwykłym M-sport. Jak to jeździ? O ludzie. M3 jak wygląda rasowo, tak jeszcze lepiej zrywa asfalt. Szybki to mało powiedziane. Ale warto dodać, że tak twardym autem już dawno nie jechałem. Tym trzeba umieć jeździć. Nie dość, że pod nogą mamy rakietę ziemia-ziemia, to na dodatek wpadając w choćby małą koleinę, możemy nabawić się bólu kręgosłupa. Poczujemy każdy kamyczek, każdą nierówność. Ale w końcu to M3 – legenda. Dzisiaj taki samochód to koszt nawet 110 tysięcy złotych. Ogarniacie? E30 powyżej 100 tysięcy, kiedy przed momentem oglądałem E30 320i z gazem sekwencyjnym za 2590złotych. Przepaść jaka jest pomiędzy tymi dwoma, zupełnie innymi samochodami jest przeogromna jak nie większa.
Pierwsze M3 powstaje w 1986 roku. Początkowo produkowano wyłącznie coupe. Od 1988 roku rozpoczęto produkcje również w wersji bez dachu – kabriolet. Spore zmiany jakie zaszły z zewnątrz auta były spowodowane usztywnieniem samochodu oraz poprawieniem aerodynamiki. Charakterystyczne błotniki zastosowano z powodu poszerzonego rozstawu osi. Dodano spoilery z przodu oraz z tyłu. Zmieniono tył samochodu – bardziej płasko zamontowana jest tylna szyba. Tył chyba jest najbardziej charakterystyczny obok błotników w M3. Element znajdujący się wokół tylnej szyby dziś już jest praktycznie niedostępny. Podobnie jak w M6, akumulator został umiejscowiony w bagażniku. Brak miejsca ale również chodziło o jak najlepsze wyważenie. M3 produkowano przez pięć lat, do 1991 roku. Łączna liczba wyprodukowanych sztuk to 18 221.
To jeszcze nie koniec! Prezentując ten samochód, nie można zapomnieć o zwycięstwach w Deutsche Tourenwagen Meisterschaft. Tak dobrego auta, z tyloma zwycięstwami, ciężko szukać w wyścigach serii DTM. W 1987 roku, BMW wywróciło te wyścigi do góry nogami. M3 był niekwestionowanym liderem. W swoim pierwszym sezonie wygrało połowę wszystkich wyścigów. Przez cały okres startowania, M3 wygrywało 41 razy. Całkiem nieźle, prawda?
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
AMG, inaczej wściekły Mercedes!
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Dwaj pracownicy Daimler-Benz – buntownicy, którzy nie mogli zrozumieć czemu Mercedes robi nudne samochody i nie angażuje się w sport. Mniej więcej taki był początek firmy z siedzibą w starej szopie.
Pełna galeria C124 AMG: https://klasykami.pl/galeria/mercedes-c124-amg/
Aufrecht Melcher Großaspach, powstaje w roku 1967. Zostaje założona przez Hansa Wernera Aufrecht’a i Erhardta Mechler’a. Zapewne już nie muszę pisać, że pierwsze dwa słowa w nazwie firmy to nazwiska założycieli. Großaspach to miejscowość w której firma miała początkowo swoją siedzibę. Małe miasteczko jak każde inne. Obaj panowie byli pracownikami w Mercedesie. Hans – specjalista od zawieszeń, Erhardt – specjalista od silników. W latach 60 Mercedes wycofuje się z wyścigów i oznajmia, że nie będzie się bawił w takie rzeczy. Generalnie Mercedes uznał, że to im się w ogóle nie opłaca i zamierzają robić luksusowe limuzyny. Patrząc także na wersje dwudrzwiowe z tamtych lat można zauważyć, że za wiele ze sportem to wspólnego nie ma. Też nie o to chodziło w tych autach ale nie odbiegajmy od tematu. Wspomniana dwójka jedynie pukała się w głowę i nie mogła zrozumieć strategii Mercedesa. Na szczęście zauważyli w tym dobry pomysł na biznes i wymyślili, że jeśli Mercedes nie chce, to sami zaczną to robić. W końcu odeszli i stworzyli własną firmę, w skrócie AMG.

W momencie założenia, firma angażowała się jedynie w sport. To co dzisiaj znamy pod hasłem AMG, czyli zmodyfikowane seryjne Mercedesy, nie było jeszcze nikomu znane. Początkowo budowano silniki do sportu, które były kupowane przez różnorakie zespoły wyścigowe. Sukces przyszedł bardzo szybko, a największym był pamiętny wyścig w 1971 roku. Do 24 godzinnego, prestiżowego wyścigu w Spa w Belgii stanął Mercedes 300SEL 6.9. Mogło to się wydać trochę śmieszne. Mniejsze auta, wyglądające jak rasowe wyścigówki. Nagle pojawia się duża limuzyna Mercedesa bez zderzaków, nieznanego wtedy AMG. Myślę, że wszystko zmieniło się kiedy samochód ożył i pokazał na co go stać. Silnik był zmodyfikowany i osiągał moc ok 420KM. Prędkość maksymalna oscylowała w granicach 265km/h. Jedynie hamulce były seryjne ale kierowcy chyba ich za często nie używali ponieważ AMG zdobyło wtedy drugie miejsce. Prowadzili na zmianę Hans Hayer oraz Clemens Schicken. Stanięcie na podium było ogromnym sukcesem i firma zdobyła sławę oraz renomę. To był dobry moment na tworzenie drogowych wersji Mercedesa ze sportowym zacięciem, ale AMG i Mercedes jeszcze długo nie będą ze sobą współpracować. Dlatego jeśli ktoś w latach 70 chciał sportowego mercedesa to musiał się udać do AMG. Początkowo na warsztat były brane W114, później W123, które oprócz modyfikacji pod maską otrzymywały zmiany optyczne. Wtedy też pojawiły się pierwsze prospekty AMG. Ale jak tak patrze na zmiany optyczne, a właściwie dodatki „doklejone” do auta… nie wygląda to pięknie. Teraz zapewne wielu osobom to się podoba (Bo to ZABYTKOWE AMG!), ale jakbym to widział na ulicy to bym się chyba tylko krzywił na twarzy. Wolałbym jedynie zmiany pod maską bez tego całego badziewia doklejonego do auta.
W 1978 roku, firma przenosi się do Affalterbach. AMG do dzisiaj ma swoją siedzibę właśnie tam. W szybkim tempie mała firma staję się poważnym graczem na rynku lecz dopiero w 1988, AMG i Mercedes łączą siły w świecie wyścigów. Hans i Erhardt mogli wtedy powiedzieć: I co? Mieliśmy racje kiedy krytykowaliśmy waszą strategie! :). Za to pierwszym seryjnym autem zbudowanym wspólnie przez obie firmy to C36 AMG za którym nie przepadam. Podoba mi się jedynie Kombi, ale ten wóz kojarzy mi się z rozpoczęciem złego okresu w historii Mercedesa.
W 1999 roku Mercedes przejmuje firmę. Wiadomo, że dzisiaj idąc do salonu możemy wybrać wersję AMG. Ciekawe ile osób kupujących takie auto wie, że dawno dawno temu to nie w salonach kupowano taki samochód, a firma AMG powstała z buntu i chęci budowy sportowych aut z gwiazdą na masce.
Auto na zdjęciach to model W124 w wersji coupe, wyprodukowany po 92 roku. Jak widać AMG maczało tutaj palce. Auto miałem dla siebie na godzinę i mogłem trochę się nim nacieszyć. Brakowało mi jedynie ciemnych okularów wraz z żuciem gumy machając szczęką jak głupi. Niestety jestem jednym z tych nielicznych którzy o cudze dbają bardziej niż o swoje także obchodziłem się z tym autem jak z jajkiem. Samochód jest bardzo sztywny co odczujemy na pierwszej nierówności. W zakręcie czujemy się bardzo pewnie i już od pierwszych minut ma się wrażenie, że nie jedzie się zwyczajnym W124. Samochód daje dużo frajdy z jazdy, a otwarcie wszystkich czterech szyb jest rewelacyjnym rozwiązaniem w każdym starym coupe Mercedesa. Niewątpliwie trzeba ciągle pamiętać, że auto jest dosyć niskie i musimy uważać na wszelkie krawężniki, dziury oraz śpiących policjantów. Zaryzykuje stwierdzeniem, że można poruszać się tym autem na co dzień ale po pierwsze, trzeba uważać na naszych, ciągle dziurawych, drogach i po drugie, czasami trzeba posłuchać: o ja p*****e, ale z******y. Miełem kiedyś takiego! I różne takie rozmowy. Niewątpliwie auto zwraca na siebie dużą uwagę przez poszerzane przednie błotniki (ceny takiego błotnika lepiej nie będę podawał) oraz rasowy tył samochodu – zderzak oraz dodatkowy element na klapie bagażnika. Powiem wam, że do tej pory widziałem ten rasowy tył, jedynie na filmikach i zdjęciach. Kiedy go zobaczyłem, w pierwszym momencie pomyślałem: o ja p*****e, ale z******y. Ale nie miałem…
AMG Coupe modelu 124 rozpędzało się do setki w ciągu 7 sekund. Produkcja trwała od 1993 do 96 roku. Wyprodukowano… informacji nie znalazłem ale kosztował jakieś 125 tysięcy marek. Dla porównania zwykłe coupe w salonie kosztowało około 85-90 tysięcy. Czy warto było wydać te dodatkowe pieniądze? Z pewnością tak… i nie należy tutaj porównywać jedynie suchej cyfry informującej o przyspieszeniu do setki.
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Co słychać w wielkim świecie aukcji?!
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”6″]
Rynek klasycznych samochodów ma się całkiem dobrze. Jesteśmy właśnie po jednej z ciekawszych aukcji domu aukcyjnego Bonhams. Przed nami pierwsza duża aukcja samochodów klasycznych w Polsce. Czytajcie dalej…
Aukcja Bonhams / 5 wrzesień /
Aukcja domu Bonhams odbyła się 5 września. Wszystkie oczy były skierowane na Maserati Boomerang Coupe 1972. Już wcześniej trąbiono o wystawieniu tego auta na sprzedaż. Niewątpliwie było to wydarzenie na skale światową ponieważ niecodziennie takie cudo trafia pod młotek. Samochód został zaprojektowany przez Giorgietto Giugiaro i jest jedynym zbudowanym egzemplarzem. Był pokazem tego co siedzi w głowie młodego Giugiaro i jaki talent ma do tworzenia unikalnych projektów. Model w skali 1:1 pokazano pierwszy raz w Turynie w 1971 roku. W 72r auto posiadało silnik i mógł się poruszać o własnych siłach. Wtedy też ponownie został zaprezentowany w Genewie. Obok niego stał inny twór spod ręki Giugiaro – Lotus Esprit, który niedługo później trafił do produkcji seryjnej. Właścicielem Maserati było studio Italdesign, gdzie zostało zaprojektowane. Samochód był swego rodzaju wizytówką oraz reklamą studia. W 1974 roku samochód trafił do prywatnego właściciela z Hiszpanii. W 1980 roku auto odkupił fan marki Maserati i poddał je renowacji. Później samochód „wypłynął” na sprzedaż w roku 2002 i został sprzedany za 721 750 euro. Auto ponownie zostało wyremontowane aby znowu w 2005 trafić do kolejnego właściciela. Wtedy kwota zakupu wyniosła 781 000 euro. 5 września auto trafiło kolejny raz na licytacje. Ale cena nawet nie była zbliżona do tych, które padały 10 lat temu. Nowy właściciel zapłacił 3 335 000 euro. Ten wóz to była dobra inwestycja. A na miejscu gościa, który opchnął auto w 2005 łapałbym się za głowę i napił czegoś naprawdę mocnego. Ale Maserati nie było jedynym autem które zostało sprzedane we francuskiej miejscowości Chantilly, 5 września.
W sumie pod młotek poszło 29 aut. Nie za wiele ale wystawione auta były naprawdę ciekawe. Gwiazdą wieczoru było wspomniane Maserati. Dalej mieliśmy na przykład, AC Ace Bristol z 1959 roku. Szacowano sprzedaż za 250 – 300 tysięcy euro. Starszy brat Cobry poszedł za 304 750 euro.
Ciekawym autem był Citroen DS19 Cabrio. Najstarszy z 11 zbudowanych, przez firmę Chapron, kabrioletów. Licytacja stanęła na 230 000 euro. Szacunki się sprawdziły ponieważ prognozowano cenę w przedziale 170-230 tysięcy. Kolejnym autem który zwraca moją szczególną uwagę to Mercedes Benz W116 w topowej wersji 450SEL 6.9. Dzisiaj ich cena sięga nawet 100 tysięcy złotych, lecz ten został zlicytowany za bagatela 389 tysięcy. Zanim przejdę do tego dlaczego ten samochód był tak drogi, napiszę parę słów o wersji 6.9. Była to topowa odmiana W116, trochę jak dzisiaj klasa S AMG. Samochód był horrendalnie drogi ale nie różnił się prawie niczym od swoich słabszych braci bliżniaków z silnikami, przykładowo – 280. Był to idealny wóz dla tych którzy nie chcieli afiszować się z tym jak gruby portfel mają. Mało tego, często kupujący usuwali mały znaczek 6.9, który znajdował się po prawej stronie klapy bagażnika. Samochód rozpędzał się do setki w ciagu 7,4 sekund. Produkcja wyniosła 7380 sztuk. Wróćmy do auta z licytacji. Samochód należał kiedyś do popularnego, francuskiego piosenkarza Claude’a François. Piosenkarz miał je do śmierci i dla francuskich fanów jest to ciekawa pamiątka, którą można było teraz kupić. Ciekawostką jest fakt, że Claude w 1977 roku uciekł tym autem gangsterom, którzy próbowali przeprowadzić zamach na piosenkarza. Na pewno dzięki mocy Mercedesa, kule nie dosięgły prowadzącego Claude’a. Nie wiem czym jechali zamachowcy, ale wyobrażam sobie scenkę na autostradzie (tam miała miejsce historia) w której kule świszczą, a gwiazdor wciska kickdown w podłogę – Mercedes pokazuje na co go stać. Nikt nie mógł doścignąć tej limuzyny w tamtym czasie.
Z 29 aut były również takie, które nowego właściciela nie znalazły. Było tak choćby z Bugatti Type 101C Coupe Antem z 1954 roku. Specjaliści szacowali jego cenę na 1.5 – 1.8 mln euro. Być może Maserati Boomerang przyćmił nieco, inne drogie samochody na licytacji. Mogło tak być ponieważ Lorraine – Dietrich, którego cenę szacowano na 600 – 1 milion euro, również nie znalazł nabywcy. To samo tyczy się Bugatti Type 57 Cabrio, tutaj szacunki oscylowały w granicach 1,4-1,7 mln euro.
A jeśli sami chcielibyście sprawdzić co się sprzedało, a co nie, zapraszam na stronę domu aukcyjnego Bonhams: kliknij tutaj
The Salon Prive Sale 2015 / 4 wrzesień /
Aukcja odbyła się w posiadłości Blenheim Palace, mieszczącej się w hrabstwie Oxfordshire. Na sprzedaż wystawiono 61 aut i na zakup mielis szansę Licytujący z chudszym portfelem w porównaniu do aukcji Bonhams. Było wiele aut, które zostały sprzedane za mniej niż 60 tysięcy funtów. Pojawiły się nawet takie auta jak Mercedes W126 z silnikiem 280SE. Pochodzący z pierwszej serii 126, przejechał w ciągu 30 lat jedynie 5700km. Gratka dla kolekcjonerów. Pytanie czy jeździć takim autem? W końcu każdy przejechany kilometr powoduje spadek wartości.
Ale jeśli ten przebieg wydaje się mały, co powiecie na oferowane na tej samej aukcji, Porsche 911 z 1986 roku, które przejechało 743 kilometry! Buzie otwieramy z niedowierzaniem. Samochód pierwszy wpis w książce serwisowej ma z dnia 15 lipca 1987 roku – wpisany przebieg 382 kilometry. Drugi wpis jest z dnia 10 sierpień 1988 – przebieg 400 km. 18 kilometrów? Jedyne co zrobił właściciel to w 87 wrócił do domu z przeglądu, a następnie wyprowadził Porsche w 88 na kolejny przegląd? Kolejny wpis to przejechane 422 kilometry i po kolejnym roku 582. Trzeba przyznać, że w ostatnim roku właściciel zaszalał. Później auto prawie cały czas stało aż do teraz. Porsche osiągnęło cenę 163 tysięcy funtów.
Z ciekawszych aut był Bentley z otwartym dachem z roku 34. Samochód przestał 50 lat. Prognozowana cena 60-80 tysięcy funtów. Sprzedał się za 93 tys. Ferrari Daytona, przepiękny wóz, poszedł za…! A nie, nie poszedł. Niestety nikt go nie chciał. Ale również na tej aukcji kilka aut nie znalazło właścicieli. Przykładowo: DB4, Ferrari Dino.
Pełna lista na stronie aukcji: kliknij tutaj
Co przed nami?
RM Sothebys / 7 wrzesień /
W Londynie w ten Poniedziałek (Czyli jutro! Czekaj, gdzie to ja miałem książeczkę czekową…) odbędzie się aukcja dużego domu aukcyjnego RM Sothebys. Na sprzedaż zostanie wystawionych 74 auta. Niektóre robiące na mnie ogromne wrażenie. Chociażby Ferrari F40, które musi się znaleźć na każdej dużej aukcji. Przewidywana cena to 780-900 tysięcy funtów. Ale jeśli pójdzie za 950 tysięcy to nikt nie powinien się dziwić. Ferrari 250GT Lusso, moim zdaniem, najpiękniejsze Ferrari jakie kiedykolwiek powstało – 1.2-1.6 mln funtów. Ferrari Daytona Spider! Luksus bez dachu. Pamiętam, widziałem takiego w Berlinie. Jedynie chuchałem na szybę za którą stał. Brązowy z beżowym środkiem. Ajajaj, dobra już się nie będę w szczegóły wdawał. Uspokajam się kiedy widzę prognozowaną cenę, 2-2.4 mln funtów. Stare ferrari w ostatnich latach ostro poszybowały w górę. Szaleństwo! Bo już np. Mercedes 300SL Roadster, który także będzie oferowany na aukcji oscyluje w granicach 750-850 tys. funtów. I tutaj cena się mocno nie zmienia. Myślę, że niedługo może nawet trochę spaść. Jeszcze nie tak dawno na 300SL Roadster oraz Gullwing był ogromny szał. Nie zdziwię się jeśli bańka w końcu pęknie. Ale czy tak będzie, zobaczymy. Pełna lista na stronie aukcji: kliknij tutaj
Aukcja Ardor / 16-17 wrzesień /
To pierwsza polska aukcja samochodów klasycznych. Już 17 września odbędzie się na stadionie narodowym, a na sprzedaż będzie wystawionych około 70 aut. Lista wszystkich klasyków będzie podana 10 września ale już teraz wiadomo, że licytować będzie można naprawdę ciekawe auta. Chevrolet Deluxe Sedan o którym nie tak dawno było głośno w świecie polskiej, klasycznej motoryzacji. Samochód został odnaleziony po latach w garażu w Warszawie i był zamówieniem rządowym z PRL. Szacuje się, że wartość tego auta to 40-55 tysięcy złotych. Innym ciekawym samochodem, które chyba sam bym kupił jakbym miał kasę, to BMW E34 serii 5. Szacowana wartość: 31-37 tysięcy złotych. Cooo! Stara piątka, która w latach 90 na ekranach kin była ulubionym wozem „gangsterów” za takie pieniądze! A właśnie, że tak. Samochód został zakupiony w polskim salonie, jest w rękach pierwszego właściciela, ma „czarne” tablice i co ważne, przejechał zaledwie 55 tysięcy kilometrów. Samochód jest w nienagannym stanie, w rewelacyjnym zielonym kolorze. Kolejna ciekawosta to Renault Alpine GTA Turbo, wyprodukowano zaledwie 4151 egzemplarzy.
Przyznam się, że przygotowania domu aukcyjnego śledzę od początku. Widać, że osoby stojące za marką Ardor to ludzie znający się na rzeczy. Początkowo jedna mała aukcja odbyła się podczas Moto Sfery w Warszawie, tam zlicytowano jeden samochodzik Austin Healey Sprite, poszedł za 14500 tysiąca. Niewątpliwie było to dobre wprowadzenie. Później była aukcja podczas Auto Nostalgii, gdzie zlicytowano motocykl Honda CB400 Four, o wyjątkowej historii.
Myślę, że aukcja, która odbędzie się 17 września, będzie sukcesem organizatorów. Ogromną zaletą jest fakt, że na aukcji pojawią się również te tańsze klasyki. Robiąc show, tylko z drogimi autami, licytacja raczej by nie wyszła. Tutaj mamy klasyka na każdą kieszeń, te o arcyciekawej historii, oraz coś z rzadkich aut. Trzymam kciuki i na pewno po zakończeniu licytacji postaram się napisać parę słów.
Strona aukcji Ardor: kliknij tutaj
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
BMW M6 – Rasowy Monachijczyk.
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”6″]
Litera M w marce BMW jest czymś legendarnym. Budzi ogromny respekt, jest bardzo droga oraz poszukiwana. Dzisiaj o aucie, które było pierwszym sukcesem spod znaku M. Moim zdaniem najlepszym w historii!
Spotkanie M6 wyszło trochę z przypadku. Auto jest niemal niespotykane i nie chodzi o samą „eMke” ale o ten konkretny wóz. Dzięki innemu spotkaniu związanego z klasykami.pl udało mi się uzyskać kontakt do właściciela. Auto stanęło przed obiektywem! Jak już pisałem kilka tygodni temu, E24 jest dla mnie czymś wyjątkowym. Po przejażdżce zielonym Coupe musiałem brać proszki uspokajające. Tak duże wrażenie zrobił na mnie ten samochód, choć to również zachwyt tym konkretnym wozem (odnośnik do wpisu). Spotkanie M6 to już coś innego. Patrzę na ten samochód jak na zupełnie inny twór, a nie jak na daną wersję modelu.
Jeśli siądzie kiedyś stary brodacz, który powie: a teraz drogie dzieci opowiem wam o starym M6 i wkoło usiądzie zgraja małolatów, nie będzie mógł pominąć w swej mowie innego auta – BMW M1.
Historia zaczyna się w 1972 kiedy Paul Bracq zaprojektował BMW Turbo ale również w tym samym roku powstaje BMW Motorsport GmbH. Pierwszym zadaniem nowego działu w BMW jest przystosowanie 3.0CSL do wyścigów. Na aucie pojawiają się charakterystyczne paski, które do dzisiaj są wyróżnikiem rasowych beemek. Seria zwycięstw spowodowała rozważenia nad stworzeniem wersji „superauta” z centralnie umieszczonym silnikiem. Niemcy wtedy nie mieli zbyt dużego doświadczenia w budowaniu sportowych aut dlatego rozpoczęto rozmowy z Lamborghini, które miało zbudować karoserie oraz ramę. Niestety Lambo miało w tamtym okresie poważne problemy finansowe i nie mogli wywiązać się z powierzonego zadania. Finalnie nadwozie zbudowała włoska firma Transformacione Italiana Resin. M1 jednak z Włochami ma jeszcze więcej wspólnego ponieważ auto zaprojektował G. Giugiaro – stylistycznie nawiązując do wspomnianego już BMW Turbo, które powstało w 1972 jako samochód koncepcyjny. W 1976 rozpoczęto pracę nad silnikiem o oznaczeniu M88. Oficjalnie samochód zostaje zaprezentowany w 1978 na Salon de l’Automobile w Paryżu. Do końca produkcji – 1981r. wyprodukowano zaledwie 453 sztuki. Było to trochę, ponad ilość, która była wymagana do otrzymania homologacji drogowej. Niestety sukcesem rynkowym M1 nie można nazwać. Pod koniec produkcji dawano spore rabaty aby sprzedać już wyprodukowane egzemplarze. Mogę zaryzykować stwierdzeniem, że ten samochód wtedy był czymś, czym dzisiaj jest i8 – pokazaniem światu swoich możliwości.
Jeszcze przed definitywnym zakończeniem produkcji M1, zaczęto dyskutować w Monachium o nowym zastosowaniu dla silnika M88. Jego zaprojektowanie oraz zbudowanie pochłonęło masę czasu, a jeszcze więcej pieniędzy. BMW musiało znaleźć nową alternatywę dla tej jednostki. M1 rozpoczęło zupełnie nową erę w historii marki. Właśnie wtedy pojawiła się szansa na stworzenie sportowego samochodu z prawdziwego zdarzenia, który mógłby osiągnąć rynkowy sukces oraz konkurować z takimi autami jak Ferrari czy też Porsche. W końcu pada propozycja aby silnik wsadzić do modelu E24. Prace ruszają jeszcze przed końcem produkcji M1, ale M6 pojawia się dopiero w 1983 roku. Dużo pracy poświęcono na zamontowanie silnika w E24, ponieważ w M1 silnik był umieszczony centralnie za siedzeniami, a w 6 z przodu. Finalnie, topowe coupe było produkowane wyłącznie z ręczną skrzynią biegów. Akumulator został przeniesiony do bagażnika z powodu rozłożenia masy ale również dlatego, że nie było na niego miejsca w komorze silnika. Auto posiadało wentylowane tarcze hamulcowe, samochód został nieco obniżony. Jak widać, różnic pomiędzy zwykłym E24 było kilka. Również optycznych: logo M z tyłu oraz z przodu auta, na kierownicy pojawiły się charakterystyczne paski. Warto dodać, że w pewnym momencie BMW oferowało gadżety M-sport, dzięki którym można było upodobnić swoje auto do wersji M.
BMW stworzyło jeden z najszybszych aut GT, które z zewnątrz wyglądało jak zwyczajne coupe, ale na drodze wyprzedziło Mercedesa i mogło rywalizować z Porsche oraz Ferrari. Drugiego takiego auta z tamtych lat nie znajduje.
W europie M’ka była znana jako M635Csi. W 1986 samochód wchodzi na rynek amerykański oraz japoński ale tam nazywa się M6 i jest nieco słabsza od wersji europejskiej. Na bloku silnika zamiast M Power, widnieje napis BMW M Power. Samochód ze zdjęć został wyprodukowany na rynek amerykański i pochodzi z roku 1988. W 1989 roku pojawia się następca szóstki – Seria 8. Niestety nie zdobywa takiego uznania jak E24. Bez dwóch zdań, ten samochód jest jedną z lepszych Beemek ze znaczkiem M. Na pewno przyczynił się do sukcesów kolejnych topowych BMW, także tych produkowanych w tej chwili. Dzisiaj M’ka jest bardzo poszukiwanym autem, które jest nawet dwa razy droższe od normalnego E24, a jego spotkanie i uwiecznienie na zdjęciach było niesłychanym przeżyciem.
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Artykuły – Klasyczna Motoryzacja
Witamy na naszej stronie „Artykuły”, gdzie znajdziesz wszystko, co najważniejsze w świecie zabytkowej motoryzacji. Nasz blog to prawdziwa skarbnica wiedzy dla każdego miłośnika klasycznych samochodów. Zebraliśmy tu relacje z imprez, najnowsze newsy, aukcje zabytkowych aut oraz prezentacje kultowych modeli. Zapraszamy do lektury!
Relacje z Imprez Motoryzacyjnych
Śledź najważniejsze wydarzenia motoryzacyjne na całym świecie. Nasze szczegółowe relacje z targów, zlotów i festiwali klasycznych samochodów dostarczą Ci najświeższych informacji i pozwolą poczuć atmosferę tych wyjątkowych imprez. Zobacz, jakie modele przyciągnęły najwięcej uwagi i które auta zdobyły prestiżowe nagrody.
Najnowsze Newsy
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata zabytkowej motoryzacji. Nasza sekcja „Newsy” dostarcza aktualnych informacji o odkryciach, premierach i najważniejszych wydarzeniach związanych z klasycznymi samochodami. Poznaj najnowsze trendy i innowacje, które kształtują świat klasyków.
Aukcje Zabytkowych Aut
Zanurz się w fascynujący świat aukcji klasycznych samochodów. Dowiedz się, które modele osiągają rekordowe ceny, jakie auta trafiły pod młotek i jakie są najnowsze trendy na rynku zabytkowych pojazdów. Nasze artykuły o aukcjach pozwolą Ci śledzić najciekawsze oferty i odkrywać prawdziwe perełki motoryzacji.
Prezentacje Klasycznych Samochodów
Poznaj historie i szczegóły techniczne kultowych modeli samochodów, które zapisały się na kartach historii motoryzacji. Nasze prezentacje klasyków przybliżą Ci sylwetki takich legend jak Ferrari 250 GTO, Porsche 911, czy Mercedes-Benz 300 SL. Zobacz, co sprawia, że te auta są tak wyjątkowe i dlaczego wciąż budzą zachwyt wśród entuzjastów motoryzacji.
Klasyczna Motoryzacja – Wszystko w Jednym Miejscu
Nasza strona „Artykuły” to kompendium wiedzy dla każdego fana zabytkowej motoryzacji. Znajdziesz tu zarówno relacje z imprez, jak i najnowsze newsy, informacje o aukcjach oraz szczegółowe prezentacje klasycznych samochodów. Regularnie aktualizowane treści gwarantują, że zawsze będziesz na bieżąco z najważniejszymi wydarzeniami i trendami w świecie klasyków.













































































































