15 sierpnia na Bring a Trailer zmienił właściciela Mercedes-Benz 190b Kombiwagen z 1960 roku, z nadwoziem Binza. Cena końcowa: 41 000 dolarów. Co ciekawe, ten sam samochód niecałe dwa lata wcześniej, w grudniu 2024 roku, na tej samej platformie osiągnął 46 251 dolarów. Tym razem ciekawsza od ceny jest jednak sama historia samochodu. To Mercedes kombi z czasów, gdy Mercedes oficjalnie kombi jeszcze nie produkował.
O rzadkich kombi na bazie Mercedesa pisaliśmy już wcześniej, opisując W110 Universal, niezwykle rzadkiego „skrzydlaka” w wersji kombi, którego udało się namierzyć na Google Maps. Tamten samochód należał już do oficjalnego programu Mercedesa i był sprzedawany przez sieć dealerską marki. 190b Binz cofa tę historię o kilka lat, do czasów, gdy Mercedes dostarczał przygotowane podwozie, a właściwą zabudowę kombi wykonywał zewnętrzny karosjer.
Co dokładnie trafiło na aukcję
Egzemplarz sprzedany w sierpniu 2026 roku ma udokumentowaną historię w Kalifornii sięgającą co najmniej 1966 roku, gdy trafił od pierwszego właściciela, lekarza z Santa Moniki, do kolejnego, doktora Allana Rosenberga z San Pablo. Rosenberg, sam kolekcjoner Mercedesów, sprzedał go później George’owi „Nickowi” Wilhelmowi, właścicielowi warsztatu Nick’s Mercedes Service w Walnut Creek, który trzymał auto przez dziewięć lat. W 2020 roku samochód kupił kolejny właściciel, były prezes Gull Wing Group International, międzynarodowego stowarzyszenia miłośników Mercedesa 300 SL, i wkrótce rozpoczął czteroletnią renowację obejmującą między innymi silnik, zawieszenie, hamulce, lakier i wnętrze, prowadzoną częściowo w trakcie pandemii. W opisie przygotowanym przez sprzedawcę pojawił się też szacunek, że do dziś mogło przetrwać mniej niż sto takich samochodów, choć nie jest to liczba potwierdzona dokumentacją Binza.
Samochód, którego Mercedes oficjalnie nie robił
W latach 50. i 60. Mercedes-Benz nie oferował fabrycznego kombi. Segment nadwozi użytkowych zostawiał niezależnym karosjerom, którym dostarczał podwozia z częściową zabudową. Jednym z najbardziej znanych był Binz z Lorch w Wirtembergii, firma założona w 1936 roku przez Michaela Binza jako Lorcher Karosseriefabrik Binz & Co. Przed wojną wśród realizacji zakładu znajdowały się taksówki, samochody dostawcze i ciężarowe, kabriolety oraz pierwsze karetki. Po wojnie Binz wrócił do napraw i zabudów specjalnych, a z czasem wyspecjalizował się w wydłużanych limuzynach, karetkach i wozach pogrzebowych, często budowanych na bazie Mercedesów.
Na podwoziach W120 i W121, czyli tzw. Pontonach, Binz budował przede wszystkim ambulanse, ale równolegle rozwijał cywilną wersję nazywaną Kombiwagen. Różniła się ona od karetek niższą, bardziej osobową linią nadwozia. Sam Binz nie stosował przy tym jednego rozwiązania tylnej części karoserii: w cywilnych Kombiwagenach spotyka się zarówno dużą, jednoczęściową klapę otwieraną na bok, jak i bardziej „amerykański”, dzielony układ. Egzemplarz sprzedany na Bring a Trailer należy do tej drugiej grupy: górna część unosi się do góry, dolna opuszcza się w dół. Tylna kanapa składała się do przodu, co pozwalało wydłużyć płaską przestrzeń ładunkową.
Nie była to jednak przypadkowa, prywatna przeróbka. Mercedes katalogował osobne typy podwozi z częściową karoserią, w zależności od przeznaczenia: w benzynowych 190 i 190b oznaczenie 121.000 odnosiło się do wersji pod ambulans, a 121.002 pod Kombiwagen. Tak przygotowane, niedokończone auto trafiało do zewnętrznego producenta nadwozia, takiego jak Binz, który wykonywał właściwą zabudowę.
190b, czyli Ponton po liftingu
Egzemplarz sprzedany na BaT to 190b, czyli zmodernizowana w 1959 roku odmiana Pontona. Napęd stanowił 1,9-litrowy, czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1897 cm³, którego moc podniesiono wtedy do 80 KM przy 4800 obr./min. Skrzynia była czterobiegowa, manualna, ze zmianą przełożeń pod kierownicą, co było rozwiązaniem typowym dla tej klasy samochodów w tamtym okresie. Z przodu zastosowano zawieszenie na podwójnych wahaczach, a z tyłu charakterystyczną dla ówczesnych Mercedesów jednoprzegubową oś wahliwą (Eingelenk-Pendelachse) ze sprężynami śrubowymi. Hamulce pozostały bębnowe na wszystkich czterech kołach.
To nie był samochód szybki ani specjalnie luksusowy. Pontony zapracowały sobie za to na opinię trwałych i solidnych, szczególnie cenionych również w ciężkiej eksploatacji taksówkowej, co dobrze tłumaczy, dlaczego to właśnie ta platforma stała się bazą dla wersji użytkowych.
Ile ich powstało? Tu trzeba być ostrożnym
Ustalenie dokładnej liczby zbudowanych Kombiwagenów okazuje się trudniejsze, niż sugerują opisy aukcyjne. Bring a Trailer podaje, że sprzedany egzemplarz jest jednym z 349 sztuk 190b przebudowanych przez Binza. Dane Daimler-Benz Classic, publikowane przez klub MBIG, wymagają jednak ostrożniejszej interpretacji: liczba 349 odnosi się do podwozi modelu 190b z dwu- lub czterodrzwiową częściową karoserią, przygotowanych pod zabudowy specjalne, a nie jednoznacznie do gotowych Kombiwagenów Binza. Dla dieslowskiego 190Db analogiczna liczba wynosi 711 takich podwozi. W tej liczbie mieszczą się jednak podwozia przeznaczone pod różne rodzaje zabudów specjalnych, a nie wyłącznie cywilne kombi Binza. Bez dokumentacji produkcyjnej samego Binza nie można więc traktować tych wartości jako ścisłej liczby wyprodukowanych Kombiwagenów.
Od Binza do T-Modell
Sam wynik sprzedaży nie potwierdza żadnego gwałtownego trendu cenowego, skoro ten sam samochód kosztował więcej niespełna dwa lata wcześniej. Jest za to dobrym pretekstem, żeby przypomnieć jeden z mniej znanych rozdziałów historii Mercedesa. Najpierw był więc Binz, budujący Kombiwagen na specjalnie przygotowanych podwoziach Mercedesa. W sierpniu 1966 roku do oficjalnego programu Mercedesa dołączył 230 S Universal na bazie W111, sprzedawany przez własną sieć dealerską, choć jego nadwozie produkowała belgijska firma IMA. Własne, w pełni fabryczne kombi marka pokazała dopiero w 1977 roku, jako W123 T-Modell. Przez blisko dwie dekady rolę tę pełnili więc zewnętrzni producenci nadwozi.
Rynek takich samochodów jest zresztą bardzo płytki. Na Bring a Trailer pojawił się także dużo gorzej zachowany 190b Binz Kombiwagen. Niejeżdżący projekt sprzedał się za 4000 dolarów w listopadzie 2024 roku, po czym w styczniu 2026 roku ten sam samochód wrócił na aukcję i osiągnął zaledwie 2301 dolarów. Porównywanie cen bez uwzględnienia stanu konkretnego egzemplarza nie ma więc większego sensu.
190b Binz jest więc przede wszystkim ciekawostką dla kogoś, kto zna już zwykłe Pontony. Nie powstał w fabryce Mercedesa, ale bez takich konstrukcji historia późniejszego T-Modell byłaby po prostu niepełna.












