Monterey Car Week 2026 dobiegł końca, a w Kalifornii dopiero co ucichł najważniejszy tydzień w kalendarzu światowej motoryzacji klasycznej. Jest poniedziałek rano, kawa parzy się w ekspresie, dobry moment, żeby podsumować, co się właściwie wydarzyło. 75. edycja Pebble Beach Concours d’Elegance i towarzyszący jej cały maraton wydarzeń, od zlotów rocznicowych, przez tor wyścigowy, po rekordowe aukcje, przeszły do historii nie tylko z powodu jubileuszu, ale przede wszystkim tego, co działo się na trawnikach, drogach i torze przez cały tydzień. Zebraliśmy najważniejsze wątki, żebyście nie musieli przekopywać się przez dziesiątki serwisów.
Duesenberg Clarka Gable’a najlepszy na świecie
Najważniejsze ogłoszenie całego tygodnia zapadło w niedzielę wieczorem na osiemnastym fairwayu pola golfowego Pebble Beach. Best of Show 75. edycji Concours d’Elegance zdobył Duesenberg SSJ Special Speedster z 1935 roku, jeden z zaledwie dwóch krótkich, doładowanych egzemplarzy SSJ, jakie kiedykolwiek zbudowano. Ten konkretny wóz należał pierwotnie do Clarka Gable’a, a drugi, siostrzany egzemplarz wiąże się z Garym Cooperem. Auto pokazał Harry Yeaggy z Cincinnati, kolekcjoner, który po raz drugi w karierze sięgnął po najważniejszą nagrodę konkursu, w 2007 roku wygrał już inny Duesenberg, słynny „Mormon Meteor”.
Wóz przeszedł niedawną, drobiazgową restaurację przywracającą oryginalną kolorystykę: czarny lakier i jasna, siodłowa skóra w kabinie. Przewodnicząca konkursu Sandra Button, dla której to była ostatnia edycja w dotychczasowej roli osoby kierującej wydarzeniem (od października przechodzi na stanowisko Brand Ambassador i doradcy strategicznego), podkreśliła, że SSJ to szczytowe osiągnięcie marki i że rzadko która historia właścicielska łączy w sobie tyle stylu, osiągów i hollywoodzkiego rozmachu jednocześnie. To już ósme zwycięstwo Duesenberga w historii konkursu, marka pozostaje więc najskuteczniejszym amerykańskim producentem na trawnikach Pebble Beach. W tym roku na polu rywalizowało 218 samochodów z czternastu krajów, a jubileuszowa edycja przekroczyła też symboliczną granicę 50 milionów dolarów łącznych datków przekazanych na cele charytatywne od początku istnienia imprezy.
To zdecydowanie najlepszy materiał na osobny tekst kulturalny: motoryzacja spotyka się tu ze Złotym Wiekiem Hollywood, a historia dwóch bliźniaczych SSJ, jednego po Gable’u, drugiego po Cooperze, sama pisze scenariusz.
Miura kończy 60 lat i bije rekord frekwencji
Zanim jeszcze zapadła decyzja o Best of Show, w niedzielę na trzecim fairwayu pola golfowego Pebble Beach, otwartym po raz pierwszy w historii konkursu na potrzeby jednego pokazu, Lamborghini zebrało ponad 40 egzemplarzy Miury z okazji 60-lecia modelu, który zadebiutował w 1966 roku. To była, według organizatorów, największa gromadka Miur, jaka kiedykolwiek stanęła w jednym miejscu, większa nawet niż dedykowane zloty na 40. i 50. rocznicę modelu. Pokaz zorganizowano we współpracy z Lamborghini Club USA, ponieważ logistyka i ubezpieczenie kilkudziesięciu aut wartych siedmiocyfrowe sumy każde to zadanie, które trudno nazwać prostym. Stany Zjednoczone pozostają największym skupiskiem kolekcjonerów Miury na świecie, a Ameryka Północna to zresztą największy rynek zbytu dla marki, więc lokalizacja w Pebble Beach nie była przypadkowa.
Ekspozycja była otwarta dla publiczności bez dodatkowych opłat i dawała rzadką okazję, by zobaczyć obok siebie egzemplarze P400, P400 S i P400 SV w jednym miejscu, od pierwszych, najbardziej surowych wersji po najbardziej dopracowaną SV z pełną mocą 385 koni mechanicznych. Ciekawostka na marginesie: rocznik 1966 dzieli też Alfa Romeo Duetto, którego 60-lecie świętowano tego samego weekendu podczas Monterey Motorsports Festival organizowanego wspólnie z Concorso Italiano, więc cały tydzień miał wyraźnie miurowo-duettowy podtekst rocznicowy.
Poza aukcjami: cały tydzień, nie tylko niedziela
Warto pamiętać, że Pebble Beach Concours d’Elegance w niedzielę to tylko wierzchołek góry lodowej. Monterey Car Week to w praktyce tydzień kilkunastu równoległych wydarzeń, z których każde ma swój charakter:
- Pebble Beach Tour d’Elegance (czwartek) – ponad 150 aut zgłoszonych do niedzielnego konkursu wyjeżdża na publiczne drogi i przejeżdża malowniczą trasą wzdłuż 17-Mile Drive, autostrady numer 1 i wybrzeża aż do Big Sur i z powrotem. To bezpłatna okazja, by zobaczyć klasyki wystawowe faktycznie w ruchu, a nie tylko stojące na trawniku.
- Rolex Monterey Motorsports Reunion (środa do soboty, tor Laguna Seca) – blisko 550 historycznych samochodów wyścigowych realnie ściga się na torze. W tym roku program mocno akcentował motorsport japoński, co zbiegło się z historycznym wprowadzeniem osobnej klasy dla aut japońskich na samym Concours.
- Klasa Japanese Motorsports na Pebble Beach – to była jedna z najważniejszych nowości 75. edycji i pierwsza w historii konkursu, sięgającej 1950 roku, oficjalna klasa poświęcona w całości japońskim samochodom wyścigowym. Na trawniku stanęły między innymi Toyota 85C-L z Le Mans z 1985 roku, Toyota TS050 Hybrid z 2018 roku oraz Mazda 787B z 1991 roku, pierwszy japoński samochód, który wygrał wyścig 24h Le Mans w klasyfikacji generalnej. To wyraźny sygnał, że japońska historia motorsportowa przestała być tylko ciekawostką dla entuzjastów i weszła do kanonu uznawanego przez najbardziej konserwatywne środowisko concours na świecie.
- Ferrari jako marka wiodąca – 75. edycja poświęciła Ferrari szczególną uwagę, z osobnymi klasami dla aut Chinettiego i NART-u oraz z Vignale jako wyróżnionym karosierem. To kontynuacja wieloletniej tradycji, Ferrari pojawiło się na Pebble Beach po raz pierwszy już w 1951 roku i od tamtej pory na trawniku stanęło ponad 900 egzemplarzy marki.
- Inne klasy specjalne obejmowały przedwojenne Early American Speedsters, aerodynamiczne Classic Streamliners z lat 30., klasę poświęconą legendom lokalnych wyścigów drogowych Pebble Beach Road Racing Greats oraz tradycyjną już klasę Automobiles of Royal India.
- The Quail, A Motorsports Gathering (piątek, Carmel Valley) – najbardziej ekskluzywna, kameralna impreza tygodnia, rodzaj eleganckiego przyjęcia w ogrodzie połączonego z prezentacjami nowości.
- Concorso Italiano (sobota) – ponad 800 włoskich samochodów w jednym miejscu, od Alf po Ferrari i Lamborghini, w oprawie kuchni, mody i muzyki rodem z Italii.
- Legends of the Autobahn (czwartek, Pacific Grove) – odpowiednik Concorso Italiano dla marek niemieckich.
- Concours d’Lemons (sobota) – żartobliwe, darmowe wydarzenie dla aut, które nigdy nie miały szans zakwalifikować się na żaden inny konkurs elegancji, świetna odtrutka na tydzień zdominowany przez siedmiocyfrowe licytacje.
- The Little Car Show – impreza poświęcona wyłącznie mikrosamochodom i miniaturowym autom, rozstawiona na kilku przecznicach Lighthouse Avenue.
- Motorlux – wieczorna impreza na terenie Monterey Jet Center łącząca samochody z prywatnym lotnictwem, dla około trzech tysięcy gości.
Całość zamyka w niedzielę sama ceremonia Best of Show na osiemnastym fairwayu, poprzedzona całodniowym pokazem dwustu kilkunastu aut. Dla redakcji to potwierdzenie, że Monterey Car Week naprawdę warto relacjonować szerzej niż tylko przez pryzmat wyników aukcyjnych, bo to, co dzieje się na trasach, torze i trawnikach w ciągu całego tygodnia, mówi równie dużo o kondycji i kierunku rozwoju hobby kolekcjonerskiego.
Aukcje jak nigdy dotąd: rekord wszech czasów
Jeśli Concours to serce Monterey Car Week, to aukcje są jego portfelem. Według danych Hagerty łączna wartość transakcji zawartych podczas tygodnia sięgnęła około 758 milionów dolarów, co wyraźnie pobiło dotychczasowy rekord 471 milionów dolarów z 2022 roku i o blisko 75 procent przebiło wynik z 2025 roku. Co ciekawe, wolumen sprzedaży praktycznie się nie zmienił, sprzedano podobny odsetek wystawionych aut co rok wcześniej. Rekord zbudowano więc na cenie, nie na liczbie transakcji. Rynek stał się bardziej selektywny: kupujący gotowi byli płacić fortuny za auta wyjątkowe, jednocześnie omijając szerokim łukiem wszystko, co przeciętne.
Symbolem tej selektywności może być fakt, że ponad połowę całej wartości sprzedaży wygenerowały nowoczesne supersamochody i hipersamochody, podczas gdy przedwojenna klasyka, choć odzyskała trochę udziału w rynku, wciąż pozostaje niszą dla najbardziej zdeterminowanych kolekcjonerów.
Najdroższe transakcje tygodnia
Lista czołowych wyników czyta się jak podręcznik współczesnego kolekcjonerstwa:
- 1964 Shelby Cobra Daytona Coupe – 42,9 mln USD u Gooding Christie’s. To nowy rekord dla amerykańskiego samochodu sprzedanego na aukcji, a egzemplarz był pierwszym publicznie oferowanym od 2009 roku.
- 2026 Ferrari Luce Tailor Made, podwozie 0 – 40 mln USD u RM Sotheby’s, w aukcji charytatywnej. Kontrowersyjna stylistyka elektrycznego Ferrari podzieliła entuzjastów już w momencie premiery, mimo to auto ustanowiło rekord jako najdroższy nowy samochód sprzedany kiedykolwiek na aukcji, a przy okazji stało się też najdroższym samochodem elektrycznym w historii licytacji.
- 1996 McLaren F1 GTR – niemal 34,7 mln USD u RM Sotheby’s, nowy rekord dla samochodu brytyjskiej produkcji.
- 1963 Chevrolet Corvette Grand Sport – 18,7 mln USD, więcej niż dwukrotność poprzedniego rekordu marki.
- 1985 Ferrari 288 GTO – 11,555 mln USD u RM Sotheby’s, nowy rekord modelu, przy estymacji 9–11 mln USD.
- 1991 Ferrari F40 – 8,365 mln USD, rekord dla seryjnego F40, wsparty przebiegiem zaledwie 320 mil i pierwszym właścicielem, którym był Lee Iacocca, legendarny szef Chryslera i Forda.
- 1995 Ferrari F50, dawniej należące do Mike’a Tysona – 12,105 mln USD, znacznie powyżej estymacji 7–9 mln USD.
- 1935 Duesenberg Model JN Convertible Coupe, kolejny samochód z przeszłością Clarka Gable’a – 9,08 mln USD, trzeci najwyższy wynik w historii aukcyjnej marki.
- 1989 Porsche 959 Sport – 7,045 mln USD u RM Sotheby’s, potwierdzenie rosnącego apetytu na najbardziej ekstremalne wersje analogowych super-Porschów.
Nie zabrakło też ciekawostki w drugą stronę: wystawiony na sprzedaż Aston Martin DB4 GT Zagato z 1962 roku, mimo oferty sięgającej 11,75 mln USD, nie znalazł nabywcy i nie doszedł do skutku, co samo w sobie pokazuje, jak wybredny stał się dziś rynek najwyższej półki.
Miura rządzi wśród klasycznych Lamborghini
Tydzień w Monterey to nie tylko Ferrari i McLareny. Wyraźnym bohaterem sekcji lat 60. okazała się Lamborghini Miura, i to na dwóch różnych aukcjach jednocześnie, co samo w sobie jest rzadkością. Broad Arrow sprzedało na The Quail egzemplarz P400 S z 1968 roku za 4,075 mln USD, wyraźnie powyżej górnej estymacji 3,6 mln USD. Kilka dni później RM Sotheby’s wystawiło trzeci wyprodukowany egzemplarz Miury w historii, P400 z 1967 roku po czteroletniej restauracji w oryginalnych barwach Bleu Miura z żółtą tapicerką Senape, i również zaszalało: auto poszło za 3,03 mln USD przy estymacji 1,9 do 2,8 mln USD.
Dwa mocne wyniki u dwóch różnych domów aukcyjnych sugerują, że popyt dotyczy szerzej samego modelu, a nie tylko jednego wyjątkowego egzemplarza. Co ciekawe, ten entuzjazm nie przełożył się na wcześniejsze, przednio-silnikowe Lamborghini: 350 GT z 1965 roku sprzedane u Gooding poszło za 535 tysięcy dolarów, poniżej estymacji 650 do 750 tysięcy.
Marka Lamborghini jako całość miała zresztą bardzo udany tydzień. Padło kilka rekordów: Countach LP400 S Series I z 1979 roku sprzedał się za 2,37 mln USD, o 32 procent powyżej dotychczasowego rekordu dla wcześniejszego wariantu Periscopo. Diablo GT z 2000 roku, jeden z zaledwie 80 wyprodukowanych, osiągnął u Bonhams 2,425 mln USD, czyli 49 procent powyżej poprzedniego rekordu marki. Rekord padł też dla Murciélago, ultra-rzadki egzemplarz LP640 SuperVeloce z 2010 roku przekroczył 3 mln USD, co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia dla modelu z lat 2000. Widać wyraźnie rosnący apetyt na Lamborghini z różnych epok, od pierwszej Miury po najbardziej ekstremalne warianty z ostatnich dwóch dekad.
The Quail: debiut Broad Arrow z hukiem
Osobny rozdział to dwudniowa aukcja Broad Arrow, która po raz pierwszy odbyła się jako oficjalny partner The Quail, A Motorsports Gathering, zastępując dotychczasową lokalizację w Monterey Jet Center. Wynik? 97,4 mln USD łącznej sprzedaży przy 85-procentowym poziomie sprzedanych lotów i ponad 1400 zarejestrowanych licytujących, najlepszy rezultat w historii domu aukcyjnego podczas Car Week. Prowadził Ferrari Enzo z 2003 roku sprzedane za 10,675 mln USD, a licytacja ustanowiła aż osiem nowych rekordów światowych, między innymi dla Bugatti W16 Mistral (8,805 mln USD) oraz Bugatti Veyron 16.4 Grand Sport (3,305 mln USD). To wyraźny sygnał, że nowoczesne hipersamochody na dobre zadomowiły się wśród klasyków w Monterey.
Co to wszystko oznacza
Obraz, jaki wyłania się z tegorocznego Car Week, jest dwutorowy. Z jednej strony rynek klasyków bije rekordy i to bez dwóch zdań, ale z drugiej rekordy te budują nieliczne, wyjątkowe egzemplarze z mocną historią, pełną dokumentacją i wyjątkową proweniencją. Wszystko, co przeciętne, coraz częściej zostaje na aukcyjnym parkiecie bez nabywcy. To lekcja przydatna nie tylko dla amerykańskich domów aukcyjnych, ale też dla każdego, kto śledzi trendy w kolekcjonowaniu klasyków po tej stronie Atlantyku.
Dla Klasykami to materiał na dobrych kilka tekstów. Poza tekstem o Duesenbergu Gable’a warto rozważyć osobne rozwinięcie wątku zlotu Miur na 60-lecie, wątku Porsche 959 Sport, sprzedawanej równocześnie na dwóch aukcjach Miury oraz kontrastu między rekordowym Ferrari 288 GTO a niesprzedanym Astonem DB4 GT Zagato jako przyczynek do dyskusji o tym, co dziś naprawdę napędza rynek klasyków.




