Artykuły
Sztuka? Ważna sprawa!
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Dziś o rysunku/malarstwie. Ale nudno chyba nie będzie ponieważ kręcimy się wokół klasycznej motoryzacji. Czyli o takiej sztuce, którą wszyscy rozumiemy!
W ostatnim czasie zaliczyłem przeprowadzkę. W takich sytuacjach zaczynamy dostrzegać pewne rzeczy, które pojawiają się przed oczyma dzień w dzień ale stają się po jakimś czasie zwykłą szarzyzną dnia powszedniego. W moim posiadaniu mam obraz, który również jest tłem do dzisiejszego tematu. Filmowej scenki z tego filmu (link) raczej przedstawiać nie trzeba. W tej chwili podpiera ścianę i nie mam gdzie go powiesić. Jednak patrząc na niego świeżym spojrzeniem, postanowiłem, że zagłębie się w temat motoryzacyjnych obrazów oraz rysunków. No może nie zagłębie ale chociaż liznę. Gdzie ich szukać? Do kogo się zwrócić jeśli chcemy mieć coś wyjątkowego na ścianie, a jako maniacy motoryzacyjnych staroci nie wyobrażamy sobie nic innego na płótnie jak chociażby starą Alpine A310 lub zwyczajną Beczkę.

Od razu napiszę, że SZpecem od sztuki nie jestem. Co prawda na koncie jest liceum plastyczne ale do dzisiaj się głowie jak je ukończyłem (no dobra, aż tak źle nie było). Na naszym polskim rynku są artyści, którzy za odpowiednie pieniądze, namalują nam „wypasione” obrazy. Z łatwością ich znajdziemy w Google wpisując np. kto mi namaluje obraz. Warto jednak podkreślić, że piszę tutaj o obrazach rzeczywiście namalowanych, żywa farba, pociągnięcia pędzlem. Piszę o tym z takiego powodu, ponieważ są również obrazy „drukowane” co również jest ciekawym pomysłem, a na pewno znacznie tańszym. Takie rzeczy śmiało można szukać na allegro (link).
Przeglądając różnorakie strony z łatwością można trafić na autogaleria70.pl. Strona tworzona jest przez jednego artystę. Zainteresowanie zabytkowymi autami jedynie potęguje efekt skończonych obrazów. Niektóre prostsze, inne bardziej skomplikowane. Kilka razy miałem okazję zobaczyć obrazy na żywo na kilku imprezach związanych z klasykami – na autorskiej stronie nie są pokazane wszystkie, a szkoda.
Szukając artystów, którzy podobnie interesują się starą motoryzacją, przekładając to na płótno, w Polsce jest niewielu. Za to dla osób, które cenią sztukę „cyfrową” (digital art), zachęcam do odwiedzenia popularnej strony digart.pl, skupiającej artystów/zapaleńców, tworzących całkiem ciekawe rysunki na ekranie monitora. Dzięki wyszukiwarce na stronie, można szybko i łatwo znaleźć ciekawe prace oraz kontakt do osób, które potrafią coś takiego stworzyć.
Fotka strzelona na Auto Nostalgii 2015. Obrazek wykonany akwarelą na specjalnym papierze. Byłby ładnym dodatkiem do wnętrza.

Jeśli już piszę o rysunku, warto wspomnieć o kilku osobach, które znalazłem na facebooku. Pierwszą z nich jest profil Schemeck rysuje (link). Jak sam pisze na profilu, tworzy wyłącznie za pomocą kredek. Muszę przyznać, że gość ma talent. Nie chcę umieszczać tutaj jego rysunków bez zgody autora ale zobaczcie jego profil i obejrzyjcie galerię – Talent w Ręce! Kolejny profil warty odwiedzenia to W.Siepietowski Drawings (link). Autor skupia się jednak na egzotycznych furach jak np. Lamborghini.
Ostatnim wspomnianym przeze mnie artystą, a raczej artystką to osoba, która prowadzi stronkę kowalewska.org. Zachęcam do odwiedzenia strony fb (link). Rysunków jest tam naprawdę sporo i jest co oglądać, a i w kwestiach estetyki i talentu jest naprawdę rewelacyjnie.
Miałem przejść do kilku zagranicznych artystów ale zapomniałem o jeszcze jednej stronce. Wspominałem o digart.pl – społeczności osób, które tworzą cyfrowo. Niedawno trafiłem na stronę http://lfantdesign.com. Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście się wejść w dany link to tutaj musicie to zrobić obowiązkowo. Rysunki, projekty itd. które można zobaczyć pod tym adresem robią nie lada wrażenie. Jest tam np. 123 Coupe Race, który jest namalowany perfekcyjnie z wnętrzem włącznie. Podobnie czerwony Duży Fiat, który jest wykonany mistrzowsko.
A co ze stronkami anglojęzycznymi? Pierwszą z nich jest steffenimhof.com. Ciekawie przedstawiony świat klasycznej motoryzacji w żywych kolorach – ma się wrażenie, że auta zaraz wyjadą z płótna i rozbiją się na ścianie. Można wspomnieć także o https://www.facebook.com/TadOrlowskiPhotography gdzie głównie pojawiają się fotografie ale na stronie internetowej również jest dział „art”. Wejdźcie także na stronę motorart27.com oraz http://mikekimdesign.blogspot.com/. Na tej ostatniej zwróćcie uwagę na Ferrari 312.
Obraz bądź rysunek związany z klasyczną motoryzacją może być ciekawym pomysłem na wystrój wnętrz oraz sposobem na wyrażenie siebie. W końcu miłość do starych aut nie ogranicza się wyłącznie do samego samochodu ale może zahaczać o niemal każdą część naszego życia. Znaczy prawie, bo jeśli o każdą to może być z wami źle…
Jeśli znasz ciekawe strony związane z opisywanym powyżej tematem lub sam tworzysz ciekawe projekty, podziel się z nimi w komentarzu tutaj lub napisz post na facebook.com/klasykami.
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Aston vel.SHARK Martin DB10
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”12″]
Na dużym ekranie gości nowy Bond. Świat ponownie zwariował na jego punkcie, wszędzie gdzie nie spojrzycie pojawia się DabulołSewen. Lokowanie produktu na najwyższym poziomie! Dzisiaj o tym najważniejszym…
Bond w swojej historii jeździł różnymi autami – w aktualnym Classicauto jest kilka słów na ten temat – była Toyota, Mustang również BMW. Jednak kiedy w głowie sumujemy „James Bond” i „Samochód” zawsze wychodzi nam Aston Martin. Najsłynniejszy to DB5, przepiękny wóz, który jest w czołówce „zaszufladkowanych” gwiazd filmowych na czterech kółkach. Również w nowym Bondzie jak w poprzednim… i w Casino Royale, pojawia się legenda na ekranie. Jeszcze wrócimy do DB5 ale skupmy się na tym, czym agent jeździ teraz.
DB10 to prototypowy model Aston Martina, który nie trafił jeszcze do produkcji. W sumie nigdy nie trafi. Nowy Aston powstał jedynie na potrzeby filmu – 10 sztuk od razu trafiły na plan. Jestem po seansie i chciałbym zapytać: JAK NA BOGA MOŻNA ZNISZCZYĆ 7 EGZEMPLARZY W SCENIE, KTÓRA TRWA JAKIEŚ 7 MINUT??? I żeby nie było, na ekranie auto zostaje zniszczone tylko raz. Nie to, że dachuje i jedzie dalej. Jest jeden motyw w którym jest Trach Ciach Kaput i koniec DB10. Nie chcę spoilerować ale raz zjeżdżał ze schodów – być może 10 sztuk było skręcone jak ten tutaj:
I po takiej jeździe coś odpadło? To pozostanie zagadką. Samochód jest napędzany silnikiem V8 o pojemności 4,7 litrów. Moc 430 koni, rozpędza się do setki w ciągu 4,7 sekund. Dane jak na Astona przystało. Co się stanie z trójką, która przetrwała? Jeden zamkną w magazynach Astona, drugi pozostanie własnością wytwórni filmowej Eon Productions. Trzeci zostanie opchnięty jakiemuś bogaczowi na aukcji. Jedynym mankamentem jest fakt, braku homologacji. Ktoś go kupi i nie będzie mógł wyjechać na ulicę. Jedynie będzie można usiąść w fotelu przed stojącą DB10, zapalić cygaro i to w sumie wszystko. A jak wam się podoba DB10? Bo mi…
Średnio mi się podoba. Brakuje czegoś co mają wszystkie Astony począwszy od DB7. To zupełnie inne, świeże spojrzenie na design marki ale ja tego nie kupuje. Ze współczesnych Astonów, moim zdaniem, najpiękniejszy jest Vanquish zaprezentowany bodajże w ubiegłym roku. DB10 wydaje się być małym sportowym wozem, któremu gabarytami bardzo blisko do modelu V8 vantage, a nie DB9, którą teoretycznie auto miałoby zastąpić. Bond powinien prowadzić coś większego. Tekst zatytułowałem Aston vel.Shark Martin – nie macie wrażenia, że ten samochód był wzorowany na tej rybce? Chyba właśnie tam projektant znalazł natchnienie i poszedł w kierunku „Szczęki DB10”. Pomijając małe proporcje, których się czepiam, linia nadwozia i jego nowoczesny wygląd jest fantastyczny… ale dalej mi nie pasuje do innych braci Astonów. Za to wnętrze jest czymś kapitalnym, tutaj nie da się do czegoś przyczepić. Spójrzcie:

Kierownica, zegary, deska rozdzielcza. Nie wiem tylko na czym się wzorowano projektując lewarek zmiany biegów. Ale to wnętrze jest czymś niesłychanie pięknym, a zarazem drapieżnym i groźnym. Zdecydowane, kanciaste linie, każdy szczegół jak np. to pokrętło pomiędzy siedzeniami i jego obudowa tworzą spójną całość. Choć myślę, że nawet jeśli wzięlibyśmy jeden, mały element z wnętrza, nawet głupi guzik lub jego obudowę to pomyślimy: wow, to musi być część od jakiejś szalonej maszyny. W poprzednich wnętrzach wszystko się sprowadzało raczej do opływowych kształtów. Tutaj ma się wrażenie, że zasiadając za kierownicą będziemy sterować gwiazdę śmierci lub jeszcze innym kosmicznym cudem.
Sam pościg w ktorym Aston bierze udział nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Problem polega na tym, że te nowe superauta jak właśnie DB10 czy Jaguar, który był czarnym charakterem, nie pasują do tego typu scen. Sztywne zawieszenie i klejenie się do drogi powoduje, że przychodzi mi na myśl wyścig Formuły 1, a nie pełen napięcia pościg samochodowy. Oczywiście oba auta jeżdżą bokiem ale bardziej sztywnym być się nie da jak te fury. Wygląda to tak jakby jechały po lodzie, a nie driftowały na granicy życia i śmierci. Ja chce miękkiego zawieszenia, palenia gumy, gubienia zderzaków po drodze, scen w których mogę pomyśleć: ulala tutaj kaskader sam chyba popuścił. Nie chce jazdy jak po namalowanej linii. Zapewne gość, który prowadził podczas kręcenia, czytał smsa i przewijał kciukiem facebook’a.

Miałem wrócić do legendy. Początkowo DB5 widzimy w takim stanie, że szkoda słów – taka pozostałość po Skyfall. Później Aston pojawia się na samym końcu filmu. Za ten ostatni, krótki dwuminutowy epizod po głównej potyczce, film dostaje ode mnie dodatkową gwiazdkę, a nawet dwie gwiazdki.
I na koniec! Jay Leno miał okazje poprowadzić DB10 i pogadać z projektantem Markiem Reichman’em, który jest Polakiem 🙂 . Zachęcam do obejrzenia.
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Październikowe Aukcje 2015
Ford Granada
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”6″]
Dzisiaj o Grandzie, a raczej Granadzie. Prawie jak granat choć za czasów świetności granatem nie był. Za wieczorne wpisy wrzucane w Sobotę nie biorę odpowiedzialności.
Galeria Forda dostępna tutaj: https://klasykami.pl/galeria/ford-granada/
Rozpoczniemy mądrością – lubimy szufladkować auta. Dziękuje, do widzenia… Znaczy ze wszystkim tak jest no ale ja tutaj o klasykach. Widząc dany samochód, nawet nie wiedząc o tym, gdzieś w podświadomości już jest przypisany do konkretnego człowieka – nastolatek, emeryt, gangster, ksiądz, miliarder, biedak i tak dalej. Przykładowo, najlepszą marką jaką można tutaj wymienić jest BMW. Osobiście stare beemki bardzo lubię i nie chcę się narażać, ale bywa tak, że auta tej marki są postrzegane jako te, które parkują a) na wiejskich dyskotekach b) w wiejskich rowach c) przydrożnych wiejskich drzewach. Ja tak nie uważam, po prostu są pewne stereotypy – często błędne, no ale Panie! Z tym się nie da walczyć. Właściwie do czego zmierzam – są również takie autka, które (i piszę tutaj wyłącznie o sobie) ciężko mi przypiąć do danego kierowcy. Tak samo dobrze wygląda w nich budowlaniec wsiadający po całym dniu pracy bez przebrania się oraz młody rekin biznesu z wielkiego miasta. Serio! Takie auta istnieją, co prawda w mojej głowie, ale jednak. Do tej elitarnej grupy zalicza się Ford Granada albo inaczej Consul. Trochę namieszali z tymi nazwami albo ja tego nie zrozumiałem. Zastanówcie się sami! Czy Jaguarem XJ byście wieźli cement czy gips? NIE! A Granadą to bym konary w lesie na dach wrzucał, a wieczorem na kolacje i do kina skoczył. Tak go postrzegam. Uniwersum Granadus dla lubiących klasyki jak to starożytni nazywali.

Wiecie co jest jeszcze fajne w tych autach? Ogólnie w starych fordach z lat 70. Są rzadkie, nawet bardzo i do tego w miarę tanie. Właściwie nie w miarę – to chyba jedne z tańszych klasyków za którym obejrzymy się na ulicy. Granada jakoś nigdy nie cieszyła się ogromną popularnością, nawet wtedy kiedy była wozem 10 letnim do codziennej jazdy na rynku wtórnym. Jeździł do zdechnięcia i los jego kończył się marnie. Zawsze miałem taki pogląd na ten stan rzeczy. Kolejną przyczyną jest trudna dostępność części. Nie wszystkich ale jednak w niektórych przypadkach może być naprawdę ciężko.

Pierwsza Granada była produkowana od 1972 roku. Model ten miał zastąpić dwa auta. Pierwszym był Ford Zephyr, który wyglądał jak mały amerykaniec z lat 50. Ostatnia generacja już była nieco kanciasta i jak dla mnie jest brzydka. Patrząc na jej przód nie wiem co myśleć, jedynie przychodzą mi na myśl psychodeliczne wizje o których raczej nie będę pisał. Zephyr był Fordem „Brytyjskim” tak jak Zodiac, który był Zephyrdem… żartownisie z tymi nazwami w Fordzie. Drugim autem, który miał być zastąpiony przez Granadę to Ford Taunus sprzed 72 roku. Mądrym ludziom z Forda głównie chodziło o ujednolicenie oferty marki w europie. Tak ujednolicili, że samochód był produkowany w dwóch fabrykach – w Anglii oraz na zachodzie Niemiec w Kolonii. W 1977 roku zakończono produkcję w angielskiej fabryce i samochód był wytwarzany jedynie w Niemczech.
A o co chodzi z tymi nazwami? Consul był tańszą wersją modelu Granada. W 75 roku bez żadnych udziwnień zniknęło nazewnictwo Konsul i od tej pory samochód miał nazwę Granada.

Auto ze zdjęć pochodzi z 1976 roku i Mariusz – właściciel – posiada go jakieś 10 lat. Silnik V4 pojemność 1,7. Zapewne myślicie ŁAAAAAŁ, silnik V!!! Ochłońcie. Nie brzmi to jak V8 ale też nie jest to kosiarka, która poci się przy rozpędzaniu spod świateł. Jeśli jesteśmy przy silnikach dopowiem, że były dwie jednostki V4, pierwsza to właśnie pojemność 1700, druga V’ka to pojemność 2 litry. Montowano również 2,3, 2,5 oraz 3 litrowe V6, ten ostatni otrzymał chlubny dodatek do nazwy – GT. Dalej w silnikach można było wybrać także rzędową, czterocylindrową jednostkę o pojemności 2 litrów. Czy bym go chciał? Myślę, że tak ale jak pisałem na początku – woził bym nim wszystko, wjeżdżał wszędzie. JA TU NIE WJADĘ?! Redukcja na dwójkę i gaz w podłogę – widzę to oczyma wyobraźni.
[FinalTilesGallery id='2']
Granada to naprawdę ciekawy klasyk, który dzisiaj jest rzadko spotykany nawet na zlotach aut zabytkowych. Wśród wszędzie panujących mercedesów czy bmw, stary Ford może być ciekawą odskocznią od tych wszystkich znanych i popularnych klasyków. Na pewno zaletą jest fakt, że cenowo nie zniszczy waszego portfela, a na ulicy będzie zwracał na siebie uwagę jak mało który klasyk w tej cenie.
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Samochód przyszłości wg Toyoty.
Morgan +4: niezmienny przez dziesięciolecia.
Youngtimer Warsaw: Zakończenie sezonu 2015
Mercedes-Benz C114: klasyk z krwi i kości.
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Pamiętacie białego W114? Auto, które pokazywałem podczas remontu ale było już na końcówce. Prace dobiegły końca, mogłem je obejrzeć i sfotografować. Dzisiaj trochę o /8!
Pełną galerię możecie zobaczyć tutaj: https://klasykami.pl/galeria/mercedes-w114-coupe/
Poprzednie spotkanie miało miejsce dokładnie 5 miesięcy temu. Wtedy też Pan Marcin – właściciel auta – pozwolił mi obejrzeć sto czternastkę podczas remontu. Na ten temat nie będę się rozpisywał. Zainteresowanych odsyłam tutaj. Finał, dane mi było obejrzeć jakiś miesiąc temu. Choć pozostało kilka drobnych rzeczy do zrobienia we wnętrzu auta, to nawet laik i osoba nieinteresująca się starą motoryzacją zwróci na niego uwagę. Odnowa? Renowacja? Mało powiedziane. Gdyby przyjechała delegacja ze Sttutgartu, jedynie byliby pod wrażeniem wykonanych prac. Za chwilę wrócimy do tematu tego auta ale na razie, trochę historii.

Model W115/114 pojawił się w roku 1968. Prace nad następcą W110/111, opisanego tutaj, rozpoczęły się w 1963r. Jaki smutek ogarnął ludzi czekających na nowy model, kiedy to w 65r. na tragach we Frankfurcie nie pojawił się nowy model Mercedesa. Może to i dobrze, ponieważ w mojej świadomości, W115 to pierwsze, niezniszczalne auto z gwiazdą na masce.
W porównaniu do oferty oraz poprzedników, nowy model nie był pokaźnych rozmiarów. Wręcz przeciwnie, był mały! Za to ceny już nie. Topowe modele potrafiły kosztować tyle co W116 – czyli klasa S. Samochód okazał się zupełnie nowym projektem, nową erą. To nie był powiew świeżości. To był huragan, który po uderzeniu, zdmuchiwał czapki z głów i wszystkich przewracał. Niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić. Czy widziałeś W108? Ok, podobieństwo jest duże ale moim zdaniem 114/115 w umiejętny sposób łączy epokę sto ósemki z nową, nadchodzącą epoką lat 70. A dzisiaj? Gdzieś znalazłem stwierdzenie, że nie ma drugiego Mercedesa do którego tak dobrze pasuje określenie „klasyczny”. Ja bym to trochę zmienił „klasyczny na każdą kieszeń”. W końcu W115 to wciąż, stosunkowo niedrogi klasyk.

Powyżej napisałem, że w czasach produkcji był drogim autem. Głównie tyczyło się to topowej wersji 280. Diesel był względnie tani. Po zakończeniu produkcji auto było dostępne niemal dla każdego. Stąd również ich duża ilość w Polsce, już w latach 80. Niezniszczalny Mercedes szybko zyskał w oczach taksówkarzy oraz innych osób, które potrzebowały woła roboczego. Oczywiście tutaj mowa głównie o modelu W115 w którym montowano niezniszczalne silniki diesla – 200, 220, 240. Wszystkim towarzyszyła literka D. W114 to już te „topowe” modele z silnikami benzynowymi oraz wersje dwudrzwiowe. Kiedy rozpoczęto produkcje dodano do nazewnictwa /8. Skąd to się wzięło? Modele 220D, 240D itd. nakładały się na inne auta marki. Zdecydowano o dodaniu symbolu dla rozróżnienia aut w ofercie. 8 wzięła się z roku produkcji – 1968, a właściwie z rozpoczęcia, ponieważ dalsze roczniki miały to samo oznaczenie. Z tego powodu w Niemczech, auto jest znane również jako „Stricht Acht”
A jak wyglądała innowacyjność, już pomijając projekt auta. Było nowocześnie! Hamulce tarczowe również z tyłu, a była to nie lada nowinka. Nowe, niezależne zawieszenie z tyłu – trójkątne wahacze skośne. Lepsza widoczność w każdą stronę dzięki większym szybom. Z dodatków można było zamówić chociażby klimatyzację, podłokietniki, zagłówki. Nic, tylko brać!
1. Brak słupka B, był wyróżnikiem starych Mercedesów o nadwoziu Coupe. Tworzyło to rewelacyjny efekt po otwarciu wszystkich szyb. 2. Trójkątne okienko to klasa sama w sobie. W sedanach, zniknęło po 73r kiedy /8 przeszła spore modyfikacje. 3. Podwójny zderzak był wyróżnikiem tych „droższych” Mercedesów o oznaczeniu W114. W dieslu nie były stosowane.
Nasz bohater to wersja Coupe. Charakterystyczny element to usunięcie słupka B. Po otwarciu wszystkich szyb mamy kapitalny efekt. Chyba każde, stare coupe Mercedesa może poszczycić się takim rozwiązaniem. Silnik z jakim mamy do czynienia w tym aucie to sześciocylindrowy benzyniak o pojemności 2,5. Oznaczenie M114, wyposażony w D-Jetronic, potrafił rozpędzić się w niecałe 11 sekund do setki. Ciekawostką jest fakt, że W114 250CE to pierwszy Mercedes w którym zastosowano D-Jet. Auto pochodzi z pierwszej serii, czyli z tych „najładniejszych” sto czternastek. Po 73 roku, samochód został zmodyfikowany i dodano np. kierownice, jaka występowała w W116 oraz pierwszych W123. Mi osobiście takie rozwiązanie nie pasuje w tym aucie. Oczywiście zmian było więcej – zniknęła trójramienne okienko w przednich drzwiach, pojawiły się karbonowane światła, również zmiany konstrukcyjne. To wszystko sprawiło, że /8 w moich oczach po prostu zbrzydła. Albo inaczej, to nadal jest fajny klasyk i można się zachwycać, lecz po postawieniu obok I-serii, wybierzemy auto sprzed 73 roku. Wszystkie te zmiany pasują do W116/123, ale 114/115 to auto, któremu bliżej do W110, który był dobrym punktem wyjścia dla następcy – modelu W123.
Zupełnie inne podejście do deski rozdzielczej niż w modelu np. 123. Dużo drewna, mniej plastiku, do tego wklęsła do środka – wyglądała cudownie, podobnie jak zegary.

Białe 114 to istny szok jaki zafundowałem sobie podczas jego oglądania. Myślę, że takie auto trzeba zobaczyć na własne oczy. Żadne zdjęcia nie pokażą ogromu prac i wysiłków jaki włożono w jego odbudowę. Nie sprawią, że serce prawdziwego maniaka starej motoryzacji zacznie bić szybciej. W tym aucie nie ma żadnej starej części, która zostałaby włożona sprzed remontu. Wszystko, dosłownie jest NOWE. Ten samochód wyjechał w takim stanie z fabryki w roku 1971. Nie! Źle napisałem, wyjechał w gorszym stanie. Satysfakcja z wykonanych prac, z zakończenia tak poważnego projektu musi być niesłychanie duża. Ale teraz pojawia się pytanie. Czy tym autem jeździć? Czy ten samochód powinien zrobić więcej niż np. 100 kilometrów po takiej renowacji? Ja osobiście zawsze uważałem, że wszystko powinno jeździć i każde auto, a nawet prototyp powinien się poruszać od czasu do czasu. Ale myślę, że ten punkt widzenia mógłby się zmienić w momencie kiedy taki wóz należałby do mnie. 0 kilometrów na liczniku, 45 letnie, sławne W114. Kurczę, przyjemność z jazdy by była. ALE co 5 minut na ułamek sekundy, przelatywałaby mi myśl o idealnym stanie tego auta, o jego świeżości i nowości, a ja to w tej chwili zabijam. Z drugiej strony, jeździłbym nim chyba tylko w nocy. Wyobrażacie sobie sytuacje, że jedziecie tym autem do wielkiego supermarketu i musicie go zostawić wśród szarych plastikowych podróbek, które są prowadzone przez nierozgarnięte osoby, które się spieszą. Ryska?! Ja tu nic nie widzę proszę Pana, proszę nie robić problemów. O matko. Chodziłbym tylko w nerwach. Nawet na zlocie, gdzie ludzie kręcą się wokół aut. Stefan ja zostanę przy aucie bo jakiś 5 latek z lodem się zbliża. Idźcie, dogonię was. Tak by było.
Dzięki uprzejmości Pana Marcina, poniżej spora dawka zdjęć z renowacji:
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Klasyczne zakończenie sezonu w Toruniu 2015
Artykuły – Klasyczna Motoryzacja
Witamy na naszej stronie „Artykuły”, gdzie znajdziesz wszystko, co najważniejsze w świecie zabytkowej motoryzacji. Nasz blog to prawdziwa skarbnica wiedzy dla każdego miłośnika klasycznych samochodów. Zebraliśmy tu relacje z imprez, najnowsze newsy, aukcje zabytkowych aut oraz prezentacje kultowych modeli. Zapraszamy do lektury!
Relacje z Imprez Motoryzacyjnych
Śledź najważniejsze wydarzenia motoryzacyjne na całym świecie. Nasze szczegółowe relacje z targów, zlotów i festiwali klasycznych samochodów dostarczą Ci najświeższych informacji i pozwolą poczuć atmosferę tych wyjątkowych imprez. Zobacz, jakie modele przyciągnęły najwięcej uwagi i które auta zdobyły prestiżowe nagrody.
Najnowsze Newsy
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata zabytkowej motoryzacji. Nasza sekcja „Newsy” dostarcza aktualnych informacji o odkryciach, premierach i najważniejszych wydarzeniach związanych z klasycznymi samochodami. Poznaj najnowsze trendy i innowacje, które kształtują świat klasyków.
Aukcje Zabytkowych Aut
Zanurz się w fascynujący świat aukcji klasycznych samochodów. Dowiedz się, które modele osiągają rekordowe ceny, jakie auta trafiły pod młotek i jakie są najnowsze trendy na rynku zabytkowych pojazdów. Nasze artykuły o aukcjach pozwolą Ci śledzić najciekawsze oferty i odkrywać prawdziwe perełki motoryzacji.
Prezentacje Klasycznych Samochodów
Poznaj historie i szczegóły techniczne kultowych modeli samochodów, które zapisały się na kartach historii motoryzacji. Nasze prezentacje klasyków przybliżą Ci sylwetki takich legend jak Ferrari 250 GTO, Porsche 911, czy Mercedes-Benz 300 SL. Zobacz, co sprawia, że te auta są tak wyjątkowe i dlaczego wciąż budzą zachwyt wśród entuzjastów motoryzacji.
Klasyczna Motoryzacja – Wszystko w Jednym Miejscu
Nasza strona „Artykuły” to kompendium wiedzy dla każdego fana zabytkowej motoryzacji. Znajdziesz tu zarówno relacje z imprez, jak i najnowsze newsy, informacje o aukcjach oraz szczegółowe prezentacje klasycznych samochodów. Regularnie aktualizowane treści gwarantują, że zawsze będziesz na bieżąco z najważniejszymi wydarzeniami i trendami w świecie klasyków.
































































































































