Rajdy
Rajdy samochodowe zajmują w historii motorsportu miejsce szczególne, odróżniające się fundamentalnie od wyścigów torowych zarówno pod względem formatu rywalizacji, jak i wymagań stawianych samochodom, kierowcom oraz pilotom nawigującym. Rajd Monte Carlo, rozgrywany od 1911 roku, należy do najstarszych i najbardziej prestiżowych imprez na świecie. Era Grupy B z lat 1982-1986 uznawana jest za najbardziej ekstremalny okres w historii tej dyscypliny, a Audi Quattro fundamentalnie zmieniło charakter rywalizacji, wprowadzając napęd na cztery koła jako nowy standard. Na tej stronie zbieramy artykuły Klasykami.pl poświęcone rajdom samochodowym.
Lancia Stratos, czyli samochód, który powstał, żeby wygrywać rajdy, zanim ktokolwiek pomyślał, że to się uda
49. Poznański Międzynarodowy Rajd Pojazdów Zabytkowych – fotorelacja
Rajd Pekin-Paryż w Bydgoszczy: mamy nowe marzenie!
Lancia Delta Futurista: powrót legendarnej rajdówki
2. Pomerania Classic 2015
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Mały rajd w którym wzięły udział „wielkie” klasyki! Krótka relacja z dużą liczbą zdjęć.
Pełną galerię znajdziecie tutaj: Pomerania Classic 2015
Pomerania Classic swój debiut miała dokładnie rok temu. Wtedy również, chętnie przyglądałem się jednej z prób sprawnościowych, zorganizowanej w Mielnie. Impreza odbywa się w okolicach Koszalina, natomiast swoją bazę ma w hotelu Verde (o tym miejscu pisałem na blogu tutaj). Niestety w tym roku, w imprezie wzięło udział jedynie 15 załóg. Nie jest to duża liczba ale jeśli spojrzymy na auta, które wystartowały… oczy się otwierają. Mercedes Adenauer, W112 Coupe, Dodge Charger, W107, W113. Generalnie szczęka opada. Z drugiej strony może to dobrze, że załóg było niewiele ponieważ gdyby pojawiło się kolejne 15 takich aut – zawał na miejscu z zachwytu murowany.
Dokładnego programu niestety nie znałem i jeśli ktoś chciał uczestniczyć w imprezie jako widz, musiał trochę się naszukać – co, gdzie i kiedy. Myślę, że w przyszłości, na stronie Pomeranii mógłby pojawić się program z najważniejszymi wydarzeniami podczas rajdu. Pamiętajmy jednak, że to rajd i w 90% jest skierowany do uczestników. A jeśli już o tym mowa – rajdy samochodowe w takiej formie, są najlepszą formą jakiejkolwiek imprezy związanej z zabytkową motoryzacją. Koniec, KROPKA. Próby sprawnościowe, różnego rodzaju zadania na trasie. Kogo się nie spytałem, mówił, że jest bardzo zadowolony – z rajdu ale również organizacji.
Morgan 3 Wheeler był jedynym wyjątkiem w rajdzie ponieważ ten samochód ma na karku jedynie 4 lata. Jakieś 5 sekund do setki, jedno koło z tyłu. O dziwo! Słaba zwrotność. Ale zrozumiałem o co tu chodzi – Gdybym ja nim jeździł zawsze bym skręcał poślizgiem. Inaczej się po prostu nie da! Znaczy da się ale promień skrętu nie powala. Kapitalna zabawka – niedługo pojawi się kilka słów na stronie ponieważ zdjęcia zaczynają się kurzyć.
Pomerania rozpoczęła się w Piątek w godzinach wieczornych. W Mielnie miał miejsce odcinek, gdzie na placu trzeba było uzyskać jak najlepszy czas z przejazdu, pomiędzy pachołkami. Zdjęć niestety brak ponieważ auta pojawiły się kiedy było już ciemno. Szczerze powiedziawszy to sam za wiele nie widziałem. Odcinek był skomplikowany i szacunek dla tych, którzy bez problemu zakończyli go bezbłędnie lub bez większej pauzy, nie wiedząc gdzie jechać w danym momencie. W ciemnościach wszyscy pomagali sobie smartfonami oraz różnorakim sprzętem, którym oprócz dzwonienia możemy wyleczyć raka, a i przy okazji na wyposażeniu ma latarkę. Powinien być surowy zakaz , +100 punktów karnych za użycie współczesnego sprzętu do odczytu mapy. Jedynie górnicza latarka na głowie. Żartuje… Po przejechaniu odcinka, samochody były prezentowane na głównym deptaku w Mielnie, gdzie auta były wręcz oblegane. Uznałem, że jest za ciasno, za ciemno i za zimno aby tam iść. Moje myślenie nie zmieniło się nawet wtedy kiedy widziałem w oddali stojącego Adenaura.
Chevrolet Fleetwood z ciekawą historią. Kiedyś auto należało do gangstera z Nowego Jorku. Ale o tym cicho… Mafia jedzie! W próbach sprawnościowych, radził sobie całkiem nieźle.
Sobota była pełna atrakcji i wtedy też uczestnicy nabili najwięcej kilometrów. Najpierw próba na dużym placu (podożynki) gdzie na prostej można było wcisnąć gaz do deski. Najbardziej podobał mi się przejazd Porsche, który tańcował między pachołkami i kierowca chyba chciał jechać bez dotykania hamulca lub z dotykaniem hamulca ale ręcznego. Może ktoś jeszcze w taki sposób próbował to zrobić ale niestety nie wszystkich udało mi się zobaczyć.
Darłówko Zachodnie to kolejne miejsce, gdzie w Sobotę zajechała Pomerania. Dużo kręcenia kółkiem – wszystkiego najlepszego dla aut bez wspomagania. Tutaj też łatwo można było się pomylić lub nawet wjechać do morza. Po drodze kiedy wracałem już do domu mijałem w różnych wsiach miejsca kontroli związane z rajdem. Niestety brak mi fachowego, rajdowego słownictwa. Chodziło o to, aby uczestnik widząc takie miejsce zatrzymał się. Ładnie wytłumaczyłem, prawda? Po powrocie do Koszalina, auta były prezentowane przed ratuszem.
Oczywiście tego wozu przedstawiać nie muszę. CHARGER! Bulgot jaki wydaje z siebie powoduje płacz u dzieci, u kobiet zatykanie uszu, a u facetów śmiech, oklaski i chęci, wkręcania go na jeszcze większe obroty. Tym się nie da jeździć spokojnie. Raz miałem okazję siedzieć w tym aucie… było ciasno. Na nogi miałem miejsce, ale dach jest tak nisko, że musiałem się garbić. Może dlatego w niektórych scenach w Bullicie (parę słów ode mnie tutaj), Bill Hickman też jest zgarbiony. W końcu był w miarę wysokim gościem. Rewelacyjny, czarny charakter! Dla mnie zawsze będzie tym „złym gościem”, którego ścigał Frank Bullitt.
Niedziela to odcinek w Koszalinie, co zostało nazwane „Różą Wiatrów”. O 12 odbył się konkurs elegancji. Właściciele opowiadali o swoich autach, można było dowiedzieć się kilku ciekawostek związanych z danym modelem. Deszcz na szczęście nie popsuł konkursu – koszaliński amfiteatr znajduje się pod dachem.
Reasumując… a co tu dużo pisać! Jeśli macie możliwość uczestniczenia, stary samochód kurzy się w garażu – bierzcie udział w kolejnej Pomeranii. Piękne okolice, malownicze krajobrazy, co ważne ładne drogi. Do tego ciekawe zadania oraz próby sprawnościowe. Nudzić się nie będziecie, a i ja będę mógł zrobić więcej zdjęć 😉
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Classicauto Cup w Toruniu
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Klasyka na ulicy zobaczyć – fajna sprawa. Klasyka zobaczyć na torze idącego bokiem przy pisku opon gdzie kierowca walczy z kierownicą to sprawa jeszcze fajniejsza.
15 sierpnia w Toruniu odbył się Classicauto Cup. Cykl sześciu wyścigów odbywających się w tym roku od 2 maja do 3 października. Impreza jest skierowana głównie do posiadaczy klasycznych aut, którzy chcieliby spróbować swoich sił na torze choć i współczesne samochody mogą stanąć do rywalizacji. Zależne jest to od grupy, a mamy ich sześć.
Na imprezę specjalnie nie jechałem. Jakoś się złożyło, że całkiem przypadkiem w Toruniu byłem, a na CA Cup chciałem się wybrać od dawna. Coś niezwykłego, zobaczyć mocno leciwe auta w akcji na torze. Do wyścigu stanęło około 100 aut. Oczywiście oczy mogło przykuwać Ferrari, stare Porsche ale w tej edycji moją uwagę zwróciły dwa auta: Pierwszy to Volvo Amazon, który zrobił na mnie elektryzująco – cholernie dobre wrażenie jakością wykonania oraz już samej jazdy na torze. Warto powiedzieć, że był to najstarszy wóz na CA Cup. Za to drugim autem była niesamowita Alpine A310. O ludzie! Ależ to jest piękne, dobre, szybkie. Kiedyś chciałbym poprowadzić ten wóz, mieć go, wyprowadzać na przejażdżki do biedronki po cole w dwupaku i z powrotem. Na pewno nie wszystkim ten samochód się podoba lecz dla mnie to coś pięknego.
Ekhm wracając do Classicauto CUP. Odcinek trasy odbył się na kilku obiektach naraz przez co była to wyjątkowo ciekawa oraz długa trasa. Zaczynano na torze rallycrosowym na którym rok temu odbył się Mercedes Challenge – to również CA Cup ale tam ścigają się tylko Mercedesy i odbywa się to przy chyba każdej imprezie CA Cup. Rok temu – również przypadkowo – znalazłem się na Merc Challenge. Pogoda była beznadziejna i prawdopodobnie byłem jedynym widzem. Dalej odcinek przebiegał przez ulicę, która na potrzeby wyścigu została zamknięta. Długa prosta gdzie można było ostro przydusić gaz do deski. Następnie uczestnik trafiał na tor kartingowy gdzie już szybko się nie pojechało ale ciągle kręciło kierownicą.
Na zlocie starych aut zazwyczaj możemy obejrzeć tylko stojące, wypolerowane pojazdy. To również ciekawe doświadczenie lecz jeszcze większą przyjemnością jest patrzeć na klasyczny wóz z którego chce się wydusić jak najwięcej podczas wyścigu. Polecam każdemu!
Zdjęcia z „parku maszyn”. Było małe opóźnienie ale uczestników zapraszano kilka razy na odprawę – śmiechy, rozmowy w towarzystwie – atmosfera na szóstkę z plusem.
Wspomniany tor Rallycrossowy. Szkoda, że nie mam zdjęcia poloneza, który na zakręcie był moim zdaniem na granicy granic przed niezbyt ciekawą sytuacją. Spotkało się to z jedynymi brawami publiki kiedy już polonez, a właściwie jego kierowca poradził sobie z sytuacją.
Długa prosta. Mitasubiszi był tak szybki i wydawał tak dzikie dźwięki, że gdyby nie mój refleks i szybkie machanie aparatem tego auta nie byłoby na zdjęciu. Powiedziałem tylko: ŁoooooŁ!

Idę na odcinek toru kartingowego ale po drodze, częściowe wyniki sprawdzić to ważna sprawa!
Tor Kartingowy. Tutaj również było na co popatrzeć.
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
41. Rajd Monte Karlino
Czym różnią się rajdy od wyścigów torowych
Rajdy samochodowe zajmują w całej historii motorsportu miejsce zupełnie szczególne, odróżniające się fundamentalnie od wyścigów torowych zarówno pod względem formatu rywalizacji, jak i wymagań stawianych zarówno samochodom, jak i kierowcom oraz pilotom nawigującym. W przeciwieństwie do wyścigów odbywających się na zamkniętych, kontrolowanych torach, rajdy rozgrywają się na publicznych lub czasowo zamkniętych drogach, obejmujących zróżnicowane nawierzchnie, warunki pogodowe oraz nieprzewidywalne elementy terenowe, co czyni tę dyscyplinę wyjątkowo wymagającą technicznie oraz stawiającą przed uczestnikami zupełnie inne wyzwania niż rywalizacja torowa.
Początki rajdów
Historia rajdów samochodowych sięga początków całej motoryzacji, z pierwszymi zorganizowanymi imprezami tego typu rozgrywanymi już na przełomie XIX i XX wieku, gdy prymitywne wówczas samochody testowano w warunkach długodystansowych przejazdów między miastami, często w skali obejmującej całe kontynenty. Te wczesne rajdy, dziś trudne do wyobrażenia ze względu na skalę wyzwań logistycznych i technicznych, jakie stawiały przed uczestnikami, stanowiły jednocześnie ważny poligon doświadczalny dla rozwijającego się dopiero przemysłu motoryzacyjnego, testującego niezawodność i wytrzymałość swoich konstrukcji w warunkach dalekich od kontrolowanego środowiska torowego.
Rajd Monte Carlo
Rajd Monte Carlo, rozgrywany nieprzerwanie od 1911 roku, należy do najstarszych i najbardziej prestiżowych imprez rajdowych na świecie, przyciągającym przez dekady zarówno fabryczne zespoły największych producentów samochodów, jak i prywatnych entuzjastów pragnących zmierzyć się z wymagającą trasą wiodącą przez górskie serpentyny francuskich Alp Nadmorskich w trudnych, zimowych warunkach. Ta impreza, głęboko zakorzeniona w europejskiej tradycji motorsportowej, wielokrotnie stawała się areną dramatycznych, kontrowersyjnych rozstrzygnięć, w tym słynnej dyskwalifikacji zespołu Mini w 1966 roku, do dziś wywołującej dyskusje wśród historyków motorsportu.
Rajdowe Mistrzostwa Świata
Rajdowe Mistrzostwa Świata, ustanowione formalnie w 1973 roku, ujednoliciły i usystematyzowały wcześniej rozproszoną rywalizację rajdową na poziomie międzynarodowym, tworząc spójny kalendarz najważniejszych imprez sezonu oraz jednolity system punktacji decydujący o tytule mistrzowskim. Ta formalizacja przyczyniła się do znaczącego wzrostu profesjonalizacji całej dyscypliny, przyciągając większe budżety fabryczne oraz bardziej zaawansowane technicznie samochody, konsekwentnie rozwijane specjalnie z myślą o rywalizacji rajdowej, a nie wyłącznie adaptowane z istniejących modeli drogowych. Era Grupy B Era Grupy B, trwająca w latach 1982-1986, uznawana jest powszechnie za najbardziej ekstremalny i technicznie najbardziej zaawansowany, ale też najbardziej niebezpieczny okres w całej historii rajdów samochodowych. Regulacje techniczne tej kategorii, praktycznie nieograniczające mocy silnika ani zastosowanych technologii, doprowadziły do powstania samochodów o osiągach dorównujących ówczesnym bolidom Formuły 1, jednocześnie eksploatowanych na publicznych drogach w bezpośredniej bliskości widzów, co ostatecznie doprowadziło do serii tragicznych wypadków oraz do definitywnego zakończenia tej formuły przez międzynarodową federację motorsportu.
Napęd na cztery koła i Audi Quattro
Warto zwrócić uwagę na rolę słynnego rajdu Safari, rozgrywanego historycznie w Kenii i uznawanego za jeden z najbardziej wymagających testów wytrzymałościowych w całej historii motorsportu, gdzie ekstremalne temperatury, kurz, prowizoryczne drogi oraz nieprzewidywalne spotkania z dziką fauną stanowiły dodatkowe, unikalne wyzwania nieobecne w europejskich formatach rajdowych. Ta impreza, przez dekady przyciągająca zarówno fabryczne zespoły, jak i lokalnych, doświadczonych kierowców doskonale znających specyfikę afrykańskich warunków, stanowi ważny, choć dziś rzadziej wspominany rozdział w globalnej historii rajdów samochodowych.
Rajdy terenowe i Dakar
Warto podkreślić rolę technologii napędu na cztery koła, wprowadzonej na szeroką skalę do rajdów przez Audi Quattro na początku lat 80., fundamentalnie zmieniającej charakter rywalizacji rajdowej i zmuszającej wszystkich konkurencyjnych producentów do opracowania własnych systemów napędu na wszystkie koła w celu utrzymania konkurencyjności. Ta technologiczna rewolucja, zapoczątkowana przez niemieckiego producenta, na trwałe zmieniła architekturę techniczną samochodów rajdowych, z napędem na cztery koła stającym się od tamtej pory standardem obowiązującym w najwyższych kategoriach tej dyscypliny.
Rola pilota nawigatora
Rajdy terenowe oraz maratony, w tym słynny Rajd Dakar, przechodzący historycznie przez tereny pustynne Afryki Północnej i Zachodniej, a dziś rozgrywany głównie w Ameryce Południowej, reprezentują odmienny, jeszcze bardziej ekstremalny segment rywalizacji rajdowej, wymagający od uczestników zdolności do przetrwania w wyjątkowo wymagających warunkach terenowych i klimatycznych na przestrzeni wielu kolejnych dni rywalizacji, znacznie przekraczających skalę typowych rajdów asfaltowych czy szutrowych rozgrywanych w Europie.
Rynek kolekcjonerski
Warto zwrócić uwagę na rolę pilota nawigatora, funkcjonującego jako nieodłączny partner kierowcy w większości formatów rajdowych, odpowiedzialnego za odczytywanie szczegółowych notatek trasowych oraz komunikowanie kierowcy nadchodzących zakrętów i przeszkód terenowych z wyprzedzeniem umożliwiającym odpowiednie dostosowanie prędkości i toru jazdy. Ta unikalna dla rajdów relacja dwuosobowej załogi, wymagająca doskonałej komunikacji oraz wzajemnego zaufania, stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych elementów odróżniających rajdy od bardziej indywidualnie zorientowanych wyścigów torowych. Odcinki specjalne Rynek kolekcjonerski klasycznych samochodów rajdowych rozwija się w sposób silnie powiązany z ich historycznym znaczeniem sportowym oraz z autentyczną dokumentacją startów w konkretnych, prestiżowych imprezach. Modele bezpośrednio kojarzone z sukcesami w Rajdzie Monte Carlo, erze Grupy B czy wczesnymi latami Rajdowych Mistrzostw Świata cieszą się dziś statusem szczególnie pożądanych przez kolekcjonerów, z cenami odzwierciedlającymi zarówno rzadkość technicznych, homologacyjnych wersji, jak i udokumentowaną historię wyścigową konkretnych egzemplarzy.
Rola fabrycznych zespołów
Nie sposób pominąć też roli, jaką w historii rajdów odegrały tak zwane odcinki specjalne, czyli zamknięte dla ruchu publicznego fragmenty trasy, na których uczestnicy rywalizują bezpośrednio o najlepszy czas przejazdu, w przeciwieństwie do odcinków łącznikowych, pokonywanych w ruchu publicznym zgodnie z przepisami drogowymi i przede wszystkim służących przemieszczeniu się między kolejnymi próbami sportowymi. Ten podział na sekcje wyścigowe oraz przejazdowe, charakterystyczny dla większości współczesnych formatów rajdowych, pozwala organizatorom łączyć intensywną rywalizację sportową z praktyczną koniecznością pokonywania znacznych odległości między poszczególnymi etapami imprezy.
Homologacja sportowa
Warto też przyjrzeć się bliżej roli fabrycznych zespołów rajdowych w kształtowaniu wizerunku technicznego poszczególnych producentów samochodów, dla których sukcesy w rajdach przez dekady stanowiły równie istotny element strategii marketingowej co osiągi w wyścigach torowych, a czasem nawet ważniejszy, biorąc pod uwagę bezpośrednie powiązanie rajdów z codziennym użytkowaniem samochodów drogowych w trudnych warunkach, w przeciwieństwie do bardziej wyspecjalizowanego, oderwanego od codzienności charakteru rywalizacji torowej. Ta bliskość rajdów do rzeczywistego doświadczenia użytkowników dróg sprawiała, że sukcesy sportowe w tej dyscyplinie łatwiej przekładały się na zaufanie konsumentów wobec niezawodności i wytrzymałości technicznej danego producenta.
Narodowe tradycje rajdowe
Osobnym, interesującym wątkiem jest rola homologacji sportowej w kształtowaniu samochodów drogowych produkowanych z myślą o spełnieniu wymogów regulaminowych umożliwiających start w rajdach na najwyższym poziomie międzynarodowym. Wiele klasycznych, dziś wysoko cenionych modeli sportowych powstało pierwotnie właśnie jako wersje homologacyjne, produkowane w ograniczonej liczbie egzemplarzy niezbędnej do spełnienia wymogów regulaminowych, a dopiero wtórnie trafiające do sprzedaży cywilnej dla klientów pragnących posiadać samochód bezpośrednio powiązany z rywalizacją sportową swojej ulubionej marki.
Turbodoładowanie
Warto podkreślić rolę rajdów w budowaniu lokalnych, narodowych tradycji motorsportowych w krajach, gdzie warunki geograficzne i klimatyczne sprzyjały rozwojowi tej właśnie dyscypliny bardziej niż wyścigom torowym, w tym w krajach skandynawskich, gdzie długie, śnieżne zimy oraz rozległe, słabo zaludnione obszary leśne stworzyły naturalne środowisko dla rozwoju wybitnych kierowców rajdowych, konsekwentnie odnoszących sukcesy na arenie międzynarodowej przez kolejne dekady rywalizacji. Rajd Safari Nie sposób pominąć też roli technologii turbodoładowania, intensywnie rozwijanej i testowanej właśnie w kontekście rajdowym, gdzie wymagania dotyczące szybkiego przyrostu mocy oraz zdolności do funkcjonowania w szerokim zakresie warunków atmosferycznych i wysokościowych stanowiły wyjątkowo wymagający poligon doświadczalny dla tej technologii, zanim trafiła ona do szerszego zastosowania w samochodach drogowych produkowanych na masową skalę przez producentów uczestniczących w rywalizacji rajdowej.
Czym interesuje się Klasykami.pl
W tekstach o rajdach na Klasykami.pl staramy się pokazywać tę dyscyplinę przez pryzmat jej unikalnego charakteru technicznego i sportowego, wyraźnie odróżniającego ją od wyścigów torowych. Interesują nas historyczne sukcesy poszczególnych zespołów i kierowców, techniczne innowacje wprowadzane pod presją bezpośredniej rywalizacji rajdowej, a także sposób, w jaki era Grupy B na zawsze zmieniła podejście do bezpieczeństwa w tej dyscyplinie sportu. Ciekawi nas też to, jak rola homologacji sportowej wpływała na kształt samochodów drogowych trafiających następnie do sprzedaży cywilnej, oraz jak lokalne, narodowe tradycje motorsportowe, ukształtowane przez specyficzne warunki geograficzne i klimatyczne poszczególnych krajów, przyczyniły się do rozwoju wybitnych kierowców i zespołów rajdowych odnoszących sukcesy na arenie międzynarodowej. Poniżej znajdziesz artykuły Klasykami.pl poświęcone rajdom samochodowym, ich historii oraz technice.



















































































































































