a

Niemiecka motoryzacja

Trudno wskazać jakikolwiek inny kraj, którego wkład w rozwój światowej motoryzacji byłby choćby w przybliżeniu porównywalny z niemieckim – to właśnie tu Carl Benz opatentował w 1886 roku pierwszy samochód napędzany silnikiem spalinowym. Bawaria stała się domem BMW, Badenia-Wirtembergia Mercedesa i Porsche, a Dolna Saksonia Volkswagena. Niemieckie samochody klasyczne łączą precyzję inżynierską z solidnością wykonania, ukształtowaną częściowo przez wymagania Autobahn bez ograniczeń prędkości. Na tej stronie zbieramy artykuły Klasykami.pl poświęcone niemieckiej motoryzacji i klasycznym samochodom niemieckim.

Mercedes Benz R129: Roadster doskonały!

Mercedes Benz R129: Roadster doskonały!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Gdybym szukał youngtimer’a bez dachu w cenie ok 40 tysięcy, model 129 byłby na czele. Reszta się chowa!

Pełną galerię znajdziecie tutaj: https://klasykami.pl/galeria/mercedes-benz-r129/

Nowy R129 był produkowany od 1989 roku. W salonie stoi obok takich aut jak W126, 124 oraz W201. Jako pierwszy roadster miał montowany seryjnie ABS. Choć jak każde luksusowe auto z gwiazdą na masce musiał wnieść coś nowego na rynek. Airbag wszedł z modelem W126, a więc co przypadło 129? Chociażby pałąk antykapotażowy. Przy dużym przechyleniu auta, wysuwał się do góry. Niewątpliwie była to nowinka w kwestiach bezpieczeństwa. Duży lifting pojawia się w roku 95. Do tej pory auto było dwukolorowe, miało pomarańczowe kierunkowskazy. Jak to bywa z drugimi seriami – zmieniło się na gorsze. Auto miało ksenony, białe kierunki. Z tyłu, lampy były czerwone na całej długości. Zwróćcie uwagę, że do końca produkcji, czyli roku 2001, lampa była ciągle karbowana. Jestem pod wrażeniem jak długo ten charakterystyczny element był swego rodzaju wyróżnikiem marki. Warto dodać, że model 129 nie miał swojego odpowiednika z twardym dachem. Za to auto było wyposażone w zdejmowany twardy dach, który mógł się sprawdzić np. zimą.

R129 na początku swojej drogi, poprzeczkę ma postawioną bardzo, bardzo wysoko za sprawką modelu R107, który był produkowany 20lat. Zawsze kiedy patrzę na 129 myślę sobie, że projektanci jedyne co zrobili to wzięli model 107 i wykonali go na nowo ale w stylu W126/124. Ale czy to pójście na łatwiznę? Skądże! Ten samochód jest dopracowany do perfekcji. Przy SL nie można iść po najmniejszej linii oporu. W końcu to luksusowy roadster. Dzisiaj aż dziw bierze, że ten wóz ma bardzo dużo wspólnego z popularną 190 czy też z modelem W124. Widząc te auta obok siebie na ulicy pomyślałbym: ciekawe czy wszyscy wiedzą, że te dwa popularne Mercedesy, łączy tak wiele z tym „kozackim roadsterem”. 129 od W201 otrzymał część podwozia, a od 124 kilka podzespołów oraz chociażby sześciocylindrowy silnik M103, który był montowany także w W126. Od początku R129 pod maską miał silniki sześcio i ośmiocylindrowe. W fotografowanym egzemplarzu mamy jednostkę pięciolitrową. V8 jest kapitalnym wyborem. Rasowe brzmienie jest nie do podrobienia. Samochód momentalnie wkręca się na obroty. W ciągu niecałych 7 sekund mamy setkę na liczniku. Wciśnięcie gazu do oporu przy otwartym dachu powoduje chwilowy paraliż całego ciała. Jesteśmy wciskani w fotel z taką siłą, że możemy zapomnieć o dotknięciu przedniej szyby palcami.

Nie to żebym się EKHM chwalił, ale mogłem usiąść za kierownicą. W tych autach siedzi się zupełnie inaczej jak chociażby w W126/124/123 coupe/ 124 coupe. Niska pozycja za kierownicą, nogi niemal wyprostowane. Taki wysoki człowiek jak ja czuł się bardzo dobrze w prowadzeniu. Auto jest w miarę duże jak na SL ale w środku mogłoby być nieco więcej miejsca. O wykończeniu można wypowiadać się w samych superlatywach. Często jadąc jakimś autem nie czuje się pewnie i rzecz polega wyłącznie na drobiazgach. Czucie kierownicy, to jak wchodzą biegi, nawet głupie wrzucanie kierunkowskazów lub włączanie świateł. Przy każdej tej czynności odnoszę wrażenie, że mam do czynienia z tandetą i to już taki profesjonalny poziom badziewia. Jakby w fabryce drapali się po głowie, a kierownik mówił: dobra panowie, nie ma co tak stać, składamy. Tutaj tego nie ma. Dopracowanie, wszystko przemyślane ale jak to w mercedesie, stonowane i grzeczne. Spokojnie mógłbym tym autem jeździć codziennie. Gdyby ktoś mnie spytał czy chciałbym jeździć tym autem w momencie oglądania go na ulicy powiedziałbym: eee chyba bym wybrał coś innego. Ale pytając w momencie prowadzenia, bez zająknięcia odpowiedziałbym: za chwilę sprawdzę oferty ogłoszeń. Po minucie czułem się jak ryba w wodzie, a może to tylko takie złudzenie. Jeśli tak to mercedes jest dobrym iluzjonistą. Choć za kółkiem spędziłem mało czasu, wiem, że przy otwartym dachu można nim przejechać tysiące kilometrów nawet jeśli mamy włosy długie do ziemi. W aucie nie ma żadnych zawirowań powietrza itd. A nawet jeśli to model 129 jest pierwszym kabrioletem w którym zamontowano system windshaft – kratka która jest montowana za fotelami. Stawiając ją do pionu chroniła pasażerów przed wiatrem.

Szukacie cabrio w rozsądnej cenie? Ma być stajl i dizajn? To jest jedyny racjonalny wybór. Reszta w tej cenie kojarzy mi się po prostu źle. Albo żyje w jakieś niewiedzy. Niewątpliwie ten samochód jest kapitalnym wyborem na drugi samochód w rodzinie, a nawet ten pierwszy. Mogę się założyć, że jeśli ktoś się zdecyduje na kupno R129 to „pierwszy” samochód będzie stał, a 129 będzie nabijać kilometry. I tak ma być 🙂

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Mercedes-Benz C123: klasyk dla każdego…

Mercedes-Benz C123: klasyk dla każdego…

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Coupe pojawia się niemal w tym samym czasie co sedan. Różnica to jedynie rok. Pierwsze sedany wyjeżdżają z fabryki w lipcu 1975, a dwudrzwiowe Beczki w październiku 1976. Oficjalna prezentacja odbyła się w 1977 roku podczas targów genewskich.

W porównaniu do W114 – swojego poprzednika – 123 wydaje się być atrakcyjniejsza w wyglądzie. Zawdzięcza to mniejszemu rozstawowi osi w stosunku do sedana. Projektanci obniżyli dach co także przełożyło się na zgrabniejszy wygląd nowego coupe.

Na początku w 77r. oferowano 3 silniki:

230C (C-coupe) – najsłabszy silnik jaki był montowany – jeszcze na gaźniku. Oznaczenie silnika to M115. Jednostka przeniesiona z W114. Był montowany do 1980 roku.

280C – sześciocylindrowa legenda, również silnik gaźnikowy o oznaczeniu M110. Montowany w wielu Mercedesach od 73 do 86 roku.

280CE – to również silnik M110 ale tutaj pojawia się literka E. Oznacza pojawienie się K-Jetronic’a – mechaniczny wtrysk paliwa.

W 1980 następują zmiany pod maską. Silnik M115 zostaje zastąpiony motorem o oznaczeniu M102 z mechanicznym wtryskiem. Właśnie taki silnik znajduje się w fotografowanym egzemplarzu. Na klapie bagażnika zostaje dodana litera E – 230CE. Gaźnik przechodzi do historii ponieważ 280C zostaje usunięty z oferty i pozostaje 280CE. Oba silniki są oferowane do 1985r – końca produkcji. W 1980 roku kiedy zachodzą zmiany pod maską pojawia się również kilka innych modyfikacji przez co możemy powiedzieć, że do 80 roku była produkowana I seria modelu 123. Duże zmiany zachodzą we wnętrzu auta. Do tej pory mieliśmy „szpiczaste” zagłówki, kierownicę jak w W116. W II serii wykorzystywany jest inny materiał do wykończenia foteli i kanapy, z deski rozdzielczej znika orzech, inne są zapięcia pasów, pokrętła na desce rozdzielczej, również lekkie zmiany zachodzą na zegarach. Zmian było trochę więcej ale można powiedzieć, że te wymienione są najważniejszymi. II seria kończy się pod koniec 82 roku lub na początku 83r. ale tak między nami – III seria nie jest za piękna. Są to co prawda zmiany tylko we wnętrzu ale nigdy mi się te zmiany w trzeciej serii nie podobały. Efekt jest taki, że najpiękniejsze beczki to te z I serii. II seria również jest ciekawa w środku ale to już nieco inny klimat.

Model 123 zawsze mi się podobał. Początkowo sedan – było kilka w rodzinie. Myślę, że wtedy zagnieżdżała się w mojej głowie miłość do tych aut, także zabytkowej motoryzacji. W123 240D był pierwszym samochodem, który poprowadziłem o własnych siłach. Również tym samym autem przekroczyłem 100km/h siedząc za kierownicą. Trochę to może być zabawne ponieważ to tylko 2,4 diesel – najpopularniejszy silnik w beczce – od setki na liczniku było już niedaleko do prędkości maksymalnej. Później odkryłem niespotykaną dwudrzwiową wersję. Pamiętam czas kiedy oglądałem oferty sprzedaży gdzie idealne coupe można było dostać za 12 tysięcy, a 14 to już było szaleństwo. I najważniejsze: 230CE ze zdjęć było moim pierwszym samochodem, które kupiłem. Miało to miejsce w nocy także dokładnie nie widziałem co kupuje ale rano nieprzyjemnego zdziwienia uniknąłem. Jak to kiedyś powiedział mi jeden mechanik, albo chcesz mieć taki samochód albo nie – proste. Obojętnie jaki egzemplarz byście nie oglądali zawsze na siłę znajdzie się jakiś minus. Z zabytkami tak już jest. Nie można podchodzić do ich zakupu jak do nowego auta w salonie. Takie jest moje zdanie na ten temat. Ale w nocy aut lepiej nie kupujcie.

Myślę, że ten samochód jest idealnym klasykiem jako ten pierwszy zabytkowy wóz. Prosta konstrukcja silnika oraz wszelkich elementów, rozwiązań. Efekt tego jest taki, że wiele rzeczy można zrobić samemu. Te Mercedesy były i są bardzo popularne w Polsce. Wielu mechaników ma duże doświadczenie w pracy przy tych autach i silnikach. Warto też dodać, że naprawy w porównaniu do innych klasyków czy też nowszych aut nie należą do najdroższych. Części są tanie i dostępne – jeśli mowa o tych częściach, które były monotowane w każdej wersji nadwoziowej. Osobiście mechanika odwiedzałem bardzo rzadko i nie dlatego, że jeżdżę do momentu aż coś zacznie odpadać, wręcz przeciwnie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że to stare samochody. Oczywiście W123 to trwały wóz, który był największym sukcesem marki ale miejmy na uwadze ich 30 letni wiek. Kupując coupe należy pamiętać o bardzo ważnej rzeczy – kupować auto kompletne. Niestety z częściami które są dedykowane do coupe bywa różnie – z dostępnością ale również cenowo. Wręcz legendarne uszczelki szyb są horrendalnie drogie jak na kawałek gumy. Niektóre elementy wnętrza ciężko dostać ale na szczęście to trwałe rzeczy i często zdarza się czytać w ogłoszeniu: auto do remontu, wnętrze w bardzo dobrym stanie.

Coupe było i jest postrzegane jako bardziej prestiżowe W123. Sedany w naszym kraju jeszcze niedawno miały często łatkę aut pracujących fizycznie. Już jakiś czas temu to się zmieniło i dzisiaj to również pełnoprawny klasyk. Coupe nigdy się nie parało tak ciężką pracą co czterodrzwiowa wersja. Było tak z kilku powodów. Mniejsza produkcja C123, samochód nie był tak praktyczny oraz dwudrzwiowa wersja była droższa. Już w momencie sprzedaży w salonach coupe była droższa o 20% od limuzyny. Dzisiaj znalezienie ładnego coupe na rynku nie stanowi problemu. Jest to podyktowane ceną ale za rozsądne pieniądze można znaleźć naprawdę ładny egzemplarz i cieszyć się nim na co dzień. Jeśli nie masz gromadki dzieci to mogę zaryzykować stwierdzeniem, że jest to praktyczny wóz. Spalanie? Umiarkowane ale jeśli startujesz spod świateł z gazem wciśniętym do oporu to nie zdziw się, że stację odwiedzisz znacznie szybciej niż myślałeś. Również nie radzę przerzucać skrzyni na tryb S – wtedy budzą się do życia demony w zakamarkach pod maską co powoduje zawirowania w baku. Z drugiej strony jazda na trybie sportowym daje dużo radości z jazdy.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Mercedes-Benz W110: jeździmy „Skrzydlakiem”

Mercedes-Benz W110: jeździmy „Skrzydlakiem”

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Dzisiaj przenosimy się w czasie dokładnie o 50 lat. Osobiście siedzę w latach 70-80 ale muszę napisać, że ten samochód zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. A dlaczego? O tym czytajcie dalej.

Pełna Galeria Zdjęć: https://klasykami.pl/galeria/mercedes-benz-w110/

Model W110 był samochodem klasy średniej – odpowiednik klasy E. Początek tego auta to rok 1956. Wtedy rozpoczynają się prace nad następcą „Kubusia” zlecone przez F. Nallinger’a – głównego szefa działu konstrukcyjnego. Od początku prac stawiano bardzo duży nacisk na bezpieczeństwo. Nad tą kwestią pracuje Bela Beranyi, arcyciekawa postać – nazywany ojcem bezpieczeństwa. Nazwisko Beranyi było na ok 2500 patentów ale o tej ważnej postaci innym razem. Rok 1957 – Karl Wilfert, Rudolf Uhlenhaut oraz Josef Muller kończą projekt nowego auta. Rozpoczyna się praca nad prototypami co zajmuje kolejny rok. Zamaskowane auta przed Paparazzim (tak, tak już wtedy działy się takie rzeczy) przejeżdżają łącznie około 3 miliony kilometrów. Auta w kolorze zieleni pokonują trasę Sttutgart – Neapol i z powrotem. Towarzyszy im Opel Kapitan, który dla zmylenia również jest zamaskowany. W tamtym okresie Mercedes nie informuje o tym jakoby pracował nad nowym modelem, a nawet zaprzecza pogłoskom o trwających pracach. W maju 1959, rozpoczyna się produkcja modelu W111 z którego wywodzi się W110. Są to przedseryjne sztuki. W sierpniu ma miejsce prezentacja nowego modelu na którą zostają zaproszeni dziennikarze, a miesiąc później samochód zostaje pokazany już oficjalnie na targach IAA we Frankfurcie.

Mercedes w swojej historii jeszcze nigdy nie kładł tak dużego nacisku na bezpieczeństwo jak przy modelu W111/110. To tutaj zastosowano strefy kontrolowanego zgniotu – patent Beranyi’ego z roku 51. Samonośne nadwozie posiadało 3 strefy. Przód oraz tył w momencie uderzenia pochłaniał większość energii. Środkowa część była sztywną klatką. Wykonywano testy zderzeniowe gdzie przy pomocy silników rakietowych auta „pchano” do przodu. Beranyi zbudował specjalną rampę, która miała symulować dachowanie. Również projektując środek pamiętano o bezpieczeństwie, wykorzystano miękkie materiały do wykończeń. W drzwiach zastosowano zamki, których otwarcie nie powinno być problemem po zderzeniu.

Czym się różniły W111 od W110 który jest na zdjęciach? Po pierwsze W111 to segment aut klasy wyższej, odpowiednik dzisiejszej S-ki. Myślę, że to poważny błąd ze strony Mercedesa. Oba auta są zbyt zbliżone do siebie. Klasa wyższa powinna bardziej odstawać od klasy średniej i na szczęście Mercedes do dzisiaj nie popełnił już takiego błędu. Jeśli już krytykujemy – choć dzisiaj pionowe zegary w środku auta są ciekawym i charakterystycznym element, to w czasie kiedy auto trafiło do sprzedaży, takie rozwiązanie spotkało się z głosem krytyki. W kolejnych modelach powrócono do okrągłych zegarów. Kolejna różnica to większe silniki w W111 od tych stosowanych w W110.

Już wtedy idąc do salonu Mercedesa można było wybrać szereg dodatków i było ich naprawdę całkiem sporo. Oczywiście jeśli spojrzymy na listę patrząc przez pryzmat dzisiejszych czasów mogą się wydać trochę śmieszne ale lista była długa. Można było wybrać np. wspomaganie kierownicy, prawe lusterko, szyberdach. Pojawiały się również rzeczy bardziej wypasione jak na tamte lata: barwione szyby, niedzielona przednia kanapa, walizki, bagażnik na dach. To tylko przykłady ale efekt długiej listy dodatków i różnorakich opcji jest taki, że często jest problem z rozszyfrowaniem co dane auto miało w wyposażeniu.

Na początku pisałem, że W110 ze zdjęć zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Samochodem jechałem jako pasażer ale pozwolono mi go poprowadzić, no dobra – tylko kawałek w celu przestawienia auta ale już to pozwoliło mi zauważyć kilka rzeczy. Zawsze myślałem, że skrzydlaki są nieco archaicznymi autami z dalekiej epoki i jazda nimi może być nieco uciążliwa. Po tym jak miałem okazje siedzieć w środku i nim jechać muszę przyznać, że błądziłem myślami. W110 śmiało można jeździć codziennie. Zawieszenie pracuje naprawdę świetnie. Nie ma efektu: łóżka wodnego, a zarazem nie jest to powóz rodem z dzikiego zachodu. Gdzieś wyczytałem, że kwestię zawieszenia nie są mocną stroną ale ja tego nie zauważyłem, może za krótko w nim siedziałem. Jeśli chodzi o moją jazdę to czuć, że to auto z gwiazdą na masce. Co prawda pisze to człowiek, który nawet nie wrzucił dwójki ale… to może inaczej – z ręką na sercu mogę napisać, że na jedynce i wstecznym czuć, że to Mercedes – żadnej ściemy. W aucie jest kilka ciekawych rozwiązań. Jak to w Mercedesach – proste ale dopracowane do perfekcji oraz robiące duże wrażenie. Nawet zwykłe rozwiązanie uchylania trójkątnej szyby przy pomocy pokrętła zwraca uwagę. Przecież mogli pójść na łatwiznę, zwykła blokada na ramce szyby i uchylana ręką ale nie tutaj

W 1965 roku do produkcji wchodzi Kombi. Nie jest to produkt mercedesa tylko firmy IMA. Powstało jakieś 2000 sztuk. W110 doczekał się również różnego rodzaju specjalnych nadwozi, m in. limuzyna zaprojektowana przez firmę Binz ale za to auto robione już przez Mercedesa. Zrobiono 188 sztuk.

W 1968 roku zakończono produkcję – od 67r produkowany był następca, model /8 czyli W114/115

Spis silników, które pojawiły się w W110: Nazwa, Lata produkcji, Produkcja

190 c 04.61 – 08.65 129.830 saloons
190 Dc 04.61/06.61 – 08.65 223.820 saloons
200 07.65 – 02.68 69.789 saloons
200 D 07.65 – 02.68 159.365 saloons
230 07.65 – 02.68 39.619 saloons
200 D 7 seats 1967 not documented separately
190 Dc Universal 1965 not documented separately
200 D Universal 1966 – 1968 not documented separately
200 Universal 1966 – 1968 not documented separately
230 Universal 1966 – 1968 not documented separately
190 c chassis for special-purpose bodies 1961 – 1965 724 chassis
190 Dc chassis for special-purpose bodies 1961 – 1965 1.825 chassis
200 chassis for special-purpose bodies 1965 – 1968 418 chassis
200 D chassis for special-purpose bodies 1965 – 1968 1.970 chassis
230 chassis for special-purpose bodies 1965 – 1968 233 chassis
200 D chassis with elongated wheelbase 1965 – 1968 283 chassis with elongated wheelbase
230 chassis with elongated wheelbase 1965 – 1968 406 chassis with elongated wheelbase

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Wartburg 353 – dwusuw z NRD

Wartburg 353 – dwusuw z NRD

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Rzadko obcuje z autami bloku wschodniego. Może też dlatego, że wielką miłością nie pałam tej części świata klasycznej motoryzacji ale spotkanie Wartburga i jego fotografowanie było ciekawym doświadczeniem.

Pełna Galeria dostępna pod adresem: https://klasykami.pl/galeria/wartburg-353/

Nigdy wcześniej nie miałem okazji „dotknąć” Wartburga. Jeśli kiedykolwiek będzie konkurs na najprostszy samochód świata pod względem konstrukcji i mechaniki to 353 będzie na podium. Ale wiecie co? Polubiłem go – budzi pozytywne emocje. Kiedy już czekałem na przyjazd auta na plac gdzie robiłem zdjęcia, od razu wiedziałem, że jedzie Wartburg – charakterystyczny dźwięk dwusuwa. A jak to było z tymi Wartburgami? Aut, których kiedyś było całkiem sporo na naszych drogach.

Wartburg20150802_0003-2

Historia Wartburga ma swój początek jeszcze przed wojną, a tak naprawdę jeszcze w XIX wieku, kiedy to w 1898r. fabrykę w Eisenach opuszczają pierwsze samochody. Początek XX wieku, dokładnie 1904 rok – tworzone są Austiny na brytyjskiej licencji. W roku 1928 fabrykę przejęło BMW. Koniec II wojny światowej – Eisenach leży na terenie NRD. Innymi słowy BMW musiało się pożegnać z fabryką. Mało tego – komuniści rozpoczęli produkcję aut pod marką EMW co było zwyczajną kopią Beemki sprzed czasu wojny i dopóki fabryka leżała na terenie komunistycznych Niemiec, BMW nic z tym nie mogło zrobić. Coś jak dzisiaj Chiny – robią kopie i żadna gadka nie pomoże. W 1952 roku fabryka zmienia nazwę na VEB Automobilwerk Eisenach i powstaje samochód IFA F9, a w 55r Wartburg 311.

W 1966 roku narodził się model 353 – nasz bohater. Nowy samochód był przestronniejszy i powiedzmy, że był nowością ale pod maską pracował stary, dobrze znany silnik. Wizualnie był to krok do przodu ale w kwestii mechanicznej raczej nie. Dopiero przed końcem produkcji pojawiła się zmiana pod maską.

353 był oferowany jako sedan, kombi i pickup. Auto rozpędzało się do około 120 km/h. Spalanie w mieście to jakieś 12 litrów, za miastem około 7-8. Myślałem, że te liczby będą mniejsze ale to dwusuw i taki wynik myślę, że jest do zaakceptowania dla kogoś kto chciałby takim autem jeździć na co dzień. Ale czy to dobry pomysł? Jeśli ktoś myśli, że kupi 353 w idealnym stanie i będzie nim tylko jeździł to niestety jest w błędzie. Powiedzmy, że Wartburg czasami może mieć humorki o których opowiadał mi Tomek – właściciel 353 ze zdjęć. Z drugiej strony ten samochód jest bardzo prostej konstrukcji. Naprawy, które początkowo mogą wydać się skomplikowane można przeprowadzić na trasie przy stacji benzynowej i nie zajmą połowy dnia. Zapasowy silnik w podróży? No problem.

Produkcja była stosunkowo długa. Po drodze było kilka modyfikacji i usprawnień – zniknęły chromowane zderzaki na rzecz sztucznych tworzyw. W latach 1974-77 pojawiła się odmiana W, która miała pod maską 50 konny silnik, wcześniej 353 miał 45 koni.  Wartburg był produkowany do 91 roku, dokładnie 10 kwietnia zjechała ostatnia sztuka, która trafiła od razu do muzeum. Wtedy też Opel przejął fabrykę i zakończył produkcję. Niestety Wartburg nie przetrwał konfrontacji z Zachodem.

Zabawna sprawa z tym bagażnikiem. Jak może wiecie Wartburg jest zrobiony na ramie. Problem w tym, że rama kończy się mniej więcej w miejscu gdzie mamy koła i efekt jest taki, że bagażnik nie ma żadnej podpory. Walizki można przewieźć ale coś cięższego? Ja bym nie próbował.

Wartburg20150802_0029

Dwusuw miał moc 45KM i rozpędzał się do setki… dosyć długo. Prędkość maksymalna to ok. 125km/h. To co można lubić w tym aucie to jego prostota. Nie trzeba być wyspecjalizowanym mechanikiem aby wykonać, wydawać by się mogło, skomplikowane naprawy.

Wartburg20150802_0022

Charakterystyczne tylne lampy Wartburga. Takie jak te w tym egzemplarzu, podobno bardzo ciężko dostać.

Wartburg20150802_0031

Wartburg20150802_0002

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Wiesmann MF3: Nowoczesny Klasyk!

Wiesmann MF3: Nowoczesny Klasyk!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Jak to Wiesmann mówił o sobie? Manufaktura indywidualizmu! Marka, która już nie istnieje – rzeczywiście pozostawiła po sobie coś indywidualnego.

IMG_1205a

Firma powstała w 1988 roku i została założona przez dwóch braci – Martin oraz Friedhelm Wiesmann. Obaj zakręceni na punkcie motoryzacji postanowili założyć własną markę. Firma wyspecjalizowała się w małoseryjnej produkcji aut sportowych – w ciągu roku sprzedawano ok 200 aut. Do wyboru było coupe oraz roadster. Obojętnie jaki model – auta tej marki wyglądają niemal identycznie. MF3 był podstawowym modelem (liczba świateł z tyłu – 10), później był MF4 (liczba świateł z tyłu – 8), a jeszcze dalej MF5. Różnice leżały w mocy, przyspieszeniu itd. Choć osobiście nie wiem po co miałbym kupować MF5 zamiast MF3 ponieważ różnica w przyspieszeniu to 1 sekunda. Jedna, jedyna sekunda i mówimy tutaj o setce w ciągu 4,9s lub 3,9s. Tego i tego bym się bał także nie wiem czy poczułbym różnicę. Myślę, że powinien mi to wyjaśnić jakiś bogaty świr.

Weismanny były napędzane silnikami BMW. Tymi kozackimi, które były wkładane do M3 oraz M5. Mały, szeroki i do tego szybki, Wiesmann potrafi wywołać ciarki na plecach. Od Beemki, Wiesmann miał również skrzynie biegów i zawieszenie. Czyli plan jest taki – BMW przesyła kurierem silniki oraz skrzynię, a my musimy to jedynie poskładać w całość. Proste?! Nie do końca.

Od razu widać, że mamy do czynienia ze sportowym, luksusowym autem. Wykończenie w środku może robić duże wrażenie. Często przy autach małoseryjnych widać niedopracowania, niedociągnięcia. A jakoś tam będzie. Ważne, że w 4 sekundy setka to kto się będzie przejmował. Wiesmann taki nie jest. Widać, że poświęcono sporo czasu aby w środku było naprawdę „drogo”. Jedynie pedał gazu trochę mnie rozbawił – być może pozostawili to na koniec prac, a za fabryką były niepotrzebne części. Czepiam się.

Choć czysto teoretycznie i dzięki innym publikacjom, bo nie prowadziłem tego auta (hehe), wiem, że wiessmann jest rewelacyjny w prowadzeniu. Auto jest bardzo precyzyjne – niemieckie! Można w nim szaleć, iść bokiem bez strachu. Znaczy ze strachem może tak ale z pewnością i zaufaniem.

Spójrzcie tylko na tę sprężynę! Tak krótkiej jeszcze nie widziałem. Myślicie, że łamie kości? A właśnie, że nie. Radzi sobie bez wybijania plomb u kierowcy i pasażera.

IMG_1349

Smutna to historia. Wiesmann w listopadzie 2013 roku, złożył wniosek o upadłość firmy. Marka istniała ćwierć wieku. Może jeszcze kiedyś znajdzie się szaleniec, który wskrzesi Wiesmanna. Zarząd próbował ratować firmę. Na początku 2013r odbyło się spotkanie z wierzycielami ale niestety nie podzielali optymizmu oraz planów związanych z przyszłością marki. Historia smutna dla fanów i ludzi tam pracujących (około 100 osób) ale na pewno nie dla właścicieli. Po upadku firmy, samochody tej marki mocno zyskały na wartości. Tylko się cieszyć!

Rasowe otwieranie… Maski? Chyba bardziej będzie pasowało określenie „przodu”. Od razu pomyślałem o E-type i XKSS.

IMG_1356

Tego można było się spodziewać – mały bagażnik. Choć czy w takim aucie potrzeba więcej?

Siedziba firmy. Nie wiem co ten architekt studiował, brał i wciągał ale ten budynek jest kosmicznie – odjechany!

184ab6312d5b2a8da12c149065f3697c

Jeremy Clarkson dobrze powiedział: Jest to rasowy brytyjski roadster… tyle, że niemiecki.

IMG_1471

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

BMW E24: Bawarski Express – Prosimy zapiąć pasy!

BMW E24: Bawarski Express – Prosimy zapiąć pasy!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Każdy wie, że jestem trochę „Mercedesiak”. Fan aut z gwiazdą na masce. Były w rodzinie od zawsze, również i ja nimi jeżdżę. Budzą emocje, są niezawodne, piękne i wygodne. Ale mało kto wie, że te wszystkie Mercedesy oddałbym za jedno, jedyne BMW. Dzisiaj parę słów o tym wyjątkowym aucie.

Galeria zdjęć: https://klasykami.pl/galeria/bmw-635csi-e24/

Czerwone światło – na skrzyżowaniu stoi zielona, dwudrzwiowa „Beemka”. Światło żółte – puszczenie hamulca, światło zielone – START. Nos samochodu unosi się do góry, tył siada na ziemi. Momentalnie wybijamy się do przodu przy niesamowitej muzyce płynącej z wydechu. Nie jest to szum, którego efektem będzie krwawienie z uszu. Ten dźwięk powoduje, że przed oczyma wyobraźni mamy tor wyścigowy lub autobahn w Niemczech. Rasowy i nie do podrobienia. Jedziemy dalej – silnik się uspokaja i cichnie. Wtedy zostaje wciśnięty gaz do deski, automat w jednej sekundzie redukuje bieg, silnik rozgrzewa się do czerwoności. Czas się zatrzymuje. Kiedy tak siedzę w środku zaczynam pojmować dlaczego E24 była tak drogim autem w momencie kiedy stała w salonach dealerów BMW. Potwierdza się wysoka wartość tego klasyka i nie mam na myśli kasy. To, że jakość wykończenia to wysoka półka nie jest pierwszorzędną zaletą takiego stanu rzeczy. Zakochać się w tym aucie to kwestia pierwszych minut spędzonych w środku jadącej „szóstki”. Ale zacznijmy od początku.

Nowe dwudrzwiowe BMW pojawia się w trudnym czasie dla koncernów motoryzacyjnych. Temat kryzysu paliwowego był nadal świeży. Producenci zwlekali z wprowadzaniem aut z dużymi silnikami. Ta historia wcale nie musiała się skończyć sukcesem. Moim zdaniem monachijska marka była bardzo odważna tworząc wtedy „big coupe”. Kiedy to wszystko ma swój początek? Gdy w Monachium pojawia się były projektant Mercedesa – Paul Bracq.

Niewątpliwie jest to jeden z najsłynniejszych projektantów samochodowych. Bracq zaprojektował W113 – słynną Pagode, majestatyczny model mercedesa 600 i wiele innych. W 1970 roku zostaje zatrudniony w BMW. To właśnie Bracq nadaje nowy wizerunek marce ale robi to w bardzo umiejętny sposób nawiązując do tradycji. Pierwszym sukcesem, który wychodzi spod ręki Paula jest E12. Nowy samochód serii 5 jest rozchwytywany. Kolejny wóz, który zostaje zaprojektowany to seria 3, oznaczona jako E21. Wiadomo już, że zastąpienie modelu E9 to tylko kwestia czasu i w 75r przechodzi na emeryturę po 10 latach. Powodem zaprzestania produkcji była m in. przestarzała stylizacja oraz brak spełniania norm bezpieczeństwa. Inspiracją dla Bracqa w tworzeniu nowego coupe był model E12 – to na niej wzorował się tworząc szóstkę. E24 miało znacznie więcej wspólnego z piątką niż tylko inspiracja przy rysowaniu. Samochód został zbudowany na bazie elementów E12.

Warto podkreślić zupełnie nowe, świeże spojrzenie na wnętrze auta. W szóstce nie doświadczymy elementów drewnianych jak to miało miejsce w E9. Największym wyróżnikiem środka auta jest deska rozdzielcza skierowana w stronę kierowcy co staje się charakterystyczne dla BMW na długie lata. Wnętrze jest większe i bardziej przestronne od poprzednika. Sam samochód również jest większych rozmiarów i wydaje się być bardziej masywniejszy. Końcowy efekt to powstanie jednego z bezpieczniejszych samochodów w tamtym okresie. Przyszła klientela mogła być zadowolona.

Kanapa z tyłu była podobno niezbyt wygodna ale tak wyprofilowana wygląda rasowo.

IMG_9726

Projekt nowego coupe zyskuje aprobatę monachijskiego zarządu i już tylko chwila dzieli od urzeczywistnienia rysunków Bracqa. Oficjalnie samochód zostaje zaprezentowany na targach genewskich w marcu 1976 roku, choć już w 75 rusza produkcja nowej szóstki. Sama zmiana z E9 na E24 zostaje szybko zaakceptowana przez rynek. Recenzenci rozpisują się w samych superlatywach i ciężko znaleźć słowo krytyki na temat nowego modelu.

Siedząc w fotelach Recaro masz wrażenie, że jesteś do nich przyklejony. Przy dużych prędkościach nie wypadniesz za okno.

IMG_9801

Początkowo oferowano 630 oraz 633. Ten pierwszy z motorem o pojemności 3 litrów sprzedawał się słabo. Drugi, znajdował nowych właścicieli znacznie szybciej. W roku 78 premierę ma 635CSi – topowy model. Dla wyjaśnienia: C – coupe, S – sport, i – wtrysk paliwa.

Jak samochód wypadał na tle konkurencji? Przyjrzyjmy się co w tamtym okresie było oferowane na rynku:

u04396f0 u04396fll0 u04396oof0

u04396lllf0

Z tych wszystkich aut osobiście wybrałbym właśnie szóstkę. I nie tylko emocje grały by tutaj pierwsze skrzypce. Choć E24 była droższa i miała nieco gorsze osiągi od swoich konkurentów, to jednak wyróżniała się kilkoma ważnymi punktami. Po pierwsze praca zawieszenia, rewelacyjne skrzynie biegów i co ważne mniej spalała od innych aut tej samej kategorii. No i ten wygląd! W porównaniu do aut powyżej to dzieło sztuki.

Najważniejszym okresem w całej historii tego modelu jest rok 82. Wtedy dochodzi do największych zmian. Pierwsze 6 były autami dosyć „miękkimi”. Właśnie taki jest egzemplarz ze zdjęć. We wspomnianym już roku szóstka otrzymuje nowe zawieszenie, które również pochodzi z serii 5 ale E28. Zmiana również pojawiła się pod maską – 635CSi otrzymał nowy silnik, który miał więcej mocy oraz był bardziej ekologiczny Małe sprostowanie ponieważ wkradł się błąd – zmiany w silniku po 82 roku miały tylko na celu zwiększenia niezawodności i poprawy norm spalin. Moc nie uległa zmianie, a po montażu katalizatora spadła z 218 na 185 KM. Osobiście wybrałbym pierwszą serię jak na zdjęciach, lecz to model 635CSi po 82 roku był najchętniej kupowanym E24 w historii. Do zmian jakie wchodzą w 82r. można zaliczyć pojawienie się komputera pokładowego, ABS w standardzie oraz w późniejszym okresie nowe skrzynie. E24 przechodzi na zasłużoną emeryturę w kwietniu 89 roku. Przez 14 lat produkcji fabrykę opuściło 86 tysięcy sztuk.

Ten wóz zawsze był wyjątkowy – w momencie produkcji oraz dzisiaj. W swoim wyglądzie bije całe lata 80 na głowę. Mogę zaryzykować stwierdzeniem, że jest to jeden z najładniejszych aut tamtego okresu. Jednak podkreślę, że tyczy się to tylko aut europejskich. Wersja na Stany jest paskudna. Dodanie „amerykańskich” zderzaków to najgorsze co mogło spotkać ten samochód – ale kto co lubi. Pamiętam kiedy w moim rodzinnym mieście co roku spotykali się właściciele Szóstek. Nigdy nie zapomnę jak jechałem na rowerze przez jakąś małą wieś i nagle pojawił się sznur tych aut. Nie wiem ile ich tam było ale zobaczyć ciąg szóstek na ulicy dla fana tego modelu to nie lada wydarzenie. Dopiero teraz parę dni temu kiedy fotografowałem zieloną E24, mogłem się nią przejechać. Fascynacja jedynie się nasiliła. W porównaniu do mercedesów z tamtych lat, które mają miękkie kanapy i fotele, siedzenie w szóstce wypada znacznie lepiej. Fotele recaro świetnie trzymają na zakrętach i są twardsze. W Mercedesie już dawno leżysz głową na fotelu pasażera, a nogi znajdują się za oknem, kiedy w BMW jesteś jak przyklejony.

Maska podnoszona do przodu to charakterystyczny element niemal każdego starego BMW. Warto pamiętać, że tutaj nie „trzaskamy”, a kładziemy ją i dociągamy w kabinie.

IMG_9765

Wciśnięcie pedału gazu do oporu powoduje taki efekt w pierwszych E24. Przy takiej mocy miękkie zawieszenie może wydać się wadą. Dla mnie to zaleta.

IMG_9916

Szczegóły w szóstce jedynie dopełniają rewelacyjną całość – często są to drobne rzeczy lecz zwracają uwagę. W aucie istnieje możliwość ustawienia kierownicy. Moją uwagę zwróciło pokrętło dmuchawy, w jego środku znajduje się elektryczny zegar.

Myślałem, że bagażnik jest znacznie mniejszy. Spokojnie możemy zabrać całą garderobę ze sobą na weekendowy wypad.

IMG_9810

Na koniec napiszę, że Beemki to nigdy nie była moja bajka – seria 3,5,7. Może też trochę tak jest przez pewne stereotypy „polskich właścicieli BMW” i w pewnym momencie zaszufladkowałem monachijską markę. Trochę to głupie z mojej strony ponieważ te auta to naprawdę dobre wozy z fajnymi rozwiązaniami. Ale seria 6 to zupełnie inna półka. To taka I liga BMW gdzie jest tylko E24, a wszystkie inne modele tej marki są niżej. Najlepszy wóz z Monachium.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Mercedes SLC: luksusowy pożeracz autostrad

Mercedes SLC: luksusowy pożeracz autostrad

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Często zdarza mi się usłyszeć, że jest to „amerykański” Mercedes. Podobnie jest w przypadku W116. Prawdą jest, że W107 miał być sprzedawany głównie za wielką wodą. Dziś wpis o „amerykańskim” Mercedesie, którego tak bardzo polubiłem po krótkim spotkaniu.

Pełna galeria dostępna tutaj: https://klasykami.pl/galeria/mercedes-w107-280slc/

Wersja coupe została zaprezentowana kilka miesięcy po kabriolecie, w roku 72. Co prawda znalazłem informacje, że Coupe był już robiony w czerwcu 71 roku z silnikiem 350. Mercedes wypuszczał ten model do roku 81 kiedy na rynku pojawia się C126 – czyli wersja coupe klasy S o której niedawno pisałem. Nowy SL był głównym powodem braku coupe oraz roadstera modelu W116 i to on zapełnił rynek na te auta. Nie było sensu w tamtym czasie na jeszcze jedno coupe czy roadstera, a warto powiedzieć, że wcześniej auta klasy wyższej miały takie wersje nadwozia. Zanim opiszę 107 cofnijmy się trochę w czasie. Do momentu kiedy królował model W113 oraz W111. W 64 kiedy rozpoczęto pracę nad nowym SL-em. Pagoda (W113) robiła się nieco przestarzała i nie należała do bardzo luksusowych aut, tutaj wiódł  prym W108 cabrio. Co gorsza, W113 miała bardzo kiepskie wyniki w testach zderzeniowych. Nowy SL/SLC musiał spełnić kilka bardzo ważnych zadań. Być wozem luksusowym, tak aby zapełnić rynek, który do tej pory był podzielony pomiędzy 113 oraz 108. Być autem o wiele bezpieczniejszym – Amerykanie, którzy byli główną klientelą na 107 zaczęli bardzo mocno zwracać uwagę na tę kwestię. I co ważne – nowy model miał być stylistycznie zupełną nowością. Z ręką na sercu można powiedzieć, że to wszystko udało się na szóstkę z plusem.

Za projektem stał zespół, który składał się z takich osób jak Bruno Sacco, Paul Bracq. Ich przełożonym był Friedrich Gieger. Nad ich plecami stał Karl Wilfert, który zarządzał projektem.

IMG_9299

Jak już napisałem – Mercedes wypuścił bardzo udany samochód. W końcu lata 70-80 to najlepszy okres tej marki. Kiedy patrzę na C107 zawsze przejdzie mi przez myśl, że karykaturzysta nie miałby problemu z narysowaniem tego auta w sposób prześmiewczy. Niska, prosta linia nadwozia i wysoko poprowadzony dach. To powoduje, że 107 trochę zatraca proporcje. Do tego dochodzi długa maska z przodu i krótka z tyłu. Ale czy to wada? Nie sądzę. Ten samochód jest piękny, może trochę na swój sposób ale jednak. Dzięki wysoko poprowadzonej linii dachu w środku samochód jest… cholernie wygodny. Szczerze wam powiem, że kiedy musiałem już wysiadać to pomyślałem: ale ja nie chcę! Mógłbym w tym aucie nocować. Nie wiem jaki byłby efekt rano jeśli chodzi o kręgosłup ale dalej nie chciałbym z niego wychodzić.

A jak to jeździ? Egzemplarz na zdjęciach był wyposażony w silnik M110, słynne sześć cylindrów pasuje idealnie do tego auta. Początkowo Mercedes planował, że pod maską będą wyłącznie widlaste ósemki ale całe szczęście w pewnym momencie zaczął szaleć kryzys paliwowy i zdecydowano się na mniejszy silnik. Czemu na szczęście? Ponieważ 2,8 radzi sobie naprawdę bardzo dobrze. Gdybym kupował 107 na taki właśnie silnik bym się zdecydował. M110 to prosta, mocna konstrukcja. Gdyby coś się działo, części nie powinny być drogie. Również znalezienie mechanika, który rzeczywiście będzie się znał, nie powinno stanowić problemu.

Dodam, że moją uwagę zwróciła praca automatycznej skrzyni. Człowiek nawet nie wie na jakim biegu jedzie bo nie czujemy żadnych szarpnięć w zmianie, w górę jak i w dół. Ostrzejsza jazda? To jest możliwe! Kickdown, czyli guzik, który znajduje się za pedałem gazu, wciśnięty do podłogi mówi – pokażcie mi ile zostało tych koni pod maską! Skrzynia, która zredukuje na niższy bieg oraz silnik, który momentalnie się obudzi, odpowiadają na te zaczepki setką na liczniku, a i większe prędkości nie będą stanowiły problemu.

Charakterystyczny element dla W107 to żaluzje zastosowane na tylnej szybie. Powodem takiego zastosowania była zbyt długa szyba, która nie mogłaby się schować po jej opuszczeniu.

IMG_9336

Jeśli już siedzimy w środku i jedziemy, warto wspomnieć o jeszcze jednej, ogromnej zalecie tego auta. Ale to się tyczy każdego starego mercedesa. Zawieszenie! Opisywane już wielokrotnie ale zachwytów nad tą konstrukcją nigdy za wiele. W momencie wjechania na kocie łby, pomyślałem – gdzie ta kostka? Chyba gdzieś się zgubiła między kołami, a moim tyłkiem. Nie jest to tak, że możemy porównać to zawieszenie do łóżka wodnego. Jest to idealnie wyważone – nierówności zostaną stłumione i nic nie poczujemy ale w zakrętach mamy pewność w prowadzeniu. Napiszę to co pisałem przy W126 – aby to docenić należy się przejechać. Mogę też się założyć, że jeśli ktoś nigdy nie jechał starym mercedesem i nigdy ich nie cenił, to w momencie kiedy do niego wsiądzie, poczuje tą magię – od razu się w nim zakocha. No dobra bez przesady bo leje miód. Na pewno doceni ten samochód za jego prowadzenie, za to kapitalne zawieszenie, za dźwięk sześciu cylindrów.

W107 to bardzo popularny klasyk. Myślę, że dla osoby, która chce mieć klasyczny wóz na co dzień – jest to idealny wybór. 107 w porównaniu do innych klasyków nie jest droga, podobnie jest w utrzymaniu. Szukasz klasyka na co dzień? Bierz człowieku 107. Żona wygoni cię z domu bo go kupiłeś? Masz gdzie spać bo ten samochód jest tak wygodny, że nie chce się wysiadać. Wiem, już o tym pisałem, ale nadal jestem zafascynowany tym autem.

Brak słupka B był wyróżnikiem dla każdego Mercedesa z nadwoziem coupe. Po opuszczeniu szyb Mercedes prezentuje się jeszcze lepiej.

Wieszaki wkomponowane w fotele, ułatwiały zapięcie pasów. Prostota, a zarazem ciekawe rozwiązanie – było dostępne od 75 roku. W kolejnych modelach już po W107, stosowano elektryczne podajniki.

IMG_9426

C107 kończy swój żywot na linii produkcyjnej w roku 81. Był produkowany przez 10 lat. Czy zrezygnowano z niego z powodu, że był kiepski czy też słabo się sprzedawał? Nie, nie. Po prostu nastał czas na Coupe modelu 126 – trzeba iść do przodu. Ale roadster 107 był robiony aż do 89 roku. Co jest rekordem ponieważ tylko klasa G jest produkowana dłużej. R107 był produkowany AŻ 18 lat. Pełnoletność pełną gębą! Ale o roadsterze innym razem.

Charakterystyczne dla W107 oraz pierwszych W126 – karbowanie blachy u dołu. Warto zauważyć, że W107 jest pierwszym Mercedesem gdzie umieszczono karbowane tylne światła – zastosowanie, które było wykorzystywane przez kolejne dziesięciolecia.

280 SLC 05.74/08.74 – 09.81 10.666
350 SLC 06.71/02.72 – 03.80 13.925
450 SLC 02.72/07.72 – 10.80 31.739
450 SLC 5.0 09.77/05.78 – 03.80 altogether 2.769 (types 450 SLC 5.0 and 500 SLC)
380 SLC 02.80/05.80 – 09.81 3.789
500 SLC 03.80 – 09.81 altogether 2.769 (types 450 SLC 5.0 and 500 SLC)

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

W114: Będzie kawał auta!

W114: Będzie kawał auta!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Zacznijmy tenisowo. Bo grywam. A więc odbijam piłeczkę z kumplem w ładny słoneczny dzionek. I nagle mówi: Mam „newsa” dla ciebie! Ale auta! Od tego momentu 80% piłeczek była zepsuta i ogólne BE (zazwyczaj to 50% jest zepsutych). Mówię – Dobra mów o co chodzi – bo już myślami byłem wśród klasyków. I tak 3 dni później trafiłem do warsztatu gdzie stoi W114, które otrzymuje drugie życie. Ale jakie Życie!

Może jeszcze dopowiem: Mercedes /8 – może być W114 lub W115. Pisząc w skrócie 114 miały większe silniki i ogólnie luksus. Produkowano je w latach 1967-76. Następca modelu W110 i poprzednik W123. Warto zauważyć szanowni Państwo, że to pierwszy Mercedes, który ma konsolę środkową.

Ten konkretny W114 pochodzi z I serii i jest remontowany, jak dobrze pamiętam, około 2 lata. Jak mówi sam właściciel nie śpieszy mu się z zakończeniem renowacji. To chyba dobrze ponieważ widać trud włożony w pracę oraz jej wysoką jakość. Piszę z ręką na sercu, jakość powala. Powinien być przykładem dla każdego kto ma zamiar zmierzyć się z takim projektem.

Chwilę czasu spędziłem sam na sam z autem i mogłem spokojnie go obejrzeć. Choć trochę zakurzony widać ładnie położony lakier. Środek? No cóż w sumie go nie widziałem ale zapewne będzie powalał tak samo jak komora silnika. A z jakim motorem mamy do czynienia? Oznaczenie 250 – jak dobrze pamiętam M114. Zwróćcie uwagę na szczegóły.

Samochód jest już na końcówce i niedługo powinien wyjechać na drogę. Będę się starał aby zaprezentować W114 na stronie i zobaczyć jaki jest efekt końcowy. Również będę się starał, drogi czytelniku, aby pokazać zdjęcia właściciela z renowacji. Miałem okazję zobaczyć kilka z nich i myślałem, że zaraz się przewrócę. Mam nadzieję, że to się uda i będę mógł się podzielić tymi zachwytami tutaj na stronie.

IMG_8954

Dodano 2.08.2015

Poniżej kilka zdjęć z renowacji. Choć zdjęcia otrzymałem już półtora miesiąca temu, dopiero tera zapaliła mi się żarówka, że są i należałoby je wrzucić.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Mercedes-Benz W126: Best of the Best!

Mercedes-Benz W126: Best of the Best!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Mamy rok 1972. Do produkcji wchodzi W116. Pierwszy Mercedes oznaczony jako S-klasse. W tym momencie tworzy się historia prestiżowych limuzyn spod gwiazdy. Aut, które zawsze wnosiły coś innowacyjnego na rynek. Konkurencja może jedynie ściągać mając pustą kartkę przed sobą nie wiedząc co wymyślić. Oczywiście samochody klasy wyższej Mercedesa to historia, która sięga znacznie dalej. Lecz dopiero początek lat 70 to oznaczenie literą S, najwyższego segmentu aut tej marki.

Dziwne to wprowadzenie dla auta, którego dotyczyć będzie wpis. Czemu tak zaczynam? Od roku 72? Ponieważ już rok później w 1973 rozpoczynają się prace nad następcą modelu W116. Moim zdaniem najlepszego Mercedesa jaki został kiedykolwiek wyprodukowany, a na horyzoncie nie widać godnego następcy ogromnego sukcesu tego konkretnego auta. I nie mówię tak tylko dlatego, że jestem fanem tej marki. Po prostu takie są fakty, taka jest historia.

Mercedes o oznaczeniu W126. Czemu rozpoczęto tak wcześnie prace nad następcą? Przecież W116 to bardzo udany samochód. Był powiewem świeżości w ofercie Mercedesa po modelu W108. Powodem był kryzys paliwowy spowodowany nagłym wzrostem cen ropy naftowej. Nawet 600% na baryłce. Kolejną przyczyną jest to, że Mercedes w tamtym okresie nieco stracił renomę aut luksusowych, prestiżowych limuzyn dla najbogatszych. Chciano powrotu do takiego stanu rzeczy. W końcu też dlatego kupowano te tańsze samochody klasy niższej.

Wszyscy wiemy, że stare auta lubią dobrze wypić i nie wlewają za kołnierz. W roku 73 kiedy rozpoczął się kryzys naftowy ceny poszybowały w górę. Wyczytałem nawet, że w Niemczech wprowadzono zakaz prowadzenia aut w Niedzielę ale tej informacji nie zweryfikowałem. Sytuacja była delikatnie rzecz ujmując, beznadziejna. Wielu naukowców uważało, że ropa może się skończyć już w roku 2000. Wracając do W116, jak na złość nie był ekonomicznym autem. Był ciężki i dużo palił. Wspominać o wersji 6.9 nie będę. Prawdopodobnie w momencie wciśnięcia pedału gazu do oporu w baku powstawał wir.

Pierwsze kroki w stworzeniu W126:

Ludzie w Mercedesie mieli twardy orzech do zgryzienia. Musieli stworzyć auto luksusowe, innowacyjne, nowoczesne najwyższej klasy, a zarazem takie, które będzie ekonomiczne (jak na swoje czasy). Miał się lepiej prowadzić, być przestronniejszy oraz bezpieczniejszy. I tak oto zaczyna się nowa era, nowy język designu Mercedesa. Do dzisiaj kochany przez miliony ludzi na świecie. Kluczową postacią dla kształtowania nowego wizerunku miał jeden projektant.

Bruno_Sacco_C126

Bruno Sacco staje na czele zespołu, który ma za zadanie stworzyć nową S-kę. Dla samego Włocha ten model jest ważnym etapem w jego karierze. Jest to pierwszy samochód zaprojektowany za rządów Sacco. Ale warto też dodać, że W126 będzie miał wpływ na wizerunek kolejnych modeli np. W201.

Prezentacja samochodu odbyła się we Frankfurcie podczas IAA w roku 79 i od samego początku przyciągała klientów jak magnez. Co było powodem? Na pewno już wspomniany nowy wygląd. Zrezygnowano z chromowanych zderzaków na rzecz nowych plastikowych, wkomponowanych w karoserię co optycznie tworzy integralną całość. Po bokach na drzwiach i błotnikach dodano plastiki, które łączą ze sobą zderzaki. Te wszystkie zabiegi projektantów spowodowały, że Mercedes nie wyróżniał się tylko detalami ale tworzył spójną całość, która była nowym wyróżnikiem marki. Co ważne, kiedy ktoś spojrzał na W126, od razu wiedział, że ma do czynienia z Mercedesem. Sacco i jego zespół spisali się na medal.

Samochód spełnił również inne oczekiwania. Nadwozie było bardziej opływowe porównując z poprzednikiem co przełożyło się na spalanie. Mniejszy współczynnik oporu nadwozia to efekt prac w tunelu aerodynamicznym. Silniki oferowane w 126 były mniejsze i lżejsze ale tak samo mocne jak w 116. Skrzynia biegów również straciła ok. 10 kilogramów i posiadała o jeden bieg więcej niż poprzednik, dokładnie 4. Sam samochód był lżejszy o 100 kg od sto szesnastki.

Kolejnym plusem nowej S-ki było bezpieczeństwo. Konstrukcja uwzględniała strefy kontrolowanego zgniotu. Jest to pierwszy samochód w historii, gdzie w momencie zderzenia czołowego przy prędkości 55 km/h, przestrzeń pasażerska pozostawała praktycznie nienaruszona. Kupując klasę S, można było ją wyposażyć w szereg systemów, które wspomagały kierowcę podczas jazdy. Pierwszym takim systemem jest ABS, który został udoskonalony od tego, który był montowany w W116. Nowinką była poduszka powietrzna, pierwszy raz zamontowano airbag w samochodzie seryjnym. Dla kierowcy była dostępna od 81r, natomiast dla pasażera od 87r. Kolejnym dodatkiem, który poprawiał bezpieczeństwo był ASR – automatyczna blokada dyferencjału – system, który poprawiał trakcję ale montowany dopiero od 90 roku. ASD – również poprawiający komfort jazdy. Szczególnie na śliskich nawierzchniach. Miał za zadanie trzymać na smyczy (czy uzdę, kto co tam woli) wszystkie konie pod maską w momencie kiedy mogło być nieciekawie. Ale w sytuacjach niebezpiecznych na ratunek szedł… układ kierowniczy. Pewność w jeździe to ogromna zaleta tych samochodów. Układ zawsze słucha kierowcy, robi dokładnie to czego chcemy. Nawet jeśli wprowadzimy samochód w poślizg, nie ma problemu i strachu aby z niego wyjść bez odmówienia pacierza. Myślę, że aby to zrozumieć, należałoby poprowadzić ten samochód.

W 1979 roku kiedy W126 weszło do produkcji, mieliśmy do wyboru 4 silniki o pojemności 280, 380, 500 oraz 3 litrowy diesel, który był oferowany wyłącznie na rynek amerykański.

Silniki o pojemności 280 to przeszczepiony z poprzednika, sześciocylindrowy M110. Oferowany był w dwóch wariantach: 280S – z gaźnikiem, oraz 280SE – z mechanicznym wtryskiem paliwowym K-Jetronic – nowoczesny układ w tamtym czasie. Oferowane 380 oraz 500 były wyposażone wyłącznie w K-Jet. Właśnie te silnik, widlaste ósemki, były mocno chwalone przez dziennikarzy testujących w tamtym okresie klasę S. Miały ogromną moc, a zarazem były bardzo ciche w środku. Najbardziej wychwalano silnik o pojemności 5 litrów – M117. Mówiono, że zbierał się jak prawdziwy amerykański krążownik szos. A co z dieslem na rynek amerykański? Czemu właściwie Mercedes zdecydował się na sprzedaż S-ki z klekotem pod maską? Kwestie podatkowe – Mercedes nie musiał płacić wyższych stawek podatkowych dzięki mniejszemu spalaniu diesla. Ale klienci nie dlatego kupowali diesle w Stanach. Diesel był mocno ceniony za swoją niezawodność. No i jakież to musiało być Europejskie! Jeździć w Stanach Mercedesem do którego lało się olej napędowy.

W 1985 roku W126 przechodzi lifting i znowu zostaje zaprezentowany na Frankfurckich targach samochodowych. Otrzymuje większe zderzaki, listwy boczne nie posiadają karbowania, pojawia się plastikowa listwa na progach. Auto posiada teraz charakterystyczne 15 calowe felgi, a nie jak wcześniej, czternastki. Moim zdaniem egzemplarze po liftingu są najładniejsze. Do tego dochodzą zmiany pod maską. Silnik 2,8l M110 z gaźnikiem zastąpiono jednostką 260SE. 280 z wtryskiem, zastępuje 300SE. Również zmiany zachodzą w przypadku widlastych ósemek. I tak 380 SE, zastępuje 420SE/SEL. Duży, pięciolitrowy silnik również doczekał się następcy i był nim topowy model 560SE/SEL. Warto dodać, że w przypadku spalania coś Mercedesowi z tą całą gadką o ekonomii nie wyszło ponieważ 5,6 to pochłaniacz benzyny, również jak na tamte czasy. Dodam, że K-Jetronic po 85 roku jest zastąpiony przez KE-Jetronic. Jaka jest różnica? KE-Jet jest rozwinięciem K-jetronica polegającym na udoskonaleniu składu mieszanki poprzez elektroniczne sterowanie ciśnieniem paliwa.

Bez dwóch zdań! W126 tak dobrze się sprzedawał i zbierał pochlebne opinie, również dlatego, że początkowo praktycznie nie miał żadnej konkurencji. BMW E23 przy klasie S wychodził moim zdaniem na staruszka i projekt tego auta był nieco przestarzały porównując te dwa samochody. Sytuacja zmieniła się diametralnie w roku 1985 kiedy BMW wypuścił na rynek następce starej 7, model E32. Od początku nowa 7 zbierała bardzo pochlebne opinie. Jasno trzeba powiedzieć – był to bardzo udany, nowoczesny projekt. BMW wykonało kawał dobrej roboty. Mało tego. E32 w porównaniu do swojego konkurenta była oszczędniejsza i tańsza. To by oznaczało, że Mercedes stracił swoją mocną pozycje dominatora rynku aut klasy wyższej? Nic bardziej mylnego! Mercedes nadal sprzedawał się bardzo dobrze. Popyt przewyższał podaż. Dla porównania BMW E32 wyprodukowano w liczbie ok 310 tysięcy sztuk. Produkcja W126 to 818 tysięcy sztuk, z czego ok 450 tysięcy to II seria, produkowana od 85 roku.

Jak dzisiaj jeździ się modelem W126? Osobiście jeździłem klasą S z 3 litrowym benzyniakiem z 86 roku. Ciężko mi odszukać w pamięci coś wygodniejszego, prowadzącego się tak pewnie na drodze. Kiedy trzeba możemy pokonywać drogę wręcz majestatycznie. Silnik pracuje cicho nawet przy większych prędkościach. Zawieszenie wybiera wszelkie nierówności tak, że niewiele poczujemy, również na kierownicy. Zawsze moją uwagę w tym samochodzie zwraca rewelacyjna pozycja za kierownicą. Nie za wysoko, nie za nisko. Idealnie. Wszystko pod ręką. Auto jest bardzo przestronne. Nie ma szans abyśmy czegoś nie zobaczyli. Panu Policjantowi raczej nie powiemy: no wie Pan nie widziałem znaku. On wtedy będzie mógł zripostować: OOO Szajze, przecież to S-klasse, przestronne AUTO.

Jeśli trzeba, 126 zamieni się z wolnej limuzyny dla bankiera w szybki, dynamiczny samochód. Nawet wtedy za kierownicą czujemy się pewnie. W zakręty wchodzimy bez jakichkolwiek spięć i potu na czole. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę robić z tej luksusowej limuzyny sportowego auta. Ale jeśli sytuacja tego wymaga S-ka poradzi sobie bardzo dobrze przy dynamicznej jeździe, a dla nas będzie to jedynie czysta przyjemność.

Produkcję zakończono w 1992 roku. Już wtedy Mercedes wypuszcza nowy model W140. Nie jest tak udany jak poprzednik – skończyła się pewna epoka. To samo chyba pomyśleli bogacze z Arabii Saudyjskiej ponieważ nie chcieli W140. Chcieli W126! Ta stara klasa S była produkowano jeszcze w afryce prawie 3 lata po oficjalnym zakończeniu produkcji. Takie zapotrzebowanie! I nie zapominajmy, że był to produkt luksusowy. Jak już wspomniałem, wyprodukowano 818 tysięcy sztuk. Następca W140 – 440 tys. W220 – 220 tys. Innymi słowy W126 ilością wyprodukowanych sztuk bije na głowę W140 oraz W220… razem wziętych. Dzisiaj stara S-ka to pełnoprawny klasyk, a zainteresowanie tym autem jak i jego ceny ciągle rośnie. Od siebie dodam tylko, że musicie się przejechać tym autem. Nie musicie go kupować ale wsiądźcie i zobaczcie na czym polega zachwyt w prowadzeniu starych mercedesów. Ten wóz to najlepszy tego przykład.

Serdeczne podziękowania dla Pana Artura za udostępnienie auta do zdjęć.

IMG_8291

Na koniec kilka ciekawych zdjęć z produkcji:

Klimatyzacja była dostępna opcjonalnie. Na zdjęciu z wnętrza – po lewej standard, po prawej Klima:

Takie rzeczy jak elektryczne ustawianie foteli było już w W126. Egzemplarz, który pojawił się na zdjęciach miał elektryczne ustawianie foteli.  Ależ to działa! Opcjonalnie kierownica również była ustawiana. Z eletryki warto wspomnieć o rolecie na tylnej szybie. Ona także była opuszczana elektrycznie:

lenksaeule_verstell_126

Zawieszenie hydropneumatyczne:

Giorgio Armani się nie upierniczy jakimś łajnem:

wd7lbnl8

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Kraj, w którym narodził się samochód

Trudno wskazać jakikolwiek inny kraj, którego wkład w rozwój światowej motoryzacji byłby choćby w przybliżeniu porównywalny z niemieckim – to właśnie na terenie dzisiejszych Niemiec Carl Benz opatentował w 1886 roku pierwszy samochód napędzany silnikiem spalinowym wewnętrznego spalania, a Gottlieb Daimler niezależnie od niego rozwijał własne konstrukcje silnikowe w tym samym okresie, zanim obie firmy połączyły się dekady później, tworząc solidny fundament pod dzisiejszy Mercedes-Benz. Ten pionierski rodowód sprawia, że niemiecka motoryzacja nie jest wyłącznie jedną z wielu narodowych gałęzi światowego przemysłu samochodowego, lecz jego dosłownym punktem wyjścia, do którego wszystkie późniejsze narracje historyczne muszą się w jakiś sposób odnosić.

Regionalna struktura przemysłu

Niemiecki przemysł motoryzacyjny XX wieku ukształtowany został przez specyficzną, silnie zdecentralizowaną strukturę regionalną, w ramach której poszczególne landy rozwijały własne, silne i wyraźnie odrębne ośrodki produkcyjne – Bawaria stała się domem BMW, Badenia- Wirtembergia Mercedesa i Porsche, Dolna Saksonia Volkswagena, a Nadrenia Północna-Westfalia licznych mniejszych producentów oraz zakładów Forda i Opla. Ta regionalna dekoncentracja, w połączeniu z federalną strukturą polityczną państwa niemieckiego, sprzyjała powstawaniu wielu niezależnych od siebie centrów kompetencji technicznej, rywalizujących ze sobą, ale też wzajemnie inspirujących się poprzez wymianę inżynierów oraz dostawców komponentów.

Precyzja inżynierska i Autobahn

Charakterystyczną cechą niemieckich samochodów, konsekwentnie budowaną przez większość producentów niezależnie od segmentu cenowego, jest szczególny nacisk na precyzję inżynierską oraz solidność wykonania, wynikający częściowo z szerszej, kulturowej tradycji niemieckiego rzemiosła i inżynierii, sięgającej znacznie dalej niż sam przemysł motoryzacyjny. Ta reputacja techniczna, budowana konsekwentnie przez dekady, znalazła swój najpełniejszy wyraz w koncepcji Autobahn – niemieckiej sieci autostrad bez ograniczeń prędkości na wielu odcinkach, która wymagała od producentów budowy samochodów zdolnych do bezpiecznego i stabilnego poruszania się przy prędkościach znacznie przewyższających typowe standardy europejskie, co bezpośrednio przełożyło się na rozwój zaawansowanych systemów zawieszenia, hamulcowych oraz aerodynamicznych.

Wirtschaftswunder i demokratyzacja motoryzacji

Niemiecki przemysł motoryzacyjny odegrał też kluczową, historyczną rolę w demokratyzacji dostępu do samochodu w powojennej Europie, przede wszystkim za sprawą Volkswagena Garbusa, projektu zainicjowanego jeszcze przed wojną, ale zrealizowanego na masową skalę dopiero w okresie powojennej odbudowy gospodarczej, znanej jako Wirtschaftswunder, czyli niemiecki cud gospodarczy. Ta historia pokazuje, jak niemiecka motoryzacja funkcjonowała jednocześnie na dwóch poziomach – jako producent luksusowych, technicznie zaawansowanych samochodów premium oraz jako dostawca niedrogich, praktycznych pojazdów dla szerokich mas społeczeństwa, rzadko spotykaną w takim zakresie kombinacją w ramach jednego, narodowego przemysłu motoryzacyjnego. Nie sposób pominąć też roli, jaką w kształtowaniu niemieckiej motoryzacji odegrał trudny okres powojenny bezpośrednio po zakończeniu drugiej wojny światowej, gdy znaczna część infrastruktury przemysłowej kraju leżała w gruzach, a wiele fabryk, w tym zakłady Volkswagena w Wolfsburgu, znajdowało się pod kontrolą aliantów, decydujących początkowo nawet o demontażu części niemieckich zdolności produkcyjnych w ramach reparacji wojennych. To właśnie z tego punktu wyjścia, znacznie trudniejszego niż w przypadku wielu innych krajów europejskich, niemiecki przemysł motoryzacyjny odbudował się w ciągu zaledwie kilkunastu lat do pozycji jednego z najbardziej technicznie zaawansowanych na świecie, co stanowi jeden z najbardziej spektakularnych przykładów przemysłowej odbudowy w całej powojennej historii Europy.

Motorsport jako fundament reputacji

Motorsport odegrał istotną, wielodekadową rolę w budowaniu niemieckiej reputacji technicznej, począwszy od intensywnej rywalizacji Silver Arrows Mercedesa i Auto Union w latach 30., przez powojenne sukcesy Porsche w Le Mans, aż po dominację BMW w wyścigach samochodów turystycznych oraz sukcesy Audi w rajdach dzięki technologii Quattro. Ta konsekwentna obecność niemieckich marek na najwyższych szczeblach światowego motorsportu przez niemal cały wiek istnienia zorganizowanych wyścigów samochodowych zbudowała wizerunek Niemiec jako kraju, dla którego technologiczna dominacja w motoryzacji stanowi istotny element narodowej tożsamości przemysłowej, porównywalny znaczeniem do osiągnięć w innych gałęziach niemieckiej inżynierii.

Diesel i technologie silnikowe

Warto podkreślić istotną rolę niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego w rozwoju technologii silników wysokoprężnych, w tym wczesnych wdrożeń wtrysku bezpośredniego oraz systemów turbodoładowania, konsekwentnie rozwijanych przez producentów takich jak Mercedes-Benz oraz Volkswagen na przestrzeni kilku kolejnych dekad, co ostatecznie uczyniło Niemcy jednym z krajów najsilniej kojarzonych z technologią diesla w samochodach osobowych, choć ta reputacja techniczna została w ostatnich latach istotnie skomplikowana przez skandale związane z manipulacją danymi o emisji spalin, dotyczące kilku dużych niemieckich producentów. Warto podkreślić, że niemiecka motoryzacja, mimo swojej dziś powszechnie kojarzonej reputacji jakościowej, przeszła w swojej historii również przez okresy poważnych kryzysów wizerunkowych oraz technicznych, których świadome, przemyślane przezwyciężanie samo w sobie stanowi istotny element opowieści o tym przemyśle. Zdolność do wyciągania wniosków z popełnionych błędów oraz konsekwentnego wdrażania poprawek technicznych i organizacyjnych, zamiast ukrywania problemów, przez dekady pomagała odbudowywać zaufanie klientów nawet po najpoważniejszych wpadkach jakościowych czy wizerunkowych poszczególnych producentów.

Stabilność własnościowa

Niemiecki przemysł motoryzacyjny, w przeciwieństwie do wielu innych krajów europejskich, przez większość swojej historii pozostawał relatywnie odporny na fale konsolidacji i przejęć przez zagranicznych inwestorów, z większością głównych producentów zachowujących niemiecką kontrolę własnościową lub, w przypadku Opla, funkcjonujących pod kontrolą zagraniczną przez dekady bez utraty podstawowej, niemieckiej tożsamości technicznej i produkcyjnej. Ta relatywna stabilność strukturalna, kontrastująca z burzliwymi losami wielu brytyjskich czy włoskich producentów, przyczyniła się do zachowania ciągłości technicznej oraz stylistycznej niemieckich marek na przestrzeni kolejnych dekad.

System kształcenia i kultura techniczna

Warto też przyjrzeć się bliżej roli niemieckiego systemu kształcenia zawodowego oraz inżynierskiego w budowaniu długoterminowej przewagi technicznej krajowego przemysłu motoryzacyjnego. System dualnego kształcenia zawodowego, łączący naukę teoretyczną z praktycznym przygotowaniem bezpośrednio w zakładach produkcyjnych, przez dekady dostarczał niemieckim producentom samochodów wysoko wykwalifikowanej kadry technicznej, zdolnej do precyzyjnego wykonywania złożonych operacji produkcyjnych oraz do ciągłego doskonalenia procesów wytwarzania, co stanowiło istotny, choć rzadko bezpośrednio eksponowany fundament niemieckiej reputacji jakościowej w motoryzacji. Osobnym, interesującym wątkiem jest historia niemieckich producentów motocykli oraz pojazdów użytkowych, funkcjonujących równolegle z bardziej rozpoznawalnymi markami samochodów osobowych i stanowiących istotny, choć często pomijany w popularnych narracjach element całościowego obrazu niemieckiej motoryzacji. Marki takie jak MAN czy liczni producenci motocykli, w tym dawne NSU, później wchłonięte przez Audi, budowały równolegle własną, technicznie zaawansowaną tradycję, przyczyniając się do ogólnej reputacji Niemiec jako kraju o wyjątkowo szerokim spektrum kompetencji w różnych segmentach przemysłu motoryzacyjnego, nie tylko w produkcji luksusowych samochodów osobowych. Warto również wspomnieć o specyficznej roli, jaką w niemieckiej kulturze motoryzacyjnej odgrywa sam samochód jako przedmiot głębokiego, często emocjonalnego zaangażowania technicznego właścicieli, przejawiającego się w powszechnej praktyce samodzielnego serwisowania oraz modyfikowania pojazdów, a także w istnieniu rozbudowanej sceny klubów i stowarzyszeń entuzjastów poszczególnych marek, funkcjonujących na znacznie większą skalę niż w wielu innych krajach europejskich. Ta kultura techniczna, głęboko zakorzeniona w niemieckim społeczeństwie, stanowi istotny, choć trudny do bezpośredniego zmierzenia czynnik wspierający długoterminową żywotność rynku klasycznych i youngtimerowych samochodów niemieckich.

Rynek kolekcjonerski

Rynek kolekcjonerski klasycznych niemieckich samochodów należy do jednych z najbardziej rozwiniętych i najlepiej udokumentowanych na całym świecie, obejmując zarówno rzadkie, przedwojenne konstrukcje, jak i szeroko dostępne, masowo produkowane modele powojenne, które dziś systematycznie zyskują status pełnoprawnych youngtimerów. Ta różnorodność, od luksusowych Mercedesów przez sportowe Porsche po demokratyczne Volkswageny, sprawia, że niemiecka motoryzacja oferuje punkty wejścia na rynek kolekcjonerski praktycznie na każdym poziomie budżetowym, przy jednoczesnym zachowaniu wysokich standardów dostępności części zamiennych oraz szczegółowej, dobrze zachowanej dokumentacji technicznej, ułatwiającej weryfikację autentyczności i historii poszczególnych egzemplarzy.

Czym interesuje się Klasykami.pl

W tekstach o niemieckiej motoryzacji na Klasykami.pl staramy się pokazywać ten kraj przez pryzmat jego wyjątkowej, wielopoziomowej roli w historii światowej motoryzacji – zarówno jako miejsce narodzin samego samochodu, jak i jako producent zarówno najbardziej luksusowych, jak i najbardziej demokratycznych modeli w historii branży. Interesują nas regionalne różnice między poszczególnymi ośrodkami produkcyjnymi, techniczne innowacje wprowadzane przez niemieckich inżynierów na przestrzeni ponad stu lat, a także sposób, w jaki kulturowa tradycja precyzji inżynierskiej przełożyła się na konkretne rozwiązania konstrukcyjne stosowane przez kolejne pokolenia niemieckich producentów. Ciekawi nas też to, jak niemiecki przemysł motoryzacyjny zdołał odbudować się po całkowitym zniszczeniu infrastruktury w wyniku wojny do pozycji globalnego lidera technicznego w ciągu zaledwie kilkunastu powojennych lat, oraz jak system kształcenia zawodowego i inżynierskiego przełożył się na długoterminową jakość produkcji, widoczną do dziś w trwałości wielu klasycznych i youngtimerowych samochodów niemieckich marek. Poniżej znajdziesz artykuły Klasykami.pl poświęcone niemieckiej motoryzacji oraz klasycznym samochodom niemieckim.