a

Aston Martin

Aston Martin powstał w 1913 roku z połączenia nazwiska jednego z założycieli, Lionela Martina, oraz nazwy wzniesienia Aston Clinton, na którym Martin odnosił sukcesy w wyścigach górskich. Historia finansowa marki, w przeciwieństwie do wielu bardziej stabilnych rywali, była przez większość XX wieku wyjątkowo burzliwa, naznaczona kolejnymi kryzysami i zmianami właścicieli, aż po okres pod kontrolą Forda. Model DB5 zyskał trwały status ikony popkultury dzięki roli samochodu Jamesa Bonda, a DBR1 przyniósł marce najważniejsze wyścigowe zwycięstwo w Le Mans w 1959 roku. Na tej stronie zbieramy artykuły Klasykami.pl o klasycznych Aston Martinach – ich technice, historii i pozycji na rynku kolekcjonerskim.

Aston vel.SHARK Martin DB10

Aston vel.SHARK Martin DB10

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”12″]

Na dużym ekranie gości nowy Bond. Świat ponownie zwariował na jego punkcie, wszędzie gdzie nie spojrzycie pojawia się DabulołSewen. Lokowanie produktu na najwyższym poziomie! Dzisiaj o tym najważniejszym…

Bond w swojej historii jeździł różnymi autami – w aktualnym Classicauto jest kilka słów na ten temat – była Toyota, Mustang również BMW. Jednak kiedy w głowie sumujemy „James Bond” i „Samochód” zawsze wychodzi nam Aston Martin. Najsłynniejszy to DB5, przepiękny wóz, który jest w czołówce „zaszufladkowanych” gwiazd filmowych na czterech kółkach. Również w nowym Bondzie jak w poprzednim… i w Casino Royale, pojawia się legenda na ekranie. Jeszcze wrócimy do DB5 ale skupmy się na tym, czym agent jeździ teraz.

DB10 to prototypowy model Aston Martina, który nie trafił jeszcze do produkcji. W sumie nigdy nie trafi. Nowy Aston powstał jedynie na potrzeby filmu – 10 sztuk od razu trafiły na plan. Jestem po seansie i chciałbym zapytać: JAK NA BOGA MOŻNA ZNISZCZYĆ 7 EGZEMPLARZY W SCENIE, KTÓRA TRWA JAKIEŚ 7 MINUT??? I żeby nie było, na ekranie auto zostaje zniszczone tylko raz. Nie to, że dachuje i jedzie dalej. Jest jeden motyw w którym jest Trach Ciach Kaput i koniec DB10. Nie chcę spoilerować ale raz zjeżdżał ze schodów – być może 10 sztuk było skręcone jak ten tutaj:

I po takiej jeździe coś odpadło? To pozostanie zagadką. Samochód jest napędzany silnikiem V8 o pojemności 4,7 litrów. Moc 430 koni, rozpędza się do setki w ciągu 4,7 sekund. Dane jak na Astona przystało. Co się stanie z trójką, która przetrwała? Jeden zamkną w magazynach Astona, drugi pozostanie własnością wytwórni filmowej Eon Productions. Trzeci zostanie opchnięty jakiemuś bogaczowi na aukcji. Jedynym mankamentem jest fakt, braku homologacji. Ktoś go kupi i nie będzie mógł wyjechać na ulicę. Jedynie będzie można usiąść w fotelu przed stojącą DB10, zapalić cygaro i to w sumie wszystko. A jak wam się podoba DB10? Bo mi…

Średnio mi się podoba. Brakuje czegoś co mają wszystkie Astony począwszy od DB7. To zupełnie inne, świeże spojrzenie na design marki ale ja tego nie kupuje. Ze współczesnych Astonów, moim zdaniem, najpiękniejszy jest Vanquish zaprezentowany bodajże w ubiegłym roku. DB10 wydaje się być małym sportowym wozem, któremu gabarytami bardzo blisko do modelu V8 vantage, a nie DB9, którą teoretycznie auto miałoby zastąpić. Bond powinien prowadzić coś większego. Tekst zatytułowałem Aston vel.Shark Martin – nie macie wrażenia, że ten samochód był wzorowany na tej rybce? Chyba właśnie tam projektant znalazł natchnienie i poszedł w kierunku „Szczęki DB10”. Pomijając małe proporcje, których się czepiam, linia nadwozia i jego nowoczesny wygląd jest fantastyczny… ale dalej mi nie pasuje do innych braci Astonów. Za to wnętrze jest czymś kapitalnym, tutaj nie da się do czegoś przyczepić. Spójrzcie:

tumblr_nw821kT4eE1unxb1no3_1280

Kierownica, zegary, deska rozdzielcza. Nie wiem tylko na czym się wzorowano projektując lewarek zmiany biegów. Ale to wnętrze jest czymś niesłychanie pięknym, a zarazem drapieżnym i groźnym. Zdecydowane, kanciaste linie, każdy szczegół jak np. to pokrętło pomiędzy siedzeniami i jego obudowa tworzą spójną całość. Choć myślę, że nawet jeśli wzięlibyśmy jeden, mały element z wnętrza, nawet głupi guzik lub jego obudowę to pomyślimy: wow, to musi być część od jakiejś szalonej maszyny. W poprzednich wnętrzach wszystko się sprowadzało raczej do opływowych kształtów. Tutaj ma się wrażenie, że zasiadając za kierownicą będziemy sterować gwiazdę śmierci lub jeszcze innym kosmicznym cudem.

Sam pościg w ktorym Aston bierze udział nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Problem polega na tym, że te nowe superauta jak właśnie DB10 czy Jaguar, który był czarnym charakterem, nie pasują do tego typu scen. Sztywne zawieszenie i klejenie się do drogi powoduje, że przychodzi mi na myśl wyścig Formuły 1, a nie pełen napięcia pościg samochodowy. Oczywiście oba auta jeżdżą bokiem ale bardziej sztywnym być się nie da jak te fury. Wygląda to tak jakby jechały po lodzie, a nie driftowały na granicy życia i śmierci. Ja chce miękkiego zawieszenia, palenia gumy, gubienia zderzaków po drodze, scen w których mogę pomyśleć: ulala tutaj kaskader sam chyba popuścił. Nie chce jazdy jak po namalowanej linii. Zapewne gość, który prowadził podczas kręcenia, czytał smsa i przewijał kciukiem facebook’a.

264E7AE300000578-2979853-image-a-53_1425502518422

Miałem wrócić do legendy. Początkowo DB5 widzimy w takim stanie, że szkoda słów – taka pozostałość po Skyfall. Później Aston pojawia się na samym końcu filmu. Za ten ostatni, krótki dwuminutowy epizod po głównej potyczce, film dostaje ode mnie dodatkową gwiazdkę, a nawet dwie gwiazdki.

I na koniec! Jay Leno miał okazje poprowadzić DB10 i pogadać z projektantem Markiem Reichman’em, który jest Polakiem 🙂 . Zachęcam do obejrzenia.

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Nazwa z wyścigów górskich

Aston Martin powstał w 1913 roku z połączenia nazwiska jednego z założycieli, Lionela Martina, oraz nazwy wzniesienia Aston Clinton w hrabstwie Buckinghamshire, na którym Martin odnosił sukcesy w wyścigach górskich swoim wcześniejszym, zmodyfikowanym samochodem. Sam Lionel Martin odnosił swoje wcześniejsze sukcesy w wyścigach górskich, zanim jeszcze formalnie założył firmę razem ze wspólnikiem Robertem Bamfordem, od którego nazwiska pochodziła pierwotna nazwa spółki Bamford & Martin. Ten epizod dobrze pokazuje, jak głęboko wyścigowy rodowód towarzyszy marce od samego początku jej istnienia – zanim Aston Martin stał się producentem luksusowych grand tourerów kojarzonych dziś głównie z prestiżem i kinem, był przede wszystkim niewielką firmą budującą samochody sportowe do rywalizacji, a sprzedaż wersji drogowych miała charakter uboczny.

Burzliwa historia finansowa

Historia finansowa marki, w przeciwieństwie do wielu bardziej stabilnych rywali, była przez większość XX wieku wyjątkowo burzliwa i naznaczona kolejnymi kryzysami, wykupami oraz zmianami strategii, które wielokrotnie stawiały pod znakiem zapytania samo dalsze istnienie firmy. Aston Martin przechodził przez kolejnych właścicieli i wielokrotne bliskie upadłości, w tym poważny kryzys w latach 70., gdy firma na krótko zawiesiła produkcję, oraz kolejny w latach 90., zanim w 1987 roku trafiła pod kontrolę Forda, a następnie, w 2007 roku, do konsorcjum inwestorów niezwiązanych bezpośrednio z przemysłem motoryzacyjnym. Ta niestabilność własnościowa, paradoksalnie, nigdy nie przełożyła się na całkowite porzucenie podstawowej filozofii marki – budowania relatywnie niewielkiej liczby ręcznie wykańczanych, luksusowych samochodów sportowych, zamiast dążenia do masowej produkcji na wzór większych koncernów.

Era Davida Browna i modele DB

Przełomowym okresem dla powojennego Aston Martina były lata 50. i 60., gdy marka pod kierownictwem Davida Browna, przemysłowca, który przejął firmę w 1947 roku, rozwijała kolejne modele oznaczane jego inicjałami – od DB2 po DB6. To właśnie w tym okresie ukształtowała się tożsamość Aston Martina jako producenta eleganckich, sportowych grand tourerów, łączących osiągi z wyrafinowanym designem, w dużej mierze kształtowanym przez współpracę z włoskimi studiami stylistycznymi, w tym Touring z Mediolanu, odpowiedzialnym za nadwozia budowane w technice superleggera, czyli lekkiej konstrukcji opartej na siatce cienkich rurek aluminiowych pokrytych panelami nadwozia. Model DB5, zaprezentowany w 1963 roku, zyskał trwały status ikony popkultury dzięki roli, jaką odegrał jako samochód Jamesa Bonda w filmie „Goldfinger” z 1964 roku, a następnie w kolejnych odsłonach serii na przestrzeni kolejnych dekad. Ta obecność w kinie, choć w momencie premiery filmu była wynikiem stosunkowo przypadkowej decyzji produkcyjnej, na trwałe związała markę z wizerunkiem elegancji, brytyjskiego stylu i dyskretnego luksusu, funkcjonującym do dziś jako jeden z najważniejszych elementów tożsamości Aston Martina, niezależnie od jego rzeczywistych osiągów technicznych w danym okresie i niezależnie od tego, jak bardzo kolejne modele odbiegały już stylistycznie od oryginalnego DB5 z lat 60.

Motorsport i zwycięstwo w Le Mans

Motorsport odegrał istotną, choć mniej konsekwentną niż u niektórych rywali rolę w historii marki. Aston Martin odniósł swoje najważniejsze wyścigowe zwycięstwo w 1959 roku, wygrywając 24h Le Mans modelem DBR1, prowadzonym między innymi przez Carrolla Shelby’ego, który wkrótce potem założył własną markę AC Cobra. Ten sukces, choć nigdy nie doczekał się bezpośredniej kontynuacji na podobnym poziomie w kolejnych dekadach, na stałe wpisał się w historię marki jako dowód jej realnych możliwości technicznych, nie tylko deklarowanych w materiałach marketingowych.

Lagonda, V8 Vantage i lata trudności

Lata 70. i 80. przyniosły marce zarówno techniczne eksperymenty, jak i poważne problemy finansowe. Model Lagonda, zaprezentowany pod koniec lat 70. jako futurystyczny, klinowy sedan z cyfrową deską rozdzielczą wyprzedzającą swoją epokę, dziś bywa wspominany zarówno jako odważny eksperyment stylistyczny, jak i przykład technologii wprowadzonej zbyt wcześnie, zanim elektronika samochodowa osiągnęła wystarczającą dojrzałość, co skutkowało licznymi problemami z niezawodnością systemów pokładowych. V8 Vantage z tego samego okresu, w przeciwieństwie do Lagondy, kontynuował bardziej tradycyjną filozofię marki, oferując jedne z najwyższych osiągów wśród brytyjskich grand tourerów swojej epoki, przy zachowaniu klasycznych proporcji nadwozia.

Era Forda i model DB7

Okres pod kontrolą Forda, trwający od 1987 do 2007 roku, przyniósł marce długo oczekiwaną stabilność finansową oraz dostęp do zasobów inżynierskich znacznie przekraczających możliwości niezależnego, niewielkiego producenta. To właśnie w tym okresie powstał model DB7, zaprezentowany w 1994 roku i uznawany za samochód, który uratował markę przed potencjalnym bankructwem, łącząc klasyczne proporcje Aston Martina z nowoczesną platformą techniczną opracowaną częściowo we współpracy z Jaguarem, również wówczas należącym do Forda. Sukces sprzedażowy DB7 pozwolił marce sfinansować rozwój kolejnych modeli już w pełni autorskich pod względem technicznym, co dla wielu obserwatorów rynku było przykładem tego, jak korporacyjna własność, mimo utraty pełnej niezależności, może w praktyce ocalić niewielką markę przed całkowitym zniknięciem, a nie wyłącznie ją osłabić czy pozbawić własnej tożsamości. Warto również wspomnieć o roli Aston Martina jako marki silnie kojarzonej z angielskim rzemiosłem i indywidualnym podejściem do klienta. Przez większość swojej historii firma oferowała możliwość personalizacji poszczególnych egzemplarzy w stopniu wykraczającym daleko poza standardową ofertę konfiguracyjną większości producentów, co przekładało się na unikalność wielu klasycznych egzemplarzy, dziś cenionych przez kolekcjonerów właśnie za tę indywidualną historię i specyfikację, odróżniającą je od pozornie identycznych modeli tego samego rocznika.

Rynek kolekcjonerski

Rynek kolekcjonerski klasycznych Aston Martinów rozwija się w sposób ściśle powiązany z ich obecnością w kulturze popularnej oraz relatywną rzadkością poszczególnych modeli. DB5, ze względu na skojarzenie z Jamesem Bondem, od dawna należy do najbardziej rozpoznawalnych i najwyżej wycenianych klasycznych brytyjskich grand tourerów, choć wcześniejsze modele DB2 i DB4, produkowane w jeszcze mniejszych liczbach, bywają przez ekspertów rynkowych wskazywane jako równie, a czasem nawet bardziej wartościowe z czysto kolekcjonerskiego punktu widzenia, mimo mniejszej rozpoznawalności wśród szerszej publiczności. Warto również wspomnieć o szerszym kontekście brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego, w którym Aston Martin funkcjonował przez większość swojej klasycznej historii jako jeden z wielu niewielkich, niezależnych producentów samochodów sportowych, obok takich firm jak Jensen, AC czy Bristol. W przeciwieństwie do wielu z nich, Aston Martin przetrwał kolejne dekady trudności finansowych, częściowo dzięki silnemu, rozpoznawalnemu wizerunkowi marki, budowanemu konsekwentnie mimo zmieniających się właścicieli i okresowych problemów z płynnością finansową.

Design i technika

Osobnym wątkiem, rzadziej poruszanym w popularnych opracowaniach, jest rola inżyniera Tadka Marka, projektanta odpowiedzialnego za sylwetkę modeli DB4, DB5 i DB6, który dołączył do Aston Martina po pracy przy innych brytyjskich projektach motoryzacyjnych. To właśnie jego wyczucie proporcji, łączące klasyczne brytyjskie linie z włoskimi wpływami stylistycznymi wyniesionymi ze współpracy z Touring, ukształtowało wizualny język marki na dekady, obowiązujący w mniej lub bardziej zmodyfikowanej formie aż po współczesne modele. Nie sposób pominąć też technicznego znaczenia silnika sześciocylindrowego, zaprojektowanego przez Tadka Marka i stosowanego w kolejnych generacjach modeli DB, znanego z płynności pracy i relatywnie zaawansowanej jak na swoją epokę konstrukcji z podwójnym wałkiem rozrządu górą. Jednostka ta, rozwijana i udoskonalana przez kolejne dekady, stanowiła techniczny rdzeń tożsamości marki w okresie jej największego klasycznego rozkwitu, zanim w kolejnych dekadach ustąpiła miejsca silnikom V8, a następnie V12, rozwijanym już we współpracy z zewnętrznymi partnerami technicznymi marki.

Aston Martin w kulturze

Aston Martin pozostaje też marką silnie związaną z pojęciem brytyjskiego luksusu motoryzacyjnego w ogóle, funkcjonującą obok Bentleya i Rolls-Royce’a jako punkt odniesienia dla eleganckiego, dyskretnego stylu, choć w przeciwieństwie do tamtych marek zawsze zachowującą wyraźnie sportowy charakter prowadzenia, bliższy filozofii Jaguara niż czysto luksusowym limuzynom przeznaczonym głównie do jazdy z kierowcą.

Czym interesuje się Klasykami.pl

W tekstach o Aston Martinie na Klasykami.pl staramy się pokazywać markę szerzej niż wyłącznie przez pryzmat skojarzeń z Jamesem Bondem, choć ten wątek pozostaje nieodłączną częścią jej tożsamości kulturowej. Interesują nas burzliwe losy własnościowe firmy, mniej znane modele funkcjonujące w cieniu DB5, a także techniczne detale odróżniające poszczególne generacje modeli oznaczanych inicjałami Davida Browna. Ciekawi nas też sposób, w jaki marka radziła sobie z kolejnymi kryzysami finansowymi, nie rezygnując przy tym z podstawowej filozofii ręcznego wykończenia i relatywnie niewielkiej skali produkcji, odróżniającej ją od większości konkurentów, którzy w obliczu podobnych trudności decydowali się na znaczące ustępstwa jakościowe lub całkowite zaprzestanie działalności. Poniżej znajdziesz artykuły Klasykami.pl poświęcone klasycznym Aston Martinom, ich brytyjskiej historii, technice oraz miejscu na dzisiejszym rynku kolekcjonerskim.