a

Ferrari 330LM / 250GTO #3765LM: jeden z najważniejszych samochodów wyścigowych Ferrari lat 60-tych

klasykami.pl
28 listopada, 2023

Pięć lat temu pisząc o prywatnej transakcji, której przedmiotem sprzedaży było srebrne Ferrari 250GTO, wpis zakończyłem słowami „Będzie coraz drożej, dlatego, jeśli chcecie kupić stare Ferrari, nie czekajcie zbyt długo”. Można przypuszczać, że miałem rację.

Tamten wpis, który znajdziecie tutaj, dotyczył Ferrari 250GTO sprzedanego za 70 milionów dolarów. Dużo, wręcz kosmiczna kwota. Co prawda, nie osiągnięto takiego wyniku, ale i tak jest bardzo drogo i jest najdroższym GTO sprzedanym na aukcji. Nie jest rekordzistą aukcyjnym, bo na pierwszym miejscu jest Mercedes (aukcja z zeszłego roku) – artykuł do poczytania o arcyciekawym 300SLR. W przypadku dzisiejszego bohatera, prowadzący aukcję długo czekał na uderzenie młotkiem podczas okrzyku „SOLD!”.

Jeśli macie trochę wolnego czasu i pasjonujecie się odrobinę czterema kółkami, polecam Wam film pod tytułem „Mountain Legends”. Trwa 41 minut i jest to dokument nakręcony podczas rajdu Targa Florio w 1965 roku. Nie musicie szukać, pod wpisem znajdziecie ten film. To dobra okazja do zobaczenia Alfy Romeo Giulia TZ, Ferrari 275GTB i wiele innych samochodów w akcji. Nie bez powodu wspominam o tym filmie, możecie bowiem zobaczyć tam naszego bohatera, choćby w 11 minucie z oznaczeniem 114. Zobaczcie do czego ten samochód został stworzony. Od początku miał jedno zadanie – ścigać się i wygrywać. Od rajdu do rajdu. Kolejne zakręty z zawrotną prędkością. Nie wszyscy przeżyli, ale jemu się udało. Nie każdy ma tak dobrze udokumentowaną historię, ale ten ma. I co najważniejsze, choć dostał oznaczenie 250GTO, to różni się od innych. Taki trochę odmieniec.

Na samym początku otrzymał czterolitrowy silnik, co już było wyjątkowe w porównaniu do innych 250GTO. Był jedynym fabrycznym egzemplarzem GTO Tipo 1962, który był prowadzony przez Scuderia Ferrari. Zdobył drugie miejsce w klasyfikacji generalnej podczas 1000 km Nurburgring, a miesiąc później uczestniczył w 24-godzinnym Le Mans, który ukończył po sześciu godzinach z powodu przegrzania. Co ciekawe, podczas Le Mans samochód mógł zakończyć wyścig znacznie wcześniej. Powodem były mało skuteczne hamulce i samochód znalazł się dosłownie w piachu, który strzegł lubiących prędkość kierowców przed wylądowaniem na barierkach. Mike Parkes, który wtedy prowadził samochód, szczęśliwie na wyposażeniu miał łopatę, którą wachlował przez około 30 minut, aby odkopać auto. Finalnie wrócił na tor, kontynuował wyścig, ale jak już wspomniałem, to nie był dobry dzień dla Ferrari.

Po sezonie 1962 samochód został odnowiony w razie odsprzedaży auta przez Ferrari. W listopadzie 1962 roku samochód kupił mieszkaniec Triestu, Pietro Ferraro, i na jego użytek GTO przeszło kolejną serię modyfikacji fabrycznych. Właśnie wtedy pod maskę powrócił 3-litrowy silnik, który był montowany w GTO. Pan Ferraro samochód użytkował, a właściwie ścigał się nim dosyć krótko, bo samochód odsprzedał dwa lata później Ferdinandowi Latteri z Palermo na Sycylii. Wtedy samochód ścigał się np. w Targa Florio, rajdzie, o którym wspomniałem kilka akapitów wyżej. W sumie Latteri wziął udział w co najmniej dziesięciu wyścigach w ciągu dwóch lat, a osiem z nich odbyło się w 1965 roku. Najczęściej zajmował pierwsze lub drugie miejsce. Finalnie Latteri samochód sprzedał, a w 1970 roku GTO trafiło do Stanów Zjednoczonych. Po historii wyścigowej można zauważyć, że w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych auto pomału przechodziło na zasłużoną emeryturę.

W 1973 roku właścicielem samochodu został prezes Ferrari Club of America, Fred Leydorf, który auto sprzedał w 1985 roku za (podobno) 500 000 dolarów. Od tamtego czasu samochód nie zmieniał właściciela. James Jaeger, wystawiający samochód teraz na aukcji był jego właścicielem 38 lat. Piękny wynik. W międzyczasie właściciel chciał wrzucić do samochodu 4 litrowy silnik, podobno szukał dowolnego V12 Ferrari, udało się odbudować taki motor i był zamontowany przez około pięć lub siedem lat w samochodzie. Warto dodać, że po tym, jak samochód znalazł się w rękach Pana Jaegera, co jakiś czas brał udział w różnorakich konkursach elegancji. Sam James Jaeger to również ciekawa postać. Początkowo kolekcjonował Corvetty, później Ferrari i jest współtwórcą detektora antyradarowego Escort, który zadebiutował w latach 70. Pamiętacie jeszcze detektory antyradarowe?

Jaeger sam mówił parę lat temu o GTO: „Jeżdżę nim kilka razy w roku. Prowadzenie samochodu to przyjemność. Kiedy nim jedziesz, w środku jest tylko aluminium, a na podłodze kierowcy jest tylko gumowa mata, więc w środku jest strasznie głośno. To nie przypomina niczego innego, czym kiedykolwiek jeździłem.” Historia samochodu, wyjątkowość modelu i jedyny taki wóz z taką dokumentacją. To wszystko się sprowadza do tego, że GTO osiągnęło taką cenę. Podobno wszystko trwało 20 minut i było dwóch oferentów, którzy podbijali kwotę do 47 milionów. Abstrakcyjna cena, ale czy to bańka? Być może rekord Mercedesa 300SL Ulenhaut, o którym pisaliśmy tutaj i gorąco polecamy ten artykuł, na przestrzeni kilku lat będzie zagrożony. Chęć posiadania wyjątkowych samochodów może być bardzo duża, a tych jedynych egzemplarzy jak ten tutaj, może być jeszcze większa. Jak pisał Dom Aukcyjny RM Sotheby’s „masz jedną szansę w życiu” i ta myśl również podbija cenę o kilka zer do góry. Na pewno nie pomaga to, że o 17:00 były drinki, a aukcja o 17:30, bo taki był plan RM Sotheby’s na wieczór licytacji GTO. Ale z drugiej strony, nie bójcie się, w przyszłym roku na pewno usłyszymy i napiszemy znowu o kolejnych rekordach cenowych w wydaniu GTO.

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Magazyny energii AlphaESS
Magazyny energii AlphaESS
2 miesięcy temu

Piękna maszyna 🙂

5 1 vote
Article Rating