a

Samochody z filmów i seriali

Samochody obecne w filmach i serialach telewizyjnych od dekad odgrywają rolę znacznie wykraczającą poza czystą, funkcjonalną rekwizytorię – funkcjonują jako pełnoprawni bohaterowie ekranowych opowieści. Scena pościgu z Fordem Mustangiem w „Bullitt” ustanowiła standard dla realistycznych scen samochodowych, seria o Jamesie Bondzie na trwałe związała Astona Martina z tytułowym agentem, a „Powrót do przyszłości” uczynił z DeLoreana DMC-12 jeden z najbardziej rozpoznawalnych samochodów w historii kina mimo jego komercyjnej porażki rynkowej. Na tej stronie zbieramy artykuły Klasykami.pl poświęcone samochodom z filmów i seriali.

BULLITT 1968

BULLITT 1968

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

W scenariuszu były napisane aż dwa słowa „pościg samochodowy”. Ostatecznie powstała jedna z lepszych scen tego typu w historii kina.

Bullitt w moim zestawieniu filmowym zajmuje wysoką pozycje. Pościg znam na pamięć – to była kwestia czasu abym coś nabazgrał na ten temat. Film również lubię ze względu na samego Mcqueena. Dla mnie postać wyjątkowa ale o nim innym razem.

Choć film dzisiaj to legenda nie oszukujmy się co do jednego – fabuła i scenariusz nie jest mocną stroną tej produkcji. Nawet dzisiaj ciężko nadążyć za Bullittem i zrozumienie wszystkiego na koniec filmu jest wyzwaniem. Posklejać wszystko do kupy jest prawie niemożliwe. Sam Peter Yates – reżyser – w wywiadach mówił, że scenariusz był okropny i bezsensu. Robert Vaughn, który gra w filmie podobno odsyłał scenariusz kilka razy zanim zgodził się zagrać w filmie. Myślę, że Bullitt powinien być oglądany nieco inaczej. Może to się wydać trochę dziwne ale widz powinien zapomnieć o przedstawionej historii, a skupić się na tym jak film prezentuje się od strony wizualnej. Bullitt jest naprawdę świetnie nakręcony, a jeszcze lepiej zagrany. I co ważne – pierwszy raz w historii kina pojawia się pościg samochodowy. Pierwszy raz ale poprzeczka jest zawieszona wysoko. Jaka była recepta na sukces tej sceny?

Autentyzm – to główna zaleta, również samego filmu. Charger naprawdę pali gumę i nie wyrabia na zakręcie. Wszystko jest prawdziwe. Widz w żadnym momencie nie jest oszukiwany. Są różnorakie sztuczki filmowe z tamtych lat ale oba auta naprawdę są rozgrzane do czerwoności, a kiedy wyjeżdżają za miasto rzeczywiście osiągają prędkości 190-200 na godzinę.

Steve Mcqueen miał podpisany kontrakt na 7 filmów z Warner Bros. Bullitt postanowił wykonać jako pierwszy i można się domyślać, że „pościg” w scenariuszu zaważył na tej decyzji. Nie jest prawdą, że Mcqueen sam wybrał Mustanga do filmu. Można zauważyć, że całość jest zmonopolizowana przez samochody marki Ford. Warto dodać, że zamiast Chargera miał się pojawić Ford Galaxy ale podobno był za ciężki. Jeśli chodzi o Mustanga mamy ich 2 sztuki w filmie. Jeden służył do scen w których główny bohater porusza się po ulicy, ot zwykłe ujęcia – wsiada, wysiada. Drugi Mustang, którego można rozpoznać po lusterku od strony kierowcy służył wyłącznie do pościgu. Dodge i Ford zostały zmodyfikowane przez kierowcę rajdowego – Max Balchowsky. Główne modyfikacje pojawiły się w zawieszeniu ponieważ ulice San Francisco okazałyby się zabójcze dla obu aut. Mustang musiał dostać również kilka koni więcej ponieważ Charger jest szybszym autem i Ford mógł zostać w tyle.

W filmie Mcqueen rzeczywiście w większości scen prowadzi Mustanga ale w niektórych scenach zostaje zastąpiony przez kaskadera – wtedy w lusterku nie widać Mcqueena. Charger jest prowadzony przez znanego kaskadera Billa Hickmana. Swoją drogą w filmie wcielił się w rolę „złego gościa” i nie wymawia ani jednego słowa. Przed rozpoczęciem kręcenia scen na ulicach miasta, Mcqueen i Hickman jeździli na opuszczone lotnisko aby jeździć w kółko. Najeżdżali na siebie z dużymi prędkościami, palili gumę – innymi słowy zabawa. Chodziło o oswojenie się z autami ale jeszcze bardziej o zbudowanie zaufania między sobą.

Jak widzimy na filmie samochody jadą naprawdę szybko co mogło być utrudnieniem w nagrywaniu. Sceny kręcono z samego Chargera oraz pojazdu, który również jest efektem modyfikacji Balchowskiego:

W tej scenie Hickmana wyrzuca z zakrętu i uderza w kamerę. W oryginale widać zakłócenia kamery w odświeżonej wersji filmu wstawiono kadr gdzie Dodge nagle znika. Mcqueen również nie zdołał wejść w zakręt co nie było zaplanowane i jest czystym przypadkiem. Dzięki temu mamy znane ujęcie z filmu gdzie Steve zabija oponę na wstecznym biegu.

Scena w której Dodge wyprzedza auta mając na ogonie Forda była niebezpieczna dla jadącego z naprzeciwka motocyklisty. W pewnym momencie kładzie motor na drodze. To Bud Ekins – ten sam gość, który robi słynny skok nad drutem kolczastym w „Wielkiej Ucieczce”. Jak mówił Ekins w tej scenie za kierownicą siedzi Mcqueen choć ubezpieczyciel nie wyraził na to zgody. Mustang wjeżdża na szerokie szutrowe pobocze gdzie obraca go o jakieś 180 stopni.

Moim zdaniem najniebezpieczniejszą sceną było wyprzedzanie aut z prawej strony na łuku drogi. Początkowo Dodge wyprzedza prawidłowo lecz jest zmuszony do wyminięcia ciężarówki z drugiej strony. Zahacza ją czego efektem jest urwanie klamki i zaplanowanie wizyty u dobrego blacharza, a następnie odbija się kilka razy od barierki co może spowodować wzrost kosztów napraw blacharskich.

W finalnej scenie Charger zostaje zepchnięty z drogi i uderza w stacje benzynową co kończy się wielkim wybuchem. Znaczy tak miało być ponieważ samochód nie trafia w stację. Dodge był doczepiony do Mustanga. W odpowiednim czasie należało zwolnić zaczepy aby Charger wjechał w cel. Zadanie było bardzo trudne i efekt końcowy jest taki jaki jest. Na filmie widać wspomniany zaczep na zderzaku mustanga.

W filmie oczywiście pojawia się kilka błędów. Charger gubi kołpaki ze 100 razy, dwa razy oglądamy tą samą scenę w przedziale około 30 sekund tylko, że z innego ujęcia. Myślę jednak, że ten pościg jest jednym z lepszych w historii kina. Receptą na sukces był brak komputera, który w rękach amerykanów przy realizacji filmów może być nieobliczalny oraz najważniejsze – postawiono nacisk na pokazanie umiejętności kierowców bez żadnych historii typu „a teraz rozwalimy 8 aut, które wjadą w siebie bez jakiegokolwiek sensu”. Autentyzm i Umiejętności Kierowców = dobre kino.

Co się stało z autami po filmie? Charger istnieje i podobno jest gdzieś wyremontowany. Jeden Mustang został zniszczony, drugi został sprzedany po filmie policjantowi z SF, który odsprzedał auto po kilku latach. W kwietniu 2010 roku w gazecie Mustang Enthusiast ukazała się publikacja w której autor artykułu odwiedza tego Pana i rozmawiają o aucie. Później już historia mustanga jest owiana różnymi legendami. Rzekomo auto stoi gdzieś w stodole, gdzie indziej można przeczytać, że jest remontowane. Kiedyś zapewne wypłynie lub wypłynie to co po nim zostało. W 77 roku Mcqueen starał się odkupić mustanga, niestety po 3 latach zmarł.

steveletter

Na koniec zdjęcie z planu filmowego wykonane na parkingu gdzie w filmie, Frank Bullitt zauważa Chargera . W tle czarny charakter.

stfrsb1

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Więcej niż rekwizyt

Samochody obecne w filmach i serialach telewizyjnych od dekad odgrywają rolę znacznie wykraczającą poza czystą, funkcjonalną rekwizytorię – funkcjonują jako pełnoprawni bohaterowie ekranowych opowieści, budujący charakter głównych postaci, wzmacniający dramaturgię scen akcji oraz pozostawiający trwały ślad w zbiorowej wyobraźni widzów na całym świecie. Ta szczególna relacja między kinem a motoryzacją sprawia, że wiele modeli samochodów zawdzięcza swoją dzisiejszą kulturową rozpoznawalność bardziej pojedynczej, kultowej roli filmowej niż czysto technicznym czy sprzedażowym osiągnięciom, jakie odniosły w momencie premiery.

Jak samochód staje się ikoną

Ten mechanizm, poprzez który samochód staje się kulturową ikoną dzięki obecności na ekranie, opiera się na kilku istotnych, wzajemnie powiązanych ze sobą czynnikach. Po pierwsze, konkretna scena, zwłaszcza dynamiczna scena pościgu czy wyścigu, potrafi zademonstrować charakter i osiągi samochodu w sposób znacznie bardziej emocjonujący niż jakakolwiek techniczna specyfikacja czy recenzja prasowa, budując bezpośrednie, wizceralne skojarzenie między konkretnym modelem a poczuciem szybkości, wolności czy niebezpieczeństwa. Po drugie, powiązanie samochodu z charyzmatyczną postacią filmową, graną przez popularnego aktora, przenosi część atrakcyjności tej postaci bezpośrednio na sam pojazd, tworząc trwałe skojarzenie funkcjonujące długo po premierze danego filmu.

Bullitt i Steve McQueen

Warto zwrócić uwagę na rolę japońskiej kultury popularnej, w tym filmów i seriali animowanych, w budowaniu międzynarodowej rozpoznawalności japońskich samochodów sportowych, w tym modeli takich jak Nissan Skyline czy Toyota Supra, których obecność w popularnych produkcjach anime oraz późniejszych, opartych na nich filmach fabularnych przyczyniła się do znaczącego wzrostu ich rozpoznawalności i pożądania wśród entuzjastów motoryzacji poza rodzimym rynkiem japońskim, szczególnie wśród młodszego pokolenia widzów zetkniętego z tymi modelami najpierw poprzez ekran, a dopiero później poprzez bezpośredni kontakt z rzeczywistymi egzemplarzami. James Bond i Aston Martin Scena pościgu przez wzgórza San Francisco w filmie „Bullitt” z 1968 roku, z Fordem Mustangiem GT 390 prowadzonym przez postać graną przez Steve’a McQueena, należy do najbardziej wpływowych i najczęściej cytowanych, powielanych sekwencji w całej historii kina motoryzacyjnego, ustanawiając trwały standard dla realistycznie nakręconych, dynamicznych scen samochodowych, wykonywanych bez nadmiernego polegania na efektach specjalnych, typowych dla znacznie późniejszych dekad produkcji filmowej. Ta konkretna, słynna scena, nakręcona z autentycznym zaangażowaniem samego McQueena, doświadczonego kierowcy wyścigowego, na trwałe związała Mustanga z wizerunkiem surowej, autentycznej amerykańskiej motoryzacji sportowej.

Włoska robota

Seria filmów o Jamesie Bondzie od wielu dekad konsekwentnie prezentuje luksusowe, technicznie wyrafinowane samochody jako integralny element wizerunku tytułowego bohatera, przy czym różne, kolejne modele Astona Martina, w tym najbardziej rozpoznawalny DB5, funkcjonują jako niemal równie ważny element tożsamości serii, co sam agent 007, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w całej historii kina. Ta wieloletnia, konsekwentnie kontynuowana współpraca między producentami filmowymi a konkretną marką motoryzacyjną, kontynuowana przez kolejne dekady i kolejne wcielenia głównego bohatera, stanowi rzadki przykład tak trwałego, konsekwentnego powiązania między konkretną franczyzą filmową a jedną marką samochodową.

Powrót do przyszłości i DeLorean

Włoska robota z 1969 roku, z liczną flotą Mini Cooperów wykorzystanych w spektakularnej scenie pościgu przez Turyn, pokazuje z kolei inny mechanizm budowania filmowej sławy samochodu – nie poprzez pojedynczy, luksusowy egzemplarz powiązany z jednym bohaterem, ale poprzez wielokrotność, zwinność oraz sprytne wykorzystanie niewielkich rozmiarów samochodu w gęstej, miejskiej scenerii, budujące skojarzenie z brytyjskim dowcipem oraz zdolnością do pokonywania pozornie znacznie potężniejszych przeciwników dzięki pomysłowości, a nie surowej sile.

Seriale telewizyjne

Warto podkreślić rolę filmu „Powrót do przyszłości” w budowaniu kulturowego statusu DeLoreana DMC-12, który mimo komercyjnej porażki na rynku motoryzacyjnym oraz zaledwie trzyletniej historii produkcji, dzięki roli wehikułu czasu w tej popularnej trylogii filmowej stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych samochodów w całej historii kina, znanym nawet osobom zupełnie niezainteresowanym motoryzacją. Ten przypadek dobrze i wymownie pokazuje, jak filmowa sława samochodu może funkcjonować całkowicie niezależnie od jego rzeczywistego sukcesu komercyjnego czy technicznych osiągnięć w momencie premiery na rynku.

Rynek kolekcjonerski

Seriale telewizyjne, choć historycznie dysponujące mniejszymi budżetami niż produkcje kinowe, również wielokrotnie budowały trwałe skojarzenia między konkretnymi modelami a rozpoznawalnymi postaciami, w tym Lotus Esprit znany z roli w brytyjskim serialu „Święty” z Rogerem Moore’em, poprzedzającym jego późniejszą karierę jako James Bond, czy różnorodne, kultowe samochody z licznych amerykańskich seriali akcji lat 70. i 80., budujących swoją charakterystyczną estetykę wokół efektownych, choć technicznie mniej wyrafinowanych pojazdów. Koordynatorzy kaskaderscy Rynek kolekcjonerski samochodów z filmów i seriali funkcjonuje na dość specyficznych zasadach, gdzie autentyczne egzemplarze wykorzystane bezpośrednio podczas kręcenia konkretnych scen osiągają wartości znacząco przewyższające porównywalne technicznie modele bez podobnego, udokumentowanego powiązania z konkretną produkcją filmową. Ta specyficzna forma kolekcjonerskiej premii za autentyczność filmową, czasem trudną do jednoznacznej weryfikacji ze względu na wykorzystywanie wielu identycznych egzemplarzy podczas kręcenia efektownych scen kaskaderskich, stanowi unikalny segment szerszego rynku klasycznej motoryzacji.

Wielokrotność egzemplarzy

Warto też przyjrzeć się bliżej roli koordynatorów kaskaderskich oraz specjalistycznych firm przygotowujących samochody do realizacji filmowych scen akcji, odpowiedzialnych za techniczne modyfikacje pojazdów umożliwiające bezpieczne wykonanie efektownych, ale ryzykownych manewrów, niedostępnych w przypadku standardowych, seryjnych egzemplarzy. Ta wyspecjalizowana gałąź przemysłu filmowego, funkcjonująca na pograniczu inżynierii motoryzacyjnej oraz kaskaderskiej choreografii, odpowiada za wiele z najbardziej zapadających w pamięć sekwencji akcji w historii kina, rzadko jednak doceniana w takim stopniu, jak sami aktorzy czy reżyserzy danej produkcji.

Dźwięk i muzyka filmowa

Nie sposób pominąć też roli, jaką w budowaniu filmowej sławy samochodów odgrywa wielokrotność wykorzystywanych egzemplarzy podczas produkcji konkretnego filmu, gdzie ze względów bezpieczeństwa oraz praktycznych ograniczeń zdjęciowych, dana scena bywa kręcona przy użyciu kilku, a czasem nawet kilkunastu identycznych samochodów, z których część przeznaczona jest do najbardziej ryzykownych manewrów kaskaderskich, a inne do ujęć bliskich prezentujących aktorów za kierownicą. Ta praktyka, choć rzadko eksponowana w oficjalnych materiałach promocyjnych filmu, ma bezpośrednie znaczenie dla późniejszej weryfikacji autentyczności poszczególnych egzemplarzy trafiających na rynek kolekcjonerski jako rzekome „oryginalne samochody filmowe”.

Samochody fikcyjne

Warto również wspomnieć o roli muzyki filmowej oraz dźwięku silnika w budowaniu pełnego, wielozmysłowego wrażenia towarzyszącego kultowym scenom samochodowym, gdzie charakterystyczny warkot konkretnego silnika, starannie wyeksponowany przez inżynierów dźwięku podczas postprodukcji, staje się integralną częścią tożsamości danej sceny, równie istotną jak sama wizualna strona nagrania. Ta dbałość o warstwę dźwiękową, szczególnie widoczna w klasycznych scenach pościgów z lat 60. i 70., przyczyniła się do budowania emocjonalnego związku widzów z konkretnymi modelami samochodów na poziomie wykraczającym poza czysto wizualne wrażenie.

Reklamy i marketing

Osobnym, interesującym wątkiem jest rola samochodów fikcyjnych, zaprojektowanych specjalnie na potrzeby konkretnej produkcji filmowej lub telewizyjnej i niebazujących bezpośrednio na żadnym rzeczywistym, seryjnie produkowanym modelu, funkcjonujących jako czysto kreatywne wytwory wyobraźni scenografów i projektantów. Te unikalne konstrukcje, choć nigdy nie trafiające do rzeczywistej produkcji seryjnej, czasem zdobywają status kulturowych ikon porównywalny z rzeczywistymi, produkowanymi samochodami, funkcjonując jako osobna, fascynująca kategoria pogranicza motoryzacji i sztuki filmowej. Japońska popkultura Warto podkreślić rolę reklam telewizyjnych oraz kampanii marketingowych producentów samochodów w budowaniu dodatkowego, choć czasem pomijanego w dyskusjach o filmowej sławie samochodów wymiaru popkulturowej obecności konkretnych modeli, gdzie starannie wyreżyserowane spoty reklamowe, czasem angażujące znanych aktorów lub reżyserów filmowych, przyczyniały się do budowania rozpoznawalności i pożądania konkretnych samochodów w sposób równoległy do ich ewentualnej, bezpośredniej obecności w produkcjach fabularnych.

Czym interesuje się Klasykami.pl

W tekstach o samochodach z filmów i seriali na Klasykami.pl staramy się pokazywać tę tematykę jako fascynujący punkt przecięcia motoryzacji z szeroko rozumianą kulturą popularną, wykraczający poza proste zestawienie najbardziej znanych filmowych pojazdów. Interesują nas mechanizmy, dzięki którym konkretne samochody zdobywały status kulturowych ikon poprzez rolę filmową, techniczne detale realizacji słynnych scen kaskaderskich, a także sposób, w jaki filmowa sława wpływała na późniejszą, rzeczywistą historię rynkową i kolekcjonerską danych modeli. Ciekawi nas też to, jak praca koordynatorów kaskaderskich oraz specjalistów przygotowujących samochody do zdjęć filmowych przyczyniała się do powstania najbardziej pamiętnych sekwencji akcji w historii kina, a także jak dbałość o warstwę dźwiękową oraz muzykę towarzyszącą kultowym scenom samochodowym budowała pełne, wielozmysłowe doświadczenie widza, wykraczające poza czysto wizualną stronę produkcji filmowej. Poniżej znajdziesz artykuły Klasykami.pl poświęcone samochodom z filmów i seriali, ich historii oraz kulturowym znaczeniu.