Restomody
Restomod, termin powstały z połączenia angielskich słów restoration i modification, oznacza samochód klasyczny poddany procesowi łączącemu odnowienie historycznego nadwozia z wprowadzeniem współczesnych podzespołów technicznych, w tym silnika, zawieszenia, hamulców czy elektroniki. Ta filozofia, świadomie rezygnująca z pełnej autentyczności historycznej na rzecz praktycznej użyteczności, wywodzi się z amerykańskiej kultury hot roddingu sięgającej lat 40. i 50. Restomod stara się pogodzić dwie skrajności – konserwatorską renowację oraz budowę kit cara opartego wyłącznie na nowoczesnej platformie. Na tej stronie zbieramy artykuły Klasykami.pl poświęcone restomodom.
Takie pomysły lubimy najbardziej. Ares Design prezentuje projekt nawiązujący do Ferrari 412
Lancia Delta Futurista: powrót legendarnej rajdówki
Legendarny Singer w formie: Porsche 911 chłodzone powietrzem, jakiego (naprawdę) świat nie widział.
Mini Remastered: współczesna wariacja na temat brytyjskiej legendy
Stare przeplatane z Nowym.
[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Dzisiaj trochę o klasykach, które klasykami nie są. Dziwne mi zdanie wyszło ale tak jest. No bo wyobraźmy sobie, że staniemy obok starego auta i powiemy sobie: ale ładny W111 czy też Pagoda. A kiedy już podniesiemy maskę to zrobimy wielkie oczy. O czym mowa?
Zawsze kiedy jestem na jakimkolwiek zlocie zabytkowych aut zachwycam się renowacją, wnętrzem, lakierem, chromami, felgami ale chyba najbardziej tym co jest pod maską. Jak kiedyś konstruowano silniki. Osobiście mechanikiem nie jestem ale lubię oglądać starocie pod maską. A co by było gdyby w komorze silnika siedziała nowoczesna jednostka z nowego auta? Nie wiem czy byłby to ten sam zachwyt. Na pewno byłbym pod wrażeniem tego, że komuś udało się wcisnąć coś takiego do zabytku, który ma już np. 40 lat. I nie piszę tutaj o dłubaniu, a o konstruowaniu od nowa w starej skorupie.
W 2009 roku Mercedes postanowił zrobić coś takiego. Do starego W201 wsadzili nowoczesny silnik z klasy C. Taką operacje wymyślił Peter Lehmann, który na co dzień zajmuje się tworzeniem aut koncepcyjnych oraz tych, które są wystawiane na różnorakich imprezach/targach. Tak powstał Mercedes 190 wyprodukowany w 92 roku, z nowoczesnym silnikiem 250 CDI.
Operacja nie była prosta. Jak wszyscy wiemy 190 to dosyć małe autko, a nowe silniki są znacznie większe od tych, które były konstruowane 25 lat temu. Przykładowo akumulator znalazł się w bagażniku ponieważ nie było miejsca z przodu. Taka 190 z nowoczesnym dieslem rozpędza się do setki poniżej 7 sekund i spala średnio poniżej 5 litrów. Wynik rewelacyjny. Przypomnę, że w 89 roku 190 z silnikiem 2,5 Diesel rozpędzała się do setki w 15 sekund i spalała średnio 7 litrów na sto. Mało tego, model 201 z nowym silnikiem diesla ma lepsze osiągi od rzadkiego modelu 2.5-16, który rozpędzał się w ciągu 7,3 sekund do 100km/h i spalał jakieś… generalnie sporo.
Kolejny przykład również dotyczy Mercedesa. Jakoś tak jest, że Mercedesy są unowocześniane ale dalej będzie również o innych markach. W Niemczech, a dokładnie w miejscowości Pleidelsheim jest firma Mechatronik – http://www.mechatronik.de/. Oprócz renowacji firma wykonuje czary na starych autach. Magia totalna. Spójrzcie:
Na taki pomysł wpadł założyciel firmy, Frank Rickert. Facet kiedyś budował prototypy AMG, później pomyślał, że stworzyłby coś jeszcze fajniejszego i z czasem powstała pierwsza Pagoda z silnikiem V8, która rozpędzała się do 240km/h. Jak wyczytałem, Rickert potrzebował aż roku aby opracować sposób przełożenia nowoczesnego silnika do starej Pagody. Przekładka to dopiero połowa sukcesu, a może nawet i mniejsza. Trzeba jeszcze uwzględnić inne podzespoły, które również muszą być nowe. Specjalistom w Mechatronik udało się zrobić i to. Dzisiaj można zamówić Pagodę czy też model W111, który pod swoją piękną skorupą jest tak naprawdę nowym autem. Wspomniane W111 posiada silnik z klasy S, i jedzie jak nowe auto. Jedynie układ kierowniczy podobno jest taki jak z epoki. Do tego posiada ABS i ASR, ulepszony układ hamulcowy również zawieszenie. Nówka sztuka. Co ważne, auta są tak modyfikowane, że w razie chęci powrotu do 100% fabrycznego auta, nie będzie problemu. Tylko nie wiem czy ktoś będzie chciał to robić, ponieważ taki samochód kosztuje około milion złociszy. ŁAN MILION ZLOTY. Sporo. Chyba, że przyprowadzimy własny samochód, wtedy będzie oczywiście taniej. Niestety konstruktorzy się cenią. Dłubatorzy biorą mniej. Ale mi słówko wyszło – DŁUBATOR!
Tutaj możecie zobaczyć polski test W111 od Mechatronik: http://bit.ly/1KlLnzD
W Mercedesach od Mechatronik znajdziemy nowe podzespoły itd. ale na pewno nie znajdziemy poduszek, ksenonów, ESP i innych trzyliterowych bajerów (oprócz tych wspomnianych powyżej). Co jeśli jednak chcielibyśmy mieć stare auto, które posiada takie cuda? Czyli totalna profanacja. Możemy udać się do Nowej Zelandii ponieważ tam znajdziemy firmę, która robi takie rzeczy starym Jaguarom. Biedne Jaguary…
Mowa o firmie Beacham – http://beacham.co.nz/. Napiszę tutaj, że to co robi Mechatronik bardzo mi się podoba, sam mógłbym jeździć czymś takim i nie dlatego, że to Mercedesy. Po prostu podoba mi się ta nowoczesność ukryta w klasycznym aucie i dla mnie osobiście te samochody nie tracą swojej duszy. Podróba to trochę jest ale wszystko jest owinięte w piękny papierek i myślę, ze smakuje tak samo. Może i nawet lepiej niż ten fabryczny cukierek z lat 60. To co robi Beacham już mi się nie podoba. Greg Beacham, tak się nazywa założyciel, poszedł o krok dalej w przeróbkach. Stare Jaguary, które wychodzą spod jego ręki, mają prawie wszystko co ma nowy samochód. Bajery, srajery, elektronika totalna na full wypasie. Przykładowo takie rzeczy robią z modelem MK2. Wyposażony zostaje w 400 konne V8 ale zanim trafi pod maskę jest jeszcze masę rzeczy do zrobienia. Konstrukcja auta jest wzmacniana, modyfikuje się zawieszenie. Nawet układ kierowniczy jest elektroniczny i pochodzi od Renault. Samochód posiada nawet czołowe i boczne poduszki powietrzne.
Kolejny przykład pochodzi z USA. Firma Revology Cars wykonuje repliki Mustangów z 64 roku. Wygląda jak zwykły Mustang:
Ale pod maską:
To co wyróżnia ten projekt od tych powyżej, to to, że auto jest zupełnie nowe. To repliki. Wielu może pomyśleć, że replika to kopia z przymrużeniem oka. Może czasami i z zamkniętym okiem. Jak widać powyżej, to nowy Mustang wyglądający identycznie jak ten sprzed 50 lat. Nadwozie wykonuje firma Dynacorn – http://www.dynacornclassicbodies.com. Co ważne, są one wykonywane na licencji Forda. Tak samo inne części z których składana jest replika wykonuje Ford lub za jego zgodą. Czemu sami nie zaczęli robić takich replik? A bo ja wiem. To samo musiał pomyśleć założyciel Revology Cars – Tom Scarpello, ponieważ postanowił zbudować takiego Mustanga. Negocjacje z Fordem dot. licencji trwały podobno bardzo długo ale w końcu się udało.
Wyczytałem, że pierwszemu Mustangowi, zespół poświęcił około 5000 godzin. Sporo czasu. Z czego to wynikało? Proste! Upchnięcie całej tej nowoczesności jaka siedzi w dzisiejszych autach, w karoserii z 64 roku nie należy do najprostszych zadań. Silnik jaki pracuje w tym aucie to 5 litrowe V8, jednostka oczywiście Fordowska.
Minusem całego projektu jest jego cena. Za cabrio trzeba będzie zapłacić jakieś 450 tys zł. Sporo biorąc pod uwagę to, że nowy mustang jest znacznie tańszy. Również oryginalny Mustang z 64 z miękkim dachem to jakieś 150 tysięcy złotych.
Z opisywanych powyżej projektów, osobiście wybrałbym tylko Mercedesa od firmy mechatronik. Myślę, że reszta to już nie to. Gdzieś zagubiony został duch klasycznej motoryzacji. Jaguar to taki dziadek na sterydach, Mercedes również, ale tam tego aż tak nie widać. Mustang to już zupełnie inna bajka, ponieważ to nowy samochód. Co by nie mówić myślę, że wszystkie te projekty będą się cieszyć zainteresowaniem i ludzie będą kupować takie auta. Nie wszystkim zależy na tym aby pod maską był oryginalny silnik. Jeśli można jeździć starociem, który będzie się prowadził, przyspieszał i hamował jak nowe auto, to jest to zapewne marzeniem nie jednego fana motoryzacji.
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
Co to jest restomod
Restomod, termin powstały z połączenia angielskich słów restoration i modification, oznacza samochód klasyczny poddany procesowi łączącemu odnowienie historycznego nadwozia z wprowadzeniem współczesnych podzespołów technicznych, w tym silnika, zawieszenia, hamulców czy elektroniki, niedostępnych lub niewyobrażalnych w momencie oryginalnej produkcji danego modelu. Ta filozofia, świadomie rezygnująca z dążenia do pełnej, historycznej autentyczności na rzecz praktycznej użyteczności i współczesnych osiągów, funkcjonuje jako alternatywa zarówno dla tradycyjnej, konserwatorskiej renowacji, jak i dla zakupu w pełni nowoczesnego samochodu, oferując połączenie klasycznej stylistyki z komfortem oraz niezawodnością nieosiągalną w oryginalnej, fabrycznej specyfikacji.
Korzenie w amerykańskim hot roddingu
Warto podkreślić rolę indywidualnych, prywatnych zamówień w kulturze restomodów, gdzie każdy projekt bywa dostosowywany do specyficznych oczekiwań i preferencji konkretnego klienta, dotyczących zarówno wyboru docelowej mocy i charakterystyki silnika, jak i szczegółów wykończenia wnętrza czy nawet subtelnych modyfikacji stylistycznych nadwozia, niewidocznych na pierwszy rzut oka, ale świadomie wprowadzanych w celu jeszcze lepszego dopasowania efektu końcowego do osobistej wizji właściciela. Ta wysoka personalizacja, rzadko spotykana w tradycyjnej, seryjnej produkcji motoryzacyjnej, stanowi jeden z kluczowych czynników przyciągających zamożnych entuzjastów do inwestowania w tego typu, kosztowne i czasochłonne projekty.
Alternatywa dla dwóch skrajności
Nie sposób pominąć też roli mediów społecznościowych oraz platform wideo w popularyzacji filozofii restomodu, gdzie kanały dokumentujące cały proces budowy, od demontażu oryginalnego pojazdu po finalne, pierwsze uruchomienie zmodernizowanego samochodu, zdobywają dziś ogromną popularność wśród szerokiej publiczności zainteresowanej zarówno techniczną stroną procesu, jak i samą estetyką połączenia klasycznej stylistyki z nowoczesnymi rozwiązaniami. Ta popkulturowa widoczność restomodów przyczyniła się w istotny sposób do wzrostu zainteresowania tą kategorią wśród entuzjastów, którzy wcześniej nie mieli bezpośredniej styczności z tego typu projektami.
Techniczna modernizacja
Warto zwrócić uwagę na rolę indywidualnych warsztatów budujących swoją reputację wyłącznie w oparciu o realizację restomodów konkretnej marki lub konkretnego modelu, funkcjonujących jako wyspecjalizowani eksperci zdolni do oferowania klientom dogłębnej, technicznej wiedzy oraz sprawdzonych, wielokrotnie testowanych rozwiązań modernizacyjnych, dopracowanych na przestrzeni licznych, wcześniejszych realizacji. Ta specjalizacja, typowa dla dojrzewającej branży restomodowej, pozwala klientom na wybór warsztatu najlepiej dopasowanego do ich konkretnych oczekiwań technicznych i stylistycznych.
Wnętrze i równowaga estetyczna
Filozofia restomodu wywodzi się bezpośrednio z amerykańskiej kultury modyfikacji samochodów, głęboko zakorzenionej w tradycji hot roddingu oraz customowych przeróbek, sięgającej jeszcze lat 40. i 50., gdy entuzjaści konsekwentnie modyfikowali dostępne im samochody w celu poprawy osiągów lub stylistyki, korzystając z części zamiennych i technologii dostępnych w danym momencie, niezależnie od ich zgodności z oryginalną, fabryczną specyfikacją pojazdu. Ta tradycja, kontynuowana i rozwijana przez kolejne pokolenia amerykańskich entuzjastów motoryzacji, z czasem przekształciła się w bardziej systematyczne, profesjonalne podejście do łączenia klasycznych nadwozi z nowoczesnymi układami napędowymi.
Rozwój rynku
Warto podkreślić, że restomody funkcjonują jako świadoma, przemyślana alternatywa dla dwóch bardziej ekstremalnych podejść do klasycznych samochodów – z jednej strony pełnej, konserwatorskiej renowacji dążącej do maksymalnej wierności historycznej, a z drugiej całkowitego porzucenia oryginalnego nadwozia na rzecz budowy kit cara opartego wyłącznie na współczesnej platformie technicznej. Restomod stara się pogodzić te dwie skrajności, oferując autentyczny, rozpoznawalny charakter stylistyczny klasycznego modelu przy jednoczesnym praktycznym komforcie i niezawodności współczesnej motoryzacji, co czyni go szczególnie atrakcyjnym dla entuzjastów pragnących na co dzień eksploatować swój klasyk bez kompromisów typowych dla oryginalnej specyfikacji technicznej sprzed dekad.
Kontrowersje wśród purystów
Techniczne aspekty budowy restomodu obejmują zwykle wymianę oryginalnego silnika na nowocześniejszą, bardziej wydajną jednostkę napędową, często pochodzącą od tego samego producenta, ale z późniejszej generacji modelu, co pozwala zachować pewną spójność techniczną i markową przy jednoczesnym znaczącym zwiększeniu mocy oraz poprawie efektywności paliwowej w porównaniu z oryginalną specyfikacją. Równie istotna bywa modernizacja układu zawieszenia oraz hamulcowego, wykorzystująca współczesne technologie znacząco poprawiające bezpieczeństwo i charakterystykę prowadzenia, niedostępne technicznie w momencie oryginalnej produkcji danego klasyka.
Nowe pokolenie entuzjastów
Warto zwrócić uwagę na rolę wnętrza pojazdu w procesie budowy restomodu, gdzie entuzjaści często decydują się na zachowanie klasycznej stylistyki tapicerki i deski rozdzielczej przy jednoczesnym dyskretnym wprowadzeniu współczesnych systemów audio, klimatyzacji czy nawigacji, starannie zamaskowanych tak, by nie zaburzać ogólnego, historycznego charakteru kabiny pasażerskiej. Ta równowaga między estetyczną wiernością a praktyczną funkcjonalnością stanowi jeden z kluczowych wyznaczników jakości i przemyślenia konkretnego projektu restomodowego.
Materiały kompozytowe i nowe technologie
Rynek restomodów rozwija się dynamicznie na przestrzeni ostatnich dekad, ewoluując od niszowej, amatorskiej praktyki realizowanej przez pojedynczych entuzjastów w domowych garażach do w pełni profesjonalnej branży obejmującej wyspecjalizowane warsztaty oraz, w niektórych przypadkach, oficjalne, licencjonowane programy realizowane przy współpracy z samymi producentami samochodów, oferującymi swoim klientom możliwość zamówienia w pełni legalnego, fabrycznie wspieranego restomodu opartego na klasycznym modelu ich marki.
Elektryfikacja jako nowy kierunek
Nie sposób pominąć też kontrowersji towarzyszących filozofii restomodu w środowisku bardziej tradycyjnych, konserwatorsko nastawionych kolekcjonerów klasyków, którzy postrzegają tę praktykę jako formę utraty autentyczności historycznej, sprowadzającą unikalny, oryginalny egzemplarz do poziomu zwykłego, choć stylistycznie interesującego samochodu użytkowego, pozbawionego wartości dokumentacyjnej i historycznej cenionej przez bardziej purystyczne środowisko kolekcjonerskie. Ta debata, choć nierozstrzygnięta i prawdopodobnie nierozstrzygalna w sposób jednoznaczny, dobrze pokazuje fundamentalne różnice w priorytetach i wartościach panujące wewnątrz szerszej społeczności entuzjastów klasycznej motoryzacji.
Gotowe zestawy modernizacyjne
Warto również wspomnieć o rosnącej popularności restomodów wśród młodszego pokolenia entuzjastów, dla których praktyczna użyteczność oraz nowoczesne osiągi stanowią równie istotny priorytet co historyczna autentyczność, co odzwierciedla szersze, pokoleniowe przesunięcie w postrzeganiu klasycznej motoryzacji – od czysto muzealnego, kontemplacyjnego podejścia w kierunku bardziej aktywnego, funkcjonalnego wykorzystania klasycznych nadwozi jako podstawy dla w pełni użytkowych, codziennych samochodów.
Oficjalne programy fabryczne
Warto zwrócić uwagę na rolę materiałów kompozytowych oraz nowoczesnych stopów metali w budowie współczesnych restomodów, gdzie zachowanie oryginalnej sylwetki nadwozia bywa dziś łączone z zastosowaniem znacznie lżejszych, wytrzymalszych paneli karoserii, poprawiających zarówno osiągi, jak i bezpieczeństwo pojazdu bez konieczności radykalnej ingerencji w rozpoznawalny, historyczny kształt nadwozia. Ta technologiczna ewolucja materiałowa, niedostępna jeszcze dekadę czy dwie temu w skali umożliwiającej praktyczne zastosowanie w projektach restomodowych, znacząco poszerzyła możliwości techniczne dostępne dzisiejszym budowniczym tego typu pojazdów.
Personalizacja projektów
Nie sposób pominąć też roli elektryfikacji jako nowego, dynamicznie rozwijającego się kierunku w filozofii restomodu, gdzie zamiast wymiany oryginalnego silnika spalinowego na nowocześniejszą jednostkę tego samego typu, entuzjaści decydują się na całkowitą zamianę układu napędowego na elektryczny, oferujący natychmiastowy moment obrotowy, ciszę pracy oraz zerową emisję spalin przy zachowaniu klasycznej, historycznej sylwetki nadwozia. Ten kierunek, choć wciąż kontrowersyjny wśród części tradycyjnie nastawionych entuzjastów, zyskuje coraz większą popularność, szczególnie w regionach wprowadzających restrykcyjne regulacje dotyczące emisji spalin w centrach miast, gdzie elektryczny restomod pozwala na legalne, codzienne użytkowanie klasycznego nadwozia bez ograniczeń nakładanych na tradycyjne silniki spalinowe.
Media społecznościowe i popularyzacja
Warto też przyjrzeć się bliżej roli producentów oryginalnego wyposażenia oraz specjalistycznych firm dostarczających gotowe zestawy modernizacyjne, umożliwiające entuzjastom o mniejszym doświadczeniu technicznym przeprowadzenie przebudowy restomodowej w oparciu o sprawdzone, przetestowane komponenty, zamiast projektowania każdego elementu od podstaw we własnym zakresie. Ta rosnąca dostępność gotowych rozwiązań technicznych znacząco obniżyła barierę wejścia do świata budowy restomodów, umożliwiając realizację tego typu projektów szerszej grupie entuzjastów, nie tylko najbardziej doświadczonym, profesjonalnym mechanikom i inżynierom.
Wyspecjalizowane warsztaty
Osobnym, interesującym wątkiem jest rola oficjalnych, licencjonowanych programów restomodowych prowadzonych przez same marki motoryzacyjne, oferujących zamożnym klientom możliwość zamówienia w pełni legalnego, fabrycznie wspieranego restomodu opartego na klasycznym modelu danej marki, wykonanego z wykorzystaniem oryginalnych, historycznych nadwozi pozyskiwanych bezpośrednio przez producenta oraz zmodernizowanych zgodnie z najwyższymi standardami jakościowymi. Te programy, dostępne dotychczas dla stosunkowo wąskiej grupy najbardziej prestiżowych marek, stanowią oficjalne, korporacyjne uznanie filozofii restomodu jako legalnej, wartościowej gałęzi rynku klasycznej motoryzacji, a nie wyłącznie amatorskiej, niszowej praktyki realizowanej poza oficjalnymi strukturami producenckimi.
Czym interesuje się Klasykami.pl
W tekstach o restomodach na Klasykami.pl staramy się pokazywać tę kategorię przez pryzmat zarówno technicznych aspektów łączenia klasycznej stylistyki ze współczesną techniką, jak i szerszej debaty dotyczącej autentyczności i wartości historycznej modyfikowanych pojazdów. Interesują nas konkretne przykłady dobrze wykonanych restomodów, techniczne detale wykorzystanych rozwiązań modernizacyjnych, a także sposób, w jaki ta filozofia zmienia relację entuzjastów z klasycznymi samochodami, oferując alternatywę dla tradycyjnego, konserwatorskiego podejścia do renowacji. Ciekawi nas też to, jak dynamicznie rozwijający się nurt elektryfikacji klasycznych nadwozi przekształca dotychczasowe rozumienie samego pojęcia restomodu, poszerzając je poza tradycyjną wymianę jednego silnika spalinowego na inny, a także jak rosnąca dostępność gotowych zestawów modernizacyjnych oraz oficjalnych, fabrycznie wspieranych programów restomodowych wpływa na demokratyzację i profesjonalizację tej niegdyś czysto amatorskiej praktyki. Poniżej znajdziesz artykuły Klasykami.pl poświęcone restomodom.






























