[cherry_row]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”8″]
Mamy rok 1972. Do produkcji wchodzi W116. Pierwszy Mercedes oznaczony jako S-klasse. W tym momencie tworzy się historia prestiżowych limuzyn spod gwiazdy. Aut, które zawsze wnosiły coś innowacyjnego na rynek. Konkurencja może jedynie ściągać mając pustą kartkę przed sobą nie wiedząc co wymyślić. Oczywiście samochody klasy wyższej Mercedesa to historia, która sięga znacznie dalej. Lecz dopiero początek lat 70 to oznaczenie literą S, najwyższego segmentu aut tej marki.
Dziwne to wprowadzenie dla auta, którego dotyczyć będzie wpis. Czemu tak zaczynam? Od roku 72? Ponieważ już rok później w 1973 rozpoczynają się prace nad następcą modelu W116. Moim zdaniem najlepszego Mercedesa jaki został kiedykolwiek wyprodukowany, a na horyzoncie nie widać godnego następcy ogromnego sukcesu tego konkretnego auta. I nie mówię tak tylko dlatego, że jestem fanem tej marki. Po prostu takie są fakty, taka jest historia.
Mercedes o oznaczeniu W126. Czemu rozpoczęto tak wcześnie prace nad następcą? Przecież W116 to bardzo udany samochód. Był powiewem świeżości w ofercie Mercedesa po modelu W108. Powodem był kryzys paliwowy spowodowany nagłym wzrostem cen ropy naftowej. Nawet 600% na baryłce. Kolejną przyczyną jest to, że Mercedes w tamtym okresie nieco stracił renomę aut luksusowych, prestiżowych limuzyn dla najbogatszych. Chciano powrotu do takiego stanu rzeczy. W końcu też dlatego kupowano te tańsze samochody klasy niższej.
Wszyscy wiemy, że stare auta lubią dobrze wypić i nie wlewają za kołnierz. W roku 73 kiedy rozpoczął się kryzys naftowy ceny poszybowały w górę. Wyczytałem nawet, że w Niemczech wprowadzono zakaz prowadzenia aut w Niedzielę ale tej informacji nie zweryfikowałem. Sytuacja była delikatnie rzecz ujmując, beznadziejna. Wielu naukowców uważało, że ropa może się skończyć już w roku 2000. Wracając do W116, jak na złość nie był ekonomicznym autem. Był ciężki i dużo palił. Wspominać o wersji 6.9 nie będę. Prawdopodobnie w momencie wciśnięcia pedału gazu do oporu w baku powstawał wir.
Pierwsze kroki w stworzeniu W126:
Ludzie w Mercedesie mieli twardy orzech do zgryzienia. Musieli stworzyć auto luksusowe, innowacyjne, nowoczesne najwyższej klasy, a zarazem takie, które będzie ekonomiczne (jak na swoje czasy). Miał się lepiej prowadzić, być przestronniejszy oraz bezpieczniejszy. I tak oto zaczyna się nowa era, nowy język designu Mercedesa. Do dzisiaj kochany przez miliony ludzi na świecie. Kluczową postacią dla kształtowania nowego wizerunku miał jeden projektant.

Bruno Sacco staje na czele zespołu, który ma za zadanie stworzyć nową S-kę. Dla samego Włocha ten model jest ważnym etapem w jego karierze. Jest to pierwszy samochód zaprojektowany za rządów Sacco. Ale warto też dodać, że W126 będzie miał wpływ na wizerunek kolejnych modeli np. W201.
Prezentacja samochodu odbyła się we Frankfurcie podczas IAA w roku 79 i od samego początku przyciągała klientów jak magnez. Co było powodem? Na pewno już wspomniany nowy wygląd. Zrezygnowano z chromowanych zderzaków na rzecz nowych plastikowych, wkomponowanych w karoserię co optycznie tworzy integralną całość. Po bokach na drzwiach i błotnikach dodano plastiki, które łączą ze sobą zderzaki. Te wszystkie zabiegi projektantów spowodowały, że Mercedes nie wyróżniał się tylko detalami ale tworzył spójną całość, która była nowym wyróżnikiem marki. Co ważne, kiedy ktoś spojrzał na W126, od razu wiedział, że ma do czynienia z Mercedesem. Sacco i jego zespół spisali się na medal.
Samochód spełnił również inne oczekiwania. Nadwozie było bardziej opływowe porównując z poprzednikiem co przełożyło się na spalanie. Mniejszy współczynnik oporu nadwozia to efekt prac w tunelu aerodynamicznym. Silniki oferowane w 126 były mniejsze i lżejsze ale tak samo mocne jak w 116. Skrzynia biegów również straciła ok. 10 kilogramów i posiadała o jeden bieg więcej niż poprzednik, dokładnie 4. Sam samochód był lżejszy o 100 kg od sto szesnastki.
Kolejnym plusem nowej S-ki było bezpieczeństwo. Konstrukcja uwzględniała strefy kontrolowanego zgniotu. Jest to pierwszy samochód w historii, gdzie w momencie zderzenia czołowego przy prędkości 55 km/h, przestrzeń pasażerska pozostawała praktycznie nienaruszona. Kupując klasę S, można było ją wyposażyć w szereg systemów, które wspomagały kierowcę podczas jazdy. Pierwszym takim systemem jest ABS, który został udoskonalony od tego, który był montowany w W116. Nowinką była poduszka powietrzna, pierwszy raz zamontowano airbag w samochodzie seryjnym. Dla kierowcy była dostępna od 81r, natomiast dla pasażera od 87r. Kolejnym dodatkiem, który poprawiał bezpieczeństwo był ASR – automatyczna blokada dyferencjału – system, który poprawiał trakcję ale montowany dopiero od 90 roku. ASD – również poprawiający komfort jazdy. Szczególnie na śliskich nawierzchniach. Miał za zadanie trzymać na smyczy (czy uzdę, kto co tam woli) wszystkie konie pod maską w momencie kiedy mogło być nieciekawie. Ale w sytuacjach niebezpiecznych na ratunek szedł… układ kierowniczy. Pewność w jeździe to ogromna zaleta tych samochodów. Układ zawsze słucha kierowcy, robi dokładnie to czego chcemy. Nawet jeśli wprowadzimy samochód w poślizg, nie ma problemu i strachu aby z niego wyjść bez odmówienia pacierza. Myślę, że aby to zrozumieć, należałoby poprowadzić ten samochód.
W 1979 roku kiedy W126 weszło do produkcji, mieliśmy do wyboru 4 silniki o pojemności 280, 380, 500 oraz 3 litrowy diesel, który był oferowany wyłącznie na rynek amerykański.
Silniki o pojemności 280 to przeszczepiony z poprzednika, sześciocylindrowy M110. Oferowany był w dwóch wariantach: 280S – z gaźnikiem, oraz 280SE – z mechanicznym wtryskiem paliwowym K-Jetronic – nowoczesny układ w tamtym czasie. Oferowane 380 oraz 500 były wyposażone wyłącznie w K-Jet. Właśnie te silnik, widlaste ósemki, były mocno chwalone przez dziennikarzy testujących w tamtym okresie klasę S. Miały ogromną moc, a zarazem były bardzo ciche w środku. Najbardziej wychwalano silnik o pojemności 5 litrów – M117. Mówiono, że zbierał się jak prawdziwy amerykański krążownik szos. A co z dieslem na rynek amerykański? Czemu właściwie Mercedes zdecydował się na sprzedaż S-ki z klekotem pod maską? Kwestie podatkowe – Mercedes nie musiał płacić wyższych stawek podatkowych dzięki mniejszemu spalaniu diesla. Ale klienci nie dlatego kupowali diesle w Stanach. Diesel był mocno ceniony za swoją niezawodność. No i jakież to musiało być Europejskie! Jeździć w Stanach Mercedesem do którego lało się olej napędowy.
W 1985 roku W126 przechodzi lifting i znowu zostaje zaprezentowany na Frankfurckich targach samochodowych. Otrzymuje większe zderzaki, listwy boczne nie posiadają karbowania, pojawia się plastikowa listwa na progach. Auto posiada teraz charakterystyczne 15 calowe felgi, a nie jak wcześniej, czternastki. Moim zdaniem egzemplarze po liftingu są najładniejsze. Do tego dochodzą zmiany pod maską. Silnik 2,8l M110 z gaźnikiem zastąpiono jednostką 260SE. 280 z wtryskiem, zastępuje 300SE. Również zmiany zachodzą w przypadku widlastych ósemek. I tak 380 SE, zastępuje 420SE/SEL. Duży, pięciolitrowy silnik również doczekał się następcy i był nim topowy model 560SE/SEL. Warto dodać, że w przypadku spalania coś Mercedesowi z tą całą gadką o ekonomii nie wyszło ponieważ 5,6 to pochłaniacz benzyny, również jak na tamte czasy. Dodam, że K-Jetronic po 85 roku jest zastąpiony przez KE-Jetronic. Jaka jest różnica? KE-Jet jest rozwinięciem K-jetronica polegającym na udoskonaleniu składu mieszanki poprzez elektroniczne sterowanie ciśnieniem paliwa.
Bez dwóch zdań! W126 tak dobrze się sprzedawał i zbierał pochlebne opinie, również dlatego, że początkowo praktycznie nie miał żadnej konkurencji. BMW E23 przy klasie S wychodził moim zdaniem na staruszka i projekt tego auta był nieco przestarzały porównując te dwa samochody. Sytuacja zmieniła się diametralnie w roku 1985 kiedy BMW wypuścił na rynek następce starej 7, model E32. Od początku nowa 7 zbierała bardzo pochlebne opinie. Jasno trzeba powiedzieć – był to bardzo udany, nowoczesny projekt. BMW wykonało kawał dobrej roboty. Mało tego. E32 w porównaniu do swojego konkurenta była oszczędniejsza i tańsza. To by oznaczało, że Mercedes stracił swoją mocną pozycje dominatora rynku aut klasy wyższej? Nic bardziej mylnego! Mercedes nadal sprzedawał się bardzo dobrze. Popyt przewyższał podaż. Dla porównania BMW E32 wyprodukowano w liczbie ok 310 tysięcy sztuk. Produkcja W126 to 818 tysięcy sztuk, z czego ok 450 tysięcy to II seria, produkowana od 85 roku.
Jak dzisiaj jeździ się modelem W126? Osobiście jeździłem klasą S z 3 litrowym benzyniakiem z 86 roku. Ciężko mi odszukać w pamięci coś wygodniejszego, prowadzącego się tak pewnie na drodze. Kiedy trzeba możemy pokonywać drogę wręcz majestatycznie. Silnik pracuje cicho nawet przy większych prędkościach. Zawieszenie wybiera wszelkie nierówności tak, że niewiele poczujemy, również na kierownicy. Zawsze moją uwagę w tym samochodzie zwraca rewelacyjna pozycja za kierownicą. Nie za wysoko, nie za nisko. Idealnie. Wszystko pod ręką. Auto jest bardzo przestronne. Nie ma szans abyśmy czegoś nie zobaczyli. Panu Policjantowi raczej nie powiemy: no wie Pan nie widziałem znaku. On wtedy będzie mógł zripostować: OOO Szajze, przecież to S-klasse, przestronne AUTO.
Jeśli trzeba, 126 zamieni się z wolnej limuzyny dla bankiera w szybki, dynamiczny samochód. Nawet wtedy za kierownicą czujemy się pewnie. W zakręty wchodzimy bez jakichkolwiek spięć i potu na czole. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę robić z tej luksusowej limuzyny sportowego auta. Ale jeśli sytuacja tego wymaga S-ka poradzi sobie bardzo dobrze przy dynamicznej jeździe, a dla nas będzie to jedynie czysta przyjemność.
Produkcję zakończono w 1992 roku. Już wtedy Mercedes wypuszcza nowy model W140. Nie jest tak udany jak poprzednik – skończyła się pewna epoka. To samo chyba pomyśleli bogacze z Arabii Saudyjskiej ponieważ nie chcieli W140. Chcieli W126! Ta stara klasa S była produkowano jeszcze w afryce prawie 3 lata po oficjalnym zakończeniu produkcji. Takie zapotrzebowanie! I nie zapominajmy, że był to produkt luksusowy. Jak już wspomniałem, wyprodukowano 818 tysięcy sztuk. Następca W140 – 440 tys. W220 – 220 tys. Innymi słowy W126 ilością wyprodukowanych sztuk bije na głowę W140 oraz W220… razem wziętych. Dzisiaj stara S-ka to pełnoprawny klasyk, a zainteresowanie tym autem jak i jego ceny ciągle rośnie. Od siebie dodam tylko, że musicie się przejechać tym autem. Nie musicie go kupować ale wsiądźcie i zobaczcie na czym polega zachwyt w prowadzeniu starych mercedesów. Ten wóz to najlepszy tego przykład.
Serdeczne podziękowania dla Pana Artura za udostępnienie auta do zdjęć.

Na koniec kilka ciekawych zdjęć z produkcji:
Klimatyzacja była dostępna opcjonalnie. Na zdjęciu z wnętrza – po lewej standard, po prawej Klima:
Takie rzeczy jak elektryczne ustawianie foteli było już w W126. Egzemplarz, który pojawił się na zdjęciach miał elektryczne ustawianie foteli. Ależ to działa! Opcjonalnie kierownica również była ustawiana. Z eletryki warto wspomnieć o rolecie na tylnej szybie. Ona także była opuszczana elektrycznie:
Zawieszenie hydropneumatyczne:
Giorgio Armani się nie upierniczy jakimś łajnem:

[/cherry_col]
[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]
[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]
[/cherry_col]
[/cherry_row]
































































