a

Mercedes-Benz

Mało która marka ma w świecie klasycznej motoryzacji pozycję porównywalną z Mercedes-Benz. Od pojazdów Gottlieba Daimlera i Carla Benza, przez powojenne „Pontony” i legendarne 300 SL, po W123, W124 czy R107 – to marka, która przez sto kilkadziesiąt lat konsekwentnie łączyła inżynierię z prestiżem. Nazwa marki wywodzi się od imienia córki austriackiego przedsiębiorcy Emila Jellinka, a sama firma powstała z połączenia dwóch niezależnych konstruktorów – Daimlera i Benza. Na tej stronie zbieramy artykuły Klasykami.pl poświęcone klasycznym i youngtimerowym Mercedesom: historii poszczególnych modeli, ich znaczeniu technicznemu, obecności w wyścigach oraz temu, jak dziś wyglądają na rynku kolekcjonerskim.

W114: Będzie kawał auta!

W114: Będzie kawał auta!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Zacznijmy tenisowo. Bo grywam. A więc odbijam piłeczkę z kumplem w ładny słoneczny dzionek. I nagle mówi: Mam „newsa” dla ciebie! Ale auta! Od tego momentu 80% piłeczek była zepsuta i ogólne BE (zazwyczaj to 50% jest zepsutych). Mówię – Dobra mów o co chodzi – bo już myślami byłem wśród klasyków. I tak 3 dni później trafiłem do warsztatu gdzie stoi W114, które otrzymuje drugie życie. Ale jakie Życie!

Może jeszcze dopowiem: Mercedes /8 – może być W114 lub W115. Pisząc w skrócie 114 miały większe silniki i ogólnie luksus. Produkowano je w latach 1967-76. Następca modelu W110 i poprzednik W123. Warto zauważyć szanowni Państwo, że to pierwszy Mercedes, który ma konsolę środkową.

Ten konkretny W114 pochodzi z I serii i jest remontowany, jak dobrze pamiętam, około 2 lata. Jak mówi sam właściciel nie śpieszy mu się z zakończeniem renowacji. To chyba dobrze ponieważ widać trud włożony w pracę oraz jej wysoką jakość. Piszę z ręką na sercu, jakość powala. Powinien być przykładem dla każdego kto ma zamiar zmierzyć się z takim projektem.

Chwilę czasu spędziłem sam na sam z autem i mogłem spokojnie go obejrzeć. Choć trochę zakurzony widać ładnie położony lakier. Środek? No cóż w sumie go nie widziałem ale zapewne będzie powalał tak samo jak komora silnika. A z jakim motorem mamy do czynienia? Oznaczenie 250 – jak dobrze pamiętam M114. Zwróćcie uwagę na szczegóły.

Samochód jest już na końcówce i niedługo powinien wyjechać na drogę. Będę się starał aby zaprezentować W114 na stronie i zobaczyć jaki jest efekt końcowy. Również będę się starał, drogi czytelniku, aby pokazać zdjęcia właściciela z renowacji. Miałem okazję zobaczyć kilka z nich i myślałem, że zaraz się przewrócę. Mam nadzieję, że to się uda i będę mógł się podzielić tymi zachwytami tutaj na stronie.

IMG_8954

Dodano 2.08.2015

Poniżej kilka zdjęć z renowacji. Choć zdjęcia otrzymałem już półtora miesiąca temu, dopiero tera zapaliła mi się żarówka, że są i należałoby je wrzucić.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Mercedes-Benz W126: Best of the Best!

Mercedes-Benz W126: Best of the Best!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Mamy rok 1972. Do produkcji wchodzi W116. Pierwszy Mercedes oznaczony jako S-klasse. W tym momencie tworzy się historia prestiżowych limuzyn spod gwiazdy. Aut, które zawsze wnosiły coś innowacyjnego na rynek. Konkurencja może jedynie ściągać mając pustą kartkę przed sobą nie wiedząc co wymyślić. Oczywiście samochody klasy wyższej Mercedesa to historia, która sięga znacznie dalej. Lecz dopiero początek lat 70 to oznaczenie literą S, najwyższego segmentu aut tej marki.

Dziwne to wprowadzenie dla auta, którego dotyczyć będzie wpis. Czemu tak zaczynam? Od roku 72? Ponieważ już rok później w 1973 rozpoczynają się prace nad następcą modelu W116. Moim zdaniem najlepszego Mercedesa jaki został kiedykolwiek wyprodukowany, a na horyzoncie nie widać godnego następcy ogromnego sukcesu tego konkretnego auta. I nie mówię tak tylko dlatego, że jestem fanem tej marki. Po prostu takie są fakty, taka jest historia.

Mercedes o oznaczeniu W126. Czemu rozpoczęto tak wcześnie prace nad następcą? Przecież W116 to bardzo udany samochód. Był powiewem świeżości w ofercie Mercedesa po modelu W108. Powodem był kryzys paliwowy spowodowany nagłym wzrostem cen ropy naftowej. Nawet 600% na baryłce. Kolejną przyczyną jest to, że Mercedes w tamtym okresie nieco stracił renomę aut luksusowych, prestiżowych limuzyn dla najbogatszych. Chciano powrotu do takiego stanu rzeczy. W końcu też dlatego kupowano te tańsze samochody klasy niższej.

Wszyscy wiemy, że stare auta lubią dobrze wypić i nie wlewają za kołnierz. W roku 73 kiedy rozpoczął się kryzys naftowy ceny poszybowały w górę. Wyczytałem nawet, że w Niemczech wprowadzono zakaz prowadzenia aut w Niedzielę ale tej informacji nie zweryfikowałem. Sytuacja była delikatnie rzecz ujmując, beznadziejna. Wielu naukowców uważało, że ropa może się skończyć już w roku 2000. Wracając do W116, jak na złość nie był ekonomicznym autem. Był ciężki i dużo palił. Wspominać o wersji 6.9 nie będę. Prawdopodobnie w momencie wciśnięcia pedału gazu do oporu w baku powstawał wir.

Pierwsze kroki w stworzeniu W126:

Ludzie w Mercedesie mieli twardy orzech do zgryzienia. Musieli stworzyć auto luksusowe, innowacyjne, nowoczesne najwyższej klasy, a zarazem takie, które będzie ekonomiczne (jak na swoje czasy). Miał się lepiej prowadzić, być przestronniejszy oraz bezpieczniejszy. I tak oto zaczyna się nowa era, nowy język designu Mercedesa. Do dzisiaj kochany przez miliony ludzi na świecie. Kluczową postacią dla kształtowania nowego wizerunku miał jeden projektant.

Bruno_Sacco_C126

Bruno Sacco staje na czele zespołu, który ma za zadanie stworzyć nową S-kę. Dla samego Włocha ten model jest ważnym etapem w jego karierze. Jest to pierwszy samochód zaprojektowany za rządów Sacco. Ale warto też dodać, że W126 będzie miał wpływ na wizerunek kolejnych modeli np. W201.

Prezentacja samochodu odbyła się we Frankfurcie podczas IAA w roku 79 i od samego początku przyciągała klientów jak magnez. Co było powodem? Na pewno już wspomniany nowy wygląd. Zrezygnowano z chromowanych zderzaków na rzecz nowych plastikowych, wkomponowanych w karoserię co optycznie tworzy integralną całość. Po bokach na drzwiach i błotnikach dodano plastiki, które łączą ze sobą zderzaki. Te wszystkie zabiegi projektantów spowodowały, że Mercedes nie wyróżniał się tylko detalami ale tworzył spójną całość, która była nowym wyróżnikiem marki. Co ważne, kiedy ktoś spojrzał na W126, od razu wiedział, że ma do czynienia z Mercedesem. Sacco i jego zespół spisali się na medal.

Samochód spełnił również inne oczekiwania. Nadwozie było bardziej opływowe porównując z poprzednikiem co przełożyło się na spalanie. Mniejszy współczynnik oporu nadwozia to efekt prac w tunelu aerodynamicznym. Silniki oferowane w 126 były mniejsze i lżejsze ale tak samo mocne jak w 116. Skrzynia biegów również straciła ok. 10 kilogramów i posiadała o jeden bieg więcej niż poprzednik, dokładnie 4. Sam samochód był lżejszy o 100 kg od sto szesnastki.

Kolejnym plusem nowej S-ki było bezpieczeństwo. Konstrukcja uwzględniała strefy kontrolowanego zgniotu. Jest to pierwszy samochód w historii, gdzie w momencie zderzenia czołowego przy prędkości 55 km/h, przestrzeń pasażerska pozostawała praktycznie nienaruszona. Kupując klasę S, można było ją wyposażyć w szereg systemów, które wspomagały kierowcę podczas jazdy. Pierwszym takim systemem jest ABS, który został udoskonalony od tego, który był montowany w W116. Nowinką była poduszka powietrzna, pierwszy raz zamontowano airbag w samochodzie seryjnym. Dla kierowcy była dostępna od 81r, natomiast dla pasażera od 87r. Kolejnym dodatkiem, który poprawiał bezpieczeństwo był ASR – automatyczna blokada dyferencjału – system, który poprawiał trakcję ale montowany dopiero od 90 roku. ASD – również poprawiający komfort jazdy. Szczególnie na śliskich nawierzchniach. Miał za zadanie trzymać na smyczy (czy uzdę, kto co tam woli) wszystkie konie pod maską w momencie kiedy mogło być nieciekawie. Ale w sytuacjach niebezpiecznych na ratunek szedł… układ kierowniczy. Pewność w jeździe to ogromna zaleta tych samochodów. Układ zawsze słucha kierowcy, robi dokładnie to czego chcemy. Nawet jeśli wprowadzimy samochód w poślizg, nie ma problemu i strachu aby z niego wyjść bez odmówienia pacierza. Myślę, że aby to zrozumieć, należałoby poprowadzić ten samochód.

W 1979 roku kiedy W126 weszło do produkcji, mieliśmy do wyboru 4 silniki o pojemności 280, 380, 500 oraz 3 litrowy diesel, który był oferowany wyłącznie na rynek amerykański.

Silniki o pojemności 280 to przeszczepiony z poprzednika, sześciocylindrowy M110. Oferowany był w dwóch wariantach: 280S – z gaźnikiem, oraz 280SE – z mechanicznym wtryskiem paliwowym K-Jetronic – nowoczesny układ w tamtym czasie. Oferowane 380 oraz 500 były wyposażone wyłącznie w K-Jet. Właśnie te silnik, widlaste ósemki, były mocno chwalone przez dziennikarzy testujących w tamtym okresie klasę S. Miały ogromną moc, a zarazem były bardzo ciche w środku. Najbardziej wychwalano silnik o pojemności 5 litrów – M117. Mówiono, że zbierał się jak prawdziwy amerykański krążownik szos. A co z dieslem na rynek amerykański? Czemu właściwie Mercedes zdecydował się na sprzedaż S-ki z klekotem pod maską? Kwestie podatkowe – Mercedes nie musiał płacić wyższych stawek podatkowych dzięki mniejszemu spalaniu diesla. Ale klienci nie dlatego kupowali diesle w Stanach. Diesel był mocno ceniony za swoją niezawodność. No i jakież to musiało być Europejskie! Jeździć w Stanach Mercedesem do którego lało się olej napędowy.

W 1985 roku W126 przechodzi lifting i znowu zostaje zaprezentowany na Frankfurckich targach samochodowych. Otrzymuje większe zderzaki, listwy boczne nie posiadają karbowania, pojawia się plastikowa listwa na progach. Auto posiada teraz charakterystyczne 15 calowe felgi, a nie jak wcześniej, czternastki. Moim zdaniem egzemplarze po liftingu są najładniejsze. Do tego dochodzą zmiany pod maską. Silnik 2,8l M110 z gaźnikiem zastąpiono jednostką 260SE. 280 z wtryskiem, zastępuje 300SE. Również zmiany zachodzą w przypadku widlastych ósemek. I tak 380 SE, zastępuje 420SE/SEL. Duży, pięciolitrowy silnik również doczekał się następcy i był nim topowy model 560SE/SEL. Warto dodać, że w przypadku spalania coś Mercedesowi z tą całą gadką o ekonomii nie wyszło ponieważ 5,6 to pochłaniacz benzyny, również jak na tamte czasy. Dodam, że K-Jetronic po 85 roku jest zastąpiony przez KE-Jetronic. Jaka jest różnica? KE-Jet jest rozwinięciem K-jetronica polegającym na udoskonaleniu składu mieszanki poprzez elektroniczne sterowanie ciśnieniem paliwa.

Bez dwóch zdań! W126 tak dobrze się sprzedawał i zbierał pochlebne opinie, również dlatego, że początkowo praktycznie nie miał żadnej konkurencji. BMW E23 przy klasie S wychodził moim zdaniem na staruszka i projekt tego auta był nieco przestarzały porównując te dwa samochody. Sytuacja zmieniła się diametralnie w roku 1985 kiedy BMW wypuścił na rynek następce starej 7, model E32. Od początku nowa 7 zbierała bardzo pochlebne opinie. Jasno trzeba powiedzieć – był to bardzo udany, nowoczesny projekt. BMW wykonało kawał dobrej roboty. Mało tego. E32 w porównaniu do swojego konkurenta była oszczędniejsza i tańsza. To by oznaczało, że Mercedes stracił swoją mocną pozycje dominatora rynku aut klasy wyższej? Nic bardziej mylnego! Mercedes nadal sprzedawał się bardzo dobrze. Popyt przewyższał podaż. Dla porównania BMW E32 wyprodukowano w liczbie ok 310 tysięcy sztuk. Produkcja W126 to 818 tysięcy sztuk, z czego ok 450 tysięcy to II seria, produkowana od 85 roku.

Jak dzisiaj jeździ się modelem W126? Osobiście jeździłem klasą S z 3 litrowym benzyniakiem z 86 roku. Ciężko mi odszukać w pamięci coś wygodniejszego, prowadzącego się tak pewnie na drodze. Kiedy trzeba możemy pokonywać drogę wręcz majestatycznie. Silnik pracuje cicho nawet przy większych prędkościach. Zawieszenie wybiera wszelkie nierówności tak, że niewiele poczujemy, również na kierownicy. Zawsze moją uwagę w tym samochodzie zwraca rewelacyjna pozycja za kierownicą. Nie za wysoko, nie za nisko. Idealnie. Wszystko pod ręką. Auto jest bardzo przestronne. Nie ma szans abyśmy czegoś nie zobaczyli. Panu Policjantowi raczej nie powiemy: no wie Pan nie widziałem znaku. On wtedy będzie mógł zripostować: OOO Szajze, przecież to S-klasse, przestronne AUTO.

Jeśli trzeba, 126 zamieni się z wolnej limuzyny dla bankiera w szybki, dynamiczny samochód. Nawet wtedy za kierownicą czujemy się pewnie. W zakręty wchodzimy bez jakichkolwiek spięć i potu na czole. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę robić z tej luksusowej limuzyny sportowego auta. Ale jeśli sytuacja tego wymaga S-ka poradzi sobie bardzo dobrze przy dynamicznej jeździe, a dla nas będzie to jedynie czysta przyjemność.

Produkcję zakończono w 1992 roku. Już wtedy Mercedes wypuszcza nowy model W140. Nie jest tak udany jak poprzednik – skończyła się pewna epoka. To samo chyba pomyśleli bogacze z Arabii Saudyjskiej ponieważ nie chcieli W140. Chcieli W126! Ta stara klasa S była produkowano jeszcze w afryce prawie 3 lata po oficjalnym zakończeniu produkcji. Takie zapotrzebowanie! I nie zapominajmy, że był to produkt luksusowy. Jak już wspomniałem, wyprodukowano 818 tysięcy sztuk. Następca W140 – 440 tys. W220 – 220 tys. Innymi słowy W126 ilością wyprodukowanych sztuk bije na głowę W140 oraz W220… razem wziętych. Dzisiaj stara S-ka to pełnoprawny klasyk, a zainteresowanie tym autem jak i jego ceny ciągle rośnie. Od siebie dodam tylko, że musicie się przejechać tym autem. Nie musicie go kupować ale wsiądźcie i zobaczcie na czym polega zachwyt w prowadzeniu starych mercedesów. Ten wóz to najlepszy tego przykład.

Serdeczne podziękowania dla Pana Artura za udostępnienie auta do zdjęć.

IMG_8291

Na koniec kilka ciekawych zdjęć z produkcji:

Klimatyzacja była dostępna opcjonalnie. Na zdjęciu z wnętrza – po lewej standard, po prawej Klima:

Takie rzeczy jak elektryczne ustawianie foteli było już w W126. Egzemplarz, który pojawił się na zdjęciach miał elektryczne ustawianie foteli.  Ależ to działa! Opcjonalnie kierownica również była ustawiana. Z eletryki warto wspomnieć o rolecie na tylnej szybie. Ona także była opuszczana elektrycznie:

lenksaeule_verstell_126

Zawieszenie hydropneumatyczne:

Giorgio Armani się nie upierniczy jakimś łajnem:

wd7lbnl8

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Marka, która wymyśliła punkt odniesienia

Mercedes-Benz zajmuje w historii motoryzacji miejsce szczególne, bo to właśnie z konstrukcji Carla Benza i Gottlieba Daimlera – dwóch niezależnych od siebie inżynierów, których firmy połączyły się dopiero w 1926 roku – wywodzi się sam pomysł samochodu jako pojazdu napędzanego silnikiem spalinowym. Benz Patent-Motorwagen z 1886 roku bywa nazywany pierwszym samochodem świata i to właśnie od tego momentu zaczyna się opowieść, do której marka odwołuje się do dziś. Dla klasyki motoryzacyjnej ma to konkretne znaczenie: Mercedes nie musi budować sobie mitu założycielskiego, bo dosłownie stał u źródeł całej branży, a jego historia biegnie równolegle z historią motoryzacji jako takiej. Sama nazwa „Mercedes” pojawiła się wcześniej niż połączenie obu firm – wywodzi się od imienia córki austriackiego przedsiębiorcy i dyplomaty Emila Jellinka, który na przełomie XIX i XX wieku sprzedawał samochody Daimlera i domagał się, by nowa linia modeli nosiła imię jego córki. Ten epizod, dziś czasem pomijany w skróconych opowieściach o marce, dobrze pokazuje, jak wcześnie Mercedes zaczął funkcjonować jako marka premium budowana wokół klienteli o wysokim statusie społecznym – długo zanim koncepcja marketingu luksusowego została nazwana. W kolejnych dekadach marka konsekwentnie stawiała na jakość wykonania, solidność inżynierską i status. To odróżniało ją od wielu konkurentów budujących wizerunek wokół sportu czy stylu – Mercedes robił jedno i drugie, ale zawsze przy założeniu, że samochód ma być przede wszystkim dobrze zrobiony. Widać to już w okresie międzywojennym, gdy modele serii S, SS, SSK i SSKL, projektowane przez Ferdinanda Porschego (zanim założył własną markę), łączyły ogromne, doładowane silniki z solidnością wykonania nietypową jak na samochody sportowe tamtej epoki.

Okresy, które zdefiniowały klasycznego Mercedesa

Lata 50. i 60. to czas, w którym marka stworzyła modele funkcjonujące dziś jako ikony rynku kolekcjonerskiego. Mercedes 300 SL, znany z charakterystycznych drzwi otwieranych do góry w wersji Gullwing (W198), pokazał, że niemiecka inżynieria potrafi być równie efektowna, co skuteczna na torze – konstrukcja wywodziła się bezpośrednio z wyścigowego 300 SL W194, a drzwi „mewy” były konsekwencją rurowej ramy przestrzennej, która nie pozwalała na konwencjonalne drzwi boczne. Model ten, produkowany od 1954 roku najpierw jako coupe, a od 1957 jako roadster, był w momencie premiery najszybszym samochodem produkcyjnym świata i pierwszym Mercedesem z wtryskiem paliwa. Równolegle rozwijała się linia sedanów – tzw. „Pontony” (W120/W121, W110, W111/W112) – budujących reputację marki jako producenta samochodów przemyślanych od podwozia po wykończenie kabiny. Nazwa „Ponton” odnosi się do samonośnego nadwozia bez wystających błotników, rewolucyjnego w momencie wprowadzenia na początku lat 50. To właśnie w tej rodzinie modeli Mercedes po raz pierwszy zastosował na masową skalę strefy kontrolowanego zgniotu – rozwiązanie opracowane przez inżyniera Bélę Barényiego, które na dekady wyznaczyło standard bezpieczeństwa biernego w całej branży. Lata 70. i 80. przyniosły modele, które dziś zaliczane są do youngtimerów, ale coraz częściej traktowane są też jako pełnoprawni klasycy: W123, uznawany za jeden z najtrwalszych samochodów w historii motoryzacji, oraz W126 klasy S, definiujący pojęcie luksusowej limuzyny na dekady. To właśnie w tym okresie Mercedes ugruntował swoją pozycję jako marka, której samochody „chodzą” setki tysięcy kilometrów bez większych problemów – co dziś przekłada się bezpośrednio na dostępność egzemplarzy w dobrym stanie technicznym, a taksówkarskie zastosowanie wielu egzemplarzy W123 na całym świecie jest dziś traktowane niemal jako element folkloru marki, a nie wada wizerunkowa.

Modele istotne dla świata klasyków

Poza wspomnianym 300 SL, kluczowe miejsce na liście zajmuje R107 – roadster/coupe SL produkowany w latach 1971–1989, jeden z najdłużej budowanych modeli w historii marki i dziś chętnie kupowany zarówno jako klasyk, jak i samochód do codziennego użytku w sezonie letnim. 190 SL bywa traktowany jako „mały brat” 300 SL – bardziej dostępny cenowo, oparty na uproszczonej mechanice, ale wciąż pełnoprawny roadster z tej samej epoki i o zbliżonej stylistyce. Warto wspomnieć również o modelach mniej oczywistych, ale ważnych dla zrozumienia pełnego obrazu marki: W113 „Pagoda” (230/250/280 SL), nazwana tak od charakterystycznego, wklęsłego dachu twardego, łączyła elegancję z nowoczesną jak na swoje czasy koncepcją bezpieczeństwa nadwozia i strefami kontrolowanego zgniotu. Coupe i kabriolety W111/W112 z lat 60. dziś zyskują na wartości jako alternatywa dla droższych roadsterów, oferując podobny klimat epoki w bardziej przystępnej cenie. Wśród youngtimerów coraz mocniejszą pozycję zdobywa W124 – model klasy E z lat 1984–1995, chwalony za solidność konstrukcji i coraz częściej wskazywany jako „ostatni Mercedes zbudowany bez kompromisów kosztowych”, zanim presja na redukcję kosztów produkcji w latach 90. zaczęła wpływać na jakość materiałów. Podobnie rośnie zainteresowanie modelami z linii AMG z lat 90. i wczesnych 2000., w tym takimi jak W124 500E (współtworzony z Porsche) czy wczesne C36 AMG, które zaczynają wchodzić w wiek klasyka i budują sobie osobną, coraz bardziej świadomą grupę kolekcjonerów.

Motorsport i technika

Mercedes nie budował swojej pozycji wyłącznie na komforcie. W latach 30. Silver Arrows – srebrne bolidy startujące w mistrzostwach Europy – należały do najszybszych i najbardziej zaawansowanych konstrukcji wyścigowych swojej epoki, rywalizując intensywnie z Auto Union w tym, co dziś bywa opisywane jako pierwszy prawdziwy „wyścig zbrojeń” technologicznych w motorsporcie. Po wojnie marka wróciła do sportu z modelem 300 SLR, którego historia nierozerwalnie łączy się z tragedią w Le Mans w 1955 roku – jednym z najcięższych wypadków w historii sportów motorowych, w którym zginął kierowca Pierre Levegh oraz ponad osiemdziesięciu widzów. Wydarzenie to na dekady zmieniło podejście do bezpieczeństwa w wyścigach i skłoniło Mercedesa do wycofania się z motorsportu na wiele lat. Pod względem czysto technicznym Mercedes odpowiada też za szereg rozwiązań, które dziś uznajemy za oczywiste – od wczesnych wdrożeń wtrysku paliwa (300 SL w 1954 roku był pierwszym samochodem produkcyjnym z bezpośrednim wtryskiem benzyny) po rozwój systemów bezpieczeństwa biernego, testowanych choćby na modelach z serii W111. To właśnie Mercedes jako pierwszy producent zastosował na masową skalę kolumnę kierownicy zapadającą się przy zderzeniu oraz opisane wcześniej strefy kontrolowanego zgniotu Barényiego, które później licencjonowała cała branża.

Rynek kolekcjonerski

Klasyczne Mercedesy od lat cieszą się stabilną, a często rosnącą wartością na rynku aukcyjnym. 300 SL Gullwing od dawna należy do samochodów, których ceny liczy się w milionach, a egzemplarze w dobrze udokumentowanej historii regularnie pojawiają się na czołowych aukcjach klasyków na świecie – wpływ na wycenę ma tu nie tylko stan techniczny, ale też oryginalność silnika, kompletność dokumentacji fabrycznej i to, czy samochód zachował oryginalny lakier i tapicerkę. Jednocześnie marka oferuje wejście na rynek kolekcjonerski na wielu poziomach cenowych – od relatywnie przystępnych W123 czy W124, przez R107, po topowe modele przedwojenne i wyścigowe. Ta rozpiętość cenowa jest jednym z powodów, dla których Mercedes bywa polecany jako marka „na start” dla osób wchodzących w świat kolekcjonowania klasyków – niska awaryjność i dostępność części zamiennych ograniczają ryzyko związane z pierwszym zakupem klasycznego samochodu. Warto też zwrócić uwagę na rosnące zainteresowanie modelami z lat 80. i wczesnych 90., które jeszcze dekadę temu traktowane były jako zwykłe samochody używane, a dziś systematycznie wchodzą do kategorii youngtimerów cenionych przez kolekcjonerów. Ten mechanizm – przechodzenie kolejnych roczników z kategorii „stary samochód” do „klasyk” – jest widoczny w całej branży, ale w przypadku Mercedesa dodatkowo wzmacniany jest reputacją trwałości, dzięki której wiele egzemplarzy przetrwało w dobrym stanie do dziś.

Mercedes w kulturze motoryzacyjnej

Gwiazda na masce od dekad funkcjonuje jako symbol statusu, wykraczający poza samą motoryzację. Mercedesy pojawiały się w rękach głów państw, w filmach i w kulturze popularnej jako skrót myślowy dla luksusu i solidności jednocześnie – rzadkie połączenie, bo zwykle te cechy bywają sobie przeciwstawiane. W wielu krajach, w tym w Polsce, starsze Mercedesy z lat 80. i 90. (zwłaszcza W123 i W124) zyskały dodatkowo status samochodów niemal niezniszczalnych, co ugruntowało się w lokalnym folklorze motoryzacyjnym jako osobny, rozpoznawalny wątek kulturowy, żywy do dziś w rozmowach kolekcjonerów i mechaników.

Czym interesuje się Klasykami.pl

W materiałach na Klasykami.pl staramy się pokazywać Mercedesa szerzej niż tylko przez pryzmat najbardziej oczywistych modeli. Interesują nas historie konkretnych egzemplarzy trafiających na aukcje, techniczne detale odróżniające poszczególne generacje, a także mniej oczywiste wątki – rozwój marki w kontekście rywalizacji z konkurencją, wpływ decyzji inżynierskich sprzed dekad na dzisiejszą wartość kolekcjonerską czy losy modeli, które przez lata pozostawały w cieniu bardziej rozpoznawalnych ikon marki. Poniżej znajdziesz artykuły poświęcone klasycznym i youngtimerowym Mercedesom, które ukazały się na łamach Klasykami.pl