Klasykami.pl
3 Października 2018

Vert-A-Pac

General Motors

Chevrolet Vega

Vert-A-Pac: Amerykanie to jednak sprytny naród

Dzisiaj o klasyce, ale kilkutonowej. To chyba pierwszy wpis o kolei w Stanach Zjednoczonych. Spokojnie, wszystko się odnosi do motoryzacji i jest to ciekawy kawałek historii marki Chevrolet.

Jeśli wspominamy o amerykańskiej motoryzacji na początku lat siedemdziesiątych, może się ona kojarzyć z krążownikami szos o absurdalnych rozmiarach, palących kilkaset litrów benzyny na 10 kilometrów, miękkich zawieszeniach oraz kanapach. Innymi słowy może Ci się naprawdę fajnie kojarzyć, bo te samochody są po prostu wspaniałe. Jednak musisz wiedzieć, że nawet wtedy Amerykanie robili małe oraz tanie samochody. Jednym z nich był Chevrolet Vega. Musiał kosztować około 2 000 dolarów, a jeszcze lepiej gdyby kosztował coś poniżej tej kwoty. Tani, mniejszy, ale nadal amerykański samochód musiał być dostarczony do wszystkich dilerów w Stanach. W przypadku taniego Chevroleta, koszt transportu koleją był kluczowym elementem układanki w ustalaniu ceny końcowej samochodu. Wtedy łebscy Amerykanie, a dokładnie inżynierowie General Motors i Southern Pacific po wypaleniu kilkunastu paczek fajek, zjedzeniu tony hamburgerów i wypiciu takiej ilości kawy, że nawet nie pytajcie, wpadli na genialny pomysł.

Plan był prosty. Trzeba załadować jak najwięcej samochodów do jednego wagonu. Problem polegał na tym, że jeśli samochody były przewożone w tradycyjny sposób, zajmowały dużo miejsca, a dopuszczalna waga na jeden wagon była daleka od tej maksymalnej. Sprytny pomysł polegał na transporcie samochodów w pionie. Dzięki temu można było załadować większą ilość Chevrolet’ów i ograniczyć koszt jednostkowy. Wynik był naprawdę dobry, ponieważ udało się go obniżyć o 40%. Inżynierowie się cieszyli, dilerzy również, a klientela mogła kupować jeszcze tańszego Chevroleta.

Jeden wagon potrafił pomieścić 30 pojazdów, wcześniej maksymalny załadunek wynosił jedynie 18 sztuk. Same wagony były w miarę prostą konstrukcją. Samochód wjeżdżał na platformę, która jednocześnie była ścianą wagonu. Wózek podjeżdżał, zamykał i Chevy jechało w świat. Sam samochód również musiał być przystosowany do takiej podróży z tego względu, że był transportowany ze wszystkimi płynami. To również się udało – Vega postawiona w pionie, przodem do dołu, nie miała żadnych wycieków.

System przetrwał 7 lat, czyli tyle, ile produkowano Chevroleta Vega. Samochód w pewnym czasie okazał się rdzewieć, mieć problemy z mechaniką. Po zakończeniu produkcji wagony tak naprawdę do niczego innego się nie nadawały i w końcu trafiły na złom. Dla wszystkich, którzy chcieliby wiedzieć, czy na stronie będzie więcej o kolei odpowiadamy: to prawdopodobnie jedyny taki wpis.

Artykuły