a

Fotorelacja z rozpoczęcia sezonu 2025 w Trojmieście

Lotnisko, trochę śniegu i klasyki, które rozgrzewają serce. Tak zaczynamy rok.
klasykami.pl
2 czerwca, 2025

6 kwietnia. Kalendarz mówi: wiosna. Człowiek więc naiwnie wierzy, że może to już? Może będzie ciepło, może nawet słońce? No cóż – może w Krakowie. W Trójmieście nie tym razem.

Kiedy dojeżdżałem na miejsce, nadzieja na dobrą pogodę mijała z każdym kilometrem obwodnicy. W pewnym momencie zaczęła się totalna śnieżna zawierucha – absurdalna, jak na kwiecień przystało – ale zniknęła równie szybko, jak się pojawiła. I choć chwilami naprawdę było zimno, to dało się wytrzymać. Rękawiczki byłyby mile widziane, ale trudno. Klimat był, atmosfera też. A to najważniejsze.

Nowa lokalizacja, nowe emocje. Zlot w tym roku wylądował przy lotnisku w Kosakowie – miejscu, które miało obsługiwać tanie linie, ale jak to w Polsce bywa, ostatecznie obsługuje jedynie… marzenia. I choć formalnie to teren wojskowy (więc jeśli przyszło Ci do głowy puszczać drona, lepiej się zastanów), to jako parking dla klasyków sprawdziło się znakomicie. I może wyjaśnijmy, impreza miała odbyć się na terenie lotniska, ale finalnie odbyła się na parkingu przed. Myślę, że niewiele ktokolwiek na tym stracił.

Samochody, które rozgrzewają bardziej niż herbata z termosu

Zacznijmy mocno: Porsche 928 – niemiecki transatlantyk z lat 80., który wciąż wygląda jakby teleportował się z filmu science fiction. Niski, szeroki, hipnotyzujący. A gdzieś obok brat z innego matriarchatu – BMW E24, czyli klasyczny rekin. W tej wersji – z amerykańskimi zderzakami – wygląda jakby właśnie wyjechał z Miami wprost na sopocki bulwar.

Dalej: Porsche 911 Targa, czarna 964. Było kilka porszaków i każdy z innej bajki – i dobrze, bo takich bajek nigdy dość. Jak już o porszakach, w pamięci mam jeszcze pięknego VW Garbusa z deską windsurfingową na dachu. Klimat kalifornijski przy ośmiu stopniach.

A skoro o bajkach mowa – gdzieś między klasyką a ekstrawagancją pojawił się Morgan. Współczesny, ale z duszą sprzed dekad. I choć pewnie ktoś zapyta: „co on tu robi, przecież to nowy samochód?”, to ja odpowiem: gdybym miał w kieszeni tyle, co statystyczny Kowalski wydałby na Astona albo Bentleya, ja bez zawahania postawiłbym na Morgana. Bo to auto, które inaczej pachnie, zapewne drewnem, bo taka jest wciąż jego konstrukcja.

Nie mogło zabraknąć kilku klasyków: Fiat 125p, Maluch, parę Mercedesów W123 i W124 – solidnych jak niemieckie zamki w drzwiach. Wśród tych mniej oczywistych: Citroën BX Break, Mazda MX-3, a nawet GMC Suburban, tak wielki, że mógłby pomieścić wszystkie powyższe auta w bagażniku.

A na dokładkę? Traktor Porsche Diesel – symbol tego, że klasyka nie musi mieć 200 km/h na liczniku, żeby przyciągać spojrzenia.

To też był pierwszy raz z nowym sprzętem – po tym, jak poprzedni Canon odszedł do wiecznego kadru podczas zeszłorocznego MotoClassic Wrocław. Nowy aparat cięższy, ale ciekawszy. I choć wbijał się w szyję, to spisał się znakomicie.

To był tylko początek. Sezon się zaczął, a to oznacza jedno – kolejne wydarzenia już majaczą na horyzoncie. Trójmiasto nie śpi, klasyki też nie. Jeśli jeszcze zastanawiasz się, czy warto wyciągać swojego Youngtimera spod plandeki – odpowiedź brzmi: tak. Obserwujcie nasze sociale, bo kolejna fotorelacja już w przygotowaniu. A nowy Canon tylko czeka, żeby znów przemówić.
Do zobaczenia przy kolejnej okazji. Z rękawiczkami lub bez.

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0 0 votes
Article Rating