Klasyka w Teorii

Jak ja nie lubię sprzedawać samochodu…

Klasykami.pl 30 Stycznia 2016 Sprzedaż samochodu Cwaniaki Połowa ceny i biorę Jak ja nie lubię sprzedawać samochodu... Zanim zaczniesz czytać, wiedz, że to stereotypy, jedna strona medalu, która dzieli Kupujących i Sprzedających, a punkt widzenia zależy od punktu...

Kupiłeś Nissana 350 lub 370Z? Zbłądziłeś.

Klasykami.pl 19 Stycznia 2016 Nissan 350Z / 370Z Datsun Kup Klasyka Kupiłeś Nissana 350 lub 370Z? Zbłądziłeś. Zapewne w tym momencie zostałem znienawidzony przez właścicieli wspomnianych aut ale taka jest prawda. Podstawowym pytaniem jest – po co ktoś kupuje taki...

Sztuka? Ważna sprawa!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Dziś o rysunku/malarstwie. Ale nudno chyba nie będzie ponieważ kręcimy się wokół klasycznej motoryzacji. Czyli o takiej sztuce, którą wszyscy rozumiemy!

W ostatnim czasie zaliczyłem przeprowadzkę. W takich sytuacjach zaczynamy dostrzegać pewne rzeczy, które pojawiają się przed oczyma dzień w dzień ale stają się po jakimś czasie zwykłą szarzyzną dnia powszedniego. W moim posiadaniu mam obraz, który również jest tłem do dzisiejszego tematu. Filmowej scenki z tego filmu (link) raczej przedstawiać nie trzeba. W tej chwili podpiera ścianę i nie mam gdzie go powiesić. Jednak patrząc na niego świeżym spojrzeniem, postanowiłem, że zagłębie się w temat motoryzacyjnych obrazów oraz rysunków. No może nie zagłębie ale chociaż liznę. Gdzie ich szukać? Do kogo się zwrócić jeśli chcemy mieć coś wyjątkowego na ścianie, a jako maniacy motoryzacyjnych staroci nie wyobrażamy sobie nic innego na płótnie jak chociażby starą Alpine A310 lub zwyczajną Beczkę.

IMG_2128

Od razu napiszę, że SZpecem od sztuki nie jestem. Co prawda na koncie jest liceum plastyczne ale do dzisiaj się głowie jak je ukończyłem (no dobra, aż tak źle nie było). Na naszym polskim rynku są artyści, którzy za odpowiednie pieniądze, namalują nam „wypasione” obrazy. Z łatwością ich znajdziemy w Google wpisując np. kto mi namaluje obraz. Warto jednak podkreślić, że piszę tutaj o obrazach rzeczywiście namalowanych, żywa farba, pociągnięcia pędzlem. Piszę o tym z takiego powodu, ponieważ są również obrazy „drukowane” co również jest ciekawym pomysłem, a na pewno znacznie tańszym. Takie rzeczy śmiało można szukać na allegro (link).

Przeglądając różnorakie strony z łatwością można trafić na autogaleria70.pl. Strona tworzona jest przez jednego artystę. Zainteresowanie zabytkowymi autami jedynie potęguje efekt skończonych obrazów. Niektóre prostsze, inne bardziej skomplikowane. Kilka razy miałem okazję zobaczyć obrazy na żywo na kilku imprezach związanych z klasykami – na autorskiej stronie nie są pokazane wszystkie, a szkoda.

Szukając artystów, którzy podobnie interesują się starą motoryzacją, przekładając to na płótno, w Polsce jest niewielu. Za to dla osób, które cenią sztukę „cyfrową” (digital art), zachęcam do odwiedzenia popularnej strony digart.pl, skupiającej artystów/zapaleńców, tworzących całkiem ciekawe rysunki na ekranie monitora. Dzięki wyszukiwarce na stronie, można szybko i łatwo znaleźć ciekawe prace oraz kontakt do osób, które potrafią coś takiego stworzyć.

Fotka strzelona na Auto Nostalgii 2015. Obrazek wykonany akwarelą na specjalnym papierze. Byłby ładnym dodatkiem do wnętrza.

IMG_6463

Jeśli już piszę o rysunku, warto wspomnieć o kilku osobach, które znalazłem na facebooku. Pierwszą z nich jest profil Schemeck rysuje (link). Jak sam pisze na profilu, tworzy wyłącznie za pomocą kredek. Muszę przyznać, że gość ma talent. Nie chcę umieszczać tutaj jego rysunków bez zgody autora ale zobaczcie jego profil i obejrzyjcie galerię – Talent w Ręce! Kolejny profil warty odwiedzenia to W.Siepietowski Drawings (link). Autor skupia się jednak na egzotycznych furach jak np. Lamborghini.

Ostatnim wspomnianym przeze mnie artystą, a raczej artystką to osoba, która prowadzi stronkę kowalewska.org. Zachęcam do odwiedzenia strony fb (link). Rysunków jest tam naprawdę sporo i jest co oglądać, a i w kwestiach estetyki i talentu jest naprawdę rewelacyjnie.

Miałem przejść do kilku zagranicznych artystów ale zapomniałem o jeszcze jednej stronce. Wspominałem o digart.pl – społeczności osób, które tworzą cyfrowo. Niedawno trafiłem na stronę http://lfantdesign.com. Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście się wejść w dany link to tutaj musicie to zrobić obowiązkowo. Rysunki, projekty itd. które można zobaczyć pod tym adresem robią nie lada wrażenie. Jest tam np. 123 Coupe Race, który jest namalowany perfekcyjnie z wnętrzem włącznie. Podobnie czerwony Duży Fiat, który jest wykonany mistrzowsko.

A co ze stronkami anglojęzycznymi? Pierwszą z nich jest steffenimhof.com. Ciekawie przedstawiony świat klasycznej motoryzacji w żywych kolorach – ma się wrażenie, że auta zaraz wyjadą z płótna i rozbiją się na ścianie. Można wspomnieć także o https://www.facebook.com/TadOrlowskiPhotography gdzie głównie pojawiają się fotografie ale na stronie internetowej również jest dział „art”. Wejdźcie także na stronę motorart27.com oraz http://mikekimdesign.blogspot.com/. Na tej ostatniej zwróćcie uwagę na Ferrari 312.

Obraz bądź rysunek związany z klasyczną motoryzacją może być ciekawym pomysłem na wystrój wnętrz oraz sposobem na wyrażenie siebie. W końcu miłość do starych aut nie ogranicza się wyłącznie do samego samochodu ale może zahaczać o niemal każdą część naszego życia. Znaczy prawie, bo jeśli o każdą to może być z wami źle…

Jeśli znasz ciekawe strony związane z opisywanym powyżej tematem lub sam tworzysz ciekawe projekty, podziel się z nimi w komentarzu tutaj lub napisz post na facebook.com/klasykami.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ class=” motopress-empty mp-hidden-phone”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Instagram: zdjęcia warte obejrzenia.

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

Klasykami.pl można znaleźć na Instagramie od wczoraj. W związku z tym zachęcam i przedstawiam kilka miejsc, gdzie można zobaczyć naprawdę ciekawe oraz ładne zdjęcia.

W Polsce, Instagram nie jest jeszcze tak mocno rozwinięty jak chociażby Facebook. Wielu osobom kojarzy się zapewne z blogerkami, ciuchami i młodymi co to sami sobie zdjęcia robią w każdym możliwym momencie. To trochę błędne myślenie i warto odwiedzać ten serwis regularnie. Oczywiście, jeśli lubicie ładną fotografię i klasyczne samochody bo do tego za chwilę przejdziemy. Początkowo instagram był skierowany wyłącznie do posiadaczy telefonów, jako aplikacja. Dzisiaj serwis możemy przeglądać również na komputerze.

Jeśli wiemy gdzie, co oglądać, możemy trafić na naprawdę świetne, motoryzacyjne zdjęcia. Jako „instagramowy laik” nie powinienem błądzić, jeśli napiszę, że jedne z najciekawszych zdjęć, można obejrzeć pod hastagiem #drivetastefully, a jeśli nie ogarniacie tych hashtagów i innych fllowersów, tutaj odnośnik: https://instagram.com/explore/tags/drivetastefully/

Większość zdjęć, które pojawiają się pod tym tag’iem, są naprawdę warte uwagi. Osoba interesująca się starą motoryzacją oraz lubiąca ładną fotografię, powinna regularnie odwiedzać to miejsce.

Również należałoby się pochylić się nad tym miejscem: https://instagram.com/explore/tags/vintagecar/.

To o czym na razie piszę to hashtagi – słowa poprzedzone znaczkiem #, w pewnym sensie kategoria – dział. Przynajmniej ja to tak rozumuje. Warto również wspomnieć o konkretnych użytkownikach, którzy jak ja oraz Ty, mają bzika na punkcie starej motoryzacji i potrafią tworzyć ciekawą fotografię. Czasami patrząc na nią z innej strony.

https://instagram.com/amyshorephotography/, tutaj zachęcam również do odwiedzenia strony, gdzie można znaleźć znacznie więcej zdjęć: http://amyshorephotography.com/

  https://instagram.com/motion_captured/

https://instagram.com/steven_tyler_pjs/

  https://instagram.com/fotopatologia/

.
https://instagram.com/welove_classics/

  https://instagram.com/capturingthemachine/

Objects in front of you are tinier than they appear. Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kevin McCauley (@capturingthemachine)

.

Oczywiście to jedynie kropla w morzu i warto samemu poszukać ciekawych profili na których możemy znaleźć zdjęcia, klasycznej motoryzacji. Te powyżej znalazłem w kilku miejscach ale jeśli będzie coś nowego, na pewno udostępnię.

Zachęcam również do śledzenia profilu klasykami :): https://instagram.com/klasykami/

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

BULLITT 1968

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

W scenariuszu były napisane aż dwa słowa „pościg samochodowy”. Ostatecznie powstała jedna z lepszych scen tego typu w historii kina.

Bullitt w moim zestawieniu filmowym zajmuje wysoką pozycje. Pościg znam na pamięć – to była kwestia czasu abym coś nabazgrał na ten temat. Film również lubię ze względu na samego Mcqueena. Dla mnie postać wyjątkowa ale o nim innym razem.

Choć film dzisiaj to legenda nie oszukujmy się co do jednego – fabuła i scenariusz nie jest mocną stroną tej produkcji. Nawet dzisiaj ciężko nadążyć za Bullittem i zrozumienie wszystkiego na koniec filmu jest wyzwaniem. Posklejać wszystko do kupy jest prawie niemożliwe. Sam Peter Yates – reżyser – w wywiadach mówił, że scenariusz był okropny i bezsensu. Robert Vaughn, który gra w filmie podobno odsyłał scenariusz kilka razy zanim zgodził się zagrać w filmie. Myślę, że Bullitt powinien być oglądany nieco inaczej. Może to się wydać trochę dziwne ale widz powinien zapomnieć o przedstawionej historii, a skupić się na tym jak film prezentuje się od strony wizualnej. Bullitt jest naprawdę świetnie nakręcony, a jeszcze lepiej zagrany. I co ważne – pierwszy raz w historii kina pojawia się pościg samochodowy. Pierwszy raz ale poprzeczka jest zawieszona wysoko. Jaka była recepta na sukces tej sceny?

Autentyzm – to główna zaleta, również samego filmu. Charger naprawdę pali gumę i nie wyrabia na zakręcie. Wszystko jest prawdziwe. Widz w żadnym momencie nie jest oszukiwany. Są różnorakie sztuczki filmowe z tamtych lat ale oba auta naprawdę są rozgrzane do czerwoności, a kiedy wyjeżdżają za miasto rzeczywiście osiągają prędkości 190-200 na godzinę.

Steve Mcqueen miał podpisany kontrakt na 7 filmów z Warner Bros. Bullitt postanowił wykonać jako pierwszy i można się domyślać, że „pościg” w scenariuszu zaważył na tej decyzji. Nie jest prawdą, że Mcqueen sam wybrał Mustanga do filmu. Można zauważyć, że całość jest zmonopolizowana przez samochody marki Ford. Warto dodać, że zamiast Chargera miał się pojawić Ford Galaxy ale podobno był za ciężki. Jeśli chodzi o Mustanga mamy ich 2 sztuki w filmie. Jeden służył do scen w których główny bohater porusza się po ulicy, ot zwykłe ujęcia – wsiada, wysiada. Drugi Mustang, którego można rozpoznać po lusterku od strony kierowcy służył wyłącznie do pościgu. Dodge i Ford zostały zmodyfikowane przez kierowcę rajdowego – Max Balchowsky. Główne modyfikacje pojawiły się w zawieszeniu ponieważ ulice San Francisco okazałyby się zabójcze dla obu aut. Mustang musiał dostać również kilka koni więcej ponieważ Charger jest szybszym autem i Ford mógł zostać w tyle.

W filmie Mcqueen rzeczywiście w większości scen prowadzi Mustanga ale w niektórych scenach zostaje zastąpiony przez kaskadera – wtedy w lusterku nie widać Mcqueena. Charger jest prowadzony przez znanego kaskadera Billa Hickmana. Swoją drogą w filmie wcielił się w rolę „złego gościa” i nie wymawia ani jednego słowa. Przed rozpoczęciem kręcenia scen na ulicach miasta, Mcqueen i Hickman jeździli na opuszczone lotnisko aby jeździć w kółko. Najeżdżali na siebie z dużymi prędkościami, palili gumę – innymi słowy zabawa. Chodziło o oswojenie się z autami ale jeszcze bardziej o zbudowanie zaufania między sobą.

Jak widzimy na filmie samochody jadą naprawdę szybko co mogło być utrudnieniem w nagrywaniu. Sceny kręcono z samego Chargera oraz pojazdu, który również jest efektem modyfikacji Balchowskiego:

W tej scenie Hickmana wyrzuca z zakrętu i uderza w kamerę. W oryginale widać zakłócenia kamery w odświeżonej wersji filmu wstawiono kadr gdzie Dodge nagle znika. Mcqueen również nie zdołał wejść w zakręt co nie było zaplanowane i jest czystym przypadkiem. Dzięki temu mamy znane ujęcie z filmu gdzie Steve zabija oponę na wstecznym biegu.

Scena w której Dodge wyprzedza auta mając na ogonie Forda była niebezpieczna dla jadącego z naprzeciwka motocyklisty. W pewnym momencie kładzie motor na drodze. To Bud Ekins – ten sam gość, który robi słynny skok nad drutem kolczastym w „Wielkiej Ucieczce”. Jak mówił Ekins w tej scenie za kierownicą siedzi Mcqueen choć ubezpieczyciel nie wyraził na to zgody. Mustang wjeżdża na szerokie szutrowe pobocze gdzie obraca go o jakieś 180 stopni.

Moim zdaniem najniebezpieczniejszą sceną było wyprzedzanie aut z prawej strony na łuku drogi. Początkowo Dodge wyprzedza prawidłowo lecz jest zmuszony do wyminięcia ciężarówki z drugiej strony. Zahacza ją czego efektem jest urwanie klamki i zaplanowanie wizyty u dobrego blacharza, a następnie odbija się kilka razy od barierki co może spowodować wzrost kosztów napraw blacharskich.

W finalnej scenie Charger zostaje zepchnięty z drogi i uderza w stacje benzynową co kończy się wielkim wybuchem. Znaczy tak miało być ponieważ samochód nie trafia w stację. Dodge był doczepiony do Mustanga. W odpowiednim czasie należało zwolnić zaczepy aby Charger wjechał w cel. Zadanie było bardzo trudne i efekt końcowy jest taki jaki jest. Na filmie widać wspomniany zaczep na zderzaku mustanga.

W filmie oczywiście pojawia się kilka błędów. Charger gubi kołpaki ze 100 razy, dwa razy oglądamy tą samą scenę w przedziale około 30 sekund tylko, że z innego ujęcia. Myślę jednak, że ten pościg jest jednym z lepszych w historii kina. Receptą na sukces był brak komputera, który w rękach amerykanów przy realizacji filmów może być nieobliczalny oraz najważniejsze – postawiono nacisk na pokazanie umiejętności kierowców bez żadnych historii typu „a teraz rozwalimy 8 aut, które wjadą w siebie bez jakiegokolwiek sensu”. Autentyzm i Umiejętności Kierowców = dobre kino.

Co się stało z autami po filmie? Charger istnieje i podobno jest gdzieś wyremontowany. Jeden Mustang został zniszczony, drugi został sprzedany po filmie policjantowi z SF, który odsprzedał auto po kilku latach. W kwietniu 2010 roku w gazecie Mustang Enthusiast ukazała się publikacja w której autor artykułu odwiedza tego Pana i rozmawiają o aucie. Później już historia mustanga jest owiana różnymi legendami. Rzekomo auto stoi gdzieś w stodole, gdzie indziej można przeczytać, że jest remontowane. Kiedyś zapewne wypłynie lub wypłynie to co po nim zostało. W 77 roku Mcqueen starał się odkupić mustanga, niestety po 3 latach zmarł.

steveletter

Na koniec zdjęcie z planu filmowego wykonane na parkingu gdzie w filmie, Frank Bullitt zauważa Chargera . W tle czarny charakter.

stfrsb1

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Shooting Brake – Luksusowe nadwozie.

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

A więc tak: Do miski należy wrzucić dwudrzwiowe nadwozie coupe, następnie dodajemy szczyptę kombi dla poprawienia smaku. Wszystko to mieszamy, jednocześnie dosypując stylowy design wraz z budowaniem świadomości produktu luksusowego.

Myślę, że tak wyglądałby idealny przepis na to jak wykonać nadwozie shoot brake. Dzisiaj te dwa słowa znane są głównie za sprawką Mercedesa. Moim zdaniem mercedes trochę, ciut, nieco – wciska coś co nie jest tak naprawdę „shooting”. Nie chcę się narażać Niemcom i ich wkurzyć, ale jak tak patrzę na tego Mercedesa gdzie użyto tej nazwy…   Shoot Brake tam nie widzę. Czemu tak myślę?

Bo to co Mercedes nazywa Shoot Brake, tak naprawdę jest kombi. Tradycyjne nadwozie, którego tyczy się wpis posiada dwoje drzwi. Coupe? Nie bardzo, ponieważ ten dwudrzwiowy twór ma wydłużoną linię nadwozia. Czyli jest to Coupe, które jest Kombi. I to jest klasyczny Shooting Brake. Jeśli się mylę i błądzę poniżej można się nie zgodzić lub zgodzić lub co tam chcesz.

Kiedy pierwszy raz pojawiło się tego typu nadwozie? Dawno. Jakieś 100 lat temu i tyczy się to wozów konnych. Ale o tym pisać nie będę ponieważ blog nazywa się klasykami.pl, a nie konnymi.pl.

RRShootingBrake

Kiedy zaczynano robić auta, normalną sprawą było to, że dana marka mogła ci sprzedać samą ramę, a inna firma wykonać nadwozie. Było to coś fantastycznego. Dzięki temu pojawiły się cuda sztuki. Tak, tak – sztuka, piękno, niesamowite arcydzieła. Jedyne w swoim rodzaju nadwozia. I myślę, że tam można doszukiwać się początków Shooting Brake. Nadwozia, które były zarezerwowane dla najbogatszych. Tych, którzy mogli sobie pozwolić na rzucenie gotówki na stół i powiedzieć: Panie, rób projekt i buduj! I proszę wydłużyć nadwozie! Mniej więcej tak to się zaczęło.

Era tak wspaniałego okresu kiedy mistrzowie w swoim fachu wykonywali na zamówienie indywidualne nadwozia przechodziła do historii. Dwudrzwiowe nadwozia z wyciągniętym tyłem na szczęście nie przeminęły. Oczywiście jak widać po autach już tych późniejszych z lat np. 40-50 widać, że nie ma ich tak bardzo dużo. Aston Martin oferował np. model DB5 z takim nadwoziem. Finalnie powstało ich bardzo mało. Często bywało tak, że wykonano jedynie kilka sztuk danego modelu. Można to podkreślić – produkt indywidualny, luksusowy ale mało popularny.

Jak już może zauważyliście, jesteśmy wśród aut na zamówienie, małoseryjnych. A co z autami seryjnymi. Autami dla ludu? Tutaj też shoot brake się pojawia. Rzadko ale jednak.

Pierwsze co przychodzi mi na myśl to Volvo 1800 ES. Moim zdaniem chyba najładniejszy shoot brake jaki został zrobiony. W ubiegłym roku kiedy odwiedzałem MotoClassic Wrocław miałem okazję obejrzeć takie Volvo. I większość czasu oglądałem tył samochodu. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to wydłużona boczna szyba do granic możliwość. Fantastyczne. Druga rzecz to klapa bagażnika w całości zrobiona ze szkła. Ale wiecie co dla mnie jest najlepsze w tym aucie? Kiedy przy nim stoimy, człowiek myśli, że to jakiś koncept. Pomysł świra, projektanta. Czuć, że to coś wyjątkowego. Oczywiście można powiedzieć, że to zasługa tego konkretnego modelu Volvo. Ale tak nie jest. Cała magia polega właśnie na tym nadwoziu. Wersja coupe też jest pięknym autem, lecz shoot brake jest czymś więcej. W kolejnych latach shoot brake to nadal rzadkość. Aston wypuścił model Virage z takim nadwoziem. Brzydal. Była też Lagonda. Niestety do dzisiaj nikt nie chce robić takich nadwozi na większą skalę. Może słabo się sprzedają, może brak odwagi. Choć tak myślę, że ludzie zawsze chcieli i chcą rzeczy wyjątkowych. Czyli chcą shooting brake! Proste, prawda?

Reasumując shoot brake to nadwozie piękne i mało popularne. Często powstające tylko w formie prototypu lub kilku sztuk. Czy chciałbym samochód z takim nadwoziem? Oj tak!

Tradycyjnie coś na koniec. We współczesnych autach to nadwozie nadal funkcjonuje. Ferrari, BMW. Jeszcze nie zginęło. I pamiętajcie, shoot brake – 4 drzwiowy Mercedes, to nie shoot brake. Ciepłe lody w sklepie też widziałem.

01014b36eb019c7ff0bd1411f7f5aaa4

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]