Jak we Wrześniu zacząłem chorować na Malucha. Zlot 126p w Inowrocławiu.

Z maluchem wiąże się taka historia, że choruje na niego co jakiś czas. Jak taki katar, który pojawia się z rana, później smarkamy przez 3 dni ale tego nie próbujemy wyleczyć i w końcu mija. Identycznie miewam ze 126p. Przychodzi w pewnym momencie (nawet się tego nie spodziewam) i choruje. Z jednej strony wiem, że to byłaby zabawa, taki samochód dla jaj, sprzedany cztery tygodnie później. Z drugiej, obawiam się męczarni. Tego że ja mam prawie dwa metry, a Maluch to… po prostu Maluch. Zapewne w końcu ta „zabawa” stanie się faktem i przy mizernym budżecie znajdę wiecznie psujący się egzemplarz, zjedzony przez wszystko co możliwe. Na początku września znalazłem się na zlocie Fiata 126p i znowu wziął mnie katar.

 

 

Jak widzicie na tych ciemnych zdjęciach dołączonych do tekstu, każdy klasyk mógł przyjechać i wziąć udział w imprezie. To nie zmienia faktu, że głównym bohaterem był 126p. Można było obejrzeć chyba każdy stan od rubbish do excellent, a także roczniki od początków do samego końca produkcji. Ale wiecie co między innymi lubię w zlotach takich klasyków jak 126p? Chyba czegoś w rodzaju totalnego luzu i podejścia do tematu. Może się mylę – tego nie wiem – jednak czasami kiedy jestem na jakimś zlocie i widzę te wszystkie naprawdę piękne lśniące okazy klasycznej motoryzacji, które swoją drogą stawiają mi każdy włos dęba, to jednak wyczuwam pewne nadęcie. W przypadku tej imprezy wyczuwałem jedynie fajną rodzinną atmosferę i dobrą zabawę. I żeby była jasność nie chodzi o ceny aut i ich status w półświatku klasyków. 126P to super zabawa, społeczność, miło spędzony czas oraz wymiana poglądów lub doświadczeń z tym małym autkiem, a ich zapewne nie brakuje. Oczywiście była parada przez miasto oraz masa atrakcji dla uczestników. Reasumując jeśli masz Fiata i pojedziesz na taką imprezę, nie będziesz się nudził. I uwierz mi, nawet jeśli twoje 126 nie wygląda pięknie to i tak nie masz co się wstydzić bo tutaj chodzi o zabawę, a nie o jak najlepszy stan i najdroższy egzemplarz.

 

 

No to jak, kupujesz malucha? Do niedawna nie byłem fanem małych klasyków. Później miałem okazję z kilkoma obcować, przejechałem się genialnym czerwonym Mini. Oczywiście 126p to trochę inna półka od przywołanego Anglika. Myślę, że ten dzień w końcu nadejdzie i Fiat stanie pod moim oknem. Dobra, idę oglądać ogłoszenia ale coś czuję, że jak szybko go kupię tak szybko go sprzedam bo ja i Maluch to byłaby trudna miłość.

AdKlasykami

Komentarz

  1. Maluch to male i latwe wyzwanie – dla tego Ja kupilem bisa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *