Renault Trezor. Zobaczyłem przyszłość

Rozpocznę od pewnej myśli. NIGDY na Boga nie sądziłem, że będę tutaj pisał o nowym Renault! Marka, która jest gdzieś w zupełnie innej galaktyce co ja. Do tej pory było nam nie po drodze. Nawet zacząłem się zastanawiać czy kiedykolwiek siedziałem w reno. Jean Reno pewnie tak ale ja chyba nie lub było to przeżycie, którego nie zapisałem na dysku twardym w głowie.

Jednak w ten weekend miałem okazję zobaczyć taki model francuskiego producenta, który zapamiętam na bardzo długo. Być może już go widzieliście ponieważ auto można było zobaczyć rok temu w Paryżu. W Polsce jest pierwszy raz i dla mnie było to ciekawym doświadczeniem. Również z tego powodu, że kompletnie się go nie spodziewałem na targach, które nie miały nic wspólnego z motoryzacją.

Renault Trezor to jeden z tych szalonych koncept aut, które nigdy nie wejdą do produkcji i są szaleństwem największych mózgowców w danej marce. Tworzenie tego auta mogę sobie wyobrazić w następujący sposób: Godzina 7:40, Miejsce: Fabryka Renault. Goście o imionach Jean-Pierre rozpoczynają kolejny szary dzień w którym będą myśleć o tym czy w Megane uchwyt na kubeczek powinni umieścić centymetr wyżej lub niżej gdzieś w zasięgu ręki – spokojnie i tak to spartolą. Leci nudna muzyka, wszyscy są zaspani i jedzą rogaliki, aż nagle wybija godzina, która w planie dnia nazwana została TREZOR. I zaczyna się jedna wielka impreza gdzie ołówki latają w powietrzu, główny księgowy śmiejąc się mówi, że budżet jest nieograniczony i tworzymy coś szalonego. Tak elektryczny samochód (a jednak!) może być szalony. Budując oraz projektując wiemy, że powstanie max jedna sztuka ale chodzi o sprawdzenie swoich możliwości, pewnych granic, odkrycie nowych technologii.

 

 

Samochód koncepcyjny minionego roku.

Trezor pierwszy raz został zaprezentowany w Paryżu dokładnie rok temu i został okrzyknięty samochodem koncepcyjnym 2016 roku. Podobno ma przypominać swoją fakturą diament lecz ja pomyślałem o rybie. Dodatkowo taką myśl utwierdzają otwory wentylacyjne systemu chłodzenia. Są one ruchome i ma się wrażenie, że dzięki temu Renault oddycha. To pokręcony tok myślenia ale tak to wygląda. Projekt trochę przypomina Renault DeZir, który został zaprezentowany w 2010 roku. Aby wsiąść do auta musimy być choć odrobinę wygimnastykowani. Otwierany dach „canopy door” to rozwiązanie dzięki któremu wsiądziemy do samochodu. Znaczy możemy próbować ale i tak moim zdanie wysiadanie jest trudniejsze. Bo koncept musi być kompletnie niepraktyczny.

 

 

 

Koncept, który rozpędzi się do setki w mniej niż…

Samochód ma napęd elektryczny, a jego moc to 350 KM. Posiada dwa akumulatory, które umieszczono z tyłu i z przodu oraz system odzyskiwania energii z Formuły E. Do setki samochód – podobno – rozpędzi się w mniej niż 4 sekundy ale to nie najważniejsze nowinki tego auta. Jedną z najważniejszych to fakt, że wóz jest w pełni autonomiczny. Francuzi twierdzą, że ten samochód może poruszać się samodzielnie po drodze co uważam i będę uważać za jakąś straszną fikcję. Poza tym do najtańszych Trezor z pewnością nie należy. Jak tu się zrelaksować kiedy chcesz obejrzeć film ale masz w głowie cenę i myśl “nie no lepiej będę trzymać kierownicę oraz nogę na hamulcu”. A jeśli nie zahamuje, a jeśli nie skręci, a jeśli wjedzie na skórkę od banana, a jeśli… i tak dalej. Naprawdę nie potrafię się przekonać do tych wszystkich nowinek, które teoretycznie mają nam ułatwić życie jednak z drugiej strony jest cień szansy, że nas zabiją i będziemy bohaterami żółtego paska w programie informacyjnym. Następnie marka wyda oświadczenie “Jesteśmy poruszeni to była wina ślimaka na drodze. Absolutnie nie nasza”. Poza tym to francuz, a elektryka i francuz… no właśnie.

 

 

 

 

 

 

A trochę bardziej serio.

Renault Trezor to 1600 kilogramów prototypu, który jest niezwykłym osiągnięciem marki. Robi niesamowite wrażenie i jest spojrzeniem w daleką przyszłość, która kiedyś nadejdzie. Na moment przeniosłem się w czasie. Nigdy nie będzie produkowany ale jest czymś na czym będziemy się opierać projektując pojazdy do jazdy na co dzień. Z pewnością za 40 lat pojawi się ponownie (już był) na konkursie elegancji nad jeziorem Como gdzie będziemy się nim zachwycać tak samo jak dzisiaj. Tylko, że wtedy z innych powodów i będzie nam towarzyszyć inna myśl.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *