Audi 100 C3

Najbardziej aerodynamiczny Youngtimer!
Czytaj więcej...

Giełda

sprzedaj lub kup klasyka!

Przeglądaj najciekawsze ogłoszenia zabytkowych samochodów z Polski i całego świata. Każdego dnia publikujemy nowe oferty sprzedaży klasyków oraz zapewniamy stałą dawkę ciekawostek z rynków zagranicznych. Szukasz wymarzonego oldtimera? Zapraszamy pod adres gielda.klasykami.pl. Dodawanie ogłoszeń jest całkowicie darmowe.

Lamborghini Miura P400

1 225 000 EUR I Niemcy

Mercedes-Benz C124

32 000 PLN I Poznań

Jaguar XJ6

15 000 PLN I Wilcza Wola

BMW E3 1500

12 900 CHF I Szwajcaria

Artykuły

Fiat 125p. MADE IN POLAND!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

O historii, własnym pomyśle na samochód oraz krótkim spotkaniu Dużych Fiatów.

Jeśli chodzi o naszą polską motoryzacje to nie pałam jej szczególną sympatią. Są wyjątki ALE – syrenki nie lubię – ostatnio miałem okazję widzieć syrenę jak jechałem do Torunia. Naprawdę ładny egzemplarz tyle, że był holowany co myślę spotyka ją częściej niż jazda o własnych siłach. Poza tym kto robi auto z wyglądu pamiętające koniec lat 50 w roku 1980? Nieporozumienie. Malucha skreślam z powodu mojego wzrostu – ponad 190cm. Nie wiem czy jazda nim byłaby przyjemna. Chyba tylko raz jechałem maluchem ale za to jakim! Oryginalne cabrio. Nie jakieś obcięte czy coś. Fabryczny 126p Cabrio BEJBEEE! Jeszcze jest polonez do którego mam trochę mieszane uczucia. Pierwsze polonezy są ciekawe ale to co było później… to nie moja piaskownica. Wyjątkiem w naszych polskich zabytkach jest samochód, którego tyczy się dzisiejszy tekst – Fiat 125p. To chyba jedyny polski samochód który darze sympatią.

To co zawsze budzi moją ciekawość to wszelkiego rodzaju historie związane z polską motoryzacją i PRL. Na zachodzie było nudno. Zrobili BMW, Mercedesa – chciałeś, poszedłeś kupić i miałeś. A tutaj? Panie! Droga, długa, kręta i wyboista. Chyba, że Dyrektora się znało i z flaszeczką pochodziło – innymi słowy „zrobiło się dobry grunt pod interes”. Absurdy tamtych czasów zawsze mnie bawią. Pewnie też dlatego bo nie żyłem wtedy, nie pamiętam tego i mam nieco inne podejście do czasów sprzed 89 roku. Jednak chcę podkreślić, że mówimy tutaj jedynie o samochodach.

Produkcja 125p rozpoczyna się pod koniec 1967r. na licencji włoskiego Fiata. Jest to ekspresowe tempo ponieważ pierwszy Fiat 125 produkowany w Turynie wyjeżdża z fabryki w kwietniu 67 roku. FSO przed czasami 125p nie było nowoczesnym przedsiębiorstwem. Przystosowanie jej do produkcji dużego fiata było naprawdę pracochłonne i stanowiło wyzwanie. Uruchomienie linii produkcyjnej kosztowało ponad 30 mln dolarów.

Nadwozie oraz zawieszenie zostało przeszczepione z włoskiego brata, modelu 125 ale w kilku kwestiach były różnice. Inne tłoczenia maski, brak listew ozdobnych na aucie. Duża różnica siedziała pod maską. Włoskie 125 miało nowy silnik o pojemności 1608cm3. Nasz fiat mógł mieć taką jednostkę ale Polacy wybrali tańsze rozwiązanie jakim był silnik montowany w poprzedniku 125, czyli Fiacie 1300/1500. Największa zmiana jakiej doczekał się duży fiat nastąpiła w 1975. Samochód otrzymał nowy przód oraz tył (inne światła, ramki, atrapa z przodu), pojawiły się listwy ozdobne po bokach. W środku pojawiła się nowa deska rozdzielcza. Montowano nowy układ grzewczy, a w fotelach pojawiły się regulowane zagłówki.

Dużego Fiata można było nabyć na kilka sposobów. Na przykład ukraść z placu fabryki FSO, kwestia pomysłowości i wyobraźni a tej wtedy raczej nie brakowało. A tak na poważnie: samochód można było kupić za dewizy czyli walutę wymienialną. Szedłeś do PKO, wpłacałeś i czekałeś na samochód. A czekałeś długo. Była giełda samochodowa gdzie mogłeś kupić 125p ale po cenie znacznie wyższej od tej za którą można było kupić nówkę. W sumie to i tak były niemal nowe auta ponieważ często świeże samochody trafiały od razu na wolny rynek. Kolejna opcja to zakup za talony, a te otrzymywano za zasługi. Była również forma przedpłat – wpłacałeś jakąś sumę na samochód, który kiedyś za X lat miałeś mieć. Jeszcze w latach 90 był problem z brakiem realizacji przedpłat, które miały miejsce X lat temu. Jeśli już się doczekałeś swojego wymarzonego fiata po wpłaceniu dolarów czy też złotówek odbierałeś go w Polmozbycie. Polmozbyt powstał z połączenia 3 firm i był odpowiedzialny za sprzedaż aut, części zamienne oraz serwis. Warto również dodać, że auto było eksportowane do 80 krajów. Właśnie wersją eksportową jest samochód ze zdjęć.

125p był produkowany do roku 1983. Wtedy zakończyła się licencja i Fiat nie chciał aby produkt był okraszony ich nazwą. Dlatego od wspomnianego roku Fiat 125p zamienił się w FSO 125p i był robiony do 91 roku. Czyli jeśli nie czepiać się nazwy samochód był produkowany od 1967 do 91 roku. Całkiem długo choć produkcja miała zakończyć się wcześniej i to polonez miał przejmować rynek. Finalnie Polonez był produkowany od 1978 i oba auta były robione równolegle przez 13 lat.

Projekt 125p! Czyli jak wyrazić siebie…

Mamy późną porę. Czekam na auto ze zdjęć. Widziałem już je kilkukrotnie na mieście, spotach. Pomyślałem, że tak charakterystyczny wóz od razu będę widział z daleka.  Na Tomka – właściciela Fiata – czekałem w miejscu gdzie jest prosty i długi odcinek drogi. Kiedy pojawił się na horyzoncie pokonując lekki zakręt od razu wiedziałem, że to ten fiat, a nie żaden inny. Tego auta nie da się pomylić z żadnym innym. Żółte światła oślepiały mnie, a ja myślałem: ależ on jest stylowy i charyzmatyczny. Nie potrafię przejść obok tego samochodu obojętnie. Nawet jeśli przechodziłbym obok niego dzień w dzień to budziłby we mnie te same emocje co za pierwszym razem. Gdyby był to fiat zachowany w 100% oryginale też bym na niego zwracał uwagę ale po jakimś czasie,  spoglądałbym jedynie kątem oka. Wiem, że ten samochód może budzić różne emocje. Osobiście nie zachwycam się tylko i wyłącznie jego wyglądem ale również pomysłem jaki miał na niego właściciel. Drugiego takiego będzie ciężko znaleźć i sztuką było zobaczyć gdzieś w wyobraźni – patrząc na oryginał – coś takiego. Oczywiście nigdy nie jest tak, że od razu wyobrazimy sobie projekt finalny. Ale z czasem dodając różne dodatki, zmieniając kilka rzeczy może powstać coś naprawdę pięknego. Przy takich projektach cienka jest granica do stworzenia karykatury samochodu. Trochę jak nieudana operacja plastyczna. W tym przypadku felgi, obniżenie auta, halogeny, pasek na samochodzie tworzą bardzo udaną, spójną całość.

Samochód jest z 1979 roku i początkowo był oryginalnym dużym fiatem w nienagannym stanie. Jest to wersja eksportowa, która nigdy nie opuściła Polski. Jak dobrze pamiętam ktoś specjalnie oblał samochód jakimś kwasem. Samochód cofnięto i został w kraju. Komuś plan wyszedł i się cieszył z użytkowania. Po pewnym czasie samochód otrzymywał różne dodatki, obniżono zawieszenie. W pewnym momencie w serwisie ogłoszeniowym pojawiły się felgi ATS, które MUSIAŁY znaleźć się w tym wozie. Naklejki to również produkcja własna. I tak z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc rodził się ten projekt. Nawet kierownica zamontowana w aucie (i to nie byle jaka!) dopełnia całości. W tej chwili gdyby była założona oryginalna kierownica to bym robił kwaśną minę i cmokał myśląc sobie: nie no teraz to jakoś nie pasuje do całości. DOBRA, szczerze: Teraz tak mówię, ale czy wcześniej bym pomyślał, że będzie ona tutaj pasowała. Tego nie wiem. Niewątpliwie jest ona kapitalnym dodatkiem do wnętrza samochodu. A co jeśli chcielibyśmy aby samochód był znowu w oryginale? Żaden problem, kwestia jednego dnia, może dwóch. Wszystkie części są w posiadaniu i nie byłoby problemu w powrocie do fabrycznego stanu auta. Jedynym minusem może wydawać się obniżenie samochodu. Kiedy na niego patrzymy nie wydaje się siedzieć aż tak nisko. Wbrew pozorom jadąc trzeba bardzo uważać na każdej nierówności, o krawężnikach zapomnij choć auto jest wyposażone w osłonę spodu silnika. Rekompensata to rasowy wygląd. Gdyby wóz stał wyżej, straciłby na wyglądzie. A jeśli ktoś myśli o jeszcze większej glebie to moim zdaniem niech zapomni. Oczywiście można ale jeżdżąc takim autem, miałbym tylko kilka dróg w mieście po których mógłbym jeździć. Reszta z nich byłaby samobójstwem. To co jest teraz to IDEOLO!

Spot 125p w moim mieście…

Nie tak dawno powiedziano mi żebym wpadł na spot Fiata, który miał miejsce w którąś niedzielę o godzinie o 12. Pomyślałem sobie, że może być ciekawie. Zobaczyć kilka polskich fiatów w jednym miejscu. Z przyjemnością się wybrałem i dla takiego maniaka jak ja – było na co popatrzeć. 125P sprzed 1975 roku był chyba najstarszym autem jakie pokazało się na mini zlocie. Charakterystyczne tylne lampy oraz atrapa z przodu to najważniejsze wyróżniki „pierwszych” fiatów. Samochodów razem było 9, pojawiły się również dwa Wartburgi. Jeden z nich mi znany ponieważ kilkanaście dni temu prezentowałem go na stronie. Spoty to fajna sprawa i byłoby ciekawie, gdyby miały miejsce znacznie częściej. Ludzie wymieniają się doświadczeniami, opowiadają różne historie, pomagają w pracach nad autami. Po około godzinie 125p przejechały przez centrum miasta. Na pierwszym skrzyżowaniu niestety Polonez przede mną, który również był z „ekipy” odmówił posłuszeństwa i pomogłem w odpaleniu od kabli. Auta udały się do koszalińskiego motoparku co później okazało się nie najlepszym pomysłem z powodu tłoku, dużej ilości piachu. Rozumiecie? Czyścisz, pucujesz żeby przed kolegami się pochwalić i w ciągu minuty auto zakurzone jak po 2 tygodniowej jeździe. Nie no tak nie może być! Ciesze się, że poinformowano mnie o spotkaniu i że mogłem w nim uczestniczyć biegając wkoło z aparatem. To nie była nudna niedziela!

I na zakończenie: Kierując się już własną drogą do wspomnianego motoparku po uratowaniu poldka w pewnym momencie jechałem za Wartburgiem – bohaterem niedawno opublikowanego wpisu. Trzymałem się za nim jadąc po rondzie. Pomyślałem, że w momencie zjazdu, już na prostej wyprzedzę go lewym pasem śmiejąc się do siebie w głowie mając myśl „on przede mną? hue hue”. Nic z tych rzeczy. Ludzie! Ledwo trzymałem tempo jakie narzucił mi ten mały dwusuw.

IMG_7577

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Po raz pierwszy, po raz drugi i… po raz trzeci!

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Około 2 tygodnie temu, odbyło kilka dużych aukcji klasycznych samochodów. Postanowiłem się nieco zagłębić w te sumy pieniędzy, których nie ogarniam i przybliżyć wam co sprzedano i za ile.

Na ten temat miałem pisać już tydzień temu. Nie przewidziałem buntu laptopa, który spowolnił do prędkości pierwszych komputerów z lat 90. Moje moce naprawcze spaliły na panewce – sprzęt wylądował w serwisie. Ale dzisiaj nie o zepsutych dyskach, a o czterech dużych aukcjach znanych domów aukcyjnych.

Aukcja Bonhams odbyła się 14 sierpnia w Kalifornii. Jeśli mieszkacie w San Francisco to mogliście podjechać autobusem i wrócić danym autem do domu. Pod młotek poszło 111 samochodów. Najdroższym z nich było Ferrari 250GT Competizione, które zostało zlicytowane za ponad 31 milionów złotych. Innymi słowy – osoba, która trafiła ostatnio szóstkę mogła kupić i do sklepu po bułki jeździć. Powyżej miliona PLN zlicytowano 32 samochody. Z aut, które zwróciły moją uwagę to np. Porsche 911 Carrera Speedster. Jeśli dobrze zgłębiłem temat to produkcja wyniosła 830 sztuk na Stany. Porszak poszedł za 165 tysięcy dolarów. Warto tutaj dopowiedzieć, że rok temu takie same Porsche sprzedano za 126 tysięcy dol. To ponad 30% wzrost. Całkiem nieźle. Kolejny wóz przy którym zatrzymałem się machając rolką do przewijania strony to przepiękne BMW 3.0 CSL. Eksperci wycenili auto na ok. 190-230 tysięcy dolarów – samochód został zlicytowany za 187 tysięcy.

Kolejny ciekawy samochód to Porsche 930 Slantnose Coupe sprzedany za 134 tysięcy $. Ferrari F40 – fenomenalny wóz – sprzedany za 1 237 000 $. Eksperci wyceniali go na 1,2 – 1,4 $. Można by pomyśleć: Eeeee bez szału. Ale jeśli spojrzymy na inną aukcję ale z roku 2010, to możemy zrobić wielkie oczy. Wtedy F40 osiągało 583 tysięcy dolarów. W ciągu 5 lat cena tego auta wzrosła o jakieś 120% i z roku na rok rośnie.

Aukcja Gooding&Company miała miejsce w Pebble Beach w dniach 15-16.08. W porównaniu do Bonhams było trochę więcej klasyków bo 198 sztuk. Cały obrót wyniósł ponad 128 mln dollars ze sprzedanych 160 aut. Jeśli chodzi o najdroższy samochód aukcji trzeba wymienić dwa auta. Nikt się raczej nie zdziwi jak napiszę, że oba to Ferrari. Pierwszy to Ferrari 250 GT SWB Berlinetta Speciale. Jedyne takie ferrari na świecie i jak to bywa ze starymi Ferrari, które liczą ponad 40 lat, cholernie piękne. Poniżej zdjęcia – to ten niebieski – nie powiecie mi, że jest brzydki? Dzieło sztuki, którym mógłbym się zachwycać godzinami. Zlicytowany za 16,5 mln dolarów, eksperci wyceniali go na 14-16 mln. Drugie najdroższe auto jakie zostało sprzedane to jedno z moich ulubionych Ferrari – 250 GT SWB California Spider. Ten niebieski jest cholernie piękny? To na ten czerwony kabriolet nie znajduje słów, które mogłyby go opisać. Linie nakreślone przez prawdziwych artystów. Sprzedany za 16,8 miliona, wyceniany na 16-18 mln. Pełną listę sprzedanych klasyków znajdziecie klikając tutaj.

Aukcja Mecum odbywała się 3 dni, od 13 do 15 sierpnia. Na tej aukcji w porównaniu do reszty pojawiło się najwięcej aut lecz tutaj mamy do czynienia również z tańszymi klasykami. Znaczy tańszymi w porównaniu do tych milionów o których pisałem powyżej. Niewątpliwie hitem było Porsche należące do Steve’a Mcqueen’a. Wystawione na sprzedaż przez jego syna – Chad’a. Dochód ze sprzedaży poszedł na konto organizacji charytatywnej pomagającej trudnej młodzieży – The Boys Republic. Również sam Mcqueen w młodości trafił do tego ośrodka, miało to miejsce w 1946 roku. Porsche 930 Turbo w nienagannym stanie dzisiaj można kupić za jakieś 100 tysięcy dolarów. Przed licytacją szacowano, że cena osiągnie milion dolarów. Koniec końców cena ostateczna za jaką samochód został zlicytowany to 1 950 000 dolarów!!! Innymi słowy – Legenda Steve’a żyje.

Również w Monterey odbyła się duża aukcja, którą zorganizował dom aukcyjny RM Auctions. Pierwsze auto, które zwraca moją uwagę to jeszcze nie wspominana marka w tym wpisie: Ferrari 250GT Lusso! Sprzedany za 1,8mln zielonych dolarów amerykańskich. Moim zdaniem najładniejsze klasyczne ferrari. W 2011 roku licytowane poniżej miliona. Z ciekawych aut można wymienić (tylko żeby to nie było znowu Ferrari…) Jaguar XK 120 Supersonic, jeden z trzech zbudowanych. Na wartości na pewno nie straci. Cała aukcji to ponad 200 aut i nie wszystkie znalazły nabywców. Pełną listę znajdziecie tutaj.

Warto powiedzieć, że 5 września, dom aukcyjny Bonhams zlicytuje Maseratti Boomerang Coupe z 1972 roku. Na pewno wrócę do tematu.

maserati

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Mercedes-Benz C123. Klasyk dla każdego…

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Coupe pojawia się niemal w tym samym czasie co sedan. Różnica to jedynie rok. Pierwsze sedany wyjeżdżają z fabryki w lipcu 1975, a dwudrzwiowe Beczki w październiku 1976. Oficjalna prezentacja odbyła się w 1977 roku podczas targów genewskich.

W porównaniu do W114 – swojego poprzednika – 123 wydaje się być atrakcyjniejsza w wyglądzie. Zawdzięcza to mniejszemu rozstawowi osi w stosunku do sedana. Projektanci obniżyli dach co także przełożyło się na zgrabniejszy wygląd nowego coupe.

Na początku w 77r. oferowano 3 silniki:

230C (C-coupe) – najsłabszy silnik jaki był montowany – jeszcze na gaźniku. Oznaczenie silnika to M115. Jednostka przeniesiona z W114. Był montowany do 1980 roku.

280C – sześciocylindrowa legenda, również silnik gaźnikowy o oznaczeniu M110. Montowany w wielu Mercedesach od 73 do 86 roku.

280CE – to również silnik M110 ale tutaj pojawia się literka E. Oznacza pojawienie się K-Jetronic’a – mechaniczny wtrysk paliwa.

W 1980 następują zmiany pod maską. Silnik M115 zostaje zastąpiony motorem o oznaczeniu M102 z mechanicznym wtryskiem. Właśnie taki silnik znajduje się w fotografowanym egzemplarzu. Na klapie bagażnika zostaje dodana litera E – 230CE. Gaźnik przechodzi do historii ponieważ 280C zostaje usunięty z oferty i pozostaje 280CE. Oba silniki są oferowane do 1985r – końca produkcji. W 1980 roku kiedy zachodzą zmiany pod maską pojawia się również kilka innych modyfikacji przez co możemy powiedzieć, że do 80 roku była produkowana I seria modelu 123. Duże zmiany zachodzą we wnętrzu auta. Do tej pory mieliśmy „szpiczaste” zagłówki, kierownicę jak w W116. W II serii wykorzystywany jest inny materiał do wykończenia foteli i kanapy, z deski rozdzielczej znika orzech, inne są zapięcia pasów, pokrętła na desce rozdzielczej, również lekkie zmiany zachodzą na zegarach. Zmian było trochę więcej ale można powiedzieć, że te wymienione są najważniejszymi. II seria kończy się pod koniec 82 roku lub na początku 83r. ale tak między nami – III seria nie jest za piękna. Są to co prawda zmiany tylko we wnętrzu ale nigdy mi się te zmiany w trzeciej serii nie podobały. Efekt jest taki, że najpiękniejsze beczki to te z I serii. II seria również jest ciekawa w środku ale to już nieco inny klimat.

Model 123 zawsze mi się podobał. Początkowo sedan – było kilka w rodzinie. Myślę, że wtedy zagnieżdżała się w mojej głowie miłość do tych aut, także zabytkowej motoryzacji. W123 240D był pierwszym samochodem, który poprowadziłem o własnych siłach. Również tym samym autem przekroczyłem 100km/h siedząc za kierownicą. Trochę to może być zabawne ponieważ to tylko 2,4 diesel – najpopularniejszy silnik w beczce – od setki na liczniku było już niedaleko do prędkości maksymalnej. Później odkryłem niespotykaną dwudrzwiową wersję. Pamiętam czas kiedy oglądałem oferty sprzedaży gdzie idealne coupe można było dostać za 12 tysięcy, a 14 to już było szaleństwo. I najważniejsze: 230CE ze zdjęć było moim pierwszym samochodem, które kupiłem. Miało to miejsce w nocy także dokładnie nie widziałem co kupuje ale rano nieprzyjemnego zdziwienia uniknąłem. Jak to kiedyś powiedział mi jeden mechanik, albo chcesz mieć taki samochód albo nie – proste. Obojętnie jaki egzemplarz byście nie oglądali zawsze na siłę znajdzie się jakiś minus. Z zabytkami tak już jest. Nie można podchodzić do ich zakupu jak do nowego auta w salonie. Takie jest moje zdanie na ten temat. Ale w nocy aut lepiej nie kupujcie.

Myślę, że ten samochód jest idealnym klasykiem jako ten pierwszy zabytkowy wóz. Prosta konstrukcja silnika oraz wszelkich elementów, rozwiązań. Efekt tego jest taki, że wiele rzeczy można zrobić samemu. Te Mercedesy były i są bardzo popularne w Polsce. Wielu mechaników ma duże doświadczenie w pracy przy tych autach i silnikach. Warto też dodać, że naprawy w porównaniu do innych klasyków czy też nowszych aut nie należą do najdroższych. Części są tanie i dostępne – jeśli mowa o tych częściach, które były monotowane w każdej wersji nadwoziowej. Osobiście mechanika odwiedzałem bardzo rzadko i nie dlatego, że jeżdżę do momentu aż coś zacznie odpadać, wręcz przeciwnie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że to stare samochody. Oczywiście W123 to trwały wóz, który był największym sukcesem marki ale miejmy na uwadze ich 30 letni wiek. Kupując coupe należy pamiętać o bardzo ważnej rzeczy – kupować auto kompletne. Niestety z częściami które są dedykowane do coupe bywa różnie – z dostępnością ale również cenowo. Wręcz legendarne uszczelki szyb są horrendalnie drogie jak na kawałek gumy. Niektóre elementy wnętrza ciężko dostać ale na szczęście to trwałe rzeczy i często zdarza się czytać w ogłoszeniu: auto do remontu, wnętrze w bardzo dobrym stanie.

Coupe było i jest postrzegane jako bardziej prestiżowe W123. Sedany w naszym kraju jeszcze niedawno miały często łatkę aut pracujących fizycznie. Już jakiś czas temu to się zmieniło i dzisiaj to również pełnoprawny klasyk. Coupe nigdy się nie parało tak ciężką pracą co czterodrzwiowa wersja. Było tak z kilku powodów. Mniejsza produkcja C123, samochód nie był tak praktyczny oraz dwudrzwiowa wersja była droższa. Już w momencie sprzedaży w salonach coupe była droższa o 20% od limuzyny. Dzisiaj znalezienie ładnego coupe na rynku nie stanowi problemu. Jest to podyktowane ceną ale za rozsądne pieniądze można znaleźć naprawdę ładny egzemplarz i cieszyć się nim na co dzień. Jeśli nie masz gromadki dzieci to mogę zaryzykować stwierdzeniem, że jest to praktyczny wóz. Spalanie? Umiarkowane ale jeśli startujesz spod świateł z gazem wciśniętym do oporu to nie zdziw się, że stację odwiedzisz znacznie szybciej niż myślałeś. Również nie radzę przerzucać skrzyni na tryb S – wtedy budzą się do życia demony w zakamarkach pod maską co powoduje zawirowania w baku. Z drugiej strony jazda na trybie sportowym daje dużo radości z jazdy.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Classicauto Cup w Toruniu

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Klasyka na ulicy zobaczyć – fajna sprawa. Klasyka zobaczyć na torze idącego bokiem przy pisku opon gdzie kierowca walczy z kierownicą to sprawa jeszcze fajniejsza.

15 sierpnia w Toruniu odbył się Classicauto Cup. Cykl sześciu wyścigów odbywających się w tym roku od 2 maja do 3 października. Impreza jest skierowana głównie do posiadaczy klasycznych aut, którzy chcieliby spróbować swoich sił na torze choć i współczesne samochody mogą stanąć do rywalizacji. Zależne jest to od grupy, a mamy ich sześć.

Na imprezę specjalnie nie jechałem. Jakoś się złożyło, że całkiem przypadkiem w Toruniu byłem, a na CA Cup chciałem się wybrać od dawna. Coś niezwykłego, zobaczyć mocno leciwe auta w akcji na torze. Do wyścigu stanęło około 100 aut. Oczywiście oczy mogło przykuwać Ferrari, stare Porsche ale w tej edycji moją uwagę zwróciły dwa auta: Pierwszy to Volvo Amazon, który zrobił na mnie elektryzująco – cholernie dobre wrażenie jakością wykonania oraz już samej jazdy na torze. Warto powiedzieć, że był to najstarszy wóz na CA Cup. Za to drugim autem była niesamowita Alpine A310. O ludzie! Ależ to jest piękne, dobre, szybkie. Kiedyś chciałbym poprowadzić ten wóz, mieć go, wyprowadzać na przejażdżki do biedronki po cole w dwupaku i z powrotem. Na pewno nie wszystkim ten samochód się podoba lecz dla mnie to coś pięknego.

Ekhm wracając do Classicauto CUP. Odcinek trasy odbył się na kilku obiektach naraz przez co była to wyjątkowo ciekawa oraz długa trasa. Zaczynano na torze rallycrosowym na którym rok temu odbył się Mercedes Challenge – to również CA Cup ale tam ścigają się tylko Mercedesy i odbywa się to przy chyba każdej imprezie CA Cup. Rok temu – również przypadkowo – znalazłem się na Merc Challenge. Pogoda była beznadziejna i prawdopodobnie byłem jedynym widzem. Dalej odcinek przebiegał przez ulicę, która na potrzeby wyścigu została zamknięta. Długa prosta gdzie można było ostro przydusić gaz do deski. Następnie uczestnik trafiał na tor kartingowy gdzie już szybko się nie pojechało ale ciągle kręciło kierownicą.

Na zlocie starych aut zazwyczaj możemy obejrzeć  tylko stojące, wypolerowane pojazdy. To również ciekawe doświadczenie lecz jeszcze większą przyjemnością jest patrzeć na klasyczny wóz z którego chce się wydusić jak najwięcej podczas wyścigu. Polecam każdemu!

Zdjęcia z „parku maszyn”. Było małe opóźnienie ale uczestników zapraszano kilka razy na odprawę – śmiechy, rozmowy w towarzystwie – atmosfera na szóstkę z plusem.

Wspomniany tor Rallycrossowy. Szkoda, że nie mam zdjęcia poloneza, który na zakręcie był moim zdaniem na granicy granic przed niezbyt ciekawą sytuacją. Spotkało się to z jedynymi brawami publiki kiedy już polonez, a właściwie jego kierowca poradził sobie z sytuacją.

Długa prosta. Mitasubiszi był tak szybki i wydawał tak dzikie dźwięki, że gdyby nie mój refleks i szybkie machanie aparatem tego auta nie byłoby na zdjęciu. Powiedziałem tylko: ŁoooooŁ!

IMG_5136

Idę na odcinek toru kartingowego ale po drodze, częściowe wyniki sprawdzić to ważna sprawa!

Tor Kartingowy. Tutaj również było na co popatrzeć.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Renault 25

klasykami.pl 29 czerwca 2015 W 1978 roku zapada decyzja o rozpoczęciu prac nad nowym modelem klasy wyższej. Na czele zespołu projektującego zasiada Robert Opron – człowiek, który zaprojektował słynną Alpine A310. Przy projektowaniu wykorzystano programy 3D oraz...

Mercedes W110: jeździmy „Skrzydlakiem”

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Dzisiaj przenosimy się w czasie dokładnie o 50 lat. Osobiście siedzę w latach 70-80 ale muszę napisać, że ten samochód zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. A dlaczego? O tym czytajcie dalej.

Pełna Galeria Zdjęć: http://klasykami.pl/galeria/mercedes-benz-w110/

Model W110 był samochodem klasy średniej – odpowiednik klasy E. Początek tego auta to rok 1956. Wtedy rozpoczynają się prace nad następcą „Kubusia” zlecone przez F. Nallinger’a – głównego szefa działu konstrukcyjnego. Od początku prac stawiano bardzo duży nacisk na bezpieczeństwo. Nad tą kwestią pracuje Bela Beranyi, arcyciekawa postać – nazywany ojcem bezpieczeństwa. Nazwisko Beranyi było na ok 2500 patentów ale o tej ważnej postaci innym razem. Rok 1957 – Karl Wilfert, Rudolf Uhlenhaut oraz Josef Muller kończą projekt nowego auta. Rozpoczyna się praca nad prototypami co zajmuje kolejny rok. Zamaskowane auta przed Paparazzim (tak, tak już wtedy działy się takie rzeczy) przejeżdżają łącznie około 3 miliony kilometrów. Auta w kolorze zieleni pokonują trasę Sttutgart – Neapol i z powrotem. Towarzyszy im Opel Kapitan, który dla zmylenia również jest zamaskowany. W tamtym okresie Mercedes nie informuje o tym jakoby pracował nad nowym modelem, a nawet zaprzecza pogłoskom o trwających pracach. W maju 1959, rozpoczyna się produkcja modelu W111 z którego wywodzi się W110. Są to przedseryjne sztuki. W sierpniu ma miejsce prezentacja nowego modelu na którą zostają zaproszeni dziennikarze, a miesiąc później samochód zostaje pokazany już oficjalnie na targach IAA we Frankfurcie.

Mercedes w swojej historii jeszcze nigdy nie kładł tak dużego nacisku na bezpieczeństwo jak przy modelu W111/110. To tutaj zastosowano strefy kontrolowanego zgniotu – patent Beranyi’ego z roku 51. Samonośne nadwozie posiadało 3 strefy. Przód oraz tył w momencie uderzenia pochłaniał większość energii. Środkowa część była sztywną klatką. Wykonywano testy zderzeniowe gdzie przy pomocy silników rakietowych auta „pchano” do przodu. Beranyi zbudował specjalną rampę, która miała symulować dachowanie. Również projektując środek pamiętano o bezpieczeństwie, wykorzystano miękkie materiały do wykończeń. W drzwiach zastosowano zamki, których otwarcie nie powinno być problemem po zderzeniu.

Czym się różniły W111 od W110 który jest na zdjęciach? Po pierwsze W111 to segment aut klasy wyższej, odpowiednik dzisiejszej S-ki. Myślę, że to poważny błąd ze strony Mercedesa. Oba auta są zbyt zbliżone do siebie. Klasa wyższa powinna bardziej odstawać od klasy średniej i na szczęście Mercedes do dzisiaj nie popełnił już takiego błędu. Jeśli już krytykujemy – choć dzisiaj pionowe zegary w środku auta są ciekawym i charakterystycznym element, to w czasie kiedy auto trafiło do sprzedaży, takie rozwiązanie spotkało się z głosem krytyki. W kolejnych modelach powrócono do okrągłych zegarów. Kolejna różnica to większe silniki w W111 od tych stosowanych w W110.

Już wtedy idąc do salonu Mercedesa można było wybrać szereg dodatków i było ich naprawdę całkiem sporo. Oczywiście jeśli spojrzymy na listę patrząc przez pryzmat dzisiejszych czasów mogą się wydać trochę śmieszne ale lista była długa. Można było wybrać np. wspomaganie kierownicy, prawe lusterko, szyberdach. Pojawiały się również rzeczy bardziej wypasione jak na tamte lata: barwione szyby, niedzielona przednia kanapa, walizki, bagażnik na dach. To tylko przykłady ale efekt długiej listy dodatków i różnorakich opcji jest taki, że często jest problem z rozszyfrowaniem co dane auto miało w wyposażeniu.

Na początku pisałem, że W110 ze zdjęć zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Samochodem jechałem jako pasażer ale pozwolono mi go poprowadzić, no dobra – tylko kawałek w celu przestawienia auta ale już to pozwoliło mi zauważyć kilka rzeczy. Zawsze myślałem, że skrzydlaki są nieco archaicznymi autami z dalekiej epoki i jazda nimi może być nieco uciążliwa. Po tym jak miałem okazje siedzieć w środku i nim jechać muszę przyznać, że błądziłem myślami. W110 śmiało można jeździć codziennie. Zawieszenie pracuje naprawdę świetnie. Nie ma efektu: łóżka wodnego, a zarazem nie jest to powóz rodem z dzikiego zachodu. Gdzieś wyczytałem, że kwestię zawieszenia nie są mocną stroną ale ja tego nie zauważyłem, może za krótko w nim siedziałem. Jeśli chodzi o moją jazdę to czuć, że to auto z gwiazdą na masce. Co prawda pisze to człowiek, który nawet nie wrzucił dwójki ale… to może inaczej – z ręką na sercu mogę napisać, że na jedynce i wstecznym czuć, że to Mercedes – żadnej ściemy. W aucie jest kilka ciekawych rozwiązań. Jak to w Mercedesach – proste ale dopracowane do perfekcji oraz robiące duże wrażenie. Nawet zwykłe rozwiązanie uchylania trójkątnej szyby przy pomocy pokrętła zwraca uwagę. Przecież mogli pójść na łatwiznę, zwykła blokada na ramce szyby i uchylana ręką ale nie tutaj

W 1965 roku do produkcji wchodzi Kombi. Nie jest to produkt mercedesa tylko firmy IMA. Powstało jakieś 2000 sztuk. W110 doczekał się również różnego rodzaju specjalnych nadwozi, m in. limuzyna zaprojektowana przez firmę Binz ale za to auto robione już przez Mercedesa. Zrobiono 188 sztuk.

W 1968 roku zakończono produkcję – od 67r produkowany był następca, model /8 czyli W114/115

Spis silników, które pojawiły się w W110: Nazwa, Lata produkcji, Produkcja

190 c04.61 – 08.65129.830 saloons
190 Dc04.61/06.61 – 08.65223.820 saloons
20007.65 – 02.6869.789 saloons
200 D07.65 – 02.68159.365 saloons
23007.65 – 02.6839.619 saloons
200 D 7 seats1967not documented separately
190 Dc Universal1965not documented separately
200 D Universal1966 – 1968not documented separately
200 Universal1966 – 1968not documented separately
230 Universal1966 – 1968not documented separately
190 c chassis for special-purpose bodies1961 – 1965724 chassis
190 Dc chassis for special-purpose bodies1961 – 19651.825 chassis
200 chassis for special-purpose bodies1965 – 1968418 chassis
200 D chassis for special-purpose bodies1965 – 19681.970 chassis
230 chassis for special-purpose bodies1965 – 1968233 chassis
200 D chassis with elongated wheelbase1965 – 1968283 chassis with elongated wheelbase
230 chassis with elongated wheelbase1965 – 1968406 chassis with elongated wheelbase

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Steve Mcqueen: the man & le mans

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

„I come from the gutter and I am not a compromiser”

Tymi słowami zaczyna się nowy trailer do filmu dokumentalnego „Steve Mcqueen: the man & le mans”, za reżyserie odpowiedzialni są Gabriel Clarke oraz John McKenn . Produkcja miała swoją premierę na festiwalu w Cannes – 18 maja – do kin trafi jesienią.

Dokument jest biografią Mcqueena i kręci się wokół filmu „Le Mans” z 1970 roku ale również samej motoryzacji, której nie można pominąć opowiadając o aktorze. Ciekawostką jest fakt, że w filmie wykorzystano nigdy wcześniej niepublikowane materiały ze zbiorów rodzinnych Mcqueena. Zwiastun wygląda obiecująco – na ten dokument warto czekać. Dla fanów Steve’a jak i wyścigów samochodowych będzie to obowiązkowy film do obejrzenia.

.

.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Wartburg 353 – dwusuw z NRD

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Rzadko obcuje z autami bloku wschodniego. Może też dlatego, że wielką miłością nie pałam tej części świata klasycznej motoryzacji ale spotkanie Wartburga i jego fotografowanie było ciekawym doświadczeniem.

Pełna Galeria dostępna pod adresem: http://klasykami.pl/galeria/wartburg-353/

Nigdy wcześniej nie miałem okazji „dotknąć” Wartburga. Jeśli kiedykolwiek będzie konkurs na najprostszy samochód świata pod względem konstrukcji i mechaniki to 353 będzie na podium. Ale wiecie co? Polubiłem go – budzi pozytywne emocje. Kiedy już czekałem na przyjazd auta na plac gdzie robiłem zdjęcia, od razu wiedziałem, że jedzie Wartburg – charakterystyczny dźwięk dwusuwa. A jak to było z tymi Wartburgami? Aut, których kiedyś było całkiem sporo na naszych drogach.

Wartburg20150802_0003-2

Historia Wartburga ma swój początek jeszcze przed wojną, a tak naprawdę jeszcze w XIX wieku, kiedy to w 1898r. fabrykę w Eisenach opuszczają pierwsze samochody. Początek XX wieku, dokładnie 1904 rok – tworzone są Austiny na brytyjskiej licencji. W roku 1928 fabrykę przejęło BMW. Koniec II wojny światowej – Eisenach leży na terenie NRD. Innymi słowy BMW musiało się pożegnać z fabryką. Mało tego – komuniści rozpoczęli produkcję aut pod marką EMW co było zwyczajną kopią Beemki sprzed czasu wojny i dopóki fabryka leżała na terenie komunistycznych Niemiec, BMW nic z tym nie mogło zrobić. Coś jak dzisiaj Chiny – robią kopie i żadna gadka nie pomoże. W 1952 roku fabryka zmienia nazwę na VEB Automobilwerk Eisenach i powstaje samochód IFA F9, a w 55r Wartburg 311.

W 1966 roku narodził się model 353 – nasz bohater. Nowy samochód był przestronniejszy i powiedzmy, że był nowością ale pod maską pracował stary, dobrze znany silnik. Wizualnie był to krok do przodu ale w kwestii mechanicznej raczej nie. Dopiero przed końcem produkcji pojawiła się zmiana pod maską.

353 był oferowany jako sedan, kombi i pickup. Auto rozpędzało się do około 120 km/h. Spalanie w mieście to jakieś 12 litrów, za miastem około 7-8. Myślałem, że te liczby będą mniejsze ale to dwusuw i taki wynik myślę, że jest do zaakceptowania dla kogoś kto chciałby takim autem jeździć na co dzień. Ale czy to dobry pomysł? Jeśli ktoś myśli, że kupi 353 w idealnym stanie i będzie nim tylko jeździł to niestety jest w błędzie. Powiedzmy, że Wartburg czasami może mieć humorki o których opowiadał mi Tomek – właściciel 353 ze zdjęć. Z drugiej strony ten samochód jest bardzo prostej konstrukcji. Naprawy, które początkowo mogą wydać się skomplikowane można przeprowadzić na trasie przy stacji benzynowej i nie zajmą połowy dnia. Zapasowy silnik w podróży? No problem.

Produkcja była stosunkowo długa. Po drodze było kilka modyfikacji i usprawnień – zniknęły chromowane zderzaki na rzecz sztucznych tworzyw. W latach 1974-77 pojawiła się odmiana W, która miała pod maską 50 konny silnik, wcześniej 353 miał 45 koni.  Wartburg był produkowany do 91 roku, dokładnie 10 kwietnia zjechała ostatnia sztuka, która trafiła od razu do muzeum. Wtedy też Opel przejął fabrykę i zakończył produkcję. Niestety Wartburg nie przetrwał konfrontacji z Zachodem.

Zabawna sprawa z tym bagażnikiem. Jak może wiecie Wartburg jest zrobiony na ramie. Problem w tym, że rama kończy się mniej więcej w miejscu gdzie mamy koła i efekt jest taki, że bagażnik nie ma żadnej podpory. Walizki można przewieźć ale coś cięższego? Ja bym nie próbował.

Wartburg20150802_0029

Dwusuw miał moc 45KM i rozpędzał się do setki… dosyć długo. Prędkość maksymalna to ok. 125km/h. To co można lubić w tym aucie to jego prostota. Nie trzeba być wyspecjalizowanym mechanikiem aby wykonać, wydawać by się mogło, skomplikowane naprawy.

Wartburg20150802_0022

Charakterystyczne tylne lampy Wartburga. Takie jak te w tym egzemplarzu, podobno bardzo ciężko dostać.

Wartburg20150802_0031

Wartburg20150802_0002

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

21 światowy zlot Citroena 2CV

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

Łkam i skamle, że nie mogłem osobiście uczestniczyć w tym wydarzeniu. Dzięki specjalnej wysłanniczce klasykami.pl mogę wrzucić trochę zdjęć z największego zlotu aut zabytkowych jaki miał miejsce w naszym kraju.

Otwarcie miało miejsce 28 lipca na Motoarenie przy ulicy Jonssona. Frekwencja podobno nie była zbyt duża ale oglądając zdjęcia w internecie mogę powiedzieć, że warto było się wybrać. Również przy samej Motoarenie znajduje się baza całego zlotu. Na pobliskim lotnisku na te parę dni powstało miasto w mieście. To coś niesamowitego. Usłyszeć tam można masę języków – w końcu to światowy zlot. Niemcy, Włosi, Francuzi, a nawet załogi z Nowej Zelandii oraz Australii przyjechały do Torunia. Polacy też tu są lecz to tylko jakieś 100 załóg. Tylko? Setka aut to dużo lecz wszystkich Citroenów jest około 3000 z 35 krajów. Łapie się za głowę ponieważ ciężko mi sobie to wyobrazić. Ciekawostką może być fakt, że Toruński Automobilklub kilka razy starał się o organizację, a decyzja zapadła na zlocie we Francji w 2011 roku.

Świetna atmosfera w „miasteczku citroena” to oczywista sprawa. Jedni jeżdżą w kółko w wolnym tempie, a inni remontują swoje auta na miejscu – od małych naprawach po skomplikowane. Miasteczko jest przeogromne – pod prysznic jeździ się autami. W miejscu zlotu można również kupić różnorakie gadżety związane z 2CV oraz części. Ktoś nawet powiedział, że mógłby złożyć kolejnego 2CV z części oferowanych podczas tej imprezy. Warto napisać, że zlot nie ogranicza się tylko do okolic Motoareny. Ciągle można je zauważyć w mieście, stojące na parkingach, za chwilę drugi śmignie przed nami na skrzyżowaniu. 2CV sparaliżował Toruń. W piątek dosłownie ponieważ wtedy odbył się ich pokaz przy bulwarze nad Wisłą. Zapewne wszystkie się nie zmieściły ale ich liczba była… wiadomo.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Wydarzenia

W ciągu całego roku w Polsce odbywa się dziesiątki imprez poświęconych zabytkowej motoryzacji. Dla osób, które nie chcą niczego przegapić, przygotowaliśmy kalendarz imprez samochodowych w kraju i za granicą.

Pod naszym patronatem:

Najbliższe Imprezy

1. IV Rajd Kantyny Copa Cantina Brasyleira / data: 19-22 lipca / miejsce: małopolskie, Kraków-Kryspinów
2. IX Historia Na Kołach – Zlot / data: 20-22 lipca / miejsce: pomorskie, Starogard Gdański
3. XVI Pomorski Zlot OLD VW 3City / data: 20-22 lipca / miejsce: pomorskie, Kolbudy

Najbliższe AUKCJE

1. The Goodwood Festival of Speed Sale / data: 13 lipca / miejsce: Chichester – Goodwood – Wielka Brytania
2. Gooding&Co: The Pebble Beach Auctions / data: 24 – 25 sierpnia / miejsce: Kalifornia, USA
3. RM Sotheby’s: Monterey / data: 24 – 25 sierpnia / miejsce: Kalifornia, USA

Klasykami to nie tylko artykuły, ogłoszenia lub informacje na temat imprez. Pasję do starej motoryzacji staramy się łączyć z grafiką komputerową, fotografią oraz dobrym designem. Wszystkie produkty, które oferujemy w naszym sklepie zostały przygotowane przez markę Classic&Original. Ciągle dążymy do perfekcji! Zapraszamy na sklep.klasykami.pl.