Oldtimer Warsaw Show: motoryzacyjny zawrót głowy

Oldtimer Warsaw Show: motoryzacyjny zawrót głowy

Oldtimer Warsaw Show odbyło się po raz drugi i tak samo jak rok temu, wsiadłem w klekoczącego Mercedesa i ruszyłem w trzygodzinną jazdę aby chłonąć prawdziwą motoryzację w ilościach większych niż dużych. Pominę fakt, że pewna aplikacja co nosi nazwę pewnego zbójnika z Tatr nie chciała abym dojechał jak najszybciej do Nadarzyna, raczej abym zwiedził kawałek Warszawy… miło z jej strony.

W mojej ocenie oldtimerowy szoł wypadł lepiej jak rok temu. Przy pierwszej edycji wszystkiego było dużo, był rozmach, gdzieniegdzie unosił się zapach pieniądza ale miałem wrażenie, i chyba nie tylko ja, że trochę zabrakło pewnego porządku. W tym roku podobało mi się bardziej i w mojej ocenie wszystko było rozmieszczone w sposób bardziej przemyślany – każdy znalazł coś dla siebie. Oczywiście fani Mercedesów lub BMW, których populacja jest najliczniejsza, byli  zadowoleni najbardziej. Co ważne nawet w reprezentantach tych marek można było obejrzeć wersję popularnych modeli, które dzięki specyfikacji są prawdziwymi rodzynkami

Spora grupa firm wystawienniczych to te, które zajmują się handlem i wiele z wystawionych aut można było kupić. Inaczej rzecz ujmując, mogłeś przyjechać autobusem, a wyjechać wypasionym Mercedesem AMG lub innym mocnym youngtimerem. Bardzo dobrze zapamiętałem stoisko firmy Stradale. Powody były tak naprawdę dwa. Pierwszy to Mercedes 500E, który mam wrażenie, że przeżywa jakiś BUM bo na targach było ich kilka, ceny szybują w górę, a dodatkowo minął mnie taki w drodze powrotnej z zawrotną prędkością. Ten na stoisku to była uczta dla oczu, a znalezienie Kupującego to tylko kwestia czasu. Drugi samochód to prawdziwy biały kruk, który jak widzę w internetach nie jest (być może na razie) wystawiony na sprzedaż, a na targach była podana cena i kontakt. Mowa o Mustangu Fastback z 68 roku, GT390, manual, highland green – można go było oglądać również rok temu oraz poczytać o tym aucie w jednym z numerów ClassicAuto. Jeśli usłyszycie o jakimś napadzie na bank i kradzieży około pół miliona, a za oknem ryk widlastej ósemki to jest cień szansy, że to byłem ja. Jak pisałem firm, które zajmują się handlem klasykami było kilka i co można było obejrzeć zobaczycie w galerii. Odniosłem wrażenie, że ceny nie były niskie ale też nie były oderwane od rzeczywistości jak to czasami bywa na takich imprezach. Zaryzykuje stwierdzeniem, że był to dobry środek cenowy 😉

Kolejną grupą wystawców były firmy zajmujące się renowacją. Na tych stoiskach obejrzałem auta typu barn find, czyli znalazłem w stodole ledwo się trzyma, tych podczas remontu i oczywiście aut już po pracach renowacyjnych. Ta część każdego wydarzenia zawsze zwraca moją szczególną uwagę ze względu na to, że można choć w ułamku procenta zobaczyć jaka to ciężka i mozolna praca.

Swoje kąty znalazły także kluby, organizacje zrzeszające właścicieli klasyków. A te stoiska były zróżnicowane ponieważ tutaj królowały różne marki, nie tylko te niemieckie :).

Oldtimer Warsaw Show to impreza, która wpisuje się w kalendarz już na stałe. Widać, że idzie to w dobrym kierunku. Fakt, że klasyczna motoryzacja to temat mocno rozwojowy w naszym kraju i coraz więcej osób zaczyna się nią interesować oraz uświadamiać sobie, że może to być dobra lokata kapitału pomaga w przyciągnięciu zwiedzających oraz wystawców. Nadarzyn warto odwiedzać, a wydarzenie z pewnością będzie się rozwijać z roku na rok.

 

 

No tak, znowu ten DeLorean… Jego na imprezie nie zobaczyłem za to mogłem obejrzeć jego ramę w stanie idealnym. Warto pamiętać, że DeLo nie rdzewieje z powodu stali nierdzewnej jednak rama może przerdzewieć na wylot. Pochylałem się nad tą konstrukcją dłuższą chwilę.

 

Mercedes S123, który wyglądał bajecznie. Specjalnie był podniesiony, a pod nim położono lustro aby każdy mógł zachwycać się nie tylko tym co pod maską. Pod nią umieszczono M110 o pojemności 2,8l – najmocniejsza jednostka montowana w 123.

 

Zawsze można coś podejrzeć i utrwalić na aparacie :).

 

Ta część imprezy była warta uwagi i warto było posłuchać tego Pana. Targi na których możesz podziwiać (podobno tysiąc) klasycznych aut to radość duża. Ale targi na których możesz się czegoś dowiedzieć i wynieść jakąś wiedzę to radość jeszcze większa. Mowa była o cynowaniu.

 

Takiego mięsa chciałoby się więcej. Tutaj Maserati na stoisku firmy zajmującej się odbudową klasyków. W galerii możecie zobaczyć drugi egzemplarz w trakcie renowacji, który stał obok.

 

M6! Kiedyś rozpisywałem się na stronie jak kiedyś miałem okazje przejechać się modelem E24. Dalej uważam, że to najlepszy wóz z Monachium.

 

Ciekawe spotkanie bo często go widywałem w miejscu zamieszkania. Wywnioskowałem, że auto było wystawione na aukcje, która odbyła się podczas imprezy. V8 pod maską, cena za szybą 35 tysięcy – byłem zaskoczony.

 

W tym przypadku nie mam co napisać ponieważ mnie zatkało. GT390, które było wystawione na sprzedaż. Świetny Mustang. Tylko zmieniłbym felgi.

 

W126 560SE, wyprodukowano ich zaledwie ok. 1200 sztuk. W tym przypadku felgi dobrane idealnie – zupełnie inna prezencja w porównaniu do 126 na fabrycznych kołach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *