Klasykami.pl
17 Maja 2018
Lamborghini Marzal

Grand Prix w Monaco

Concept

Lamborghini Marzal. Powrót zapomnianego konceptu na tor w Monaco.

Pięćdziesiąt lat temu na torze w Monaco pojawił się niezwykły Włoch, wykonany przez studio Bertone dla Lamborghini. Świat zapomniał o nim na długo, ale teraz sobie przypomina. W stylu oraz z honorami, jakie przystało na historyczne Lambo.

W latach 60. Lamborghini w ofercie miało Miure oraz 400GT. Marzal był samochodem, który miał być prawdziwym sportowym autem z czterema miejscami na pokładzie. Projekt zlecono firmie Bertone, która zaprezentowała jeżdżący prototyp w 1967 roku. Samochód był tak odjechany, że zarząd Lamborghini uznał go za zbyt nowatorski. Uważał go za totalną wariację, która nie sprawdzi się w produkcji oraz sprzedaży. W pełni zgodziłbym się z ważniakami z zarządu ale moim zdaniem ten samochód jest jednym z fajniejszych projektów Bertone z tamtych lat. Marzal od razu skojarzył mi się z Maserati Boomerang, czyli kolejnym dzieckiem włoskiej myśli projektowej z przełomu lat 60 i 70. Powstał pięć lat po Marzal’u, zaprojektował go Giugiaro i został sprzedany w ubiegłym roku za 3 335 000 euro.

W 1967 roku Lamborghini Marzal przejechał przez tor Monako prezentując się publiczności z każdej strony. To była jedyna jazda tego auta po torze, drodze, itd. Wtedy za kierownicą usiadł nie byle kto, bo książę Monaco, Rainer III.

To, że książę Monaco w latach 60. obleciał jedno honorowe okrążenie na torze, nie było niczym nadzwyczajnym, ponieważ to była tradycja. Ale fakt, że Lamborghini dostarczyło model Marzal w tym celu, było już zaskoczeniem oraz wydarzeniem. Właśnie z taką pompą Marzal wziął udział pierwszy (i jak planowano, jedyny) raz w publicznym wydarzeniu.

Marzal niedawno został odrestaurowany przez Lamborghini i jak widać po aucie, środki finansowe nie miały znaczenia. Księgowi z pewnością machali w oknie kolejnymi fakturami, aby trochę się ich włoscy koledzy opamiętali (ale chyba wszyscy wiemy jacy są Włosi).

W ubiegłym tygodniu Marzal narodził się tak naprawdę na nowo i przeżył drugi debiut na tym samym wydarzeniu, co 51 lat temu. Samochód zrobił honorowe okrążenie, a za kierownicą usiadł książę Albert. Warto wspomnieć, że jako drugie jechało Lambroghini Espada. Również wyjątkowy egzemplarz ze zbiorów Lambo – nigdy nie zarejestrowany i niedawno odrestaurowany. Espada bardzo wiele zawdzięcza Marzalowi – poniekąd nawet istnienie. Choć koncept zrealizowany został tylko w ilości jednej sztuki, Espada uznawana jest dzisiaj za wyjątkowe auto, które czerpało jak najwięcej z Marzala. W Monaco pojawił się ze względu na uczczenie 50 rocznicy uruchomienia produkcji Espady. Jak to wyglądało zobaczycie na załączonym poniżej filmie.

Artykuły