Klasyka w Teorii

Instagram: zdjęcia warte obejrzenia.

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

Klasykami.pl można znaleźć na Instagramie od wczoraj. W związku z tym zachęcam i przedstawiam kilka miejsc, gdzie można zobaczyć naprawdę ciekawe oraz ładne zdjęcia.

W Polsce, Instagram nie jest jeszcze tak mocno rozwinięty jak chociażby Facebook. Wielu osobom kojarzy się zapewne z blogerkami, ciuchami i młodymi co to sami sobie zdjęcia robią w każdym możliwym momencie. To trochę błędne myślenie i warto odwiedzać ten serwis regularnie. Oczywiście, jeśli lubicie ładną fotografię i klasyczne samochody bo do tego za chwilę przejdziemy. Początkowo instagram był skierowany wyłącznie do posiadaczy telefonów, jako aplikacja. Dzisiaj serwis możemy przeglądać również na komputerze.

Jeśli wiemy gdzie, co oglądać, możemy trafić na naprawdę świetne, motoryzacyjne zdjęcia. Jako „instagramowy laik” nie powinienem błądzić, jeśli napiszę, że jedne z najciekawszych zdjęć, można obejrzeć pod hastagiem #drivetastefully, a jeśli nie ogarniacie tych hashtagów i innych fllowersów, tutaj odnośnik: https://instagram.com/explore/tags/drivetastefully/

Większość zdjęć, które pojawiają się pod tym tag’iem, są naprawdę warte uwagi. Osoba interesująca się starą motoryzacją oraz lubiąca ładną fotografię, powinna regularnie odwiedzać to miejsce.

Również należałoby się pochylić się nad tym miejscem: https://instagram.com/explore/tags/vintagecar/.

To o czym na razie piszę to hashtagi – słowa poprzedzone znaczkiem #, w pewnym sensie kategoria – dział. Przynajmniej ja to tak rozumuje. Warto również wspomnieć o konkretnych użytkownikach, którzy jak ja oraz Ty, mają bzika na punkcie starej motoryzacji i potrafią tworzyć ciekawą fotografię. Czasami patrząc na nią z innej strony.

https://instagram.com/amyshorephotography/, tutaj zachęcam również do odwiedzenia strony, gdzie można znaleźć znacznie więcej zdjęć: http://amyshorephotography.com/

  https://instagram.com/motion_captured/

https://instagram.com/steven_tyler_pjs/

  https://instagram.com/fotopatologia/

.
https://instagram.com/welove_classics/

  https://instagram.com/capturingthemachine/

Objects in front of you are tinier than they appear. Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kevin McCauley (@capturingthemachine)

.

Oczywiście to jedynie kropla w morzu i warto samemu poszukać ciekawych profili na których możemy znaleźć zdjęcia, klasycznej motoryzacji. Te powyżej znalazłem w kilku miejscach ale jeśli będzie coś nowego, na pewno udostępnię.

Zachęcam również do śledzenia profilu klasykami :): https://instagram.com/klasykami/

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

BULLITT 1968

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

W scenariuszu były napisane aż dwa słowa „pościg samochodowy”. Ostatecznie powstała jedna z lepszych scen tego typu w historii kina.

Bullitt w moim zestawieniu filmowym zajmuje wysoką pozycje. Pościg znam na pamięć – to była kwestia czasu abym coś nabazgrał na ten temat. Film również lubię ze względu na samego Mcqueena. Dla mnie postać wyjątkowa ale o nim innym razem.

Choć film dzisiaj to legenda nie oszukujmy się co do jednego – fabuła i scenariusz nie jest mocną stroną tej produkcji. Nawet dzisiaj ciężko nadążyć za Bullittem i zrozumienie wszystkiego na koniec filmu jest wyzwaniem. Posklejać wszystko do kupy jest prawie niemożliwe. Sam Peter Yates – reżyser – w wywiadach mówił, że scenariusz był okropny i bezsensu. Robert Vaughn, który gra w filmie podobno odsyłał scenariusz kilka razy zanim zgodził się zagrać w filmie. Myślę, że Bullitt powinien być oglądany nieco inaczej. Może to się wydać trochę dziwne ale widz powinien zapomnieć o przedstawionej historii, a skupić się na tym jak film prezentuje się od strony wizualnej. Bullitt jest naprawdę świetnie nakręcony, a jeszcze lepiej zagrany. I co ważne – pierwszy raz w historii kina pojawia się pościg samochodowy. Pierwszy raz ale poprzeczka jest zawieszona wysoko. Jaka była recepta na sukces tej sceny?

Autentyzm – to główna zaleta, również samego filmu. Charger naprawdę pali gumę i nie wyrabia na zakręcie. Wszystko jest prawdziwe. Widz w żadnym momencie nie jest oszukiwany. Są różnorakie sztuczki filmowe z tamtych lat ale oba auta naprawdę są rozgrzane do czerwoności, a kiedy wyjeżdżają za miasto rzeczywiście osiągają prędkości 190-200 na godzinę.

Steve Mcqueen miał podpisany kontrakt na 7 filmów z Warner Bros. Bullitt postanowił wykonać jako pierwszy i można się domyślać, że „pościg” w scenariuszu zaważył na tej decyzji. Nie jest prawdą, że Mcqueen sam wybrał Mustanga do filmu. Można zauważyć, że całość jest zmonopolizowana przez samochody marki Ford. Warto dodać, że zamiast Chargera miał się pojawić Ford Galaxy ale podobno był za ciężki. Jeśli chodzi o Mustanga mamy ich 2 sztuki w filmie. Jeden służył do scen w których główny bohater porusza się po ulicy, ot zwykłe ujęcia – wsiada, wysiada. Drugi Mustang, którego można rozpoznać po lusterku od strony kierowcy służył wyłącznie do pościgu. Dodge i Ford zostały zmodyfikowane przez kierowcę rajdowego – Max Balchowsky. Główne modyfikacje pojawiły się w zawieszeniu ponieważ ulice San Francisco okazałyby się zabójcze dla obu aut. Mustang musiał dostać również kilka koni więcej ponieważ Charger jest szybszym autem i Ford mógł zostać w tyle.

W filmie Mcqueen rzeczywiście w większości scen prowadzi Mustanga ale w niektórych scenach zostaje zastąpiony przez kaskadera – wtedy w lusterku nie widać Mcqueena. Charger jest prowadzony przez znanego kaskadera Billa Hickmana. Swoją drogą w filmie wcielił się w rolę „złego gościa” i nie wymawia ani jednego słowa. Przed rozpoczęciem kręcenia scen na ulicach miasta, Mcqueen i Hickman jeździli na opuszczone lotnisko aby jeździć w kółko. Najeżdżali na siebie z dużymi prędkościami, palili gumę – innymi słowy zabawa. Chodziło o oswojenie się z autami ale jeszcze bardziej o zbudowanie zaufania między sobą.

Jak widzimy na filmie samochody jadą naprawdę szybko co mogło być utrudnieniem w nagrywaniu. Sceny kręcono z samego Chargera oraz pojazdu, który również jest efektem modyfikacji Balchowskiego:

W tej scenie Hickmana wyrzuca z zakrętu i uderza w kamerę. W oryginale widać zakłócenia kamery w odświeżonej wersji filmu wstawiono kadr gdzie Dodge nagle znika. Mcqueen również nie zdołał wejść w zakręt co nie było zaplanowane i jest czystym przypadkiem. Dzięki temu mamy znane ujęcie z filmu gdzie Steve zabija oponę na wstecznym biegu.

Scena w której Dodge wyprzedza auta mając na ogonie Forda była niebezpieczna dla jadącego z naprzeciwka motocyklisty. W pewnym momencie kładzie motor na drodze. To Bud Ekins – ten sam gość, który robi słynny skok nad drutem kolczastym w „Wielkiej Ucieczce”. Jak mówił Ekins w tej scenie za kierownicą siedzi Mcqueen choć ubezpieczyciel nie wyraził na to zgody. Mustang wjeżdża na szerokie szutrowe pobocze gdzie obraca go o jakieś 180 stopni.

Moim zdaniem najniebezpieczniejszą sceną było wyprzedzanie aut z prawej strony na łuku drogi. Początkowo Dodge wyprzedza prawidłowo lecz jest zmuszony do wyminięcia ciężarówki z drugiej strony. Zahacza ją czego efektem jest urwanie klamki i zaplanowanie wizyty u dobrego blacharza, a następnie odbija się kilka razy od barierki co może spowodować wzrost kosztów napraw blacharskich.

W finalnej scenie Charger zostaje zepchnięty z drogi i uderza w stacje benzynową co kończy się wielkim wybuchem. Znaczy tak miało być ponieważ samochód nie trafia w stację. Dodge był doczepiony do Mustanga. W odpowiednim czasie należało zwolnić zaczepy aby Charger wjechał w cel. Zadanie było bardzo trudne i efekt końcowy jest taki jaki jest. Na filmie widać wspomniany zaczep na zderzaku mustanga.

W filmie oczywiście pojawia się kilka błędów. Charger gubi kołpaki ze 100 razy, dwa razy oglądamy tą samą scenę w przedziale około 30 sekund tylko, że z innego ujęcia. Myślę jednak, że ten pościg jest jednym z lepszych w historii kina. Receptą na sukces był brak komputera, który w rękach amerykanów przy realizacji filmów może być nieobliczalny oraz najważniejsze – postawiono nacisk na pokazanie umiejętności kierowców bez żadnych historii typu „a teraz rozwalimy 8 aut, które wjadą w siebie bez jakiegokolwiek sensu”. Autentyzm i Umiejętności Kierowców = dobre kino.

Co się stało z autami po filmie? Charger istnieje i podobno jest gdzieś wyremontowany. Jeden Mustang został zniszczony, drugi został sprzedany po filmie policjantowi z SF, który odsprzedał auto po kilku latach. W kwietniu 2010 roku w gazecie Mustang Enthusiast ukazała się publikacja w której autor artykułu odwiedza tego Pana i rozmawiają o aucie. Później już historia mustanga jest owiana różnymi legendami. Rzekomo auto stoi gdzieś w stodole, gdzie indziej można przeczytać, że jest remontowane. Kiedyś zapewne wypłynie lub wypłynie to co po nim zostało. W 77 roku Mcqueen starał się odkupić mustanga, niestety po 3 latach zmarł.

steveletter

Na koniec zdjęcie z planu filmowego wykonane na parkingu gdzie w filmie, Frank Bullitt zauważa Chargera . W tle czarny charakter.

stfrsb1

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Shooting Brake – Luksusowe nadwozie.

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

A więc tak: Do miski należy wrzucić dwudrzwiowe nadwozie coupe, następnie dodajemy szczyptę kombi dla poprawienia smaku. Wszystko to mieszamy, jednocześnie dosypując stylowy design wraz z budowaniem świadomości produktu luksusowego.

Myślę, że tak wyglądałby idealny przepis na to jak wykonać nadwozie shoot brake. Dzisiaj te dwa słowa znane są głównie za sprawką Mercedesa. Moim zdaniem mercedes trochę, ciut, nieco – wciska coś co nie jest tak naprawdę „shooting”. Nie chcę się narażać Niemcom i ich wkurzyć, ale jak tak patrzę na tego Mercedesa gdzie użyto tej nazwy…   Shoot Brake tam nie widzę. Czemu tak myślę?

Bo to co Mercedes nazywa Shoot Brake, tak naprawdę jest kombi. Tradycyjne nadwozie, którego tyczy się wpis posiada dwoje drzwi. Coupe? Nie bardzo, ponieważ ten dwudrzwiowy twór ma wydłużoną linię nadwozia. Czyli jest to Coupe, które jest Kombi. I to jest klasyczny Shooting Brake. Jeśli się mylę i błądzę poniżej można się nie zgodzić lub zgodzić lub co tam chcesz.

Kiedy pierwszy raz pojawiło się tego typu nadwozie? Dawno. Jakieś 100 lat temu i tyczy się to wozów konnych. Ale o tym pisać nie będę ponieważ blog nazywa się klasykami.pl, a nie konnymi.pl.

RRShootingBrake

Kiedy zaczynano robić auta, normalną sprawą było to, że dana marka mogła ci sprzedać samą ramę, a inna firma wykonać nadwozie. Było to coś fantastycznego. Dzięki temu pojawiły się cuda sztuki. Tak, tak – sztuka, piękno, niesamowite arcydzieła. Jedyne w swoim rodzaju nadwozia. I myślę, że tam można doszukiwać się początków Shooting Brake. Nadwozia, które były zarezerwowane dla najbogatszych. Tych, którzy mogli sobie pozwolić na rzucenie gotówki na stół i powiedzieć: Panie, rób projekt i buduj! I proszę wydłużyć nadwozie! Mniej więcej tak to się zaczęło.

Era tak wspaniałego okresu kiedy mistrzowie w swoim fachu wykonywali na zamówienie indywidualne nadwozia przechodziła do historii. Dwudrzwiowe nadwozia z wyciągniętym tyłem na szczęście nie przeminęły. Oczywiście jak widać po autach już tych późniejszych z lat np. 40-50 widać, że nie ma ich tak bardzo dużo. Aston Martin oferował np. model DB5 z takim nadwoziem. Finalnie powstało ich bardzo mało. Często bywało tak, że wykonano jedynie kilka sztuk danego modelu. Można to podkreślić – produkt indywidualny, luksusowy ale mało popularny.

Jak już może zauważyliście, jesteśmy wśród aut na zamówienie, małoseryjnych. A co z autami seryjnymi. Autami dla ludu? Tutaj też shoot brake się pojawia. Rzadko ale jednak.

Pierwsze co przychodzi mi na myśl to Volvo 1800 ES. Moim zdaniem chyba najładniejszy shoot brake jaki został zrobiony. W ubiegłym roku kiedy odwiedzałem MotoClassic Wrocław miałem okazję obejrzeć takie Volvo. I większość czasu oglądałem tył samochodu. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to wydłużona boczna szyba do granic możliwość. Fantastyczne. Druga rzecz to klapa bagażnika w całości zrobiona ze szkła. Ale wiecie co dla mnie jest najlepsze w tym aucie? Kiedy przy nim stoimy, człowiek myśli, że to jakiś koncept. Pomysł świra, projektanta. Czuć, że to coś wyjątkowego. Oczywiście można powiedzieć, że to zasługa tego konkretnego modelu Volvo. Ale tak nie jest. Cała magia polega właśnie na tym nadwoziu. Wersja coupe też jest pięknym autem, lecz shoot brake jest czymś więcej. W kolejnych latach shoot brake to nadal rzadkość. Aston wypuścił model Virage z takim nadwoziem. Brzydal. Była też Lagonda. Niestety do dzisiaj nikt nie chce robić takich nadwozi na większą skalę. Może słabo się sprzedają, może brak odwagi. Choć tak myślę, że ludzie zawsze chcieli i chcą rzeczy wyjątkowych. Czyli chcą shooting brake! Proste, prawda?

Reasumując shoot brake to nadwozie piękne i mało popularne. Często powstające tylko w formie prototypu lub kilku sztuk. Czy chciałbym samochód z takim nadwoziem? Oj tak!

Tradycyjnie coś na koniec. We współczesnych autach to nadwozie nadal funkcjonuje. Ferrari, BMW. Jeszcze nie zginęło. I pamiętajcie, shoot brake – 4 drzwiowy Mercedes, to nie shoot brake. Ciepłe lody w sklepie też widziałem.

01014b36eb019c7ff0bd1411f7f5aaa4

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Stare przeplatane z Nowym.

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”8″]

Dzisiaj trochę o klasykach, które klasykami nie są. Dziwne mi zdanie wyszło ale tak jest. No bo wyobraźmy sobie, że staniemy obok starego auta i powiemy sobie: ale ładny W111 czy też Pagoda. A kiedy już podniesiemy maskę to zrobimy wielkie oczy. O czym mowa?

Zawsze kiedy jestem na jakimkolwiek zlocie zabytkowych aut zachwycam się renowacją, wnętrzem, lakierem, chromami, felgami ale chyba najbardziej tym co jest pod maską. Jak kiedyś konstruowano silniki. Osobiście mechanikiem nie jestem ale lubię oglądać starocie pod maską. A co by było gdyby w komorze silnika siedziała nowoczesna jednostka z nowego auta? Nie wiem czy byłby to ten sam zachwyt. Na pewno byłbym pod wrażeniem tego, że komuś udało się wcisnąć coś takiego do zabytku, który ma już np. 40 lat. I nie piszę tutaj o dłubaniu, a o konstruowaniu od nowa w starej skorupie.

W 2009 roku Mercedes postanowił zrobić coś takiego. Do starego W201 wsadzili nowoczesny silnik z klasy C. Taką operacje wymyślił Peter Lehmann, który na co dzień zajmuje się tworzeniem aut koncepcyjnych oraz tych, które są wystawiane na różnorakich imprezach/targach. Tak powstał Mercedes 190 wyprodukowany w 92 roku, z nowoczesnym silnikiem 250 CDI.

OM 651 in 190D (W201) 2009

Operacja nie była prosta. Jak wszyscy wiemy 190 to dosyć małe autko, a nowe silniki są znacznie większe od tych, które były konstruowane 25 lat temu. Przykładowo akumulator znalazł się w bagażniku ponieważ nie było miejsca z przodu. Taka 190 z nowoczesnym dieslem rozpędza się do setki poniżej 7 sekund i spala średnio poniżej 5 litrów. Wynik rewelacyjny. Przypomnę, że w 89 roku 190 z silnikiem 2,5 Diesel rozpędzała się do setki w 15 sekund i spalała średnio 7 litrów na sto. Mało tego, model 201 z nowym silnikiem diesla ma lepsze osiągi od rzadkiego modelu 2.5-16, który rozpędzał się w ciągu 7,3 sekund do 100km/h i spalał jakieś… generalnie sporo.

Kolejny przykład również dotyczy Mercedesa. Jakoś tak jest, że Mercedesy są unowocześniane ale dalej będzie również o innych markach. W Niemczech, a dokładnie w miejscowości Pleidelsheim jest firma Mechatronik – http://www.mechatronik.de/. Oprócz renowacji firma wykonuje czary na starych autach. Magia totalna. Spójrzcie:

Slideshow-4-

Na taki pomysł wpadł założyciel firmy, Frank Rickert. Facet kiedyś budował prototypy AMG, później pomyślał, że stworzyłby coś jeszcze fajniejszego i z czasem powstała pierwsza Pagoda z silnikiem V8, która rozpędzała się do 240km/h. Jak wyczytałem, Rickert potrzebował aż roku aby opracować sposób przełożenia nowoczesnego silnika do starej Pagody. Przekładka to dopiero połowa sukcesu, a może nawet i mniejsza. Trzeba jeszcze uwzględnić inne podzespoły, które również muszą być nowe. Specjalistom w Mechatronik udało się zrobić i to. Dzisiaj można zamówić Pagodę czy też model W111, który pod swoją piękną skorupą jest tak naprawdę nowym autem. Wspomniane W111 posiada silnik z klasy S, i jedzie jak nowe auto. Jedynie układ kierowniczy podobno jest taki jak z epoki. Do tego posiada ABS i ASR, ulepszony układ hamulcowy również zawieszenie. Nówka sztuka. Co ważne, auta są tak modyfikowane, że w razie chęci powrotu do 100% fabrycznego auta, nie będzie problemu. Tylko nie wiem czy ktoś będzie chciał to robić, ponieważ taki samochód kosztuje około milion złociszy. ŁAN MILION ZLOTY. Sporo. Chyba, że przyprowadzimy własny samochód, wtedy będzie oczywiście taniej. Niestety konstruktorzy się cenią. Dłubatorzy biorą mniej. Ale mi słówko wyszło – DŁUBATOR!

Tutaj możecie zobaczyć polski test W111 od Mechatronik: http://bit.ly/1KlLnzD

W Mercedesach od Mechatronik znajdziemy nowe podzespoły itd. ale na pewno nie znajdziemy poduszek, ksenonów, ESP i innych trzyliterowych bajerów (oprócz tych wspomnianych powyżej). Co jeśli jednak chcielibyśmy mieć stare auto, które posiada takie cuda? Czyli totalna profanacja. Możemy udać się do Nowej Zelandii ponieważ tam znajdziemy firmę, która robi takie rzeczy starym Jaguarom. Biedne Jaguary…

Mowa o firmie Beacham – http://beacham.co.nz/. Napiszę tutaj, że to co robi Mechatronik bardzo mi się podoba, sam mógłbym jeździć czymś takim i nie dlatego, że to Mercedesy. Po prostu podoba mi się ta nowoczesność ukryta w klasycznym aucie i dla mnie osobiście te samochody nie tracą swojej duszy. Podróba to trochę jest ale wszystko jest owinięte w piękny papierek i myślę, ze smakuje tak samo. Może i nawet lepiej niż ten fabryczny cukierek z lat 60. To co robi Beacham już mi się nie podoba. Greg Beacham, tak się nazywa założyciel, poszedł o krok dalej w przeróbkach. Stare Jaguary, które wychodzą spod jego ręki, mają prawie wszystko co ma nowy samochód. Bajery, srajery, elektronika totalna na full wypasie. Przykładowo takie rzeczy robią z modelem MK2. Wyposażony zostaje w 400 konne V8 ale zanim trafi pod maskę jest jeszcze masę rzeczy do zrobienia. Konstrukcja auta jest wzmacniana, modyfikuje się zawieszenie. Nawet układ kierowniczy jest elektroniczny i pochodzi od Renault. Samochód posiada nawet czołowe i boczne poduszki powietrzne.

Kolejny przykład pochodzi z USA. Firma Revology Cars wykonuje repliki Mustangów z 64 roku. Wygląda jak zwykły Mustang:

REV3-82

Ale pod maską:

timthumb.php

To co wyróżnia ten projekt od tych powyżej, to to, że auto jest zupełnie nowe. To repliki. Wielu może pomyśleć, że replika to kopia z przymrużeniem oka. Może czasami i z zamkniętym okiem. Jak widać powyżej, to nowy Mustang wyglądający identycznie jak ten sprzed 50 lat. Nadwozie wykonuje firma Dynacorn – http://www.dynacornclassicbodies.com. Co ważne, są one wykonywane na licencji Forda. Tak samo inne części z których składana jest replika wykonuje Ford lub za jego zgodą. Czemu sami nie zaczęli robić takich replik? A bo ja wiem. To samo musiał pomyśleć założyciel Revology Cars – Tom Scarpello, ponieważ postanowił zbudować takiego Mustanga. Negocjacje z Fordem dot. licencji trwały podobno bardzo długo ale w końcu się udało.

Wyczytałem, że pierwszemu Mustangowi, zespół poświęcił około 5000 godzin. Sporo czasu. Z czego to wynikało? Proste! Upchnięcie całej tej nowoczesności jaka siedzi w dzisiejszych autach, w karoserii z 64 roku nie należy do najprostszych zadań. Silnik jaki pracuje w tym aucie to 5 litrowe V8, jednostka oczywiście Fordowska.

Minusem całego projektu jest jego cena. Za cabrio trzeba będzie zapłacić jakieś 450 tys zł. Sporo biorąc pod uwagę to, że nowy mustang jest znacznie tańszy. Również oryginalny Mustang z 64 z miękkim dachem to jakieś 150 tysięcy złotych.

Z opisywanych powyżej projektów, osobiście wybrałbym tylko Mercedesa od firmy mechatronik. Myślę, że reszta to już nie to. Gdzieś zagubiony został duch klasycznej motoryzacji. Jaguar to taki dziadek na sterydach, Mercedes również, ale tam tego aż tak nie widać. Mustang to już zupełnie inna bajka, ponieważ to nowy samochód. Co by nie mówić myślę, że wszystkie te projekty będą się cieszyć zainteresowaniem i ludzie będą kupować takie auta. Nie wszystkim zależy na tym aby pod maską był oryginalny silnik. Jeśli można jeździć starociem, który będzie się prowadził, przyspieszał i hamował jak nowe auto, to jest to zapewne marzeniem nie jednego fana motoryzacji.

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”2″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Jeździmy po półkach. Czyli parę słów o modelach aut.

[cherry_row]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”6″]

Jeśli trafiłeś tutaj, mogę przypuszczać, że interesujesz się choć odrobinę zabytkowymi autami. Zapewne twój wymarzony samochód wisi u Ciebie na plakacie, tapecie w komputerze/telefonie. Liczysz oszczędności, a tu brakuje jeszcze ładnej sumki aby auto mogło stanąć przed twoim oknem. Ale jest pewna alternatywa, nieco mniejsza ale też cieszy oko. Mowa o modelach aut.

Oczywiście może być też tak, że masz na imię Jay Leno, masz kolekcję aut, a twoim jedynym problemem to: Jaki samochód wyprowadzić dzisiaj na drogę? Tak czy siak modele to fajna sprawa i aby była jasność mówię o gotowcach w skali 1:18 – kupujesz stawiasz i się cieszysz. Na koniec wspomnę o tych składanych/sklejanych – dla mocno cierpliwych – raz próbowałem, delikatnie rzecz ujmując źle się to skończyło, dla autka rzecz jasna.

Aby model rzeczywiście ładnie się prezentował na półce/gablocie a nie zapaskudził nam wnętrza i dopiero w nocy dobrze wyglądał przy ciemnej lampce, warto wiedzieć jakie firmy robią to dobrze, a które to robią trochę inaczej. Kilka z nich, krótko opisałem poniżej.

CMC

Osobiście uważam, że jest to najlepsza firma zajmująca się produkcją modeli aut i jest ona liderem w branży. Wszystko jest wykonywane ręcznie i robi piorunujące wrażenie. Osobiście widziałem raz w życiu model tej firmy i polecę standardem: wygląda lepiej niż na zdjęciu! Brakuje jedynie mini kluczyka aby włożyć go do mini stacyjki i odpalić model. Nie zdziwiłbym się gdyby te modele jeździły.

Poniżej filmik, gdzie prezentowany jest model Porsche 901 firmy CMC. Zwróćcie uwagę na szczegóły od 4:30 min:

Niestety lider branży, ma również najwyższe ceny, a jego oferta nie jest bardzo bogata. CMC głównie skupia się na starych wyścigówkach z lat 30-50. Porsche z filmiku powyżej to jeden z niewielu wyjątków, a ich cena to około 200 – 300 euro za model.

AutoArt/Kyosho

Moim zdaniem obie firmy można uplasować na 2 miejscu choć zdania mogą być podzielone. Niewątpliwie zaletą tych producentów jest bogata oferta. Jest w czym wybierać ponieważ obie firmy robią auta współczesne oraz klasyczne i tych drugich wydaje się być znacznie więcej. Szczegóły również mogą powalić i co ważne bardzo dobrze są zachowane proporcje modeli.

AutoArt BMW e24

Modele nie są robione na taśmie produkcyjnej jak w fabryce guzików i wiele z nich nie jest oficjalnie dostępnych, przez co niektóre z nich osiągają wysokie ceny. Ok 3-4 lata temu porządny model AA można było dostać nawet poniżej 200, dzisiaj powiedziałbym, że średnia to ok 350zł wzwyż.

Minichamps

Nieco gorsze modele od AutoArt i Kyosho wykonuje Minichamps. Nie jest źle, niektóre naprawdę są dobrze zrobione i mogą robić wrażenie, ale jak dla mnie czegoś już im brakuje.

Porównania dwóch modeli Forda Sierry AA i Minichamps (biały to Minichamps):

Niższa półka modeli to np. SunStar, Burago, Maisto. Z jakością bywa różnie. Osobiście posiadam Deloreana SunStara ale wrażenia to nie robi. Choć ceny są adekwatne do wykonania to radzę dozbierać i kupić coś ładnego.

Rynek w Polsce.

Jeśli odwiedzacie imprezy związane z klasycznymi autami zazwyczaj jest stoisko gdzie można kupić modele i są to modele firm, krótko opisanych powyżej (choć CMC nie widziałem nigdy). Poza tym jedynym miejscem zakupu to internet. Na allegro jest sporo modeli w skali 1:18 choć czasami jak widzę ceny to tylko za głowę lub serce się łapać.

Sklepy internetowe to np. modeliki.pl, pansamochodzik.com.pl, automodele.eu… i to chyba wszystko. Doświadczenia mam jedynie z modeliki.pl i są one bardzo pozytywne. Można też szukać modeli na ebay, przesyłka z Europy na pewno nie zniszczy budżetu, a wybór jest naprawdę spory.

Dla zainteresowanych, którzy chcieliby zgłębić temat, warto wspomnieć o kilku miejscach w sieci gdzie można nieco zapoznać się z tematem. Warto zajrzeć do wątku w serwisie autogalerii: http://www.autogaleria.pl/forum/showthread.php?722-Miniaturowe-modele-aut . Temat w którym osoby zbierające takie modele dzielą się swoim doświadczeniem, uwagami już od 2005 roku. Jest również dział galerii: http://www.autogaleria.pl/forum/showthread.php?3209-Galeria-naszych-miniaturowych-modeli

Warto również odwiedzić forum: http://diecastinternational.freeforums.org . Jedynie trzeba się zarejestrować aby móc wejść w wątki na stronie.

Aha, miałem jeszcze wspomnieć o modelach, które trzeba sklejać. Zabawa może być przednia ale jak wspomniałem – Cierpliwość, cierpliwość. Potrzeba trochę sprzętu jak np. pistolet do malowania, pędzle, oraz pewna ręka z czym może być najtrudniej. Zobaczcie tylko ten model: http://www.pwm.org.pl/viewtopic.php?f=22&t=41841 . Rewelka, i zrób to od zera ;). Pamiętam, że oglądałem kiedyś zrobione ferrari ale nie znalazłem, pamiętam, że gość wycinał elementy z plastiku i zrobił taki model, że szczęka opadła do ziemi. Ale niestety zaginął w gąszczu wątków.

Na koniec polecam zajrzeć jeszcze na stronę: http://www.wilcosdioramas.com . Facet wykonuje dioramy warsztatów.

IMG_035602

[/cherry_col]

[cherry_col size_md=”3″ size_xs=”none” size_sm=”none” size_lg=”none” offset_xs=”none” offset_sm=”none” offset_md=”none” offset_lg=”none” pull_xs=”none” pull_sm=”none” pull_md=”none” pull_lg=”none” push_xs=”none” push_sm=”none” push_md=”none” push_lg=”none” collapse=”no” bg_type=”none” bg_position=”center” bg_repeat=”no-repeat” bg_attachment=”scroll” bg_size=”auto”]

[cherry_title_box icon_size=”20″ align=”left” title_priority=”title_subtitle” title_size=”big”]

[/cherry_col]

[/cherry_row]

Strona 2 z 212